prośba w imieniu Moniki
#51
Ojcze Marcinie

nas uczono, że Pan Bóg jest sędzią sprawiedliwym, wszyscy uczymy się prawdy o Bożym miłosierdziu, ale często mierzymy Pana Boga naszą ludzką miarą...stąd tak szybko rezygnujemy z komunii, bojąc się że nasze grzechy nam nie pozwalają na nią. A spowiedź często przerasta nas i nie jednokrotnie naszych spowiedników.

pozdrawiam ciepło
Odpowiedz
#52
Komunia święta jest lekarstwem, a nie nagrodą. Zbytnie akcentowanie grzeszności człowieka to deformacja Ewangelii i Bożego miłosierdzia.
Na spowiedzi jest obowiązek wyznania tylko grzechów ciężkich, tych które spowodowały zerwanie komunii z Bogiem. Nasza słabość nie tylko nie zrywa więzi, ale ją umacnia, kiedy staje się miejscem dla Jezusa-lekarza. Albowiem to właśnie w naszych słabościach najbradziej możemy doświadczyć Bożej mocy.
Z modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz
#53
My- ludzie wypaczyliśmy obraz Pana Boga, mierzymy Go naszą miarą, oceniamy z naszego punktu widzenia i potem gubimy Go...dziękuję ojcze Marcinie.
Odpowiedz
#54
Czasem przychodzą takie dni, jak dziś, gdy świat na nowo traci kolory, gdy tęsknota znowu nie pozwala oddychać, gdy nadzieja na spotkanie zostaje przysłonięta bólem serca...w takie dni trudno żyć, ciężko samamu się modlić, dlatego proszę o modlitwę...
Odpowiedz
#55
Droga Moniko! Właśnie pakuję bagaż i wylatuję jutro na 4 dni do Rzymu. Oprócz tych niezbędnych kilku ciuszków wkładam do tego bagażu straszny ból i tęsknotę za moimi córeczkami Martą i Magdą, które odeszły... Nie wiem, czy potrafię się dobrze modlić - kiedy modliłam się o życie tutaj na ziemi wpierw dla Marty w kwietniu, a potem dla Magdy w grudniu - okazało się, że nie wymodliłam cudu. Wtedy, kiedy cuda się \"nie zdarzają\" wierzyć jest najtrudniej. Wierzę jednak - nieudolnie ale wierzę... Pomodlę się za Ciebie w tych niesamowitch i świętych miejscach - nie wiem jak, ale najliej jak potrafię. Ciebie również prosze o modlitwę za mnie... Niech owocem tej pielgrzymki bedzie pokój w sercu...
Odpowiedz
#56
Śnił mi się papież Jan Paweł II.
Pod mój blok podjechał mały busik i okazało się, że jadę do Zakopanego...z papieżem. Wsiadłam do samochodu, usiadłam obok Niego na tylnim siedzeniu i wtedy On spojrzał na mnie i powiedział \"Opowiedz mi o swoich Dzieciach\" i opowiadałam o Agusi tu, o Pawełku i Martusi gdzieś tam, o smutku przemieszanym z miłością i tęsknotą. A On patrzył na mnie z taką miłością i zrozumieniem...

nie wiem czy wierzę w sny, ale papież śni mi się czasem i zawsze dodaje mi sił, wlewa spokój w moje serce. Wierzę, że opiekuje się tam z góry nami i rozumie nas...tak bardzo dobrze nas rozumie
Odpowiedz
#57
Ja też mam swoje \"prorocze\" sny, więc chyba czasami coś ważnego może się w nich wydarzyć, coś, co podniesie nas na duchu.
Z modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości