Światowy Dzień Dziecka Utraconego
#1
W sobotę 14 października o godz. 16.30 w kościele św. Karola Boromeusza na warszawskich Powązkach odprawię Mszę św. w intencji zmarłych dzieci i ich rodziców. Będziemy się modlić razem ze wszystkimi Aniołkami, które będą razem z nami w duchowej jedności.
W niedzielę 15 października - odprawię Mszę św. w kościele św. Jacka (dominikanie) na warszawskiej Starówce, przy ul. Freta 10, o godz. 19.30. Zapraszam do wspólnej modlitwy.
o. Marcin OP
Odpowiedz
#2
O której odbędzie się sobotnia msza?

Z pozdrowieniami

Magda
Odpowiedz
#3
O 16.30. Już dopisałem do poprzedniego postu
o.M.
Odpowiedz
#4
A ja mam pytanie w sprawie modlitw za Dzieci Utracone zmarłe przed narodzeniem. Spotkałam się z taką opinią wśród niektórych księży, że skoro zgodnie z nauką Kościoła (teraz już oficjalną) dzieci zmarłe przed urodzeniem, nieochrzczone, trafiają prosto do nieba, nie ma \"sensu\" odprawianie mszy św. w ich intencji (oczywiście inaczej jest w wypadku dzieci zmarłych po urodzeniu, które miały już możliwość zgrzeszenia).
Przyznam szczerze, że po stracie sama zastanawiałam się czy mogę się modlić \"za\" nasze Dziecko; na stronie jest nawet propozycja modlitwy o łaski płynące z chrztu św. dla dziecka zmarłego przed narodzeniem; z drugiej strony mieliśmy (i mamy) w sobie przekonanie, że nasz Oleczek jest już u Boga, już osiągnął kres swojej wędrówki. W efekcie zwykle modliłam się (i modlę), myśląc o naszym Synku, staram się znaleźć duchową łączność, ale nie modlę się \"za\" Niego.

Myślę, że wielu rodziców ma podobne dylematy, dlatego byłabym wdzięczna, gdyby Ojciec to trochę wyjaśnił od strony teologicznej.

Wszystkiego dobrego
Krystyna
Odpowiedz
#5
Trudno dzieci nienarodzone, a także te, które umarły przed osiągnięciem możliwości rozróżniania dobra od zła (mówi się o siódmym roku życia, kiedy to dziecko zaczyna w pełni używać rozumu) posądzać o winę moralną. Zatem Msza święta, a także modlitwy w ich intencji nie mają na celu przebłagania za ich grzechy, bo ich nie było. Tu chodzi bardziej o więź miłości w jedności z Bogiem, o spotkanie, nawiązanie kontaktu. Modlimy sie przede wszystkim za rodziców, którzy cierpią z powodu utraty dzieci, o pociechę, ukojenie bólu i żywą wiarę w spotkanie ze swoimi Aniołkami w Bożym Królestwie.

Wierzymy w tajemnicę \"świętych obcowania\", a to oznacza, że możemy być w kontakcie z tymi, którzy przeszli na drugą stronę życia. Tym mostem, pośrednikiem jest Jezus Chrystus, z którym w Eucharystii przechodzimy przez bramę śmierci do zmartwychwstania. \"Od człowieka do człowieka najbliżej jest przez Boga\". On jest poza czasem i przestrzenią, a więc one Go nie ograniczają\".

Pozdrawiam z serca
o.Marcin
Odpowiedz
#6
Bardzo dziękuję za wyjaśnienie.
Cieszę się, że będzie nas tak wielu modlących się 15 X - rodziców po stracie i ludzi dobrej woli, którzy pamiętają o nas i naszych dzieciach.
Odpowiedz
#7
Przeżywanie dzisiejszej Mszy św. razem z Wami, było dla mnie wielkim darem. Zobaczyłem w Was tyle miłości. Dziękuję za zaproszenie, wspólną modlitwę i spotkanie.
Z sercem i modlitwą o.Marcin
Odpowiedz
#8
Troche pozbierane z forum o Mszach za zmarle dzieci i ich rodzicow.

Gdansk:

Cytat:[autor cytatu=Scarlett]
Nale, bardzo Ci dziękuję za zorganizowanie tej mszy św., wiem dokładnie ile musiałaś włożyć trudu, aby to wszystko tak wspaniale się udało. Naprawdę było cudownie!!! Pozdrawiam i do zobaczenia

Cytat:[autor cytatu=Inka]
Nale nic nie napisze... Ty wiesz jak było to dla nas ważne, jak jestes wielka, wszyscy byli pod wrazeniem, jak słychałam ludzi którzy wychodzili z kościoła... To płakać się chciało, byli wzruszeni, a szczególnie ta Pani, która poroniła ponad 20 lat temu.... Bardz dziękowała, ze mogła uczestniczyc w tej mszy...

Cytat:[autor cytatu=INA]
Msza niesamowita !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Warto było pokonać ponad 200 km .
Naprawdę wszyscy byli rewelacyjni ! Big Grin Ojciec Mieczysław , pani Tamara , Nale , wszystkie osoby czytające .... poprostu wszyscy !
Strasznie się cieszę , że mogłam uczestniczyć w tak pięknej mszy ! Wszystkim za to dziękuję !

Cytat:[autor cytatu=Eva]
Chcę podziękować osobom, które pomagały w zorganizowaniu Mszy Św. w Gdańsku a najbardziej chyba chciałam podziękować Nale ( za mszę, za wypowiedzi do mediów) Podziwiam Twoją odwagę. Chcę podziękować wszystkim dziewczynom, które \"COŚ\" zrobiły w związku z 15 października. Naprawdę warto było jechać aż spod Torunia na tą przepiękną Mszę... Tyle uczuć obudziła we mnie, dreszcze, łzy...Wspaniała Msza.

Szczecin (tez u dominikanow Big Grin):

Cytat:[autor cytatu=Kolejna Ania]
to króciutko napiszę jak było w Szczecinie
(na naszym szczecińskim wątku Asia opisała jak ojciec dominikanin przyjął z troską naszą intencję i absolutnie nie chciał żadnych pieniędzy)
przed mszą zapaliłyśmy bialuteńkie otwarte znicze (właściwie wkłady do zniczy)- przepiękny pomysł jaewy,
30 światełek przed ołtarzem drgało na lekkim wiaterku- jakby dzieci bawiły się pod stopami ołtarza Smile
(oczywiście popłakałyśmy się już przy zapalaniu światełek)
podczas mszy ojciec wzruszająco prosił o nadzieję dla nas i o otoczenie naszych rodzin opieką i modlitwą;
po mszy mieliśmy spotkanie w salce przy kościelnej, na które ojciec Cezary zaprosił w ogłoszeniach duszpasterskich.
Spotkanie trwało długo i tylko obowiązki kazały nam wychodzić Smile

Warszawa:

Tylko powiem, ze nasz dobry przyjaciel napisal tego dnia maila, ze byl na Mszy u dominikanow i ze Msza byla za zmarle dzieci, ze pamietal o nas. To jedna z nielicznych osob, ktora rozmawia z nami o poronieniach, stronie.

I jeszcze z listu, juz innej osoby:
cos dobrego sie stalo, ludzie zaczeli sie modlic za swoje zmarle rodzenstwo, ktorego nigdy nie znali.

Pamietam kiedys rozmowe z jednym z kaplanow, tych dzieci nie bylo w swiadomosci spoleczenstwa. Mysle, ze jeszcze duzo czasu uplynie az te nasze dzieci zmarle w wyniku poronienia naprawde beda istniec w swiadomosci naszych bliskich, otoczenia, ludzi Kosciola, lekarzy, prawnikow, psychologow... ale cos drgnelo... cos sie zmienia... i choc zmian takich malutkich na pierwszy rzut oka nie widac, to za pare lat sie zdziwimy, ze jednak jestesmy w innym punkcie niz dzis.

Monika
Odpowiedz
#9
Moniko droga, to prawda. Powoli zmienia się podejście do dzieci zmarłych przed narodzinami. Widzę to wśród młodzieży, ale i ... księży.
Dużym problemem jest bezradność i nieumiejetność towarzyszenia, tak po prostu. Sam wiem to po sobie. Boimy się urazić cierpiących ludzi, więc uciekamy. Boimy się też pytania \"dlaczego?\", sami nie znając na nie odpowiedzi. Nie ma bowiem takiej odpowiedzi! I chyba najwyższy czas zacząć milczeć w pokorze wobec zrozpaczych ludzi, umacniając ich w nadziei na ostateczny triumf życia, będąc z nimi i blisko nich.
Kiedyś, gdy miałem jako wolontariusz towarzyszyć dzieciom umierającym na raka wpadłem w panikę. Wydawało mi się to zadaniem ponad siły i moje możliwości. Myślałem, że mam usprawiedliwiać Boga, tłumaczyć sens cierpienia, wymodlić cud... W końcu sam do siebie powiedziałem głośno: \"co ja mam tam robić?\" Nagle z radia zaśpiewała Kora Jackowska: \"Po prostu bądź, po prostu bądź...\"

Czytam moje wcześniejsze posty i widzę, że zbrakło w nich zdania: \"nie wiem dlaczego, ale ufam w Bożą Ojcowską Miłość\".
Ogarniam wszystkich modlitwą i sercem
o.Marcin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości