Łukaszek (*)
Wczoraj w pracy żartowałyśmy z koleżankami, że śmiesznie bym wyglądała z brzuchem obsługując klientów (pracuje w McDonaldzie). :mrgreen: Robiłabym za żywy taran Wink Oj chciałabym, żeby tak było...
Odpowiedz
Amorku-napewno tak będzie,bądz dobrej myśli i rób coś w tym kierunku a doczekasz się wielkiego brzucha i ślicznego maluszka. Tongue

Trzymaj się! :mrgreen:
Odpowiedz
Bardzo bym chciała, żeby tak była. To jest taki moje malutkie marzenie... Cały czas staram się być dobrej myśli i ciągle robię \"coś\" aby to marzenie się spełniło. Niestety chyba jeszcze nie mój czas.
Odpowiedz
Amorku Amorku witam Cię chwilę mnie nie było tutaj ale zaczynam nadrabiać zaległosci.
Stan obecny u mnie- fasolki brak - w końcu na własne życzenie muszę czekać do maja ale zawsze jakaś iskra nadzieii że może tym razem wbrew mojemu postanowieniu mała fasolka zrobi mi psikuska i zgnieżdzi się gdzieś tam w srodku.
Trzymam kciuki za ciebie moja droga żebyście tam w nowym mieszkanku juz w trójkę zamieszkali ale pamiętaj o tym że i więcej o tym myslisz tym trudniej .Buźka
Odpowiedz
Wiem, że bardzo intensywne myślenie przeszkadza, dlatego powoli stopniowo przestaję tak bardzo o tym myśleć. W czasie zbliżeń nie przeszkadzam sobie myślami czy to dziś zafasolkuję, tylko odrywam się myślami od tego świata i odkrywam radość z bliskości mojego lubego :mrgreen:
Odpowiedz
Super Amorku że zaczynasz do życia podchodzić na luzie,ja tez już zaczynam w miarę normalne życie-dzisiaj nawet wybieralismy sie w góry na narty ale pada deszcz. Sad

Trzymaj się mocno,całuję. :oops:
Odpowiedz
Bardzo się cieszę, że jesteście... Gdyby nie Wy nie poradziłabym sobie.

Jedno wielkie DZIęKUJę dla Was.
Odpowiedz
Chciałabym opisać swoje dzisiejsze uczucia ale nie potrafię ich nazwać... Z jednej strony jestem już pogodzona z myślą o następnej @ a z drugiej strony mam ochotę siedzieć i płakać...

Nie wiem sama co się ze mną dzieje...
Odpowiedz
Amoreczku, przychodze napisac ze pamietam ...
Mam wiare ze pewnego dnia wejde, a tu beda wiesci... wiesz jakie...
Pozdrowienia
Odpowiedz
Amorku, może to ta pogoda, zmienna jak smok, rano zima, w południe wiosna, po drodze jesień.
No i te kobiece emocje, ech...
Pozdrawiam
Odpowiedz
Amorku,

trzymam kciuki... choc z daleka, staram sie pamietac.

Monika
Odpowiedz
Wasze wsparcie podnosi mnie na duchu.

Wiedziałam, że dostanę @, ale gdzieś w samym środku serducha płonął maleńki ogień nadziei...

No nic może następnym razem.
Odpowiedz
nastepnym razem sie uda Smile
Odpowiedz
Amorku musi się udać,napewno się uda!
Odpowiedz
Nie chcę być pesymistką ale nasze doświadczenia często pokazują, że wcale nie musi się udać... Ale mam malutką nadzieję, że jednak... damy radę. Chociaż czasami moja nadzieja w ogóle zanika...
Odpowiedz
Czasami zaczynam tracić chęć do wszystkiego: do starań, do jeżdżenia na cmentarz, do robienia badań... W ogóle do wszystkiego... Zaczynam chyba powoli popadać w depresję, albo i schizofrenię, jedną twarz mam w pracy: radosną i pełną życia, a w domu drugą: smutną, ociężałą, nie mającą na nic ochoty...

Wpadłam na pomysł i sprawię sobie piska, w którym ulokuję moje niespełnione uczucia macierzyńskie.
Odpowiedz
Amorku

przytulam Cię najcieplej...takie to wszystko trudne
spokoju w sercu życzę, choć to takie trudne
Odpowiedz
Niknę w oczach... Jestem coraz chudsza i chudsza... Odżywiam się cały czas tak samo mimo wszystko dalej chudnę.

Od tygodnia mam pieska i to był pierwszy tydzień od śmierci Malutkiego, w którym przed snem nie myślałam o nim...
Odpowiedz
Amorku! Nie niknij nam !!! Prześlij zdjecie pupila jak mozesz na mój adres? Jak się wabi?
Odpowiedz
Ineczko jak mi się uda to wyślę wygląda jak miniaturka bernardyna więc jest Benio.
Odpowiedz
amorku, przytulam Cię. Zdaję sobie sprawę jak jest Ci ciężko i wiem, że trudno jest pocieszać, bo ja na Twoim miejscu czuła bym się równie źle - mnie trzyma to, że mam córeczkę, ale też mam już swój wiek.
Amorku, a może ta psinka pozwoli Ci trochę myśleć o czymś innym, może zajmie Twój czas, Twoje mysli choć w części ucieknął w stronę \"pieskiego życia\". Zwierzaki pomagają.
Odpowiedz
a jak mysli troche pouciekają, to twój organizm odpocznie i za jakis czas wszystko sie ułozy po twojej mysli Smile
czekam na fotke Benia!
sciskam najcieplej
Odpowiedz
Hej Amorku! Tak, tak psiaki to prawdziwi pocieszyciele. Ja pierwszy raz uśmiechnęłam się po śmierci Marysi, gdy wróciłam ze szpitala i w progu mój Floyd \"o niczym nie wiedząc\" stęskniony witał mnie szaleńczo jak to psiak.
Odpowiedz
Amorku, chyba myslami Cie sciagnelam, juz sie zastanawialam, gdzie sie podziewasz.

Kochana - daj sobie jeszcze \'troche\' czasu, w kazda zalobe wpisane jest ile bolu, ktory trzeba \'przetrawic\', przebolec, czy wlasnie przemyslec... Kolejne dziecko tak bardzo upragnione pojawi sie wtedy, gdy przyjdzie jego czas.
Te lepsze dni przyjda, trzeba tylko poczekac.

Ja tez mam czasami problem z waga, jak za bardzo sie denerwuje, to moge jesc do woli a waga mi leci i tak w dol.

Serdecznosci,
Monika
Odpowiedz
onka - a co u Ciebie (przepraszam, ze na cudzym watku)

m
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości