Łukaszek (*)
Piesek zachowuje się jak dziecko... Muszę wstawać do niego w nocy, karmić go itp.To taka moja namiastka macierzyństwa.

Niemoc w zajściu w ciążę tłumaczę sobie, że dopóki mam pokarm to się nie uda... Nie wiem czy tak jest w rzeczywistości, ale tym uspokajam sobie myśli.

Onko ja również dopisuję się do pytania Wuchowej: Co tam u Ciebie?
Odpowiedz
Dzięki dziewczyny za troskę, czekam na wyniki.

Amorku, a byłaś w sprawie tego pokarmu u lekarza, bo podobno podają bromergon (na obniżenie prolaktyny), a jak wiadomo, podwyższona uniemożliwia zajście w ciążę.

Cieszę się, że psinka daje ci trochę radości w postaci nowych obowiązków Smile
Ja mam małą kicię, ale na szczęście w nocy nie muszę do niej wstawać, jak chce siku idzie do kuwety, jedzenie suche zawsze ma, bo jak to kot zwierzę nocne podjada w nocy. Czasem przyjdzie w nocy, położy się i zaczyna mruczeć, albo swój nos przytykać do mojego Smile
Odpowiedz
Bromergon dostałam zaraz po porodzie i dzięki temu nie miałam nawału. Rozmawiałam z lekarzem ale on mówi, że jeśli nie muszę odciągać (pojawiają się tylko kropelki po naciśnięciu) to tak może być... Prolaktyny nie badałam, zapomniałam porozmawiać o tym z lekarzem...

Wstawać niestety do psiaka muszę bo jest za mały żeby zejść z łóżka :mrgreen:. Zdjęcie z chęcią bym przesłała ale nie wiem jak.
Odpowiedz
Amorku z tym psiakiem to Cie rozumiem, bo tez u nas tak bylo.
Psiak zapelnil czesc smutku we mnie i tez wymagal opieki 24/24.
Byl-a kochana ... niestety musielismy ja oddac i wtedy sie zalamalam zupelnie. Ludzie roznie gadaja. Zwierze nigdy nie zastapi wiadomo kogo... ale chodzi o to ze musisz wstac z lozka i sie zajac ta mala piszczaca kulka Smile nakramic ja itd. To pomaga. Wyslij albo wklej zdjecie Smile
Odpowiedz
Ja mam nadzieję, że nie będę musiała go oddawać. Wiem, że nie zastąpi mi Malutkiego ale jest dobrym plasterkiem na moje złamane serce. To taki balsam na duszę.

Jak już pisałam nie wiem jak wkleić zdjęcie...
Odpowiedz
Amorku na Grudniowkach Inka podala jak sie wkleja linki na forum
Odpowiedz
Witaj Amorku ja znowu po przerwie ale ostatnio mam tyle pracy że nie wiem kiedy się odrobię.
Jak tam psinka malutka?To dobrze że macie pieska bo to odciąga uwagę od tego co siedzi najbardziej w głowie.
My czekamy na drugiego kotka - narazie jest w brzuszku u mamusi - już nie mogę się doczekać, w kwietniu jedziemy przywitać naszą koteczkę na świecie a odebrać ją będziemy mogli dopiero w czerwcu.
Odpowiedz
Kotki też są fajne tylko mój ślubny jakoś ich nienawidzi... Psinka rośnie już ma 8 tygodni właśnie śpi sobie u mnie na kolanach pomrukując (chrapiąc) sobie pod noskiem... Coraz lepiej mu życie idzie. Już potrafi wchodzić po schodch- a to już wyczyn bo waży zaledwie 1600 g i jest wielkości...hmm... żelazka :mrgreen:
Odpowiedz
hmmm... Chciałabym coś napisać o moich uczuciach, ale nie potrafię nazwać ich. Jest i tak strasznie dziwnie i w ogóle jednak nie mogę tego sprecyzować...

Dziś się dowiedziałam, że dwa tygodnie temu koleżanka z pracy poroniła w 10 tc. Kiedy zaproponowałam jej naszą stronę wyśmiała mnie, ale kiedy 5 minut później wróciłam do pokoju ona płakała...
Odpowiedz
Amorku, od kiedy przeczytalam Twoj wpis o kolezance z pracy, ciagle chodzi mi to po glowie... tez sie spotkalam z takim zachowaniem kobiet po poronieniu. Czasem byly ostre, nawet bardzo... i czulam sie winna ze chce im powiedziec o ich prawach do zaloby itd...bylam wysmiana.
Odpowiedz
Chciałabym jej pomóc ale nie potrafię, albo raczej ona nie chce tej pomocy... Wiem, że nie mogę jej zmusić aby przechodziła żałobę. Jednak w głębi serca czuję, że ona tego właśnie potrzebuje, tylko ktos jej tą możliwość odebrał. Myślę, że dam jej trochę czasu, musi sobie poustawiać swoje uczucia...
Odpowiedz
amorku, napewno, za jakis czas ją dopadnie potrzeba wylania uczuc... z wieloma osobami tak jest, ze po jakims czasie dostają obuchem w głowe.
masz racje daj jej czas
Odpowiedz
tak wlasnie jak piszecie... ja potrzebowalam na to bardzo, bardzo duzo czasu i do dzis nie umiem zupelnie spokojnie o tym rozmawiac...
wiele bym dala by wtedy byl przy mnie ktos kto by mi powiedzial, ze mam prawo plakac i cierpiec, moze to wszystko inaczej by sie ulozylo...
jest jak jest i jesli ma to sens, to niech tak bedzie... ale naprawde wazne jest to ze Ty - Kochana - umialas podejsc do tej dziewczyny, ze Ty umiesz o tym powiedziec... to bardzo duzo.
Odpowiedz
Wczoraj obydwie miałyśmy na popołudnie do pracy i kiedy nie było ruchu troszkę porozmawiałyśmy pytała się kiedy okres, kiedy następne dziecko. mówiła jak bardzo ją boli widok małych dzieci...później podziękowała mi, że jestem i że podnoszę ją na duchu samą obecnością...
Odpowiedz
amorku... wiedziałam ze ona bedzie wdzieczna za twoją obecnosc i pomoc... ze przyjdzie taki czas...
jestes niesamowita, wiesz o tym?
od 1 kwietnia bede w Iławie na 2 lub 3 tygodnie, mam nadzieje ze uda nam sie spotkac Smile
Odpowiedz
Ja również mam taką nadzieję Ineczko. Daj znać kiedy dokładnie będziesz a ja już zrobię wszystko żeby przyjechać.
Odpowiedz
Amorku, bo to tak jest, że najpierw kobieta jest zaskoczona, myśli, że sobie poradzi, a potem okazuje się, że potrzebuje kogoś komu może powiedzieć jak się czuje, spytać o coś co ją nurtuje. Mnie pomaga internet (gdzie mogę znaleźć odpowiedzi na pytania, gdzie dostaję wsparcie od innych aniołkowych mam), aczkolwiek czasem chciałabym aby ktoś wysłuchał mnie w realu.
Odpowiedz
kochana napewno od 1 kwietnia, i na 2-3 tygodnie Smile nie moge sie doczekac Smile
Odpowiedz
Ja nigdy nie wiem, co dalej zrobic, gdy mowie o poronieniach, o metodach radzenia sobie i slysze: to jeszcze nie dziecko, to tak wczesnie, jakos daje sobie rade, nie potrzebuje internetu, romowy... zazwyczaj ktos takie myslenie \'ustawia\': lekarz, rodzina. A uczucia wracaja... A brak wsparcia od otoczenia boli jeszcze bardziej. I jeszcze dochodzi nieumiejetnosc nazwania tego, co sie dzieje i w sercu i w glowie. Niekiedy kobieta boi sie przyznac przed sama soba, ze to, o co chodzi, to smierc dziecka - gdy wszyscy zachowuja sie tak, jakby chodzilo \'tylko o poronienie\'.

Amorku - dobrze, ze jestes, ze umiesz rozmawiac o tym, co boli... To jak u lekarza, trzeba naciac rane, polac lekarstwem, ktore niesamowicie piecze, ale tylko w taki sposob mozna mowic o wyleczeniu.

onka - wiem, ze to moze odlegla perspektywa, ale w drugiej polowie maja bede w Polsce (czas podzielony pomiedzy Warszawe i Zielona Gore), a pozniej to mam nadzieje, ze od pazdziernika juz \'na stale\'. Moze wtedy uda sie spotkac... Spotkanie obiecalam tez Beacie - mamie Tamarki.

