Poradnik dla mężczyzn

Poradnik dla mężczyzn, czyli krótkie wyjaśnienie tego, co się dzieje z twoją żoną

Straciliście dziecko. Oczekiwane, wyśnione, wymarzone. Wraz ze śmiercią maleństwa umarły wszystkie przyszłe, związane z nim wydarzenia, marzenia, plany. Nigdy nie pójdziecie wspólnie na spacer, nie zagracie razem w piłkę, nie odkryjecie wspólnie nowego świata…. Tych „nigdy” jest całe mnóstwo.

Być może nie do końca czułeś się pewnie w roli taty, bałeś się czy się sprawdzisz (może już po raz kolejny) ale już zdążyłeś, w głowie, zmienić plany, przewartościować przyszłość. Narastała duma z posiadania potomka. Patrzyłeś z radością na swoją żonę i widziałeś przemianę, która się pod wpływem ciąży dokonuje w kobiecie. Te oczy pełne szczęścia, rodzącej się miłości i troskliwości.

 

I nagle, znienacka cały Wasz świat runął. Jej oczy zgasły. Zewnętrznie niby nic się nie zmieniło. Jeśli to były pierwsze tygodnie, to nie ma nawet rzeczy dla dziecka. Cały świat mówi „nic się nie stało” i Ty chcesz w to uwierzyć, choć dokładnie wiesz, że tak nie jest.

Boisz się o żonę w sensie fizycznym, nie wiesz co ją czeka, nic nie możesz zrobić. Wiesz, że to ona przejdzie przez to co najtrudniejsze. Nie możesz jej obronić, a przecież czujesz, że powinieneś. A ona? Ona jest jakby nieobecna, nie rozumie co do niej mówisz, może przekonuje, że będzie dobrze, a może rozpacza tak bardzo, że nie sposób jej uspokoić, a lekarze patrzą na nią jak na histeryczkę. I znów nic nie możesz zrobić. Co się dzieje? Moja mocna, silna, realistyczna żona zamienia się w przerażoną, trzęsącą się osóbkę. Nie rozumiesz………

Poronienie z medycznego punktu widzenia to zakończenie ciąży przed upływem 22. tygodnia jej trwania licząc od ostatniej miesiączki. W trakcie poronienia dochodzi do obumarcia zarodka lub płodu (dziecka) oraz jego wydalenia bądź wydobycia z organizmu matki. Przyczyn może być mnóstwo, np. wady genetyczne powstałe już przy połączeniu komórek rozrodczych kobiety i mężczyzny, nieleczona bezobjawowa infekcja, choroby zakaźne, niedobory hormonalne, problemy immunologiczne, niewydolność szyjkowa, wady anatomiczne macicy.       Pobyt w szpitalu jest czy był trudnym doświadczeniem dla Twojej żony. Jest to dla niej obce miejsce, z obcym personelem medycznym, gdzie nie zawsze może liczyć na zrozumienie i wsparcie. Ważne jest, żebyś mógł być oparciem dla niej w tym czasie, czy to w trakcie badań (ginekologiczne, usg) czy już po zabiegu łyżeczkowania. Te pierwsze chwile są trudne dla wszystkich – dla niej, dla ciebie, dla personelu medycznego i dalszego otoczenia. Wiele reakcji jest zupełnie niezrozumiałych. Ty też możesz być w szoku, przeżywać żal, złość, bezradność, poczucie straty, smutek, poczucie winy, bezsilność, irytację, możesz mieć problemy z koncetracją itd. Te wszystkie uczucia są normalne, po prostu tak przeżywamy śmierć kogoś bliskiego w tych pierwszych chwilach. Nawet jeśli nasze wyobrażenia są zupełnie inne od tego, jak ‚powinniśmy się’ zachowywać czy czuć, to te niezrozumiałe emocje się pojawiają.

Płacze

Ciągle i bezustannie płacze, kiedy wracasz do domu widzisz, że płakała przez cały czas Twojej nieobecności. Pozwól jej na to. Nic nie przynosi większej ulgi niż łzy. Nie zmuszaj do tego aby „jakoś” się trzymała. Jeśli potrzebujesz płacz razem z nią. Ten płacz nie jest wyrzutem, pretensją skierowaną pod Twoim adresem. Nawet jeśli mówi „zrób coś, żeby wszystko było dobrze” to nie dlatego, że oczekuje od Ciebie cudu. Pewnie w obliczu łez czujesz się bezradny, masz poczucie, że powinieneś je osuszyć. Pamiętaj jednak, że są dobre łzy, takie które przynoszą ulgę.

 

Jest smutna

Ten smutek jest przerażający. Nigdy nie widziałeś takiego u niej. Nic jej nie cieszy. Daj jej czas, nie oczekuj, że będzie szybko w stanie normalnie funkcjonować. Smutek jest potrzebny, pozwala zabliźniać się ranom. Nie odpędzisz go kwiatami, prezentami, wyjazdem, ale te rzeczy są bardzo ważne. Jeśli możesz jej je ofiarować, zrób to – takie małe przyjemności są jak głaskanie po rozbitej głowie – jeśli są delikatne i z troski, to przynoszą ulgę. Spędzaj z nią dużo czasu, spacerujcie, przytulajcie się. Nie bój się jej smutku. Z czasem będą chwile uśmiechu i będzie ich coraz więcej, choć nic już nie będzie takie samo – staliście się innymi ludźmi. Ona może także czuć się bezradna, osamotniona, zrozpaczona, a nawet mieć zupełnie nieuzasadnione poczucie winy.

Nie bój się też okazywać własnych uczuć, Twojego bólu i żalu.

 

Ciągle mówi o nienarodzonym dziecku

…o swoich uczuciach. Stale do tego wraca i płacze. Kiedy wydaje się, że już jest lepiej znów wspomina. Ciągle chce chodzić nas cmentarz, albo palić świece. To naturalna potrzeba. Nasze uczucia muszą mieć ujście. Najczęściej nikt nie chce rozmawiać, wszyscy uważają, że to rozdrapywanie ran. Takie mówienie oczyszcza, pozwala uporządkować świat po stracie, nazwać uczucia. Słuchaj jej. Wspomnij także Wasze maleństwo czaami, nawet jeśli się rozpłacze, będzie wiedziała, że Ty też pamiętasz i cierpisz.

 

Unika ludzi

Chciałbyś wyciągnąć ja do znajomych, wyjść do kawiarni, spotkać się z kimś. Dla niej to potworny stres. Dominująca postawa w społeczeństwie to brak przyzwolenia na żałobę, bagatelizowanie, ucieczka od tematu. Dla Twojej żony to sprawa który całkowicie ogarnia jej myśli – nie potrafi o tym nie mówić. Zmarłe dziecko jest dla niej realną osobą, czuje jednak presję otocznia aby zapomnieć. Jej życie przewartościowało się – nie chce rozmawiać o sprawach błahych gdy dotknęła nieodwracalnego. Jest jeszcze zbyt osłabiona psychicznie, by stawić czoła nietrafionym pocieszeniom. Kiedy zauważy, że ją wspierasz, odzyska z czasem poczucie bezpieczeństwa. Nie bój się bronić Waszego prawa do żałoby, nie pozwalaj innym oceniać tego jak ją przeżywacie. Nawet jeśli miało by się to negatywnie odbić na stosunkach ze  znajomymi lub rodziną. Pamiętaj, że Ci, którym na Was zależy – zrozumieją.

 

Nie chce chodzić na imprezy rodzinne

Powody są dokładnie takie same jak wyżej. Tylko trudniej walczyć z bliskimi. Spotkania z okazji urodzin są szczególnie bolesne bo przecież słowo „urodziny” nabrało teraz zupełnie nowego znaczenia. Nikt nie pamięta o pojawieniu się na świecie Waszego dziecka.

Święta, imprezy okolicznościowe są okazją do chwalenia się swoimi pociechami. Jeśli nie macie dzieci na ziemi te chwile są tym trudniejsze, choć nigdy nie jest łatwo milczeć o maleństwach po tamtej stronie. Być może w otoczeniu pojawiają się małe dzieci. To chwile szczególnie bolesne. Twoja żona może nie chcieć brać ich na ręce, zachwycać się nimi, oglądać scen karmienia piersią. Dla niej to tak jak grzebanie w otwartej ranie. Nikt nie każe biegać w maratonie osobie z rozharataną nogą, a ponieważ ran w duszy nie widać, większość nie dostrzega problemu. Jeśli to możliwe wymigajcie się od tego typu spotkań na pierwszym etapie żałoby, potem starajcie się informować o Waszych odczuciach. Szczególnie trudne jest pierwsze po śmierci dziecka Boże Narodzenie. Radość całego świata z powodu narodzin Dzieciątka szczególnie boleśnie przypomina o tym, któremu nie dane było narodzić się szczęśliwie. Bądź w tych dniach szczególnie opiekuńczy i wyrozumiały. Jeśli nawet minęło wiele czasu, ból może powracać.

Unika współżycia

Mówimy, oczywiście, o okresie kiedy współżycie z medycznego punktu widzenia jest możliwe. Ginekolog przy wypisie ze szpitalu powinien udzielić stosownej instrukcji. Jedni mówią o 2 tygodniach, inni o czterech, jeszcze inni o pierwszej miesiączce.

Powodów takiej sytuacji może być bardzo wiele. Mogą być to problemy natury fizjologicznej – bolesność lub zaburzenia hormonalne. W przeważającej większości problem leży jednak w sferze psychicznej. Po pierwsze: traumatyczne przeżycia szpitalne: brak intymności, szacunku, mnóstwo badań, przywiązane nogi na fotelu ginekologicznym, zabiegi w obecności wielu zbędnych osób, widok narzędzi do wykonywania zabiegu i w najbardziej skrajnej sytuacji, nieludzkie „łyżeczkowanie na żywca”. Po drugie: niechęć, a nawet wstręt do własnego ciała: przecież to ono zawiodło. Po trzecie: zaburzenia w sferze postrzegania własnej kobiecości „co ze mnie za kobieta skoro rodzę śmierć, a nie życie” Po czwarte: lęk przed kolejną ciążą i ewentualnym bólem. Po piąte: niemożliwość cieszenia się z czegokolwiek. Tych przyczyn jest jeszcze bardzo wiele. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest to czas kiedy Twoja żona bardzo potrzebuje kontaktu fizycznego: przytulania, głaskania, czułości. Zapewniaj ją o tym, że ja kochasz i że jest dla Ciebie atrakcyjna, ale nie naciskaj. W tych sprawach także potrzeba czasu.

 

Łatwo wpada we wściekłość

Jej układ nerwowy jest napięty do ostatnich granic. Mimo tego, że zewnętrznie wydaje się funkcjonować normalnie, byle drobiazg zupełnie wyprowadza ją z równowagi. Staraj się ją zrozumieć, obojgu Wam jest ciężko, rozmawiajcie o tym. Jeśli wiemy co czuje ta druga osoba łatwiej nam zaakceptować sytuacje, które się pojawiają. Mimo, że czasem wydaje się, że stajecie się sobie obcy, wiedz, że to minie. To wszystko jest trudnym wyzwaniem dla Waszego związku, ale razem macie szansę przetrwać tę próbę.

 

Niczym nie jest zainteresowana

Śmierć dziecka jest jednym z najbardziej traumatycznych wydarzeń w życiu człowieka. Dotyka się jakiegoś ekstremum. Nic innego, nie może być na tyle ważne, aby tym zajmować głowę. Ten stan apatii pozwala organizmowi się wyciszyć, pozbierać roztrzaskane kawałeczki życia i ułożyć je w nową mozaikę. Musisz jednak zwrócić baczną uwagę na zachowanie żony gdyż może to być jeden z sygnałów depresji. Jeżeli nie może spać i jeść, albo tylko śpi i nie wstaje z łóżka trzeba zasięgnąć pomocy specjalisty, psychologa lub psychiatry. Można bezpłatnie w Centrum Pomocy Rodzinie, Poradni Zdrowia Psychicznego.

 

Najważniejsze o czym musisz pamiętać.

  • Mężczyźni i kobiety inaczej przeżywają żałobę
  • Niczego nie przyspieszaj, daj jej tyle czasu ile potrzebuje
  • Nie oczekuj, że zapomni i nie udawaj, że nic się nie stało
  • Pozwól mówić
  • Słuchaj
  • Pozwól na wyrażenie emocji – im więcej bólu na zewnątrz, tym mniej go w środku
  • Nie bój się łez – one są dobre, bo pozwalają wypalić się żałobie

Śmierć dziecka, nawet tak maleńkiego, jest najtrudniejszym doświadczeniem jakie może spotkać człowieka. Z czasem ból minie, zostanie spokojna tęsknota i wróci radość, ale to musi trwać, nie dni i tygodnie, a miesiące.

Gdzie szukać pomocy

W Ośrodkach Pomocy Społecznej często można uzyskać pomoc psychologiczną. Podobnie w Ośrodkach Interwencji Kryzysowej. W niektórych miastach można się spotkać z innymi osobami, które również dotknęła tragedia poronienia. Dla wielu osób możliwość rozmowy z innymi, poznanie, jak inni radzili sobie w trudnych po stracie sytuacjach jest ogromną pomocą. Niektórym spoktaniom towarzyszy psycholog, najczęściej jednak są to grupy samopomocowe. Jeśli w Twojej okolicy nie masz czy nie macie możliwości uczestnictwa w takich spotkaniach, to zostaje Internet. Można znaleźć strony i fora internetowe poświęcone tematyce straty dziecka, np. www.poronienie.pl, www.nasz-bocian.pl (podforum „Poronienie”), forum prywatne „Poronienie” na GW, podfora na stronach poświęcone ciąży i przygotowaniu do macierzyństwa – jest ich coraz więcej. Dla wielu osób jest to jedyne miejsce i przestrzeń, gdzie znajdują zrozumienie i wsparcie.

Arleta
współpraca: Małgosia, Monika (wuchowa)
październik 2008