Ola i Kuba
#1
Proszę Was o modlitwę za Olę, Kubę i ich Dzieciątko, które odeszło w 20 tygodniu swojego życia pod sercem mamy. Byłem duszpasterzem akademickim Oli i Kuby, mówiłem kazanie na ich ślubie, a we wtorek odprawię pogrzeb ich Dzieciątka...
Pamiętam o Was Wszystkich w moich modlitwach każdego dnia.
o.Marcin
Odpowiedz
#2
Choc daleko, to tez pamietam...
m
Odpowiedz
#3
Jestem z nimi myślami... (*)
Odpowiedz
#4
jesteśmy (*)
Odpowiedz
#5
(*)(*)(*)
Odpowiedz
#6
Byłem dzisiaj z komunią św. u Oli w szpitalu, trudno było mi wypowiedzieć jakiekolwiek słowo pocieszenia. To takie bolesne. Dzieciątko odeszło tak nagle i niespodziewanie w uroczystość Wniebiowzięcia Matki Boskiej...
Po spotkaniu z Olą jeszcze mocniej ogarniam Was modlitwą i przytulam do mojego serca. Zawsze już w nim będziecie.
o.Marcin
Odpowiedz
#7
Czasami trudno znalezc jakiekolwiek slowa... wystarczy byc, choc wlasnie to jest najtrudniejsze, czasami posiedziec, potrzymac za reke, razem pomilczec... wiecej moze \'powiedziec\' milczace spojrzenie niz potok slow.

Dobrze, ze Ola i Kuba maja Ojca.

W imieniu wszystkich rodzicow, ktorzy borykaja sie ze smiercia dzieci dziekuje Ojcze za modlitwe - ona nam wszystkim jest b. potrzebna.

Monika
Odpowiedz
#8
Dziekuję Moniko, tak też uczyniłem. Pozdrawiam i jestem na ile potrafię.
o.Marcin
Odpowiedz
#9
Obiecuję modlitwę w intencji Oli i Kuby.
Niech Im Ojciec powie, że nie są sami w bólu - my doskonale rozumiemy i wspieramy Ich dobrymi myślami i modlitwami jak tylko potrafimy.

A Ojcu niech dobry Bóg tysiąckrotnie wynagrodzi zaangażowanie w sprawy \"Aniołkowych Rodziców\".

Krystyna
Odpowiedz
#10
Ojcze Marcinie.

Wiem, ze zupelnie nieadekwatne do sytuacji... ale od razu pomyslalam o dzisiejszych postach.
Siedzialam wieczorem i czytalam Pawlowi (synkowi) Puchatka:
\"Puchatek czul, ze powinien powiedziec Klapouchemu cos pocieszajacego, ale nie wiedzial co. Wiec zamiast tego postanowil uczynic cos pocieszającego.
- Klapousiu - rzekl uroczyscie. - Przyrzekam ci, ze ja, Kubus Puchatek, odnajde twoj ogon.
A na to Klapouchy:
- Dziekuje ci, Puchatku. Prawdziwy z ciebie przyjaciel.\"

Serdecznosci,
Monika
Odpowiedz
#11
Dziękuję Moniko, również za to, że mnie zatrzymałaś, gdy chciałem uciekać.
o.Marcin
Odpowiedz
#12
Drogi Ojcze Marcinie, Drodzy,

W poniedziałek pożegnaliśmy Jacusia. Msza święta była bardzo
intymna i piękna, potem ostatni spacer...

Jednak nie była to dla nas przygnębiająca uroczystość. Wiedzieliśmy,
że Jacuś już jest w niebie i że czeka tam na nas. Wydaje nam się, że
trudniej niż nam było naszym rodzicom...

Dziś przeczytaliśmy posty zamieszczone w naszym wątku. Jesteśmy bardzo wdzięczni Wam wszystkim, którzy wspieraliście nas swoją modlitwą i pamiętaliście o nas w tych trudnych chwilach. To wspaniałe,
że są ludzie, którzy pomimo swoich własnych tragedii potrafią otworzyć
swoje serca na innych ludzi.

Bardzo Wam dziękujemy, w szczególności ojcu Marcinowi - to rzeczywiście duże szczęście, że Go mamy! Jest on dla nas dużym wsparciem.

Z Bogiem

Ola i Kuba
Odpowiedz
#13
Myślę, że wiara, która daje pewność, że nasze Dzieci żyją jest naszą największą siłą, choć pomimo tej pewności nie da się wymazać z naszego życia tęsknoty i bólu...

Życzę Wam gorąco, by dobry Bóg obadarzał Was i Waszych Rodziców swoimi łaskami - tym, czego Wam najbardziej potrzeba.
Odpowiedz
#14
Olu i Kubo,

dla mnie najtrudniejsze chwile w szpitalu to jednoczesnie doswiadczenie - b. realne i b. intymne - obecnosci Boga, Jego milosci. Nasze dzieci zyja - wlasnie w Nim i kiedys bedzie nam dane spotkac sie jeszcze bardziej realnie niz tu na ziemi.
Modle sie, aby Was ogarnela moc Ducha Świętego, Ducha Pocieszyciela...

monika
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości