Kiedy do lekarza
#1
Witam ile czasu od zabiegu minęło zanim udałyście się do swoich lekarzy ginekologów ? Do mojego zawsze sa kolejki i wizytę mam 19 pazdziernika, zastanawiam się czy to nie za długo. Pozdrawiam
Odpowiedz
#2
Mi napisano na wypisie ze szpitala, że kontrola u lekarza prowadzącego konieczna jest po 2 tygodniach,w takim terminie byłam. Może uda Ci się przyspieszyć wizytę, a końcu jesteś w wyjątkowej sytuacji; październik to chyba trochę późno.

Pozdrawiam i życzę Ci dużo siły
Odpowiedz
#3
Witam mi z kolei napisali i mówili, że wraz z wynikami mam sie zgłosić do swojego lekarza, wyniki histopatologiczne odbieram za dwa tyg., no i czekam na @, dzisiaj mijają dwa tyg. od zabiegu, dopiero co skończyłam plamić, chyba po @ wybiore się do niego prywatnie, inaczej nie da rady, przeważnie trzy miesiące trzeba czekać na wizytę :/
Odpowiedz
#4
Magdo po 4 tygodniach najpóźniej powinnaś pojawić się na wizycie kontrolnej u ginekologa. To jest wyjątowa sytuacja. Nawet w przypadku rejestracji w gabinecie z NFZ powinnaś powołać się na wypis ze szpitala. Zawsze mają jakieś rezerwy na nagłe przypadki. To zależy tylko od dobrej woli osoby zapisującej...
Odpowiedz
#5
Dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam
Odpowiedz
#6
Magdo wizyta u gina to jedno... Jak się czujesz???
Odpowiedz
#7
Psychicznie jest troszkę lepiej, niedawno spotkałam się ze znajomymi i nawet dobrze się z nimi czułam, miałam nawet przez jakiś czas wyrzuty, że może nie powinnam sie \"dobrze bawić \" ale parę osób wyperswadowało mi takie myśli, nie jest kolorowo i łatwo ale staram się jakoś wracać do siebie,ogromny smutek i żal jest ale łzy juz tak nie ciekną, przedłużyłam sobie urlop i zostanę w domku jeszcze w przyszły tydzień, a jeśli chodzi o fizyczną stronę to wróciła moja zmora czyli migrena i niestety problemy z zasypianiem
Odpowiedz
#8
Magdo83 nie martw się... z czasem wszystko się ułoży, z czasem łzy będą leciały coraz rzadziej... z czasem zaczniesz się do siebie uśmiechać... lecz bądź przygotowana na to, że pamięć o Twojej Kruszynce nie minie wraz z upływającym czasem...

Przytulam Cię cieplutko Smile
Odpowiedz
#9
A co do wizyty u lekarza... poszłam po dwóch tygodniach do lekarza na NFZ w renomowanym szpitalu położniczo-ginekologicznym w moim mieście (głośno o nim od wczoraj... paskudy). Przychodnię polecił mi lekarz rodzinny, ponieważ mam krew Rh-, więc jak pokorne ciele poszłam. Na szczęście wszystko było w porządku. Zadałam lekarzowi pytaniem kiedy będziemy mogli rozpocząć baraszkowanie... wiesz co usłyszałam? niech Pani powstrzyma się co najmniej 2 tygodnie... w sumie wyskrobali Panią...

W tym szpitalu nasze dziecko NA PEWNO nie będzie przychodzić na świat...
Odpowiedz
#10
W głowie się nie mieści !!!
Odpowiedz
#11
Niestety mi się już mieści.
Po czterech tygodniach powinnaś najpóźniej pójść na kontrolę. Ja z reguły mam głeboko w nosie swoje zdrowie i dosyć poważnie olewam zalecenia lekarzy, ale to jest rodzaj polisy na przyszłość, więc raczej nie warto. Współczuję Ci problemów ze spaniem. Ja źle śpię od cztrech tygodni i już sama nie wiem co z tym zrobić. Zamiast w nocy mogłabym za to przesypiac calutkie dnie...
To dobrze, że było Ci miło ze znajomymi. Życzę Ci więcej takich miłych chwil i to bez wyrzutów sumienia.
Buziaki.
Odpowiedz
#12
Ja w takim razie albo przejdę się do przychodni przyszpitalnej albo prywatnie do swojego lekarza, jakoś na dniach ma iść na urlop ale dokładnie nie wiem, jutro przedzwonię, szpitala tez nie wspominam dobrze... nie wiem czemu nikt nie poinformował mnie nawet kiedy mam się zgłosić do lekarza, przeciez to jakas paranoja i znowu gdyby nie internet i ta strona, Wasza pomoc w postaci, dzielenia się swoją wiedzą i słowami otuchy... nie wiem co by było.Na bezczelnośc lekarzy, brak człowieczeństwa i takiego traktowania po prostu brak mi słów, ręce opadają. Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz
#13
Ja w szpitalu byłam pod opieka swojej lekarki, ale ona jest de facto z innego oddziału. Jak dostałam wypis, to przyniosła mi go bez słowa salowa i tyle sie mna interesowali. Mimo że rano była afera, bo miałam krwotoki w nocy. Ale już koło 10 przeszło im zainteresowanie. Gdyby nie moja pani doktor, nie wiedziałabym nic.
Odpowiedz
#14
Magaleno, nie tylko kiedy pójść, ale jak się do wizyty przygotować, jest chyba równie ważne, przeczytaj sobie, jaką ułożyłyśmy "procedurę" I wizyty po poronieniu https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=434, pozdrawiam i życzę spokojnych dni.
Odpowiedz
#15
Z wizyta u lekarza lepiej nie zwlekac. Tak jak juz dziewczyny pisaly najlepiej isc nie pozniej niz po 2 tygodniach. Ja sama bylam po 12 dniach. Fizycznie czulam sie bardzo dobrze, przestalam krwawic i plamic, wydawalo mi sie ze wszystko bedzie w porzadku a wizyta to tylko formalnosc. Okazalo sie inaczej, moj lekarz stwierdzil ze jest jakis stan zapalny i macica nie obkurcza sie tak jak powinna. Skonczylo sie na antybiotyku. Wiec lepiej wybrac sie do lekarza w miare szybko.
Odpowiedz
#16
Witam jeszcze raz dzięki za odzew, do mojego ginekologa niestety się nie dostanę, jest na urlopie. Przejdę się w przyszłym tygodniu chyba do przychodni przyszpitlanej,dzisiaj nic nie zdziałam, link sie bardzo przydał Smile dzięki, spiszę sobie pytania, musze przyznac, że jestem lekko zdenerwowana już głownie tym, że znowu trafię do \"obcych lekarzy\". Pozdrawiam
Odpowiedz
#17
\"obcy\" może czasem wnieśc coś nowego, inne spojrzenie, inny pomysł. Ja juz nigdy przed wizyta u ginekologa chyba nie będę spokojna, taka nasza dola...
Odpowiedz
#18
Może i masz rację, nie chciałabym trafić na żadnego \"chama\", sama mam niezbyt fajne wspomnienia z pobytu w szpitalu, wiele z Was również i tego też się trochę obawiam, że znowu mogę trafic do kogoś delikatnie mówiąc niezbyt miłego
Odpowiedz
#19
Moja droga z licznymi lekarzami jest już niestety długa. Wyrobiłam w sobie jakis taki mechanizm obronny. Jestem bardzo konkretna w czasie wizyty, tez niespecjalnie wylewna, bardzo zdecydowanie zadaję pytania i oczekuje odpowiedzi, która mnie zadowoli, drążę. Widzę, że jestem traktowana powaznie. Raz jeden do mnie burknął, zaczął się mądrzyć, ucięłam rozmowę i poszłam do ordynatora. Po prostu stałam sie po tym wszystkim twarda i nawet jak słysze złe rzeczy nie załamuję się przy pierwszym lekarzu.
To takie moje wnioski z niemiłych doświadczeń, może w czymś Ci pomogą.
Odpowiedz
#20
Ja byłam zawsze osobą wyszczekaną, nie dawałam sobie \"w kasze dmuchać\" a teraz sama nie wiem czy mam nawet siłę, boje się że mogę się rozpłakać
Odpowiedz
#21
Wiesz Magdaleno, ja też taka byłam \"wyszczekana\" - po śmierci dziecka zmienia się świat i stajemy się bardzo kruche, delikatne i bardzo podatne na zranienia, nie bój się łez, jesteś osieroconą mamą, masz prawo do opłakania śmierci swojego dziecka, najlepiej zrób sobie listę pytań na kartce, by stres nie \"zablokował\" pamięci i byś wyszła z gabinetu - \"zadowolona\" z wizyty. Pozdrawiam
Odpowiedz
#22
Pytania na pewno sobie spiszę, bo bardzo prawdopodobne że z nerwów pozapominam wszystko, dzięki za wszystko Smile ruszam na spacerek z moim psem bo juz mnie szturaSmile. Pozdrawiam serdecznie papa
Odpowiedz
#23
Wiesz? Ja nie jestem wyszczekana, ale widzę, że sa zaskoczeni tym, że jestem bardzo konkretna, oschła. Taki mechanizm obronny, który działa.
Fakt, jestem po AM, więc sprawiam pewnie wrażenie, że wiem o co chodzi, a bardzo często nie wiem.
Odpowiedz
#24
Witam, \"wyciągam\" teraz ten wątek bo chciałam się z Wami podzielić moimi przeżyciami z tego tygodnia. Kiedy zaczynałam pisać ten wątek, tak naprawde niewiele wiedziałam kiedy i jak powinno się pójść na kontrolę do lekarza, co powinnam a czego nie, nikt mi tego nie powiedział, dowiedziałam się dopiero wszystkiego od Was, po kilku tygodniach poszłam prywatnie, bo mój lekarz był czasowo \"nieosiągalny\" ( wszystko było ok. ). Wizytę u \"swojego\" lekarza miałam wyznaczoną na 19.bm.br., w zeszłym tygodniu zadzwoniono do mnie z informacją, że termin na który mi wyznaczono wizytę, nie pasuje lekarzowi, zaproponowano mi inną datę, w tym tygodniu. Ucieszyłam się poniekąd, że będę miała już tą wizytę za sobą, obawiałam się głownie swojej reakcji, bałam się wspomnień, a propos ostatniej wizyty, w tym gabinecie. Poszłam w bardzo dobrym i pozytywnym nastawieniu, byłam \"twarda\", fakt na widok Kobiet z brzuszkami i słysząc zza drzwi gabinetu bicie serduszek maluszków było mi smutno i trochę w serduchu kłuło ale dawałam radę, do momentu...otuż siedzę sobię na ławeczce, czekam na swoją kolej i nagle \"pani pielęgniarka\" z rejestracji zwraca się do mnie w ten sposób :
- \"A Pani (tu nazwisko) czeka na specjalne zaproszenie do mierzenia ciśnienia\" ?? ( poczeklania pełna )
zgłupiałam przez chwilę i nie wiedziałam o co tej kobiecie chodzi, następnie dała mi wykład o tym, jak ważne jest min. mierzenie ciśnienia kobietom spodziewającym się dziecka, szczęka mi opadła, cały mój spokój i ta \"twardość\" runęła, łzy stanęły mi w oczach, w gardle ogromna klucha... więc mówię tej \"Pani\", że owszem zdaje sobie z tego sprawę aczkolwiek w ciąży, niestety, już nie jestem,a on do mnie
- \"Jak to\" ??!!
Myślę sobie jakaś paranoja, to mi się kurde śni !!!, mówię jej, że gdyby była tak łaskawa spojrzeć w moją kartę i w ogóle na mnie, to by łatwo mogła wydedukować \" jak się sparwy mają \", powiedziała tylko :
- \"acha\"
\"Ani przepraszam, ani pocałuj mnie w d**ę\"
Rozkleiłam się...w gabinecie wcale nie było lepiej, odniosłam wrażenie, że \"mój\" lekarz próbuje jak najszybciej się mnie pozbyć, na moją prośbę o wypisanie jakichkolwiek skierowań - choćby na kilka badań- stwierdził, że nie ma przecież takiej potrzeby !!! JAK TO NIE MA POTRZEBY !!!!!!
Jestem załamana, zła, wściekła, brak mi po prostu słów, wyszłam z myślą, postanowieniem zmiany lekarza, ale czy to coś da ? ( nie wiem nawet na kogo ), przepłakałam cały dzień w pracy, to wszystko mi się już nie mieści w głowie, przerasta mnie, zastanawiam się gdzie i w ogóle w jakich czasach ja/my zyjemy ?!, odmawia Nam się czegoś co się Nam należy... DLACZEGO ??!!
Odpowiedz
#25
Bardzo Ci współczuję zajścia u gin... To, że takie \"kwiatki\" zdarzają się w \"państwowych\" gabinetach skłoniło mnie do tego, że chodzę do gina prywatnie, jestem traktowana z szacunkiem, ze zrozumieniem, choć czasem jak sobie pomyślę, ile płacę na opiekę medyczną co mc, a i tak chodzę prywatnie, ogarnia mnie złość...

A co do badań - najwięcej znajdziesz tu
https://www.poronienie.pl/badania_po.html
możesz przeszukać forum pod tym kątem, sporo nt. badań jest też w różnuych wątkach na forum poronienie na \"gazecie\" (http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916)

Niestety standardy - i to nie tylko w Polsce - są takie, że lekarze po pierwszym poronieniu nie zlecają kobiecie żadnych badań (również dobrzy, doświadczeni lekarze), NFZ ich nie refunduje. Czasem zdarza się, że uda się \"wyciągnąć\" od lekarza skierowania na choroby zakaźne typu różyczka, toksoplazmoza, cytomegalia, ale to rzadkość.
Większość dziewczyn zdecydowanych zrobić badania, idzie do prywatnego laboratorium i za to płaci (niestety niemało). Inne słuchają lekarzy, mówiących, że badania nie są konieczne, i ich nie robią...
Ja należę do tej pierwszej grupy - stwierdziłam, że gdybym przeżyła stratę drugi raz, nigdy nie darowałabym sobie, że nie zrobiłam badań. A lekarze, z którymi miałam do czynienia (poprzedni i obecny), choć do badań nie namawiają, nie powiedzieli też, że źle, że zrobiłam, wręcz przeciwnie - wszystko, co może pacjentkę uspokoić, co da jakieś dodatkowe informacje, przyda się...Standardy niezlecania badań po 1. stracie biorą się stąd, że wg różnych badań za większość poronień odpowiedzialne są wady genetyczne zarodka, czyli po prostu przypadek... Dopiero gdy poronienie się powtarza, zaczyna się szukać innych przyczyn.


Pozdrawiam i przede wszystkim życzę Ci, byś znalazła dobrego, otwartego lekarza i tego, byś nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji jak w ubiegłym tygodniu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości