pobyt na sali bez pacjentek w ciąży

Pobyt na sali bez pacjentek w ciąży

Te pierwsze chwile są bardzo trudne. Prośba, aby nie kłaść pacjentek z poronieniem razem z kobietami w ciąży pojawiała się w listach kobiet najczęściej. Dlaczego? Słuchanie bicia serca dziecka, w momencie gdy straciło się własne jest tym bardziej bolesne. To nie jest tylko badanie KTG innej współpacjentki z sali. Pojawiające się wtedy emocje – dlaczego mi się nie udało? dlaczego ja nie mogę słuchać serduszka mojego dziecka? dlaczego? – pogłębiają ból kobiety.

Również dla kobiet, które są w ciąży jest to trudna sytuacja – mają przed sobą „namacalny” dowód na to, że może się nie udać, że można stracić dziecko. Także w nich rośnie strach i obawy o to, dziecko, które noszą w sobie.

Z listów – gdy było dobrze
  • Nie znalazłam się standardowo na patologii ciąży, po zabiegu leżałam na oddziale z kobietami po różnych zabiegach ginekologicznych.
Z listów – gdy było źle
  • Co godzinę przychodzili do pacjentki w 8 m-cu, mierzyć tętno dziecka. Wyobrażacie to sobie?? Ja właśnie poroniłam, a oni sobie słuchają serca żywego dziecka.
  • Byłam na ośmioosobowej sali, ktoś chrapał, ale najgorsze było rano. Przyjechały noworodki do szczęśliwych mam na karmienie.
  • Najpierw dodatkowe USG (diagnozę musi potwierdzić co najmniej dwóch lekarzy), potem cztery godziny na sofie (korytarz oddziału ginekologiczno-położniczego), między salami i pokojami z rodzącymi kobietami i płaczącymi noworodkami. Później zabieg, a następnie słowa lekarza wykrzyknięte w stronę dyżurki: ”WYPUŚĆCIE TĘ DZIEWICĘ PO SKROBANCE DO DOMU”.
  • Najpierw na izbie przyjęć za parawanem kobieta „prawie do porodu” w trakcie KTG, później cały dzień na korytarzu patologii ciąży, bo nie było miejsca… co rusz przechodziła jakaś pacjentka z brzuszkiem. A mi serce pękało z rozpaczy.

 

Zobacz też:
Nie moje KTG – histora Moniki