Poronienie jako zdarzenie traumatyczne

Zimbardo i Ruch („Psychologia i życie”) definiują zdarzenie traumatyczne, jako „zdarzenie fizyczne lub psychiczne, przynoszące szkodę, stresujące lub szokujące; zdarzenia takie (?) mogą być źródłem lęków lub nerwicy (?)”. Do takich zdarzeń może należeć także poronienie.

Kiedy nagle odchodzi dziecko, niezależnie od jego wieku po urodzeniu czy ciążowego, świat przestaje być zrozumiały, przewidywalny, osoba, którą ta strata dotknęła, przestaje, w mniejszym lub większym stopniu, wierzyć, że ma kontrolę nad sobą, bliskimi, otoczeniem. Pojawia się strach, lęk, przerażenie, a potem do świadomości dociera kruchość ludzkiego istnienia. W odpowiedzi na taką „nienormalną” sytuację pojawiają się często zachowania z pozoru także „nienormalne”, ale pozwalające cierpiącej osobie dostosować się do warunków otoczenia, na przykład nadmierna czujność i tzw. dysocjacja, czyli oddzielenie naszego najbardziej intymnego „ja” od tej części naszej świadomości, która musi brać udział w tym, co dzieje się „tu i teraz” (np. postawa typu „ten ktoś, kto cierpi, to nie jestem ja” i „to nie dzieje się naprawdę”).

Osobie, która przeżyła wydarzenie traumatyczne, potrzebna jest pomoc psychologa, który, dzięki odpowiedniej terapii lub choćby doraźnej pomocy, jest w stanie łagodzić skutki tego zdarzenia, do których zaliczają się przede wszystkim: poczucie bezradności (brak poczucia kontroli nad sobą, bliskimi i otoczeniem), ciągłe odczuwanie lęku (zburzony spokój, nadzieja, przekonanie o tym, że świat jest przewidywalny i sprawiedliwy, poczucie nietykalności) potrzeba zmiany siebie i otaczającego świata.

Ostatni z wymienionych elementów dotyczy kilku aspektów: zmiana koncepcji siebie i swojej aktywności w świecie (wpływu na własne życie i życie innych ludzi, kontroli nad otoczeniem, tzw. poczucia mocy); zmiana wyobrażenia o świecie i ludziach (zanika wiara w ład, sprawiedliwość, bezinteresowność, dobroć itp.); zmiana sposobu postrzegania własnej nietykalności (pojawia się ogólne poczucie lęku, brak zaufania, doszukiwanie się zagrożeń, wyczekiwanie „ataku” ze strony otoczenia). Świat staje „do góry nogami”, więc człowiek stara się przystosować do nowej sytuacji. Robi to w jedyny dostępny dla siebie sposób: jeśli świata nie można zmienić, on zmienia się sam. Nierzadko ludzie, których spotkało tego typu przeżycie, twierdzą, że są to dwa różne życia: PRZED zdarzeniem i PO nim.

Często stan psychiczny, duchowy osoby, która przeżyła traumę, spotyka się z brakiem zrozumienia ze strony otoczenia, w tym najbliższych. Wiele osób po takim zdarzeniu doznaje kolejnego urazu, kiedy ich „nieme wołanie o pomoc” nie znajduje odzewu, nie daje efektu. Wtedy dochodzi zazwyczaj do pogłębienia i utrwalenia wymienionych powyżej typowych reakcji. Należy także wspomnieć, że bardzo często następstwem przeżycia traumy jest depresja, która pogłębia się, jeśli cierpiącej osobie nie zostanie udzielona pomoc.

(przygotowano na podstawie książki E. Zdankiewicz-Ścigały i M. Przybylskiej „Trauma – proces i diagnoza. Mechanizmy psychoneurofizjologiczne”, Wydawnictwo Instytutu Psychologii PAN, Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej, Warszawa 2002)

Zobacz też:
jak czujecie się psychicznie po poronieniu? – post na forum.gazeta.pl/poronienie