Usciski,
Monika
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=wuchowa]
zazwyczaj ktos takie myslenie \'ustawia\': lekarz, rodzina. A uczucia wracaja...

niestety znam skutki tego ustawiania... i gdyby moja siostra kiedyś nie zobaczyła rozmowy w TVN Style nigdy nie trafiłabym na forum, bo w którymś momencie przestałam szukać i przyczyn poronienia i osób, które przeszły to co ja...

moniko, to zadziwiające, jak odgadujemy nasze uczucia, a może one poprostu są podobne? ja też sama siebie okłamywałam(bo właśnie tak wszyscy mnie \"ustawiali\" ), że to nie było dziecko, że nic się nie stało... ale coś tam we mnie siedziało w środku...
dobrze, że maiłam się z kim podzielić moim smutkiem, bo teraz jest go dużo mniej...
Odpowiedz
Inko - przepraszam Amorku, ze na Twoim watku - ja od poczatku wiedzialam, ze trace dziecko, najbardziej bolalo mnie, ze w szpitalu calosc sytuacji traktowali, jakby nic sie nie stalo, rodzina podeszla do poronienia od medycznej strony, nikt sie nie spytal, jak sie czuje emocjonalnie. Dobrze, ze byl maz, ktorzy mnie rozumial.

A pozniej bylo drugie poronienie i wiedzialam, ze jesli czegos nie zrobie, to... pekne z bolu, z zalu, ze to tak wszystko wyglada, ze tyle osob, ktore przezywaja tragedie i nikt z tym nic nie robi, ze w szpitalach wyglada, jak wyglada, ze nie ma zadnych ksiazek, artykulow, stron w sieci (byly fora, ale tematyka krolowala medyczna)... a ja chcialam wiedziec, jak mam rozmawiac z mezem, z dzieckiem - mowic mu czy nie mowic, z mama... czy starac sie zapomniec (czy to jest dobre), czy wprost przeciwnie, czy zostawic pamiatki czy nie, czy nastepna ciaze traktowac, jakby poprzednich nie bylo (jesli to w ogole mozliwe), czy nie?

Dwa dni po tym poronieniu przyszla rodzina na imieniny synka, iles razu powtarzalam mezowi, zeby zadzwonil do nich, zeby nie przychodzili, bo ja nie jestem w stanie nic zrobic. A oni przyszli, jakby nic sie nie stalo. Albo z podejsciem \'udawajmy, ze nic sie nie stalo\'. Okropnie sie zachowalam, bo nie podalam nawet herbaty. Chcialam usiasc pod sciana i plakac za moimi dziecmi, za soba sprzed poronien... zacisnelam zeby i oprowadzalam kuzynke po mieszkaniu (byla u nas po raz pierwszy). Weszlam w ten schemat, z ktorym przyszli.

Wieczorem usiadlam do komputera i wyslalam post na Bociana zaczynajac watek \'poronienie po ludzku\'.

Medycznie wiele spraw mozna wytlumaczyc - pusty pecherzyk, \'tylko 8tc\', sa gorsze problemy w ginekologii... - ale serce matki kieruje sie zupelnie inna logika. I tylko tak niewiele pragniemy, zeby ktos to uszanowal.

Usciski,
Monika
Odpowiedz
Moniko, to co napisałaś jest mi tak bliskie, tez się tak czuję. Po pierwszej staracie moja mama też próbował mnie ustawić według swojego schematu \"nic nie było\" i chyba gdyby nie to forum, na które trafiłam zaraz po powrcie ze szpitala (dzięki kolezance) to też weszłabym w ten schemat, gdyż myślałabym, że może faktycznie te moje myśli są dziwne, że tęsknota za dzieckiem też jakąś abstrakcją, ale wcześniej właśnie przeczytałam posty i wiedziałam, że to jest normalne, że moje myśli, tęsknota to jak najbardziej normalne zachowanie i nikt nie ma prawa dyktować mi jak mam się zachowywać.

P.S. Moniko, to cudownie, że proponujesz spotkanie, z ochotą się w Wami spotkam, z Beatą jestem w stałym kontakcie.
Odpowiedz
Właśnie tak jak opisujecie ustawił moją koleżankę jej lekarz... \"nich się pani cieszy, że teraz a nie później\"

A ja... Chyba jestem w ciąży... jutro zrobię sobię test żeby na 100% wiedzieć.
Odpowiedz
amorku
trzymam kciuki, nigdy chyba tu u Ciebie nie pisałam, ale czytam i życzę Ci spełnienia marzeń

pozdrawiam ciepło
Odpowiedz
amorku, ja już przestępuję z nóżki na nóżkę i czekam do jutra.
Kciukasy zaciśnięte....
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości