historie pozbierane

Historie pozbierane

Pewne sprawy jest trudno wytłumaczyć, dopóki samemu się ich nie przeżyje. Do takich należy strata dziecka, w tym strata dziecka w wyniku poronienia. Prawie wszystkie kobiety w tym nieszczęściu trafiają do szpitala. I jest różnie – niektóre trafiają na naprawdę ludzki, wspaniały personel, inne wprost przeciwnie. Okazuje się, że wszystko ma znaczenie – sposób mówienia do pacjentki, to, czy badania były przeprowadzane w intymnej atmosferze, informowanie o zabiegach medycznych, o tym, co ma się stać, sposób, w jaki to robiono, czy na te informacje, badania trzeba było czekać.

Dla części kobiet pobyt w szpitalu był traumą – nie przez to, co się stało, ale jak się stało.

Historie przeżyć szpitalnych zbierałyśmy na różnych forach, te inicjatywy wyszły zupełnie niezależnie od siebie:
slowa, ktore nigdy nie powinny pasc – post z forum.gazeta.pl/poronienie
Po ludzku – post z forum.gazeta.pl/poronienie
Moja historia – post z forum.gazeta.pl/poronienie
Szpital w sytuacji poronienia – post na forum onet.pl wysłany jako komentarz do artykułu w „Charakterach” Pożegnanie z fasolką”
Gdy trzeba było wrócić do szpitala… – post na forum.gazeta.pl/poronienie
Trudna droga do macierzyństwa – historia Blanki
Historia Basi
Historia Oli
„Nie żałuję, że byłam w tej ciąży…”
„Ma to pani na własne życzenie…”
„Moje Malutkie Szczęście…”
Ma pani do mnie żal?

Trochę obok tematu, ale też się wiąże z podejściem lekarzy do sytuacji straty dziecka w wyniku poronienia. Przeczytaj komentarze kobiet dot. pierwszej wizyty po poronieniu u lekarza ginekologa.
Nastawienie lekarzy do problemu zwanego poronieniem – post na forum.gazeta.pl/poronienie

Ludzcy lekarze „przewijali” się wśród różnych historii opisanych powyżej. Ale są też osobne wątki poświęcone tylko im.
O lekarzach i badaniach – ważne! – post na forum.gazeta.pl/poronienie
Dobrzy lekarze – post na forum.gazeta.pl/poronienie

Są historie, które czyta się z trudem, są takie, gdzie, na szczęście, znalazł się ludzki, życzliwy personel.