kiedy podjąć starania?

Zawsze chcieliśmy mieć z mężem dużą rodzinę – taką z gromadką dzieci. Standardowe 2+2 uważaliśmy za minimalne minimum, na które byliśmy się zgodzić tylko w razie jakiś okrutnych przeciwności losu. I pamiętam szpitalny korytarz, jak po badaniu usg, szłam na łyżeczkowanie. To było moje drugie poronienie. Nigdy więcej dzieci, nigdy więcej ciąży. Kojarzyła mi się ona tylko z jednym – końcem nadziei, śmiercią kolejnego dziecka, bezdusznością szpitala. O tym, że dwie kreseczki na teście mogą wskazywać świetlaną i radosną przyszłość wtedy absolutnie nie przychodziły mi na myśl, choć w domu miałam już synka. W takim stanie trwałam kilka tygodni. I tak niewiele – bo są kobiety, które dochodzą do gotowości do kolejnych starań po latach od nieszczęścia.

Po każdym poronieniu pojawia się pytania – czy i jeśli tak, to kiedy podjąć kolejne starania? Na to pytanie lekarze podają różne odpowiedzi. Zależy to od wielu czynników – specjalności lekarza, wcześniejszej historii kobiety, przyczyn poronienia. Medycyna to nie matematyka, tutaj często, zbyt często, zostaje niewiadoma. Para po poronieniu zadając różnym lekarzom to samo pytanie – kiedy można? – uzyska często różne odpowiedzi. Różne odpowiedzi i różne uzasadnienia poda ginekolog, endokrynolog czy psycholog. I każdy z nich będzie bardziej wierzył “swojej specjalności” niż tej cudzej.

Jedni będą chcieli “jak najszybciej” próbować dalej, inni dopiero po długim czasie będą w stanie w ogóle myśleć o podjęciu jakichkolwiek starań.

Kiedy można? oznacza w praktyce “kiedy można bezpiecznie?”, aby nie doszło do kolejnej tragedii.

Od razu

Choć b. często owulacja pojawia się już przed pierwszą miesiączką, to generalnie lekarze zgodnie odradzają ten czas na kolejne poczęcie. Nie wiadomo wtedy, czy zwiększony poziom bHCG (hormonu wydzielanego przez kosmówkę od samego początku ciąży) oznacza ciążę zaśniadową (którą leczy się bardzo dobrze chemioterapią) czy kolejnego dzidziusia? Ponieważ ciąża zaśniadowa zdarza się stosunkowo rzadko, dlatego są też i tacy lekarze, którzy twierdzą, że jeśli tylko jest w kobiecie gotowość do kolejnej ciąży, to nie ma medycznych przeciwskazań, aby podjąć kolejne próby od razu. Tacy lekarze należą jednak do rzadkości.

Po pierwszej miesiączce

Ponieważ po poronieniu nie zawsze prostą sprawą jest określenie, kiedy wystąpiła owulacja, zaleca się odczekanie do pierwszej miesiączki. Od niej już łatwiej prowadzić obserwacje cyklu i “wyłapać” dni płodne. Znając termin owulacji łatwiej jest określić wiek ciąży (liczony nie od ostatniej miesiączki, ale od poczęcia).

Dla części kobiet “najlepszym lekarstwem” na poronienie jest kolejna ciąża (co nie jest jednoznaczne z zastąpieniem zmarłego dziecka nowym).

Po 2-3 prawidłowych cyklach

Już dwa prawidłowe cykle (wymaga to prowadzenia obserwacji) mogą dać podstawy do tego, że “wszystko wróciło do normy”. Jeśli dodatkowo w wywiadzie kobieta ma za sobą szczęśliwe urodznie dziecka, to zgodnie ze statystyką dotyczącą poronień, jej szanse na poronienie wynosiły tylko 5%, można więc wnioskować, że było to poronienie przypadkowe (wtedy najprowdopodobniej przyczyną była wada genetyczna zarodka). Stąd szanse na to, że kolejna ciąża zakończy się szczęśliwym porodem są spore.

Tuż po poronieniu można też wykonać podstawowe badania, w tym okresie odebrać i zinterpretować wyniki (np. badania antyinfekcyjne, poziom przeciwciał kardiolipinowych). Od wyników tych badań, może zależeć, czy para dostanie od lekarza “zielone światło”, czy nie. Jeśli są infekcje, to należy je najpierw wyleczyć, aby nie dopuścić do kolejnego nieszczęścia.

Uwaga: prawidłowe cykle, ogólny dobry stan zdrowia nie muszą potwierdzać prawidłowego poziomu hormonów.

Po trzech miesiącach

To jest najczęstsza odpowiedź na postawione wyżej pytanie. Tyle lekarze dają kobiecie na fizyczne “dojście do siebie” (regulacja hormonów po ciąży, powrót macicy do stanu sprzed ciąży). Można pod koniec tego okresu wykonać badania takie jak: cytologia, wymaz z pochwy, stan czystości pochwy, posiew na bakterie tlenowe (i beztlenowe). Wcześniejsze wykonanie tych badań może dać nieprawidłowe wyniki.

Po pół roku

Choć fizycznie dochodzi się szybciej, to z psychiką jest już trudniej. Aby kolejna ciąża nie była obciążeniem dla psychiki zaleca się odczekanie co najmniej pół roku od poronienia. Jest to zalecenie, ale nie wymóg. Najczęściej partnerzy wiedzą, czy odkładanie kolejnej ciąży w czasie jest sprawą okoliczności zewnętrznych czy np. lęku przed kolejną porażką. Zdarza się, że jedna z osób zaczyna wymyślać powody (zewnętrzne), dla których trzeba poczekać (np. spłata kredytu, budowa domu itd.), a mogą być one “przykrywką” dla lęków, które tkwią w środku. Ważne, żeby oboje partnerzy wiedzieli, “co im w duszy gra”. I nie wystarczy tu tylko gotowość jednej ze stron. Trzeba mieć na uwadze swoją drugą połówkę. Tym bardziej, że gdy przyjdą trudne chwile w kolejnej ciąży (np. ogarniający strach bez względu na istniejące okoliczności), to pierwszą osobą, od której będzie się oczekiwać wsparcia, będzie właśnie współmałżonek.

Kolejny powód, dla którego należy odłożyć starania w czasie zależy od tego, czy było to wczesne poronienie (do 12-go tc.), czy późne (po 12 tc) lub jeśli wystąpił poród przedwczesny. Im ciąża była większa, tym potrzeba dłuższego czasu na zarówno fizyczne, jak i psychiczne dojście do siebie. W takiej sytuacji lekarze zalecają odczekanie właśnie 6-ciu miesięcy, niektórzy, ci ostrożniejsi, mówią nawet o roku.

Po roku

Taką odpowiedź można najczęściej usłyszeć od psychologów. Tłumaczą to tym, że aby przyjąć kolejne dziecko w rodzinie, trzeba najpierw pożegnać, opłakać poprzednie. Zazwyczaj okres żałoby (psychologicznej) trwa właśnie rok. Dla jednych par kolejna ciąża, gdy nie doszło jeszcze do pogodzenia się ze stratą, może rzeczywiście utrudniać jej przeżywanie, wywoływać większy stres, lęk przed powtórką, niemożność nawiązania kontaktu z poczętym dzieckiem, dla innych za to przeżywanie żałoby oraz oczekiwanie na kolejnego maluszka może iść ze sobą w parze. Dużo zależy od wzajemnego oparcia, które dają sobie małżonkowie, wsparcia rodziny, tego, czy proces żałoby przebiega spokojnie, chiałoby się rzec “naturalnie”, czy przeciwnie, prowadzi do utrudniających codzienność reakcji. Zależy też od tego, czy otoczenie “odrealnia” istnienie zmarłego dziecka czy nie i jak ważne jest to dla rodziców itp. Dla niektórych oczekiwanie roku czasu wydaje się “nieskończenie długie”. Dla tych par, dla których poczęcie to nie była sprawa jednego czy niewielu cyklów, ale np. kilku lat, odkładanie poczęcia na rok, wydaje się być po prostu zmarnowanym czasem. Wiadomo – im człowiek starszy, tym trudniej doczekać się dziecka.

Po trzech latach

Ta magiczna liczba “trzy” wraca jak bumerang. Są też i tacy lekarze, którzy podają nawet tak długi okres odczekania od ciąży.

No więc kiedy?

Oczywiste jest, abyście ty i twój lekarz prowadzący byli jednomyślni w tej sprawie – ułatwi wam to wzajemne relacje, nie będzie nacisku żadnej ze stron. Jeśli twój lekarz jest zwolennikiem dłuższego czekania, a ty nie chcesz już czekać, to poproś o wyjaśnienia, dlaczego jest takie jego zdanie. Być może w twoim przypadku zachodzą szczególne okoliczności, które należy wziąć pod uwagę. Jeśli nie, to spytaj się czy istnieje jakiś poważny powód, aby poczęcie odsunąć w czasie. Często wtedy pada odpowiedź “nie”. Może też dojść do odwrotnej sytuacji – lekarz daje już swoje “przyzwolenie” na starania, a pacjentka jeszcze nie jest gotowa do kolejnej próby. Być może wykonanie badań, sprawdzenie ewentualnych powodów poronienia, pozytywne wyniki tychże, doda jej odwagi, aby z mniejszym lękiem przyjąć nowe życie.

Po jednej stracie można jeszcze kolejną ciążę przeżyć “w miarę spokojnie” – poronienia się zdarzają dużo częściej niż nam się zazwyczaj wydaje (wiedzę na ten temat zdobywa się już “po”), można liczyć jeszcze, że było to przypadkowe poronienie. W sytuacji, gdy kobieta ma za sobą dwa lub więcej strat, decyzja o kolejnej ciąży, jej przeżycie może być okupione dużo większym strachem czy lękiem. Ważne wtedy, żeby wiedzieć samej, czego się chce, mieć oparcie w mężu, w bliskich. Istotne jest też znalezienie takiego lekarza, do którego będzie się mieć zaufanie, nie będzie się sprawdzać, czy podważać każdej jego metody leczenia. Decyzja o kolejnym macierzyństwie zależy również od tego, jak wyglądał pobyt w szpitalu – część kobiet ze względu na traumę szpitalną (patrz “Poronienie jest tragedią”), spotkanie się z obojętnością czy bezdusznością personelu medycznego, rezygnuje w ogóle ze starań o kolejnego maluszka.

Trzeba też pamiętać, jak ważna w naszych działaniach jest psychika. W procesie żałoby są okresy “lepsze” i “gorsze”. Może nam się wydawać, że już wszystko minęło i ten smutny czas mamy za sobą, a za chwilę, z różnych powodów, smutek wraca – choć ze zmniejszoną siłą. Jest to normalne i warto sobie na początku postawić pytanie, czy zgadzam się na oczekiwanie na kolejne dziecko z takim obciążeniem. Części kobiet się to udaje. Trudne dni, takie jak przewidywana data porodu, rocznica poronienia mogą wypaść w trakcie nowej ciąży. Z jednej strony maluszek w brzuszku może być ogromną pomocą w tych dniach (rośnie wtedy nadzieja na szczęśliwe zakończenie), z drugiej – mogą wrócić lęki i strachy spowodowane wcześniejszą stratą. Stres nie jest pomocą, wprost przeciwnie, wtedy też odporność organizmu jest niższa niż zazwyczaj i łatwiej o infekcje, które mogą być kolejnym utrudnieniem czy nawet zagrożeniem. Warto przy podejmowaniu tej decyzji zdawać sobie sprawę ze złożoności problemu – być może nie zawsze do końca będzie wiadomo, co jest większe: moja gotowość i pragnienie kolejnej ciąży, czy strach przed nią.

 

Zobacz też:
Nasze forum
Szybka ciąża po poronieniu

forum.gazeta.pl/poronienie
Kiedy zaszlyscie w ciaze po zabiegu?
co jeśli dzidzia pojawi się zanim miną 3 miesiące?
Jak długo czekałyście na ciążę?