pamietnik ciazowy
#1
Dziewczyny,

pisalyscie?

Ja pisalam przy Pawle z mysla, ze mu kiedys dam... po drodze byla przeprowadzka i zeszyt utknal w kartonach i stad duza dziura, ale jest.

Przy Ani - cieszylismy sie nia miesiac tylko. Pisalam skrzetnie notujac wage, to, jak sie czuje i po prostu to, co chce przekazac dziecku. Nie zagladam do tych wpisow, zeszyt lezy i czeka moze na lepsze dni. Nie wiem, komu go dac. Julce?

Przy Kubie starajac sie, zeby bylo jak najnormalniej znow pisalam, tym razem na Bocianie, zeby wbrew przekonaniom nie czekac z mowieniem do skonczonych trzech miesiecy, to mialo byc kolejne czarowanie rzeczywistosci. Kiedys mam nadzieje, ze uda mi sie zebrac te wpisy do jednego pliku. Na razie jeszcze nie moge. I nie tylko z powodu braku czasu.

Przy kolejnej ciazy, z Julka, szczesliwie zakonczona, nie dalam rady. Mam 6 wpisow i koniec. Nie moglam pisac. Mam nadzieje, ze kiedys ona zrozumie.

Pamietam, jak lekarka tuz przed lyzeczkowaniem powiedziala mi, ze \'no wie pani, na tym etapie ciazy to jeszcze nie dziecko\', to wlasnie m.in. przez ten pamietnik poczulam sie jak idiotka, do kogo pisalam te listy?

Monika
Odpowiedz
#2
kawałek mojego pamiętnika jest na forum... tylko to ocałało mi z całości, którą sama skasowałam przez nieuwagę - nie wiem, czy gdyby ocalał chciałabym już go przeglądać, chyba jeszcze nie, widok zdjęcia usg, z tamtego roku jeszcze ciągle wywołuję ból....

Lubię pisać, przynaję, że czasem biorę papierowy zeszyt - pamiętnik i piszę, to co chciałabym powiedziećc mojemu dziecku, co czuję, jak bardzo za nim tęsknię, to mi pomaga, co do przyszłości ... nie wiem co będzie w przyszłości....
Odpowiedz
#3
Ja mam taki pamietnki w ktorym pisze o tym jak sie czuje, jak sie ciesze, kiedy u lekarza bylam, moje obawy. Kazdy bol brzucha opisuje dokladnie, zeby moja siostra gdy bedzie wciazy nie miala za duzo pytan i obaw ze za duzo ja cos boli. Ja mojej starszej siostry sie pytalam czasem o cos to juz nie pamietala. Opisuje tez kopniaki mojego malego chlopczyka. Mysle ze on kiedys tez poczyta sobie.Ale takim najlepszym pamietnikiem jest tez to forum, pisalam tu o przygotowaniach, o obawach czy juz czas zajsc w ciaze, o tym jak sie dowiedzialam i o przebiegu ciazy tez. Dlatego chcialaby kiedys spokojnie usiasc i skopiowac niektore posty by miec pamiatke.Mam nadzieje ze zakoncze go ze szczesliwym finalem.Jeszcze 15 tygodni mi zostalo.
Odpowiedz
#4
echh....ja tez myslalam o pamietniku.....zeby stworzyc pamietnik pisany miloscia-bo czym innym......ale jakos nie mam odwagi....boje sie ze jak zaczne go pisac to cos sie stanie...moze to glupie co pisze ale tak....zapisuje na dyskietce czesto mysli i wpadlam na pomysl zeby po narodzinach odtworzyc dzieki tym odczucia ciaze i napisac o tym mojemu dziecku.....teraz sie boje.....po prostu nie boje sie wizyty u lekarza ale boje sie przyszlosci ze ona bedzie chciala mnie ukarac za moje szczescie i radosc
Odpowiedz
#5
A ja?... Moja ciąża była zagrożona niemalże od momentu, kiedy się o niej dowiedzialam. Nie pisałam..., nie puszczałam Jej muzyki relaksacyjnej, nie czytałam bajek, choć tak bardzo chciałam, ale... bałam się przywyczaić..., mimo to... przywyczaiłam się. Myślę o swojej Córce każdego dnia i czasem zastanawiam się jak dalej żyć.

Mam kilka zdjęć USG i mam nagranie z USG na kilka dni przed stratą Dominiki - tylko raz po Jej stracie odważyłam się obejrzeć... Trzymam na lepsze dni - tak jak Ty Moniko swoje pamiętniki. Jak mi ktoś próbuje powiedzieć, że moje Dziecko to nie było Dziecko, przypomina mi się to nagranie - te ruszające się rączki, pokazywane przez lekarza paluszki... Dobranoc...
Odpowiedz
#6
Ktosiku,

przytulam Cie mocno...

Z jednej strony \'dzieciowe\' gazety zachecaja do tego, zeby nawiazac kontakt z dzieckiem jak najwczesniej...
Z drugiej, gdy staje sie najgorsze, czesc osob \'pociesza\' nas, ze to taka mala ciaza.
Z trzeciej - jak sie nie przyzwyczaic. Ciaza przenosi nas w przyszlosc, nawet jesli sie o tym nie mysli, to choc podswiadomie \'widzi\' sie oczami wyobrazni porod, karmienie, \'bedziemy miec dziecko\', \'mamy dziecko...\'

Gdy bylam z Julcia w ciazy, kazdego dnia liczylam sie z poronieniem. Ale powiedzialam sobie, ze obojetnie jak dlugo to dziecko bedzie z nami, to chce mu dac maksimum milosci, ile moge ofiarowac. Nawet jesli pozniej bedzie bardziej bolalo. Czasami mnie dopadaly strachy straszne i mroczne. Czasami bylo dobrze... tak przez piec minut. Na razie jest dobrze - to byla moja stala mysl, nie wiem, co bedzie wieczorem, za godzine, za minute... ale teraz jest dobrze. I na tym teraz staralam sie zatrzymac. Roznie bywalo... Nie myslalam o przyszlosci, wspolnej przyszlosci...

Ktosiku - jeszcze raz chce Cie zapewnic, ze czesto o Tobie mysle i o Twojej Dominisi. Wierze, ze ona jest blisko Ciebie...

Monika
Odpowiedz
#7
ja zaczęłam pisać pamiętnik po drugiej stracie. pomógł mi w ciężkich chwilach bo tam mogłam napisać wszystko. piszę w nim wszystko co akurat siedzi mi w głowie i chciałabym żeby kiedyś ktoś o tym przeczytał. pomógł on też mojemu mężowi. pozwoliłam mu go przeczytać i dopiero potem zaczął troche ze mną rozmawiać o naszym Dziecku.
Odpowiedz
#8
Cytat:[autor cytatu=wuchowa]
[...]Ale powiedzialam sobie, ze obojetnie jak dlugo to dziecko bedzie z nami, to chce mu dac maksimum milosci, ile moge ofiarowac[...]
Monika

I nie dodam tu już nic więcej...To chyba będzie moje motto na piękne, długie 9 miesięcy...

Dziękuję, bo to zdanie znowu dodało mi następnej porcji spokoju...
Odpowiedz
#9
Ja zaraz po stracie przelałam na papier wszystko co się wydarzyło, jak od szczęściwych dni przyszły złe, jakie były moje uczucia poprostu wszystko co siedziało w mojej głowie. Gdzieś to wsadziłam te kartki i narazie mam nadzieje nie natknąć się na nie bo wszystko wróci. Pomogło mi pisanie ale nie wiem kiedy znowu to przeczytam. Jeśli ktoś to przeczyta to naprawde dowie się co się działo dokładnie chwila po chwile i przeżyje ze mną moją historie, moją tragedie.
Teraz staram się pamiętać tylko to dobre chwile więc nie chce znaleźć tych kartek.

eda
Odpowiedz
#10
Piszę pamiętnik od wielu lat... w jednym zeszycie znajdują się dni z moim pierwszym maleństwem, które straciłam... i z tym teraz, które cały czas ze mną jest... nie czytam starych notatek...boję się jeszcze, jeszcze nie jestem gotowa, wystarczy, że wracam do tego myślami codziennie... w moim zeszycie zostały 4 kartki... często się zastanawiam jakie będzie zakończenie tej części mojego pamiętnika.... 4 kartki... tak wiele może się wydarzyć...
Odpowiedz
#11
Ja w szpitalu tak bardzo prosiłam żeby pokazali mi ostatni raz dzidziusia na usg ale byłam przy tym tak roztrzęsiona że nikt nie chciał tego zrobić. Kilka miesięcy temu pomyślałam sobie że dobrze by było mieć taki pamiętnik.. Taki cudowny ślad po tych kilku tygodniach miłości, bo długo miałam w sobgie tylko rozpacz żal i jakąś pustkę. Dopiero wy mi uświadomiłyście że to były przecież piękne chwile bez wzgledu na to jak sie skończyły.
Chciałabym pisać pamiętnik dla mojej kruszynki teraz ale podobnie jak Daria boję się że coś się stanie.
I niech to forum zostanie moim pamiętnikiem. i tak zdobyłam się już na nadspodzewanie dużo wylewności przy całym moim strachu. Czytam wasze posty a to często tak jakbym czytała swoje mysli. dizękuję wam ze piszecie ten pamiętnik ze mna, dla mnie i dla naszych dzieci.
Odpowiedz
#12
Truskawko... ściskam Cię... niedugo będziesz przelewać na papier te dobre myśli.... wierzę w to
Odpowiedz
#13
Adziocha

dziękuję ...........
Odpowiedz
#14
Dzis jest rowny rok jak stracilam moje pierwsze dziecko. Rowny rok temu mailam zabieg. Ciezko mi pomyslec o tym dniu. Mam tez notatki z tego czasu. Napisalam w nich jak czulam sie w tamtej ciazy, co dowiadywalam sie na kolejnych wizytach i jak sobie ze zlymi wiadomosciami radzilam. Mialam to sobie przeczytac, ale nie mialam odwagi. Wiem, ze dodatkowy stres moze mi tylko zaszkodzic. Dlatego pomodle sie do mojego aniolka. Moze bede miala kiedys odwage poczytac sobie tamte notatki ale teraz to jest chyba jeszcze za wczesnie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości