od kogo uslyszalyscie \"to jeszcze nie dziecko\"
#1
Mam za soba dwa poronienia, jedno w osmym, drugie w 11tc. Za pierwszym razem na usg, na ktorym uslyszelismy wyrok, bylo widac przyslowiowa fasolke, wiek dziecka na 6. tydzien. Gdy widze zdjecia takich malych dzieci wraca tamten obraz z usg i mysl o moim dziecku.
Za drugim razem do poronienia doszlo troche pozniej, na usg, z ktorego mamy zdjecie, widac \'dzidziusia\', glowke, brzuszek, raczki, nozki... czasami ogladam to zdjecie...

Lekarka w szpitalu powiedziala przy kolejnym usg, na ktorym nadal bylo widac obraz dziecka \"No wie pani, to jeszcze nie dziecko\" - strasznie zabolalo, chyba bardziej niz caly fizyczny bol, ktory wiaze sie z poronieniem.

Dlugo zastanawialam sie, jak zatytulowac ten post, zeby nie sprawic zadnej z Was bolu...

To bylo w szpitalu, a pozniej...
W jednym z listow, rodzice, ktorzy walczyli o pochowanie swoich dzieci zmarlych w 20. tc dzielili sie tym, jak lekarz caly czas argumentowal, ze to przeciez \'jeszcze nie dzieci\'.
W czasie chodzenia z ankieta, ordynator tlumaczyl, na czym polega \'puste jajo plodowe\' - o jakim dziecku my tu w ogole mowimy, przeciez tu nie ma zadnego dziecka... (wiem, dla czesci kobiet jest to jakies \'pocieszenie\', dla tych, dla ktorych zycie zaczyna sie od poczecia, fakt, ze mazsyna nie zarejestrowala struktur plodu na danym etapie ciazy niczego nie zmienia).

Kto z Was jeszcze uslyszal takie \'pocieszenie\' i od kogo?

Monika
Odpowiedz
#2
\"przecież to nie było dziecko\" - usłyszałam od siostry, potem powiedziała mi, że jestem głupia iż tak bardzo się do ciąży przywiązałam, że mówiłam \"iż chodzę z dzieckiem\" na spacer. Przez pół roku przekonywała mnie, że jestem nienormalna i że jestem przewrażliwona, a poroniłam, bo miałam zły sposób myślenia..... ech... Ona jest mamą i przez I trymestr do lekarza nie poszła - by się nie przywiązywać w razie poronienia. Dzisiaj doszłyśmy do porozumienia, wydrukowałam jej mase postów, informacji, dzisiaj już mnie nie rani, ale ile mnie to kosztowało zdrowia i emocji ... ech...

w szpitalu - jako jedna z nielicznych na tym forum, otoczona byłam szacunkiem, mój lekarz - okazał szacunek i mi i mojemu maleństwu.
Odpowiedz
#3
No u mnie trochę odwrotnie.Gdy leżałam w moim powiatowym małym szpitalu,ordynator przekonywał mnie że to już dziecko.byłam chyba w 19tc,a on mi cały czas powtarzał że przecież widzę już na usg,główke,rączki,że to już ukształtowane dziecko.Szkoda że póżniej w ty Wielkim szpitalu ICZ Matki Polki,tak do tego żaden lekarz nie podszedł.
Odpowiedz
#4
ja niestety też usłyszałam to przykre zdanie z dodatkowym komentarzem że jak sie \" to \" juz poroni to sobie będę mogła nowe \" zrobić\" i to od lekarza Sad
Odpowiedz
#5
Coś takiego funkcjonuje w społeczeństwie.W dyskusjach o aborcji zawsze pada argument,ze dziecko to jest juz od poczęcia.Przy poronieniu ci sami ludzie :lekarze ,prawnicy ,niektórzy duchowni zaczynają się zastanawiać od którego momentu to dziecko tak naprawdę jest.Mnie jedna mądra osoba przekonywała przy drugim poronieniu,ze to jeszcze nie mogło być dziecko ,bo\" duszyczka zstępuje do ciałka nieco pózniej\".Osoba jak najbardziej wierząca- mamusia mojego ślubnego.Po takim \"pocieszaniu\" ryczałam jak bóbr cały wieczór.
Odpowiedz
#6
Ja również usłyszałam \"to nie jest jeszcze dziecko\" nie od lekarzy ale od rodziny - niestety. Lekarze byli wyrozumiali, opiekuńczy, troskliwi, widziałam, że jest im przykro z powodu śmierci naszego synka, choć miał zaledwie trzy centymetry. Wyrok brzmiał: Bardzo mi przykro, państwa dziecko nie żyje, a nie jak to się często zdarza - np. no widzę tu ciążę obumarłą. Gdy leżałam już pozapinana na wszelkie możliwe sposoby na sali operacyjnej - lekarz powiedział do mnie przed narkozą, że nienawidz tego robić(czyt. łyżeczkowanie), że się chyba nie nadaje do tego zawodu, przez to, że to przeżywa tak bardzo. Natomiast rodzina stwierdziła, że nie ma za kim płakać, że histeryzuje i coś chyba ze mną nie tak, że jestem słaba psychicznie, nie poradzę sobie w życiu z takim podejściem, że są gorsze rzeczy w życiu - brak pracy, studia sa ważniejsze niż takie histeryzowanie, no i że młoda jestem, jeszcze będę miała dość dzieci ble ble ble
Odpowiedz
#7
I ja usłyszałam takie zdanie... Nie w szpitalu, w szpitalu wogóle nie było żadnego tematu. Poszłam, położyli mnie, zrobili co mieli i po wszystkim.... Rano na obchodzie kilka pytań jak się czuję i jedna moja odpowiedź : \"A jak ja mogę się czuć....?\" Jedynie pani anestezjolog głaskała mnie po głowie jak już \"odchodziłam z płaczem....\" Słowa takie słyszałam w domu... od siostry.. potem nawet od męża jak wydawało mu się że już chyba za długo histeryzuję... Powiedziałam, że jak ma mnie tak pocieszać to lepiej niech się wogóle do mnie nie odzywa, że sama poradzę sobie lepiej niż z jego pocieszeniami... Nie skomentuję tych słów, bo poprostu brak mi już siły.... Pozdrawiam.
Odpowiedz
#8
Mnie znajoma pani psychiatra powiedziała, że Marysia nie była dzieckiem, a \'tworem\' przypominający dziecko!

To było kilka dni po porodzie, kiedy byłam w nienajlepszym stanie psychicznym...
Odpowiedz
#9
ja znalazlam na www.noworodek.pl piekne zdjecia dzieci w lonie matki, one przemawiaja do ludzi,ktorym moge je pokazac- oczywiscie
moj brat zupelnie nieswiadomy mowil (nie do mnie), ze przychodzilo mu na mysl porownanie do nieupieczonego kurczaczka, po obejrzeniu tych zdjec, powiedzial jak glupio mu bylo,ze takie porownanie moglo wogole zaswitac w glowie.. niektorzy nie wiedza co my tracimy
czasami warto pokazac rozowe malenstwo w brzuszku..
Odpowiedz
#10
Reniu Kochanie, nie moglam dzis caly dzien sobie poradzic z tym co napisalas... \"bo duszyczka zstępuje do ciałka nieco pózniej\"
To mi przez 5 lat na studiach wpajaja, ze czlowiek jest od poczecia, ze Bog ma w zamysle kazdego czlowieka zanim pojawi sie on w lonie matki!!! Czyli kazde zycie - zycie 7 tygodniowego Aniolka w lonie matki bylo upragnione i zaplanowane przez Boga.
Wiec zapytalabym Twojej tesciowej, czy Pismo Sw pisze prawde, czy to tylko taka bajka by bylo nam latwiej wierzyc w to, ze zycie kazdego ma sens ...
Wiem, ze to nie watek o teologii, ale nie umialam sie powstrzymac... i tak sie juz wyklocalam o temat dzieci nienarodzonych z teologami... Kiedys moze napisze o tych rozmowach.
Reniu2 - zapewniam Cie ze Twoje dzieci maja dusze !!! Dzieki tej duszy zyja w niebie i czekaja na spotkanie z Toba! Dzieki tej duszy sa w niebie szczesliwe - bo sa niewinne i czyste!
Odpowiedz
#11
Kolejna Aneczko, gdzie sa te zdjecia ??? bo ja nie znalazlam.
Odpowiedz
#12
ja tez usłyszałam i to od mojego meza-----przykre ale prawdziwe i o to mam do niego najwiekszy zal Sad
Odpowiedz
#13
Drogi Gościu
gdy zaszłam w ciążę mój mąż traktował mnie jak królową, mówił do dziecka, choć miało tylko kilka tygodni. Gdy poroniłam, powiedział mi, że to nie było dziecko, dzisiaj po ponad 14 miesiącach po poronieniu - w dalszym ciągu tylko mi umarło dziecko, ale już dzisiaj mąż okazuje szacunek dla moich uczuć. Warto rozmawiać z mężem, warto nie oskarżając go o brak emaptii mówić mu o emocjach. Warto inwestować w związek, choć dla wielu z nas czas po poronieniu jest bardzo krytyczny i wiele z nas myślało nawet o rozwodzie. Gdy przejrzysz wcześniejsze posty na tym forum- zobaczysz, jak bardzo dzisiejsze emocje, które są w Waszym związku - zajmowały wiele z nas bezpośrednio po poronieniu.
Odpowiedz
#14
Esko ,ja do dziś nie potrafię rozmawiać z moja teściową i to nie tylko na ten temat.Jakiś taki uraz zostawiła mi tamta rozmowa. .Nie jestem biegła w Biblii ,nie potrafię rzucić stosownym cytatem,ale dla mnie dziecko to nawet te pierwsze dwie komórki.Ja widziałam nawet bijące serduszka moich aniołków ,więc jak mozna tak powiedzieć ze to były jakieś \"twory\"?TO BYŁY MOJE DZIECI ,za wczesnie odeszły i tęsknię za nimi
Odpowiedz
#15
Reniu2

tak na szybko i tylko tyle, co mi przychodzi na mysl, tych miejsc w Biblii jest duzo wiecej...

I. Odnosnie poronienia/martwego porodu - o dzieciach poczetych

1) Lb 12,12
Nie dopusc by ona stala sie jak martwy plod, ktory [...] wychodzi z lona swej matki.

2) Hi 3, 16
Nie żyłbym jak plod poroniony, jak DZIECIĘ, co swiatła nie znalo

3)1 Kor 15, 8
W koncu, juz po wszystkich, ukazal sie takze i mnie jako poronionemu plodowi

Na poczatku bylam strasznie zla o ten fragment, a teraz patrze na to ciut inaczej, nawet sw. Pawel, jeden z najwiekszych swietych Kosciola, jego filar, Apostoł Narodow, ten gigant bozy... przyrownuje siebie do poronionego dziecka.

4) Ps 58
Niech przemina jak slimak, co na drodze sie rozplywa, jak plod poroniony, co nie widzial slonca

O dzieciach poczetych w ogole:
1) Ps 139, 13
Ty bowiem utworzyles moje nerki, Ty utkales mnie w lonie mej matki
Dziekuje ze mnie stworzyles tak cudownie

Wiecie, tak sobie zawsze mysle, ze dzieci sa blizej Boga niz dorosli, a te nasze kilkutygodniowe jeszcze tym bardziej, bo jest w nich zapisana \'pamiec\' skad przychodza, czesto mysle, ze te slowa to takze ich modlitwa przed ich smiercia i po smierci.

2) Iz 44, 24
Tak mowi Pan, twoj Odkupiciel, Tworca twoj jeszcze w lonie matki.

Reniu, to nie jest tak, ze cialo sobie dusza sobie, jestesmy jakas caloscia i zmartwychwstajac pojdziemy z cialem do nieba. Ono tez jest wazne, dlatego nalezy mu sie szacunek.

3) I znow i Izajasza jest jedno zdanie, ktore \'pozwala\' mi na pamiec o dzieciach Iz 49, 15-16
Czyz moze niewiasta zapomniec o swym niemowleciu, ta, ktora kocha SYNA swego lona? A nawet, gdyby ona zapomniala, Ja nie zapomne o tobie. Oto wyrylem cie na obu dloniach.

4) I jeszcze jeden cytat z Izajasza
Iz 7, 14 (to jest znane, bo czytane w Adwencie)
Oto Panna pocznie i porodzi syna.

Nie jest napisane \"pocznie twor i porodzi syna\", syn odnosi sie zarowno do czasownika poczynac jak i rodzic

5) I jeszcze jeden:
Iz 49, 1
Powolal Mnie Pan juz z lona mej matki, od jej wnetrznosci wspomnial moje imie.

6) Jer 1, 5
Zanim uksztaltowalem cie w lonie matki, znalem cie, nim przyszedles na swiat, poswiecilem cie, prorokiem dla narodow ustanowilem cie.

7) Jer 20, 17 lamentujac:
Nie zabil mnie bowiem w lonie matki: wtedy moja matka stalaby sie moim grobem, a lono jej wiecznie brzemiennym

Reniu, tak szukam napredce fragmentow dla Ciebie, ten mi wpadl do reki po raz pierwszy i az sie usmiechnelam... bo po poronieniach mowie, ze jestem w ciazy do konca zycia, bo czekam, czekam az zobacze twarza w twarz moje dzieci, tak jak sie czeka bedac w ciazy... kiedys
dziennikarz z goscia niedzielnego wypytywal o rozne sprawy zwiazane z poronieniem, troche gadalam, co mi slina na jezyk przyniesie, bo jak tu w paru zdaniach, obcemu facetowi, przez telefon, opowiedziec cala rzeczywistosc... a pozniej to zdanie poszlo jako tytul artykulu.


To na razie tyle.
Monika
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości