Słowa, które ranią - Jak na nie odpowiadać?
Człowiek nigdy nie wie jak sie zachowac i czy decyzja jaka podejmie bedzie wlasciwa. Ale po stracie to wydaje mi sie ze czlowiek taki wyczulony juz jest.
Ja np mam sasiadke. Ma syna i wiem ze chcialaby miec drugie. Nie jest po stracie. ale jej m kolejnego dziecka nie chce. I ja choc sie z nia widuje, gadamy - to nigdy nie wspomnialam jej o tym ze jestem w ciazy. Ona pewnie wie. Ale ja nie chce jej sprawiac przykrosci. Bo wiem ze ja to moze zabolec. I chociaz od niej wsparcia nie mialam to ja zawsze chce byc \"ta dobra\" dla innych.
Odpowiedz
Być może interpretuję to emocjonalnie bo sama byłam traktowana jak \"trędowata\". I jednak wydaje mi się, że to bardziej bolesne niż jak masz zdrowego bobasa w domu, a ktoś odwołuje wizytę bo nie czuje się na siłach go oglądać.
Odpowiedz
Ja tez tak mysle ze w takiej sytuacji trzeba byc egoista I chronic siebie. Ich nie zaboli to ze nie przyjdziesz, Ty bedziesz to odchorowywala przez dluzszy czas. Ja stanowczo odmawialam chrzcin, roczkow i innych takich. Kto jest normalnym czlowiekiem powinien zrozumiec, jak ktos nie rozumie I sie obrazil trudno.
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=masaiimara]

Ale zgadzam się, zmuszać się nie warto tylko dla zasady. Choć można na przykład pomyśleć o jasnym zasygnalizowaniu, dlaczego nie przychodzimy. I że być może później, kiedy będziemy bardziej gotowi.

To zawsze warto. Szczerość działa najlepiej. Oczywiście, może się zdarzyć że ktoś zareaguje \"Oj nie wymyślaj\" itd ale to wtedy raczej nie szkoda utraty takiej znajomości...
Odpowiedz
Nie chce żeby sobie pomyśleli że im zazdroszczę bo oni mają dziecko a my nie. Niestety wydaje mi się, że jeśli sobie odpuszczę tak to będzie odebrane. Zwłaszcza, że naprawdę chce odwiedzić Malutką.
Odpowiedz
Myślicie, że to \"nie czuje sie na siłach\" jest tak czytelne dla drugiej strony? Chyba gdyby było, nie byłoby tylu zranień z powodu lekceważenia, niezrozumienia itd.
Odpowiedz
Albar, jeśli chcesz zobaczyć Malutką to tak zrób ale gdy zle się poczujesz będąc w towarzystwie małego dziecka to po prostu wyjdź- no ja tak właśnie bym zrobiła, to moja rada. I spróbuj nie przemować się tym co pomyślą inni.. przecież każdy ma swoje granice i swoje odczucia.

Chudziulka, współczuję tego wszystkiego.. wiem jak czasemciężko jest przetrawić słowa bliskich osób. Swoja drogą to, że szwagier usunął cię ze znajomych zdziwiło mnie najbardziej, naprawdę głupie zachowanie.

Dziewczyny dużo sił dla was.
Odpowiedz
To usunięcie ze znajomych... raz, że dziecinada. A dwa... Jak zareagował na to Twój mąż Chudziulka?
To jest dla mnie coś nie do wyobrażenia.
Chociaż z drugiej strony wiele zależy jak to powiedziała (i przedstawiła może potem) teściowa..
Odpowiedz
\'\'Myślicie, że to \"nie czuje sie na siłach\" jest tak czytelne dla drugiej strony? Chyba gdyby było, nie byłoby tylu zranień z powodu lekceważenia, niezrozumienia itd.\'\'


Dlatego uwazam ze warto o tym mowic. Ja zawsze przepraszalam I szczerze mowilam dlaczego nie chce przyjsc, ze jest to dla mnie zbyt bolesne I ze po prostu zle sie czuje na imprezach gdzie wszyscy ludzie maja male dzieci. Mysle ze warto bo jakos nikt sie na mnie nie obrazil, kazdy rozumie, a przynajmniej stara sie byc wyrozumialy. A to ze zazdroscimy ze ktos ma dziecko a my nie- czy nie ma w tym prawdy? Ale to nie jest zazdrosc taka jak zazdroszczenie nowego samochodu czy innych rzeczy materialnych. To troche tak jak chory zazdrosci zdrowemu - czy zdrowemu z tym zle?
Odpowiedz
Madzia, masz rację. Chyba nikogo się tym nie zrani.. No chyba, że ktoś przedstawi to w inny sposób, dość dosadny tak jak zrobiła to teściowa Chudziulki. Albo doda coś od siebie..
Odpowiedz
Tak u Chudziulki to inna sprawa I bardzo przykra... Moze m. moglby porozmawiac z bratem I mu wyjasnic ta sytuacje?
Odpowiedz
Chudziulka bardzo mi przykro. Usunięcie ze znajomych na fb to czyste prostactwo i szkoda to nawet komentować. Siły dla Ciebie:* :*
Odpowiedz
albar, chudziulka, bardzo Wam współczuję reakcji rodziny i znajomych. Wydaje mi się jednak, że w obu sytuacjach brakuje jakby obecności, zrozumienia czy wsparcia Waszych mężów, co chyba tak naprawdę jest najsmutniejsze w tym wszystkim. Bo tak naprawdę można odciąć się od teściów czy znajomych, jak się nie chce z nimi gadać, ale mąż powinien być tą pierwszą osobą, które zrozumie.
Albar, jak nie masz ochoty, to nie jedź, ja bym nie dała się zmusić do czegoś, na co nie mam ochoty, przecież to nie jest nawet Wasza rodzina, a jak mężowi tak zależy, to przecież może sam ich odwiedzić i złożyć życzenia, a o Tobie może powiedzieć, że jesteś chora, czy coś w tym stylu.
Dużo siły dla Was i nie bójcie się być \'egoistkami\' od czasu do czasu.
Odpowiedz
Mój mąż wczoraj pojechał do teściowej i rozmawiał, tłumaczył, ale chyba z marnym skutkiem bo po jego wyjściu nasze mamy rozmawiały przez telefon w zupełnie innej sprawie ale zeszło na mój temat, i teściowa mojej mamie zaczeła gadać że miała urodziny a ja nie przyszłam, że jej zależy byśmy frontem staneły do jej drugiej synowej którą moja teścowa pieszczotliwie nazywa\" meduza\" obie nie możemy patrzeć na żonę brata mojego męża, ale ja nie chce na siłe pokazywać że jestem silna, bo wcale nie jestem i nie zamierzam przed sobą czegoś udawać, jest we mnie tyle żalu i złości że mogłoby dojść do awantury, bo nie potrafię zapanować nad emocjami, A moja teściowa nie potrafi tego pojąć i powiedziała do mojej mamy słowa typu że ja swoim postępowaniem skłócę ze sobą braci a jej zależy by mieli dobry kontakt, i to że ja nie przychodzę nie z powodu zuzi tylko z powodu jej matki,bo jej nie lubie, na argumenty mojej mamy że powinna mnie zrozumieć że moje dzieci zmarły odpowiedziała że jakaś jej sąsiadka pochowała roczne dziecko, i co ona ma powiedziec?, że moje dzieci to były płody! ;( Masakra jakaś... Zauważyłam jaką zaczeła być okrutną egoistką. Dla niej nieważne że wszyscy w rodzinie obgadują sie za plecami, ważne że jest święto i wszyscy przed sobą powinniśmy udawać kochającą się rodzinkę, A ja mam w dodatku takiego brzyda na brata męża i jego żonę, bo ich dziecko jest kartą przetargową na moich teściów \" jak czegoś nie dacie to nie zobaczycie wnuczki \" kiedy sie dowiedzieli że jestem w ciąży to Tomek zaczał wydzwaniać do teściowej że może odwiedziła by Natalię \"meduzę\" i wnuczkę,bo wogóle sie nie interesuje a tak to tesciowa widziała wnusie raz na miesiąc jak przychodzili na obiad, z czego zjedli, prawie wogóle nic nie mówili i szybko wychodzili, takie to były ich odwiedziny.. tak sobie czasami myśle ze może było im na ręke że u nas stało sie to co się stało... niestety mam prawo tak myśleć bo to co tutaj pisze to zaledwie kropla w morzu... Na moje szczęście mam wsparcie w mężu, nieraz na mnie krzyczy, że powinnam myśleć o sobie, że jestem po transferze,że stres bardzo źle wpływa.. Uspokaja i próbuje załagodzić sytuacje, wymusza na mnie tylko spokój, bo moje dobro jest najważniejsze... powiedział mi też że jak nadarzy się okazja to wygarnie Tomkowi wszystko, a w mojej obronie jest gotów urwać kontakty z każdym kto nie rozumie i nie potrafi uszanować moich uczuć... jego wsparcie jest takim moim szczęściem w nieszczęściu..
Odpowiedz
albar jeśli zdecydowałaś sie odwiedzić znajomą, to życze Ci dużo siły... nie tylko w trakcie takiego spotkania... przede wszystkim dużo siły po tym spotkaniu, bo może być ciężko... ja unikałam, unikam i jeszcze bede unikać spotkań z małymi dziećmi... inaczej jest z takimi 4,5,6 letnimi, wtedy jest mi łatwiej.. ale jak widże takie maleństwo to myśle tylko o moich chłopcach,że tez powinni zyć...
Odpowiedz
Ech Chudziulka... Nasi mężowie mogą mieć wspólną bratową z tego co piszesz Wink
Trzymaj się!
Odpowiedz
Eh chodziulka. Tyle by sie chcialo powiedziec a zarazem słów brak. Najwazniejsze ze masz wsparcie i zrozumienie m. Ze jego tez razi i boli to co inni mówia i ze rozumie twoje cierpieni. Ze nie jestes z tym sama. Widze tez ze u ciebie w rodzinie bez zadnych ogródek kazdy z kazdym sie komunikuje i nie ma tematu tabu. Gorzej z podejsciem i zrozumieniem. Ale mam nadzieje ze i to przyjdzie z czasem. A jezeli nie - to nie zmuszaj sie do kontaktow ( w\\zwlaszcza ze widac iz sympatia sie nie darzycie). Zawsze jest jakies wyjscie, jakis wybor. A tesciowa niech sie przygotuje na wizyty podwojne, w innych terminach. A jak nie zrozumie to najwyzej na ich brak.
Duzo siły dla Ciebie. I posłuchaj m - nie daj sie wyprowadzic z rownowagi bo teraz tylko spokoj ci potrzebny. Pozdrawiam
Odpowiedz
Chudziulko aż się krew w żyłach gotuje przez ten ich egoizm, brak słów :| mam nadzieję że Twój m. stanie na wysokości zadania i zajmie się rodziną i ich postrzeganiem straty chłopców..
Albar życzę dużo siły na to spotkanie

myślę, że ten brak zrozumienia dla rodziców po stracie wynika z tego, że mało kto kto nie stracił dziecka jest w stanie zrozumieć jaki to przeogromny ból Sad ja jakiś czas temu usłyszałam od znajomej historię o tym jak jej ciotka zaszła w długo oczekiwaną ciąże, w tym samym czasie w ciąży była też sąsiadka czy jakaś dziewczyna z rodziny (nie pamiętam dokładnie), niestety owa dziewczyna w 14 tc dowiedziała się, że serduszko od jakiegoś czasu już nie bije. my wiemy jak było/jest jej ciężko, ale znajoma z odrobiną oburzenia powiedziała coś w stylu \'i wiesz, ona nawet jej (ciotce) nie pogratulowała, ciotka czuła się jak trędowata\'\' :O a mnie jakby ktoś za przeproszeniem w mordę strzelił;// stwierdziłam, że nie odpuszczę i jeżeli ktoś ma takie podejście to dobrze by było sprowadzić go na ziemię. Najpierw spróbowałam uświadomić jej jak to jest jak z dnia na dzień wali się cały świat, jak umierają marzenia, jak zamiast śmiechu dziecka w domu są łzy, ból, bezsilność. Jak to jest patrzeć na dziewczyny z brzuchami, później spacerujące z wózkami i myśleć dlaczego, dlaczego, dlaczego... i gdzie ma serce żeby oczekiwać gratulacji od dziewczyny która swoje marzenia o dziecku straciła
było widać że znajomej robi się głupio, myśle że zrozumiała swój błąd i już nigdy nie zrani tak żadnej kobiety.. oby
Odpowiedz
Będąc w pierwszej ciąży pięć moich koleżanek również spodziewały się diecka. Ja do tej pory nie złożylam im gratulacji- po poronieniu żadna z nich nawet nie zapytała jak się mam. Może to jakiś odwet z mojej strony, ale mało ważne. Rozumiem to gdy ktoś nie składa gratulacji z powodu narodzin bo po prostu nie potrafi, albo nawet czasem na myśl nie przyjdzie.

Chudziulka, szkoda mi ciebie, tego, że tak to przeżywasz.. Twój mąż ma rację, nie denerwuj się bo to nie służy.. Uważaj na siebie i miej jak najwięcej pozytywnych myśli teraz.
Odpowiedz
Dziewczyny jednak zdecydowałam się na wizytę. Było miło i spokojnie, same bezpieczne tematy. Maleńka jest ślicznym i uroczym bobasem ale niestety nie byłaby w stanie ukoić mojej tęsknoty za Wojtusiem. Mimo początkowych wątpliwości cieszę się, że tam byliśmy. Czuje się silniejsza. Dzięki za wcześniejszą dyskusje!
Odpowiedz
To chyba dziś jest jakiś taki dzień na dokopywanie nam. Najpierw koleżanka mówi o ciekawym artykule w gazecie na temat szczepień dzieci , po czy rozgląda się dookoła: koleżanki po 50, 40 oraz ja i najmłodsza dziewczyna u nas po 20 i stwierdza \"trzeba powiedzieć Gosi (koleżanka nieobecna) bo żadnej z nas to nie dotyczy, niby nic, ale jakoś ona jest n a cenzurowanym (zaraz po mojej stracie przynosiła zdjęcia pięknego brzuszka swojej synowej). A potem usłyszałam od kolegi z pracy iż nie powinnam nosić butów na wysokim koturnie w moim stanie, nie skojarzyłam od razu, po czym dodał że pięknie wyglądam i że to będzie chłopczyk - no jak by ktoś w twarz dał, bo akurat dziś zaczęła mi się @. Jakaś kumulacja dziś mi się trafiła - takie nieznaczące zdarzenia a rozwaliły mnie totalnie.
Odpowiedz
mgj - przykro mi ale pracujesz z bandą gamoni. to się zdarza często.

nawiążę do poprzednich postów, gdzie dziewczyny pisały, że denerwuje je pytanie \"jak się czujesz?\" .. otóż jest to właściwie jedyne pytanie, które otwiera do mnie drzwi, które mnie nie denerwuje, a nawet odbieram je ciepło i mówię jak się czuję naprawdę.
z tekstów, które są miłe i pocieszające, ale do mnie nie trafiają słyszę najczęściej: \"życzę dużo siły\". a to dlatego nie trafia, że jeśli komuś życzy się siły to znaczy, że ten ktoś musi się z czymś trudnym w przyszłości jeszcze zmierzyć, a ja nie zamierzam życzyć sobie żadnych więcej wyzwań, szczególnie takich, które mnie przerastają. chcę NIE MUSIEĆ potrzebować tej siły, chcę teraz mieć łatwo i dobrze.

i tak myślę o pocieszeniach mojej (bliskiej, bardzo dobrej) koleżanki (3 dzieci, wszystkie na ziemi), która zadzwoniła do mnie i mówi, czy nie myślałam, że może jakby się dziecko urodziło chore i trzeba byłoby z nim biegać po szpitalach codziennie to byłoby gorzej niż to co się stało. hm. ciekawe pocieszenie.
szczególnie ciekawe było to, że akurat dzwoniła ze szpitala gdzie była ze swoim synkiem i czekała z nim na zabieg pod narkozą. takie pocieszenie jej przyszło do głowy w chwili kiedy sama się bała. ciekawe, ze jak już było po szpitalu to nie dała znaku, że wyszli i że wszystko ok. pożalić się chciała.
tak sobie myślę teraz, czy powinnam jej była powiedzieć, że niech spróbuje uśmiercić swojego synka i wtedy zobaczy jak to jest, bo przecież \"bieganie z nim po szpitalach jest gorsze\" niż śmierć.

na koniec napiszę, że nie zabolał mnie tak bardzo ten jej tekst. dlatego, że trochę wisi mi i powiewa to co powiedziała. po prostu widzę jaka to przepaść jest między nami. \"aa, bo moja mama to powiedziała że jej koleżanki też poroniły\". no to na zdrowie wam życzę, upijcie się tą świadomością. czasem lata świetlne robią się w parę sekund między ludźmi.
Odpowiedz
an1a ma koleżanka pomysły ...

Co do \"Dużo siły\" to ja tak czasem piszę, tuż po stracie. Bo dla mnie te pierwsze miesiące wymagały ogromnej siły. Aż nadal się dziwię, że ją znalazłam.
Odpowiedz
Ja do dzisiaj kazdej aniolkowej mamie zycze dużo siły. Bo wiem jak bardzo jest ona potrzebna aby stawic czoła kazdemu kolejnemu dniu bez dzieciatka. Ale rozumie tez ze kazdy ma inne podejscie i co innego jest go w stanie pocieszyc a co innego zdołowac jeszcze bardziej.
A co do pocieszen typu \"lepiej tak sie stało niz mialoby sie urodzic chore, mialabys biegac po szpitalach\" Dla mnie to najgorsze pocieszenie jakie mozna uslyszec. Bo w tym momencie chcialoby sie tylko aby czas sie cofnął do tyłu. Nie mysli sie o chorobie tylko o zyciu. Wiem ze z perspektywy czasu mozna do tego inaczej podejsc, gdy sie wszystko przemysli, przeanalizuje. Ale w takim momencie jest to jednak dla mnie nie trafne pocieszenie.
Odpowiedz
Moja mama chcąc mnie pocieszyć wynajdywała wszystkich znajomych wokół, którzy też w jakiś sposób stracili dziecko, na zasadzie " a ta.... , a tamta...". Wiem, ze chciała dobrze, że bardzo się o mnie martwiła, ale w koncu nie wytrzymałam i spytałam, czy oczekuje, że będę się "karmić" nieszczęściami innych? Co to? Licytacja-kto ma gorzej?

Czasami dochodzę do wniosku, że wszystkie słowa odbieramy negatywnie, bo tak naprawdę nie ma "odpowiednich" słów... Powiedzcie same - jakie słowa chciałybyście usłyszeć? Co byłoby w stanie was pocieszyć? Bo mnie chyba tylko jedno "ok, żartowałem, z pani dzieckiem jest wszystko dobrze"... W tamtej chwili,gdybym usłyszała takie zdanie od lekarza, paradoksalnie zamiast go udusić ucałowałabym go ze szczęścia...

Poza tym zauważyłam, ze te same słowa padające z ust ludzi, którzy nie przeżyli tego samego co ja, i z ust dziewczyn na forum tak samo po stracie, odbierałam diametralnie różnie. Bo one przecież rozumieją, wiedzą jak to jest... Bo z ich strony to nie były tylko puste frazesy...

Za to jestem wdzięczna np. mojemu lekarzowi za słowa, które nie padły... Mianowicie nigdy nie powiedział :"to tylko..."
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości