Łukaszek (*)
To ja Ci pomogę! Wink Potrzymam te kciuki z Tobą! Ślę dobre myśli i pozdrawiam (i kibicuję!)
Odpowiedz
Witam Cię Olu-nie miałam z Tobą przyjemności popisać bo jestem tutaj dopiero od kilku dni.Głęboko Cię rozumiem-moje życie też nie układa tak jakbym tego chciala-wczoraj najprawdopodobniej wyszła ze mnie moja dzidzia gdzieś w4tc.Wcześnie odeszły odemnie dwie w8 i 10tc.Przy życiu trzyma mnie tylko mój ośmioletni syn-Maciek.Jestem z Tobą i wierzę że Ci się uda!
Odpowiedz
Ależ dziękuję laseczki. Bardzo się cieszę, że w trudnych chwilach jest ktoś tutaj, kto pomoże.

Molu czemu uważasz, że znowu przydażyła ci się tragedia??
Odpowiedz
Witaj Amorku dawno mnie nie było i popatrz już minął miesiąc i trzymam kciuki bardzo ,bardzo mocno.
A jak się czujesz?
Odpowiedz
Olu dlatego tak myślę bo tydzień temu byłam u lekarza z plamieniam-zrobił USG-znalazł mały pęcherzyk ciążowy,dał leki a wczoraj przy krwawieniu zeszedł ze mnie duży skrzep a teraz krwawię jak przy normalnej miesiączce.Do lekarza na razie nie idę bo nie chce żeby mnie łyżeczkowali,pójdę w przyszłym tygodniu żeby sprawdził czy wszystko zeszło-to mógł być gdzieś 4 tydz.i żałuję że tak wcześnie poszłam bo potraktowałabym to wszystko jak normalną miesiączkę a tak to będzie jeszcze większy strach przed następną ciążą. :?
Odpowiedz
mola

na tym etapie ciazy nie lyzeczkuja.

sil i nadziei,
Monika
Odpowiedz
Myślałam, że już \"uodporniłam się\" na kobiety w ciąży i małe bobaski. Jak bardzo się myliłam zobaczyłam dziś w pracy. Kiedy zobaczyłam dwie kobietki jedną z pięknym brzuszkiem a drugą z noworodkiem aż mi serce podeszło do gardła. Musiałm odwrócić głowę żeby się nie popłakać...
Odpowiedz
Olu tak do końca to nigdy się nie \"uodpornisz\"-mówią że czas goi rany ale to do końca nie jest prawdą.Ja mimo że mam syna którego kocham nad życie jak widzę kobiety z brzuchem albo maleńkim dzieckiem odzywa się we mni ogromna zazdrość choć z reguły nie jestem zazdrosna i mam nadzieję .ze jeszcze Bóg mi da zdrowe maleństwo choć nie mam już dużo czasu bo nie jestem młoda.Tobie też życzę doczekania się dzidziusia.Pozdrawiam.
Odpowiedz
Wiem, że na moim sercu blizny po stracie zostaną do końca życia. Chodzi mi o to, że przecież już potrafiłam nie płakać przez takie widoki...
Odpowiedz
Amorku,

\"juz potrafilam nie plakac...\" - to tak jest, przychodza te lepsze dni, gdy wydaje sie, ze jest dobrze, ze oddycha sie, jak dawniej, gdy ciesza drobne sprawy, jak dawniej... nawet nie tylko wydaje sie, po prostu jest dobrze, juz sie nie placze... wdziera sie wtedy w serce malutka nadzieja, ze tak juz bedzie zawsze...

Zaloba ma swoje prawa, w kazda wpisane jest iles lez, bolu, zalu, cierpienia, gniewu... to wszystko trzeba przezyc, samemu, nikt tego za nas nie zrobi. Jesli jeszcze sie nie wyplakalo wszystkich przypisanych nam lez, to znaczy, ze kiedys one wroca...

Moze to jest jakas madrosc natury, ze tak sie dzieje... ze bol wraca falami, zazwyczaj po dluzszych przerwach, zazwyczaj ciut slabszy... Gdyby przezyc wszystko \'na raz\', ciurkiem, dzien za dniem, to wiele z nas psychicznie by tego nie unioslo.

Dla mnie najtrudniejszy byl i jest widok dzieci kuzynek, ktore urodzily w tym czasie, gdy mialy urodzic sie moje dzieci. Moze na szczescie rzadko je widuje.

Sciskam,
Monika
Odpowiedz
Ostatnimi dniami jakoś szaleją mi hormony i mam dziwną huśtawkę nastrojów... Znowu jestem płaczliwa jak wtedy, gdy była w ciąży... Ah te moje ciałko... Uspokoiło by się, nie mogę sama w siebie się wsłuchać. Poprzednio tak znałam siebie, że od samego początku wiedziałam, że już właśnie zaszłam. A teraz wszystko robi mi takie psikusy, że sama nic nie wiem. Z jednej strony objawy ciąży, a z drugiej ból brzucha i myśli, które mówią, że to jeszcze nie teraz.
Odpowiedz
Olu uspokój się bo to teraz jest bardzo ważne.Pomyśl sobie że jak jesteś w ciąży to bardzo dobrze a jak nie to w każdej chwili możesz zajść-mówią że bardzo dużą robotę robi psychika i na wszystko trzeba położyć lagę i dopiero będie dobrze.Wiem że to jest trudne bo ja sobie wmawiam że jestem wyluzowana a tak naprawdę to wcale tak nie jest.
Pozdrawiam!
Odpowiedz
amorku, jak zawsze trzymam za Ciebie kciuki, odpręż się, odpocznij i może pomyśl o czymś innym niż najbliższe testowanko. Ja będę myśleć za Ciebie o teście, więc Ty się tym nie martw Smile A kiedy planowany test?
Odpowiedz
Może następnym razem... W piątek znowu dostałam @. Ojejku... Ale to nic jeszcze sobie poczekam.
Odpowiedz
Amorku szkoda ze sie nie udało ale nic straconego bo napewno w koncu się uda i dzidzia zagości w Twoim brzuszku,czego Ci z caLego serca życzę.
Całuję! :lol:
Odpowiedz
Mam strasznego doła... Jestem wykończona psychicznie. Jest mi źle bo nikt z moich bliskich nie rozumie mojego bólu i cierpienia... Tak bardzo bym chciała już być w ciąży, ale przecież ja nie mogę chcieć bo to będzie jeszcze dłużej trwało. Za tydzień mam wizytę u gina może on coś wymyśli na szybsze zajście w ciążę?? Poczekamy zobaczymy.
Odpowiedz
Ania kiedys dawala rady, co robic w takiej sytuacji, powtarzaj sobie, ze \'moje dziecko bedzie madrzejsze, ladniejsze i... mlodsze\".
Duzo sil i cierpliwosci. Ja jak sobie mowilam, ze teraz to na pewno nie zajde, bo psychika, bo pierwszy cykl staran, bo zmeczenie, bo praca dala w kosci, to... zachodzilam. Ale b. dobrze Cie rozumiem.

Czy mozna Ci jakos przeslac lopatke na zasypanie dola?

Monika
Odpowiedz
Amorku!!!!

co to za straszne doly??? Nie baw sie w Krecika, bo Amorki sa tu bardzo potrzebne Wink.
Tak to juz jest, ze jak sie czegos bardzo chce to czas sie okrutnie wlecze. Kiedy ja sie staralam i szalalam na watku Ewy, to w domu rwalam klaki z glowy. zameczalam meza (doslownie i w przenosni), zameczalam siebie, a efekt byl wciaz ten sam... Wszyscy powtarzali wrzuc na luz, a zobaczysz, ze wszystko sie ulozy. No i rzeczywiscie mieli racje... Wiem jednak co to znaczy byc niecierpliwym... Jezeli oderwanie sie od staran jest za trudne dla Ciebie (uwierz rozumiem to) to zacznij mierzyc temperature, przygladac sie swojemu cyklowi, naucz sie go zrozum siebie, zapisuj sobie te temperaturke przez kolejne trzy cykle, a wtedy bedziesz o wiele madrzejsza, kiedy zaprosic meza do igraszek Wink. Jednak pamietaj krotki \"urlop\" od szalenstw i staran to najlepszy i najszybciej dzialajacy lek, zaufaj mi Amorku i nosek do gory, trzymam kciuki i jestem pewna, ze nie bede dlugo czekac na wiadomosc od Ciebie o dwoch uroczych kreseczkach Wink
Odpowiedz
Powoli przestaję wierzyć, że jeszcze zajdę w ciążę. Mam wrażenie, że w kariotypie wyjdzie coś złego i lekarze powiedzą, że już nigdy nie będziemy mieć zdrowych dzieci... Nie mam siły ani psychicznj ani fizycznej do normalnego życia.
Odpowiedz
Amorku! Dopiero dzis przeczytałam Twoją historię... Opowiadałas ją w szpiutalu we wrzesniu, ale teraz przyjrzałam sie blizej...
Ta data pogrzebu Łukaszka - 15 lipca, jest tez i datą mojej Kropki - to wtedy miałam zabieg... wówczas, choc wiedziałam ze Kropka odeszła, chciałam ją w sobie miec, już na zawsze.... dziś tez nasz smutny dzien, bo Kropka własnie dzis kończyłaby dwa latka... i paliłyby sie DWIE ŚWIECZKI NA TORCIE, a tak pali się JEDNA - NA CMENTARZU...
Cieplutko cię przytulam i życzę ci siły - masz jej cale wielkie pokłady, czasem tylko brak sił by ją wydobyć, mam nadzieje ze dzieki nam uda ci sie znów wierzyc...
3 lutego robie spotkanie w gdańsku, od 10 lutego będę w Iławie, wiec mam nadzieje ze uda mi sie cie osobiscie usciskac i dodac otuchy w ten trudny czas....
mysle o tobie...
Odpowiedz
Ineczko też mam nadzieję, że już nie długo się spotkamy. Bardzo żałowałam, że tamto spotkanie nie wyszło. Mój synek miałby pół roku a tak zostały mi rozstępy i mleko w piersiach...

Gdzieś przeczytałam, że my kobiety po stracie jesteśmy w ciąży całe życia i tak właśnie psychicznie się czuję.

Staram się wierzyć, że będzie dobrze tylko momentami moja wiara zostaje na cmenatarzu przy grobie synka...
Odpowiedz
bo wraz ze smiercia naszych dzieci umiera nadzieja, odchodzi wiara,tylko milosc zostaje...

duzo sił i do zobaczenia...
Odpowiedz
Wydaje mi się, że moja maleńka nadzieja jeszcze nie umarła... Czasami robi mi \"puk, puk to ja\" i wtedy wierzę, że zostanę jeszcze mamusią dzidzi tu na ziemi.
Odpowiedz
nie chciałam by zabrzmiało to skazująco... wówczas, po stracie jeszcze długo tak myslimy, ale jak widac na wielu przykladach dziewczyn z forum, ze po utracie dziecka mozna byc jeszcze mamą dzici na ziemi...
przepaszam jesli cie zasmuciłam...
Odpowiedz
Inko wcale mnie nie zasmuciłaś wręcz przeciwnie. Dziękuję, że jesteś i że piszesz mimo wszystko podnoszą mnie Twoje słowa na duchu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości