dzieci urodzone po stracie

Czy i jak rozmawiać o dziecku, które zmarło z dziećmi, które pojawiły się później.

Czy mówić?

Nie mam takich doświadczeń, nie mam dzieci które urodziły się po poronieniu. I może dlatego nie mam wątpliwości, że odpowiedź na pierwsze pytanie powinna brzmieć „tak, należy o tym mówić”.

Przede wszystkim dlatego, że każdy ma prawo do prawdy o swojej rodzinie, o swoich korzeniach. Jeśli ktoś ma wątpliwości niech zastanowi się czy sam nie chciałby wiedzieć, że przed nim w rodzinie były inne dzieci. Moja koleżanka dowiedziała się, że miała starszego brata, kiedy już była dorosła. Nie rozumiała wcześniej zachowań mamy na cmentarzu i tego, że nie ma rodzeństwa. Po latach zrozumiała bardzo wiele, ale pozostał żal, że nikt jej nie powiedział, że nie mogła go kochać przez te wszystkie lata. Dziś wyobraża sobie jakby to było gdyby on żył.

Czy mamy prawo pozbawiać dzieci prawdy o rodzinie w której przyszło im się narodzić? Nie oszukujmy się, że fakt śmierci dziecka w wyniku poronienia nic w naszym życiu nie zmienił. Jesteśmy już innymi ludźmi. Jak innymi? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jedni są nazbyt opiekuńczy, zadręczają swoją rodzinę i bliskich nieustanną troską. Drudzy stali się bardziej refleksyjni, wiedzą, że są rzeczy od nich niezależne. Są i tacy uważają, że zmarłe dziecko znów pojawi się w ich rodzinie. Nie sposób przejść obok tych wszystkich zmian obojętnie.

Myślę, że łatwiej mówić prawdę, choć pewnie na początku boli, niż całe życie pamiętać o tym, że trzeba kłamać. Prawda ma to do siebie, że prędzej czy później wyjdzie na jaw, a wtedy okaże się, że ci którzy na co dzień mówią „nie kłam”, kłamią w najważniejszych sprawach.

 

Jak mówić?

Najłatwiej kiedy dziecko wyrasta w tej prawdzie. Można zacząć przy okazji wyjścia na cmentarz, kiedy palimy znicze, powiedzieć kilka słów, wspomnieć. Dzieci pytają po co przychodzimy. Można im wtedy opowiedzieć, ale niezbyt wiele. Będą potrzebowały czasu aby poukładać sobie elementy mozaiki, dopasować „nowego członka rodziny”, a potem będą nas już prowadzić. One będą naszym przewodnikiem we wspomnieniach. Ważne, żeby nie zarzucać nadmiarem informacji, odpowiadać po prostu na pytania. Dziecko samo wie ile jest wstanie przyjąć, ile uniesie.

Dobrym momentem jest również Wigilia Bożego Narodzenia i pusty talerz.

Jeśli wypracowaliście sobie jakieś rytuały związane ze zmarłym dzieckiem, to warto w takim momencie poruszyć temat. Trzeba pamiętać, że najprawdopodobniej te chwile nie będą dla Was łatwe, można więc „z góry” przygotować sobie tą pierwszą wypowiedź.
Na przykład:
– Po co my idziemy na cmentarz?
– Zapalić światełko twojemu braciszkowi, który umarł.
– Gdzie on teraz jest?
– Jego dusza jest w niebie u Boga.
– Dlaczego umarł?
– Bo był bardzo chory. Czasami, ale bardzo rzadko, tak się zdarza.
Nie należy rozciągać opowieści, jeśli dziecko nie pyta. Być może wystarczy mu odpowiedź tylko na pierwsze pytanie, a kolejne zada po jakimś czasie. Trzeba zapewnić swoją pociechę o tym, że rzadko się tak zdarza, bo może bać o własne życie.

Dzieci mogą pytać, czy braciszek albo siostrzyczka wrócą dlatego należy jasno mówić, że dziecko umarło a nie odfrunęło, zasnęło, czy poszło do Pana Boga.

Trzeba się również przygotować na różnego rodzaju fantazje dotyczące zmarłego rodzeństwa. Dziecko będzie nam opowiadało o ich powrocie, o spotkaniu i wspólnej zabawie. Będzie snuło niby wspomnienia ze wspólnie spędzonego czasu. Nie należy się takich opowieści obawiać. Każdy z nas potrzebuje skonstruowania własnego wyobrażenia, nadania wydarzeniu sensu.

Pytania, które będą się pojawiać mogą być trudne i bolesne. Można się wesprzeć bajkami, wymyślonymi opowieściami, rysunkami czy książkami np. B. Ferrero, A. Peiretti, „Śmierć. Opowiadania dla dzieci”, Wydawnictwo Salezjańskie 2005, M. Mundy „Każdy czasem jest smutny Dlaczego płaczę, gdy kogoś tracę”, Edycja Św. Pawła”.

Ważne jest aby uświadomić dziecku, że kochamy je niezależnie od miłości do tamtego dziecka, że nie jest ono dzieckiem „zamiast”. Trzeba być przygotowanym na ewentualne pytania, co by było gdyby. „Czy byłbym nas świecie gdyby tamto dziecko nie umarło?” – To chyba jedno z najtrudniejszych pytań na jakie przyjdzie nam odpowiedzieć.