Łukaszek (*)
#1
Mój malutki urodził się 12.07.2006 w 37 tc niestety nie żył już kilka dni. Niestety nieznane są przyczyny dlaczego zmarł. Dostaliśmy narazie wyniki badań histpatologicznych łożyska i pępowiny ale są po łacinie i nie ma kto mi ich przetłumaczyć. Lekarka która je oglądała powiedziała tylko \"to nic strasznego przy następnych ciążach nie powinno się powtórzyć\". Nie wiem co mam o tym myśleć. Moje serce rozdziera wielki ból kiedy jadę na cmentarz...
Odpowiedz
#2
Kochany Amorku! Tak bardzo mi przykro... Sad Wiem, że nic nie powstrzyma tej fali bólu w Tobie, ale jestem z Tobą w tym cierpieniu, tak przykro, że trzeba nam przeżywać tak ciężkie chwile... Nie potrafię ani jednym słowem Cię pocieszyć, płaczę razem z Tobą... :\'(
Dla Twojego synka (*)
Odpowiedz
#3
Kochana!! Strasznie, strasznie mi przykro. Ja przeszłam to w styczniu. Wiem jak to strasznie boli i bardzo Ci współczuję :\'(
Odpowiedz
#4
Amorek
bardzo, mi przykro z powodu śmierci Łukaszka.
Bardzo Wam współczuję...
Odpowiedz
#5
Bardzo mi przykro z powodu odejscia Twojego synka.My stracilismy naszego Stasia w styczniu,urodzilamm w 25tc.
Kochana jestesmy myslami z Wami,wiem jak jest Tobie ciezko...
Dla Twojego synka (*)(*)(*)
Odpowiedz
#6
(*)(*)(*)
Odpowiedz
#7
ORĘDZIE SERCA
We śnie szedłam brzegiem morza z Panem, Ogladając na ekranie nieba całą przeszłość mego życia.
Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady- mój i Pana.
Czasem jednak widziałam tylko jeden ślad odciśnięty w najciężyszch dniach mojego życia.
I rzekłam \"Panie, postanowiłam iść zawsze z Tobą, przyrzekłeś być zawsze ze mną; czemu zatem zostawiłeś mnie samą wtedy, gsy było mi tak ciężko?\"
Odrzekł Pan \"Wiesz, córko, że cię kocham i nigdy cię nie opuściłem.
W te dni, gdy widziałaś tylko jeden ślad ja niosłem ciebie na moich ramionach\"...

Dziękuję wam za wszystkie słowa otuchy i wspólczucia, bo słowa \"Współczuję ci\" usłyszałam tylko od was. Inni tylko starali sie nietrafienie pocieszyć.
Odpowiedz
#8
Amorku,

przykro mi z powodu smierci Lukaszka. Nie tak mialo byc. To rodzice powinni pierwsi odchodzic, nie dzieci... Nie ma slow, aby moc znalezc pocieszenie i ukojenie... Choc dzis wydaje sie to niemozliwe, to czas jest tu najlepszym lekarzem. Czasami na to \'lepsze jutro\' trzeba dlugo poczekac.

Na bocianie jest watek dot. laciny i tam protus, ktory lacine zna pomaga w tlumaczeniu.

Monika
Odpowiedz
#9
boli, amorku, boli
cisza, pustka i ciemna noc
i ta chora bezsilnosc, kiedy umiera dziecko
i kiedy placze matka
bedzie jasniej, zobaczysz
Odpowiedz
#10
\" Nie, nie zawsze już będzie tak źle. W końcu pustkę da się zapełnić. Obumierasz, gdy na nic nie czekasz. Żyjesz, dopóki dążysz........\" Pięknie ktoś, kiedyś napisał..... Wytrwałości w dążeniu kochane (*) - to dla Łukaszka
Odpowiedz
#11
(*) (*) (*)-dla twojego synka..... Tobie życze dużo siły i wiary w przyszłość- przytulam cie mocno, tak bardzo mi przykro że cie to spotkało......
Odpowiedz
#12
amorek1985

przeczytałam Twój post i .... zamarłam... 37 tydzień właściwie \"koniec ciąży\" trudów, umeblowany pewnie pokoik, pokupowane ciuszki, setki wiadomości w głowie z kolorowych gazet, oczekiwanie na przytulenie maluszka i przywitanie po drugiej stronie maminego brzuszka i nagle SZOK, SYNEK UMIERA....
bardzo mi przykro, cóż można powiedzieć, że los jest okrutny i niesprawiedliwy, że nie tak miało być, że każda z nas słysząc o tak strasznej tragedii - opłakuje razem z Tobą śmierć Twojego dziecka.

Przykro mi bardzo...

nie wiem, czy już odwiedziłaś stronę www.dlaczego.org.pl jest to forum, dla kobiet, które straciły dzieci w późnej ciąży, może i tam znajdziesz bliskie osierocone mamy, które także będą potrafiły udzielić Ci wsparcia i pomóc, zapewne zauważyłaś, że większość z nas straciła swoje dzieci w dość wczesnej ciąży, choć rozumiemy Twój ból, przyznaję - ja sama, nie potrafię ogarnąć Twojego cierpienia, nie umiem wyobrazić sobie Twojego bólu, tak bardzo boli fakt, że ten los taki okrutny.

pozdrawiam i Ciebie i Twojego Męża przyjmijcie wyrazy współczucia ...
Odpowiedz
#13
Naprawdę dziękuje za wszystkie wasze odpowiedzi. W tym tygodniu jestem bogatsza o nowe wiadomości. Znam już przyczynę śmierci naszego synka. Była to toxoplazmoza. Choroba o której rozmawiałam z moją lekarką, a ona nie dała mi skierowania na badania. Dziś usłuszałam że z jednej strony dobrze że już nie żył bo a choroba powoduje tak ogromne straty w organizmie dzieciaczka że po urodzeniu bardzo by był chory. Ale widać światełko na końcu tynelu bo jak tylko wyleczę się mam zielone światło na następnego maluszka. Dziękuję że jesteście i przesyłam wam moc gorących wirtualnych uścisków.
Odpowiedz
#14
Cytat:[autor cytatu=amorek1985]
Dziś usłuszałam że z jednej strony dobrze że już nie żył bo a choroba powoduje tak ogromne straty w organizmie dzieciaczka że po urodzeniu bardzo by był chory.

Amorku

to straszne usłyszeć od lekarza - takie okropne słowa, dobrze, że nie żyje - szok, przecież, to ona w jakimś stopniu odpowiada za jego śmierć, to ona źle pokierowała Twoim tokiem leczenia ... przykro mi, że dodatkowy stres spotkał Cię dzisiaj. Pozdrawiam i wierzę, że przyszłość będzie lepsza....
Odpowiedz
#15
Wiesz aga tak naprawdę myślę że lekarz ma racje. Mój mąż jest częściowo niepełnosprawny. Jego mama bedąc w 2 miesiący ciąży miała wypalanie nadżerki i lekrz uszkodził go. Nie ma wszystkich kości w prawej ręce mosta, dwóch żeber a cała jego prawa strona klatki piersiowej jest wklęsła. Kiedy widzę jak on przeżywa swoje kalectwo to dla mojego malutkiego jest lepiej że Bóg oszczędził mu tego co mogło go czekać. Teraz cierpię ja a gdyby żył to cierpiał by mój malutki... A tego bym sobie nie wybaczyła
Odpowiedz
#16
rozumiem amorku i bardzo współczuję, że Twój mąż boryka się z niedogodnościami związanymi z niepełnosprawnością
Odpowiedz
#17
Dziś znowu dopadł mnie dół. Mój mężulek obiecał mi że w tamtym tygodniu pojedziemy na cmentarz do Malutkiego ale nie udało mu się dotrzymać obietnicy, dziś za to nie mogę się ruszyć z domu bo całe miasto jest zakorkowane (tour de Pologne). Jeśli jutro nie pojadę go \"odwiedzić\" to chyba się zaryczę. Nie wiem dlaczego ale jak dłużej niż tydzień tam nie jestem dopada mnie straszna smutawa mogłabym siedzieć i ryczeć. Czytając opowieści dziwczyn ze stron \"cieszę się\" że mam chociaż grobek, miejsce gdzie mogę udać moją miłość macierzyńską i choć tym się opiekować.

Mam nadzieję aga że moja poprzednia odpowiedź cię nie uraziła, przez chwilę miałam wrażenie że ton mojej odpowiedzi był nieodpowiedni...
Odpowiedz
#18
Amorku, to forum w moim odczuciu nie powinno podlegać jakimkolwiek ocenom, osądom - po pierwsze absolutnie mnie nie uraziłaś, po drugie, najważniejsze jest byśmy potrafiły wyrażać własne myśli - szczerze. Musimy \"grać\" w realnym świecie, dobrze, że tutaj, możemy wyrażać nasze uczucia, emocje.

Przykro mi, że jest Ci dziś smutno, domniemam, że samotna wyprawa na cmentarz nie wchodzi w grę, Twój Malutki, na pewno odczuwa Twoją miłość na odległość. Dziewczyny nie mające grobu dziecka, często paliły lampki w oknie, może taka zaduma, pomoże Ci poczuć się bliżej dziecka i pozwoli Ci wyciszyć tęsknotę i emocje.

Dużo spokoju w sercu Ci życzę, ten niepokój, zapewne przywiał (u nas straszliwie) wiejący wiatr. Pozdrawiam.
Odpowiedz
#19
Wiecie czytając smutne historie forumowiczek dopadła mnie myśl że miałam wielkie \"szczęście\" w nieszczęściu. Kiedy trafiłam do Wojewódzkiego Szpitala w Olsztynie zajęto się mną wprost wspaniala. Lekarka która robiła mi badanie usg płakała razem ze mną. Czekając na poród płakały ze mną położne, lekarze. Dostałam oddzielny pokój zaglądano do mnie co pół godziny. Proponowano mi rozmowę z księdzem i psychologiem. I robiono wszystko żeby zminimalzować mój ból psychiczny i fizyczny.

Dbali o mnie i o mojego już niestety martwego synka. Został ochrzczony przez położną. Niestety nie dane mi było go zobaczyć, ale nie chcieli mi obciążać \"zwichrowanej\" psychiki.

Wiem, że zrobili wszystko, żebym miała możliwość ponownego zajścia w ciążę. Dziekuję im wszystkim za pomoc i wsparcie w tych trunych dla nas chwilach.
Odpowiedz
#20
Amorku, jesteś z Olsztyna? To tylko godzinka pociągiem do Iławy... Może chciałabyś się z nami spotkać w Iławie 23 września? To pierwsze spotkanie. Umówiłam się tam z Evą, którą też znam tylko z forum... na razie jesteśmy we trzy... Jeśli tylko masz siłę i chęć to odezwij się...
cyberinka@op.pl
Dużo sił Ci życzę i jednocześnie naprawdę się cieszę, że w tym nieszczęściu uszanowano Cię jako mamę...
Odpowiedz
#21
TAk jestem z Olsztyna i z wielką chęcią bym się z wami spotkała, jednak nie wiem czy będę miała możliwość. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie to mam nadzieję że się pojawię.
Odpowiedz
#22
Amorku, mam nadzieję że jednak nic Ci nie stanie na przeszkodzie i spotkamy się w Iławie Wink Życzę Ci dużo sił w tym trudnym czasie. Pozdrawiam cieplutko.
Odpowiedz
#23
wczoraj znajoma położna powiedziała, że u nich na oddziale urodziła się dziecko, które nie ma wykształconego mózgu... Najprawdopodobniej przyczyną była toxoplazmoza, czyli to co i mnie spotkało. Współczuję tamtej dziewczynie.

Drugi przypadek jest równie smutny. Dziewczyna 17 lat urodziła maluszka z zespołem downa...

Kolejne dni kolejne tragedie. Będąc przedwczoraj na grobku mojego synka zobaczyłam nową mogiłkę. W takich sytuacjach mam ochotę siedzieć i ryczeć ze współczucia...
Odpowiedz
#24
Mimo, że minęły już ponad dwa miesiące od śmierci naszego Malutkiego jest dużo osób, które o tym fakcie nie wiedzą. Co prawda jest mi coraz łatwiej informować o tym fakcie ale ból serca dalej jest. Ciesze się że znajomi nie zapominają o Łukaszku i mogę przy nich normalnie o tym rozmawiać.
Nie mogę się doczekać kiedy dostaniemy wyniki sekcji zwłok. Jest to bardzo potrzebne aby wiedzieć co było u Malutkigo nie tak. Z niecierpliwością czekam także na styczeń bo wtedy będziemy mogli rozpocząć starania o natępne dziecko.

Co do spotkania w Iławie to z wielką przykrością muszę się przyznać że nie mam za co pojechać. Dopiero szukam pracy...

Pozdrowienia dla Was dziewczyny. Dzięki Wam jakoś żyję.
Odpowiedz
#25
Szkoda Amorku, może nastepnym razem?
Przytulam Cie najcieplej ...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości