Słowa, które ranią - Jak na nie odpowiadać?
Komu jak komu ale mi nie musisz mówić co sie wtedy czuje... przechodziąłam przez takie piekło pare razy....
Odpowiedz
Co ja usłyszałam biorąc pod uwagę, że straciłam dzieciątko niecały tydzień temu :
  • będziesz miała jeszcze 10 dzieci
  • na pewno było chore lepiej, że tak się stało
  • tak miało być nie masz się co przejmować
  • wszystko będzie dobrze, a jak miało złe geny po ojcu? ...
  • masz problem [!!] z głowy ( ciąża była nieplanowana, a na krótko przed tym zanim dowiedziałam się o ciąży rozstałam się z partnerem, który wyjechał za granice)
  • w sumie dobrze, skończysz studia i normalnie zajdziesz w ciąże ( a, w trakcie studiów to niby nie normalnie!? )
  • chodź wyjdź z nami na imprezę to przestaniesz się użalać nad sobą ( w dwa dni po wyjściu ze szpitala gdzie jeszcze dość
    mocno krwawiłam i wyjście na róg do sklepu było problemem.. )
  • będziesz miała więcej czasu na przygotowanie w sumie dobrze, że tak się stało.. ( a najlepsze jest to, że ta sama osoba kilka tygodni wcześniej mówiła mi, dobrze, że jesteś w ciąży młoda jesteś dziecko odchowasz, a nie jak już będziesz stara po 30)
  • przecież i tak nie chciałaś ślubu, więc w sumie o co chodzi ( a co to ma wspólnego)

Tyle już miłych słów usłyszałam.. a nie minął nawet tydzień. Dopiero tak naprawdę teraz dociera do mnie co się stało, że tego dzieciątka nie będzie, rano nadal odruchowo sięgam po kwas foliowy i dopiero po chwili dochodzi do mnie, że już nie muszę..

Ja nie reaguje wcale, jeszcze chyba nie mam na to siły poza tym czy w ogóle można jakoś prawidłowo zareagować na takie coś..?
Odpowiedz
Miśka,
bardzo Ci współczuje straty i tylu gorzkich słów, które usłyszałaś i które ja też niestety znam aż za dobrze ;(
Nikt nie powinien przez to przechodzić...nikt nie powinien tego usłyszeć...
życzę Ci dużo siły i spokoju ducha.
Ściskam mocno...

P.S. a temu kto powiedział : "jak już będziesz stara po 30" należny się "kopniak"...ja jestem po 30 i nie jestem stara i nie czuje się stara...a już na pewno nie za stara na dzieci...WinkWinkWink
Odpowiedz
Miśka nie bierz do siebie takich słów... zrób wszystko co możesz aby ich nie analizować. Ja w ciągu ostatnich trzech lat nasłuchałam sie, ze hoho.... na początku brałam do siebie, cierpiałam... potem zaczełam reagować zbyt ostro... teraz nie zwracam to to uwagi.. to jest bardzo trudne, ale trzeba sie tego nauczyć inaczej zwariujesz.. Pomogło mi też pisanie tu na forum, wylewnie smutków i zalu na innch, zwłaszcza na osoby najbliższe, bo to te najczęściej nas rania....
Odpowiedz
Ja gdy zadzwoniłam do teściowej żeby jej powiedzieć o poronieniu słyszałam w kółko:

-o Jezu taka byłaś szczęśliwa, taka szczęśliwa, nie chodzi o mnie ale ty taka szczęśliwa w ciąży byłaś (sic! jak bym sobie sama to wybrała)

Gdy zadzwoniłam do teścia z życzeniami imieninowymi:

- No przestań już tak przeżywać.

No i tak od tego czasu nie odwiedzam ich w ogóle. Bardzo wam wszystkim współczuje, że ludzie wokół nie potrafią się należycie zachować, ale dzięki temu że mamy to forum nie musimy rozmawiać o tak delikatnych sprawach z osobami które nie mają pojęcia jak to wszystko wygląda.
Odpowiedz
Dziś byłam na wizycie kontrolnej u ginekologa. Gdy siadałam na kozetkę od usg, monitor był włączony, przede mną była pacjentka w ciąży. Dusiłam w sobie łzy kładąc się na leżance a mój uśmiechnięty Pan doktor rzekł: proszę zobaczyć jak ładnie sobie dzidziuś śpi...SADYSTA...sama wizyta jest dla mnie traumą, przywołuje wspomnienia...a on jeszcze musi dorzucać do ognia...ja się chyba z tego nigdy nie otrząsnę...
Odpowiedz
Najgorsze słowa jaki usłyszałam DZIS po tylu miesiącach OGARNIJ SIE DZIEWCZYNO wyje w poduszke bo mój własny mąż złamał mnie.... dziewczyne która do tej pory potrafiła walczyć... dzis odpuszczam.... koniec....
Odpowiedz
tęskniąca, marysienka86 bardzo współczuje, słowa są niejednokrotnie groźniejsze jak czyny. Słowa potrafią utkwić mocno w sercu i ranić przez długie lata.

Do mnie dzisiaj teściowa zadzwoniła, muszę jutro ją odwiedzić bo presja męża mnie do tego zmusza. Ja nie chce jemu dokładać przykrości. Zadzwoniła do mnie dzisiaj i zapytała jak się czuje. Ja jej odpowiedziałam, że dobrze, że planuję wrócić do pracy. A ona mi powiedziała, żebym była spokojna, że uda mi się zajść w ciąże mam ją i ,, że to nie było dziecko, więc bez sensu było ratowanie TEGO" nie biorę tego osobiście, ale brak mi słów. Jak ludzie mogą, aż tak nie myśleć.
Odpowiedz
Straciłam dziecko w ten piątek.
W sobotę moja mama pyta mnie, czy będę w stanie robić zakupy i organizować święta. :|
Odpowiedz
Data, współczuję... Sad straty Dziecka i reakcji mamy...
Odpowiedz
Przykro mi DziewczynySad jak się słyszy takie słowa to płakać się chce...
Odpowiedz
Sytuacja dwa lata po odejściu Kubusia. Żona kuzyna, z którą nie widziałam się ponad dwa lata.
Ona- Ile czasu już minęło od "tego" czasu?
ja- jakiego czasu?
Ona- no wiesz, "tego"?
ja- tego czyli jakiego?
Ona- ... (nic nie mówi)
ja- chodzi ci o to ile minęło czasu od śmierci naszego synka Kubusia tak? Dwa lata. ( i odeszłam)


Zazwyczaj kiedy ktoś jeszcze odważy się powiedzieć "dobrze, że tak się stało niż miałoby cierpieć" odpowiadam:
TO ŻART CZY ZUPEŁNY BRAK TAKTU Z TWOJEJ STRONY!?! zapada cisza
Odpowiedz
Czarna bardzo mi przykro, ja w święta od rodziny męża usłyszałam daj sobie na luz i dosłownie była zmiana tematu, nikt mnie nie przytulił gdy płakałam... teraz od nich nie oczekuję nic....
Czarna i bardzo dobrze, że nie popuszczasz Smile ja mężowi powiedziałam, że było mi przykro, że tak nas a raczej mnie potraktowali, ja wiem, że oni uważają, że nic się nie stało, ale ja nie pozwolę siebie tak traktować...
Odpowiedz
Czarna, wspaniały tekst!
Mnie najbardziej zabolaly słowa siostry mojego P., która po naszej pierwszej stracie stwierdziła: "Chciała złapać go na brzuch. NA SZCZESCIE się nie udało". Nie mogłam zrozumieć tego ze  cieszy się ze brat stracił dziecko ale z perspektywy czasu okazalo się ze raczej nie spełnia kryteriów siostry - nawet tych bardzo obniżonych. A ja do dzisiaj jej nie wybaczylam i pewnie juz nie wybacze.
Odpowiedz
Ludzie są albo zazwyczaj nietaktowni, zwłaszcza Ci, którzy tego nie przeżyli... Albo po porostu i czasem "bez serca" "bez współczucia" ... tak jak unbeldi1980 dała przykład siostry jej P.

Wiem, że czasem "rady", co do podniesienia się z dołka, nowego starania się...także są dołujące - coś o tym wiem, jak sama czasem chcę dobrze dla Forumowiczek, wspierać Was, bo w sumie także przeżyłam stratę dziecka, ale czasem rady moje są sprzeczne z tokiem myślenia kobiety po przejściu i mogą sprawić przykrość nawet przez Internet. Wiem... dlatego nie chciałam nigdy Nikogo zranić na tym forum moimi :"radami", głównie dotyczącymi szybkiego starania się o nowe dziecko - jak zdrowie organizmu na to pozwala i są chęci na poczęcie nowego dziecka; bo wiadomo, każda kobieta inaczej do tego podchodzi - psychicznie - jedna potrzebuje więcej czasu "na pozbieranie się", druga mniej... Już teraz wiem - by nie ingerować w czyjąś, delikatną psychikę... bo psychika matki,która straciła dziecko, jest bardzo delikatna..

Ja po drugim poronieniu postanowiłam z mężem nikomu z rodziny o tym nie mówić.
Może stąd piszę tutaj 'jak szalona', pragnąca się wygadać; bo brakuje mi współczucia i zrozumienia innych osób. Mam męża przy mnie - i to w sumie mi starczy, niż miałabym się spotkać z jakimś 'nietaktownym' słowem od strony rodziców,czy teściów, czy szwagrów itp., którzy nie przeżyli tego co my....
Odpowiedz
Missy, wiem co masz ma myśli. Sa osoby które nie wiedza o naszych dzieciach i nie chce zeby się dowiedziały. Z drugiej strony dużo dla mnie znaczy kiedy moi bliscy wspominają o moich chłopcach. Widzę ze coraz częściej ich imiona padają w codziennych rozmowach i dobrze mi z tym Smile
Odpowiedz
unbeldi, nie mieści mi się w głowie, że siostra partnera skierowała do Ciebie takie słowa, obrażając Cię niejako podwójnie. Ja bym nie wybaczyła.
Odpowiedz
O nie, nie skierowała ich do mnie tylko o mnie. Za moimi plecami. Nie omieszkala nas o tym poinformować druga siostra P. Jak łatwo się domyślić o równie "wysokich" normach moralnych.
Odpowiedz
O mamo, przykro mi :-(.
Odpowiedz
Nie wierzę :/ Co za podłość.

ja poroniłam na trzy miesiące przed ślubem, kiedy już chodziłam do krawcowej, żeby uszyła mi suknię ślubną. Oczywiście krój sukni miał być luźny, żebym za te trzy miesiące pomieściła mój duży brzuszek Sad Po poronieniu presja moich bliskich kazała mi stanąć na nogi i przyjąć, ze tak musiało być, więc karnie pobiegłam na kolejną przymiarkę. Tam krawcowa zapytała nagle, który to właściwie będzie miesiąc w dniu ślubu, żeby założyć odpowiedni zapas materiału w sukni.. Odpowiedziałam ze ściśniętym gardłem, że "JUŻ nie jestem w ciąży". A ona wzruszyła ramionami i powiedziała "no i po problemie"... Po prostu wstałam i wyszłam. Wiem, ze może miała na myśli to, że mogę sobie teraz wymyślać krój sukni jaki chcę, ale dla mnie to były straszne słowa.
Odpowiedz
Ja największy problem ma ze słowami:
"przecież to właściwie nie było jeszcze dziecko"
"widocznie tak miało być"
to najbardziej doprowadza mnie do szału....
Ludzie, którzy nie przeżyli tego co my nie są w stanie tego pojąć. Traktują poronienie na zasadzie "mleko się rozlało, posprzątamy i zapomnimy". Nikt nie rozumie, że my nie chcemy zapominać, chcemy pamiętać o tych maluchach i o tym jak cudowną rewolucję zrobiły w naszym życiu, nawet jeśli trwało to tylko kilka tygodni.
Odpowiedz
taaaak, "to jeszcze nie dziecko"... też to usłyszałam. I że jestem młoda, jeszcze będę mieć dzieci. Że pewnie było chore. Że może tak lepiej, bo nie wiadomo co by z TEGO wyszło. Że teraz trzeba zapomnieć i się starać o następne. Że 6

Przepraszam, klawiatura mi zastrajkowała.. Usłyszałam, ze 6 tydzień? to zlepek komórek... I że mam przestać płakać, ludzi gorsze nieszczęścia spotykają.. I to chyba dla mnie było najbardziej podłe - wpędzanie mnie w poczucie winy z powodu rzekomego wyolbrzymiania przeze mnie mojej straty.
Odpowiedz
Dla mnie najgorsze jest jak ktoś mi cały czas powtarza że "na pewno był chory, natura wie co robi" Sad Słyszę to bardzo często Sad W sumie najczęściej Sad
Odpowiedz
...czytam Was, moje drogie i zdaje się, że osobiście przerobiłam wszystkie te wersje też i... nie mam i nie mogę mieć na długo pretensji (bo jako pierwsze reakcja pojawia się wulkan wręcz złości)...a potem mija czas jakiś i tylko współczucie dla tych, którzy są jakby 'nie-czujący', zagubionych we własnych emocjach, bo to co nam się stało ich po prostu przerasta... często ludzie stawiają się w takich sytuacjach na pierwszym miejscu, to znaczy: zdaje się, iż ważniejsze dla nich jest to, że nie wiedzą jak reagować niż to, że ktoś cierpi, przechodzi bardzo ciężki czas, tragedię... nie dość, że po stracie, to jeszcze mamy mieć siłę na 'edukowanie' otoczenia... ale to działa na nasz plus, naprawdę... sama jako pierwsza odezwałam się do koleżanki z którą wcześniej, będąc jeszcze w ciąży, rozmawiałam bardzo często, bo zauważyłam, że kontakt urwał się w absurdalnie nienaturalny sposób... to ja napisałam słowa 'mam wrażenie, że się nie odzywasz, bo nie wiesz co masz powiedzieć, a ja nie potrzebuję żadnych słów, tylko poczuć, że jesteś'. odzew był natychmiastowy i, prawdę mówiąc, do bani...bo jako, że Koleżanka nie wiedziała co powiedzieć, to opowiadała mi o postępach swojego małego synka. I przez to można przebrnąć. I tak lepsze to niż rada 'nie myślcie o tym' bardzo bliskiej i ważnej dla nas osoby (Mamy wielu dzieci), albo 'musisz się w końcu przemóc' (to z kolei słowa mego rodziciela na odmowną reakcję na pełnienie honorów pani domu po nieobecność Mamy, czyli przyjęcie jego gości z malutkim dzieciaczkiem, a tu dopiero piąty tydzień mija). I czasem się zdaje, że 'w końcu' to szlag nas jasny może trafić, że wyć głośno i przeciągle zaczniemy... Czyli - jest różnie. Ale nie ma co się spodziewać cudów w tej kwestii i czym prędzej sobie to uświadomimy tym lepiej dla nas... Powolutku do przodu... <3
Odpowiedz
Ja się od kilku osób odwróciłam po tym jak straciliśmy nasze maleństwo. Niestety wiele słów zapadło mi bardzo głęboko w sercu i wiem że nic nie będzie tego w stanie wymazać.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości