Straciłam Aniołka
#51
Witaj Kingo

cóż mogę napisać, że mi przykro, że rozumiem, że wiem jak bardzo boli Cię serce - jak pęka z żalu, że wiem co znaczy żyć w niewielkim miasteczku, gdzie \"wytykana\" jesteś palcami, bo wszystko co nie mieści się w \"przyjętych\" normach zachowań przez ogół, odbierane jest jak \"kalectwo\". W Twoich postach przewija się wiele żalu także o środowiska, w którym przyszło Ci żyć.

Nie zmienisz \"Kowalskiej\" czy \"Iksińskiej\", gdy całym ich życiem jest plotkowanie na Twój czy innych temat, nie zmienisz ciekawskich spojrzeń, ani plotek, które - czy Twoim czy innych kosztem będą trwały, ale Kingo, to obcy ludzie, to Ty decydujesz czy będą Cię ranić słowem, spojrzeniem zachowaniem, czy nie. Ja też żyję w niewielkim miasteczku i mam wrażenie, że moi sąsiedzi wiedzą lepiej kiedy i co dzieje się w moim życiu, niż ja sama. Przyjełam jednak zasadę - rozgraniczam otoczenie na: ludzi mi bliskich na opinii których mi zależy i ludzi obcych, na których się zamykam.

Najważniejsze jest to byś czuła wsparcie męża, byś czuła miłość dzieci i bliskich Ci ludzi. Mów sobie, zamykam się na emocje obcych mi osób, ich słowa mnie nie ranią nie bolą, są mi obojętne!

Śmierć dzieci, dziecka jest zbyt traumatycznym przeżyciem dla każdej z nas, by dodatkowo tę rozpacz pogłębiać martwiąc się o obcych. Tu na forum znajdziesz wspracie i pomoc tu możesz być prawdziwa, tu nikt Cię nie wyśmieje, nie pokaże palcem tu każda z nas Cię przytuli.

Masz prawo do łez, do każdej emocji która pojawia się w Tobie, która choć może w opinii obcych osób, nie jest normalna, ALE JEST NORMĄ PO ŚMIERCI DZIECKA!!!! Nie jesteś dziwologiem, nie jesteś inna, jesteś wrażliwą mamą, która przeszła zbyt dużo w tym świecie.

Kingo zamknij się na emocje obcych ludzi, po pierwsze jeżeli Ty podejmiesz taką decyzje, ich słowa nie będą Cię ranić. Ja co rano wmawiam sobie hasła afirmacyjne, dzięki czemu, nie słyszę, tych szeptów, tych plotek, gdy ktoś mnie pyta, grzecznie odpowiadam, że nie będę na ten temat rozmawiać, że nie chcę.

Musisz siebie chronić, musisz zbudować w sobie mur obronny, przez który nie będą docierały do Ciebie te złe głosy z innego świata.

bardzo gorąco Cię pozdrawiam i choc teraz nie uwierzysz w to co napiszę, \"Weba\", która pojawiła się na naszym forum, po kilku latach od śmierci dziecka - które straciła prawie przy rozwiązaniu, już potrafi się uśmiechać do siebie do ludzi i do dziecka, które jest po tamtej stronie.... po kilku latach....

Bądź dla siebie dobra, nie czyń sobie wyrzutów, że źle się czujesz wśród ludzi, że płaczesz, uważam, że nie powinnaś iść na wywiadówkę, jeżeli źle to znosisz, istnieją przecież telefony, nie zmuszaj się do rzeczy, które tylko wywułują ból, Ty i Twoje emocje są najważniejsze, musisz zadbać o to by \"złapać\" jakąś równowagę, by się wpłakać, by być gdzieś prawdziwą, by nie grać....

Nie musisz się \"pozbierać\" już, bo jak przejść do codziennych czynności, gdy nie można przytulić Ignasia, płacz, aż zdziwisz się jak wiele w Tobie łez i pisz tutaj każda z nas choć wirtulanie ale Cię przytuli, bo wie co znaczy pęknięte serce osieroconej mamy.

przykro mi bardzo, pamietaj nie jesteś sama!
Odpowiedz
#52
Kingo
jednak chyba dzisiaj zasnelas spokojniej, czy nie masz sil pisac? po przyjezdzie Twojego meza moze choc przez chwile bedzie latwiej, razem, we dwojke. mam nadzieje.
Odpowiedz
#53
Witaj kolejna Aniu.............
Czytałam wczoraj wiele wątków, ale rzeczywiście nie miałam już siły pisać. Niestety jeszcze nie miałam spokojnego snu :\'( Godzina pierwsza w nocy a ja nie śpię, godzina trzecia w nocy a ja nadal nie śpię, pogoniło mnie do łazienki, czułam się jak bym była nadal w ciąży.Słyszałam jak moja Tośka gada przez sen, Michasia się rozkopuje ,tylko Marcysia spokojnie spała,Marek też chyba spał. O piątej przybiegła do nas Miśka i dalej śpi, zrobiło się już widno na dworze ,a ja tak sobie dalej myślę............Czuję w piersiach przypływ pokarmu, no nic, rano trzeba wziąć tabletki, jeszcze trochę to potrwa.Łapię się na tym,że głaszcze mój brzuszek jak gdyby Maleństwo jeszcze tam było , a tu tylko trochę rozciągniętej skóry.................A rano śniadanie trzeba zrobić i wyszykowac dzieci. Poszły z Markiem na zakupy. Później po południu spacer na cmentarz, zobaczyć czy kwiatki się jeszcze ttrzymają i zapalić kolejną świeczkę ..................Staram się trzymać , ale nerwy nadal mi puszczają , no nić to tyle na razie. Będę dziś tu zaglądać.
Odpowiedz
#54
Kingo,

ja w sprawie aktow prawnych:

1) dot. dokumentacji medycznej, sa tam definicje poronienia, porodu:
z dnia 17.09.2004 obowiazujace: http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?t...0042192230

z dnia 25.04.1994, nieobowiazujace: http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?t...9940560234
jest tam nieszczesne 22tc, 500g, 25cm jako granica rejestracji
zostalo uchylone 05.06.1998
niestety nie wiem, co bylo pomiedzy, moze Twojem Mezowi, jako prawnikowi bedzie latwiej sie w tym odnalezc

2) dot. zgloszenia urodzenia dziecka:
z dnia 02.02.2005, obowiazujacy: http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?t...0050270232

Mozna wyslac pytanie do ministerstwa zdrowia, oni bardzo chetnie odpowiadaja na pytania dot. stanu prawnego.

Monika
Odpowiedz
#55
Moniko,
Dziekuję bardzo za te informacje , oboje wczoraj z Markiem czytaliśmy , to co do nas napisałaś. Będziemy działać.Mój ślubny nawet postanowił w wolnym czasie w pracy poczytać trochę co piszą tutaj inni.
chociaż szczerze powiem, że wolałabym aby poczytał sobie inne wątki , mój niekoniecznie.Pozdrawiam Cię Kochany Mężu :lol: .
A dzisiaj , czy ja byłam dzielna,.......... nie wiem. Byłam jednak na tym zebraniu w szkole. W końcu tosia i Marcysia dla mnie występowały ,dla mamy. I tak jak Kolejna Ania napisała do mnie w mailu, czujemy się po takiej tragedii trochę starsze o kilka lat....................poważniejemy. Niestety nasze Aniołki siedzą w naszych głowach , myśli sie o nich ciągle i tak już zostanie, nawet za jakiś czas w trakcie spotkań ze znajomymi, w czasie imprez rodzinnych ,itd,mózg nasz pracuje zawsze i wszędzie. Wiem , że nie mamy na to wpływu , zawsze będziemy pamiętać i mówić o naszych Aniołkach. I trzeba mieć nadzieję , że w Niebie jest im bardzo dobrze, bo przecież i Tam potrzebne są takie malutkie i wesolutkie Aniołeczki, które otaczają opieką nasze dzieci tu na ziemi.........TYLKO TEN ŻAL I ROZPACZ jest tak wszechogarniająca, tak bym chciała przytulić do siebie Moje Maleństwo.....................
Kolejna Aniu, jeśli czytasz to obiecuję, że napiszę do Ciebie jutro, pozdrawiam.
Odpowiedz
#56
Witam Was kochane . Na forum jestem cały czas, czytam wszystko po kolei, ale nie mam siły pisać . Chuba dopadło mnie jakieś załamanie , ogarnia mnie pustka........Czytam , ale nie piszę. Nie potrafię tak pięknie obrać słów, tak barwnie pisać , no cóż myślę, że odezwę sie jeszcze kiedyś , podziwiam was wszystkie tu piszące. Sama przyznam sie przed sobą, że nie daję rady , mam znieczulicę na wszystko dookola , a na pytanie Kiniu jak się czujesz- odpowiadam brzydko bo już mam dosyć. Jak ja mam się czuć ??!! Może chcialabym pogadać , ale o czym.Najlepiej cieszyć się z tego co mam a o Anoleczkach mam zapomnieć ???
Było minęło ?? taka sobie nieprzyjemna przygoda ??gdy umiera ktoś dorosły , to zaraz wspomina się go jak to żył ,jakim był człowiekiem, i co zrobił w swoim życiu.A moje dwa Aniołki to był sen ??ot tak nic takiego , tak ??A co ja pierwsza straciłam ciąże ? Spokojnej nocy życzę
Odpowiedz
#57
Droga Kingo ja też od pewnego czasu czuje że jestem w niezłym dołku i chyba powtarza się sytuacja z przed roku, że dopada mnie to nie od razu po zabiegu tylko coraz bardziej z uplywającym czasem czuję, że mi brak moich dzieci, czuję złość, smtek iogromną pustkę... Tak jak Ty często nie wiem jak mam napisać o swoich uczuciach bo inne dziewczyny potrafią tak ładnie ubrać to w slowa i czytając to płaczę z nimi nad ich dziećmi i nad moimi aniołkami. Ten ból czasem nie pozwala normalnie funkcjonować, myśli wciąż kołaczą się w głowie w sytuacjach naj mniej odpowiednich.
Dziś mi się śniło, że jestem w ciąży. Obudziłam się za oknem piękne słońce. Próbuję cieszyć się tym dniem, ale to jakieś trudne.
Kingo jestem myślami bardzo blisko Ciebie i przytulam Cię mocno.
Odpowiedz
#58
Kinga

Każda z nas jest inna, jesteśmy w różnym wieku, mamy rózne wykształcenie i doświadczenie życiowe, jedno nas łączy śmierć dzieci..... i najgorszą rzeczą jaką możesz zrobić, to nie pisać na forum, bo ktoś pisze ładniej!!!
... przeciez akurat to - nie ma znaczenia!!!!!

Cierpienie, tęsknota, rozrywający sere ból, jest w każdym przypadku taki sam, tak samo boli, pisz Kingo, proszę nie zamykaj się..... tak niewiele dni minęło od Twojej ostatniej tragedii, nie można nie płakać, nie czuć wściekłości na los, ja po prawie roku - też jeszcze płaczę, dopada mnie porażające przerażenie, że ciągle tak tęsknię tak kocham!

To były dzieci, nasze dzieci, nie ważne, czy miały centymetr, czy były większe. Masz prawo do tego by czuć zniechęcenie, rozgoryczenie i żal, masz prawo do każdej emocji, która się teraz w Tobie pojawia, gdy patrzę w \"przeszłość\" niezbyt odległą, to od czerwca do listopada żyłam w totalnej depresji, moje życie wyglądało dość mizernie, szłam do pracy, wracałam do domu i spałam - uciekałam w sen, by nie czuć, by nie myślieć, nie płakać. Każda z nas inaczej przeżywa żałobę.

Mi pomogło, napisanie tego co czuję, pomaga w dalszym ciągu, każda Mama chce mówić i pisać o dzieciach, bo to jest dla każdej z nas najważniejsze, więc pisz... im więcej wypiszesz tych łez im więcej tego całego bółu wyrzucisz z siebie, tym większy z każdym dniem w Twoim sercu będzie spokój.

Mogę jedynie patrząc dziś w błękitne niebo, myśleć o Tym Kingo, by smutek serca był do przeżycia.... przykro mi na prawdę mi przykro..
Odpowiedz
#59
Marto, i ja płaczę nad tymi Dzieciaczkami. Nic jednak nie da się zrobić. Możemy tu pisać, możemy czytać i jesli chociaż kilku dziewczynom to pomoże , to już sukces!Dziękuję Marto z całego serca, że do mnie napisałaś. Taki dzisiaj dzien- Boże Ciało, a ja zaczęłam ranek od kąpieli , nastawiłam pranie, teraz moczą się dzieci. Nie chcę iść na procesję ,bo i po co, jakoś trzeba myśleć o czymś innym. Nie daje się, cóż. Tak myślę czasami i wnioskuję , że chyba jesteśmy komuś potrzebne, tylko komu?????????Bóg tak chciał?Mam dwie znajome , są w ciąży i już do mnie nie przychodzą,kolejną spotkałam wczoraj na ulicy(jest w 22tc.) i pyta się co u mnie. Powiedziałam jej , że nie mozna przyzwyczajać się do ciąży. Zrobiła wielkie oczy i poprosiła mnie żebym już nic wiecej jej nie mówiła. Rozstałyśmy się........Nie mówiłam jej tego z zazdrości, dziewczyna elegancko ubrana , zadbana , a ja ,minęło dwa tygodnie, a ja nadal nie potrafię upodobnić się do ludzi. Stwierdzam, że jakiś koszmar dzieje się wokół mnie.Jedyna rzecz jaka mnie jeszcze trzyma to gra w scrable na onet.pl Nic się nie mówi tylko się gra i gra i gra i tłucze się te punkty z kim się da .Tylko mówić sie nie chce. pozdrawiam
Odpowiedz
#60
Kingo ja też zrezygnowałam z dzisiejszej procesji. Może bym poszła z mężem, ale on musiał dziś iść do pracy, ale sama nie zniosę widoku znajomych, nowych ciąż i biegających doodoła dzieci. To prawda, że nie możemy nic zrobić, bo nasze dzieci już poprostu odeszły pozostawiając w naszych sercach nie wypełnioną pustkę.
A odnoście tych ciąż... Pisałam już na innych wątkach, że szwagirka mojego męża która zresztą bardzo lubię jest w ciąży i wiesz o czym rozmawiałam ostatnio z mężem...Aż wstyd się przyznać... Gdy powiedziałam mężowi, że Asia jest w ciąży to mie przytulił i powiedział, że fajnie choć widziałam, że jego też to zabolało!I spytał jak się ona czuje, więc odpowiedziałam, że dobrze choć podobno ma tyłozgięcie macicy. Wtedy mój mąż spytal: o to chyba nie za dobrze, prawda? Też nie wiadomo jak się będzie rozwijała ciąża? Popatrzyliśmy na siebie i mieliśmy oboje łzy w oczach bo tak jakbyśmy chcieli żeby oni też poczuli ten ból utraty, żeby się nie cieszyli tak za wczasu bo może być różnie... Czuję się głupio, ale tak właśnie było :x jestem nawet zła na siebie za te myśli.
Kingo musimy to przetrwać. Ty napewno jesteś potrzebna dzieciom które masz i swojemu mężowi. Jesteś potrzebna też mi i innym dziewczynom na tym forum byśmy sie nie pogubiły w tych naszych trudnych doświadczeniach. Jesteśmy potrzebne naszym aniołkom by się za nie modlić.
Kingo chciałabym napisać coś mądrego ale wiem, że najlepszym lekarstwe dla duszy jest poprostu otworzenie się na drugiego człowieka. Bo gdy dzielisz się z kimś swoim smutkiem jest on 2 razy mniejszy, a jeślidzielisz się swoją radością ona się podwaja.
Odpowiedz
#61
Droga Marto, kochana Ago uwierzcie mi, iż nie sądziłam , że ktoś tu , w tym wątku coś jeszcze napisze do mnie. Staram się dzielić tutaj swoimi przeżyciami,nawet próbuję odpisywać Smile Ja wiem, że czas leczy rany, wiem ,że nie ja jestem pępkiem świata. Nachodzą mnie takie okrutne myśli,zwątpiłam w modlitwę, pisanie tutaj traktuję jak prowadzenie pamiętnika. Nie piszę nic w domu, za dużo wydarzyło się w moim życiu, nie było by czego zostawiać dla moich córek.Dlatego dzielę się tym smutkiem tutaj . Mam w domu takie pudełko, w którym znajduje się pięć testów pozytywnych , już tylko trzy świece i szatki od chrztu, trzy pępki , które odpadły, trzy pierwsze ząbki , jeszcze parę różnych rzeczy -wszystkiego po trzy. A miało być wszystkiego po pięć. Już nawet zastanawiałam się nad zmianą pudełka na większe , ale już nie ma takiej potrzeby.Dziewczyny piszcie do mne , proszę .A może jest ktoś z Lublina albo z okolic ???
Odpowiedz
#62
Kingo - napisałam Ci list, na adres podany w tym wątku, pozdrawiam
Odpowiedz
#63
droga Ago
sprawdzałam pocztę ale chyba jeszcze nie dotarł od Ciebie list
Odpowiedz
#64
Kochana Kingo
2 testy leza w szufladzie, w portfelu usmiechniety maly czlowiek i jedno zdjecie z USG (zbyt duze na \"okienko\" portfela) zawsze mam przy sobie w dokumentach, malenki macha raczka na .. pozegnanie, a powinien miec zdjecie z bratem..
coz to bylby za Bog co \"tak chcial\"?
Odpowiedz
#65
Kingo w Lublinie dziewczyny "dzialaja" i sa: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=80 podaly namiary na siebie, sprobuj do nich napisac, napewno ktoras z nich znajdzie czas na rozmowe z Toba, takie spotkanie pomaga- wiem, bo mnie wyciagnela Dzidzia190 z dolu rozpaczy, spotkanie zupelnie spontaniczne a tak bardzo mi pomoglo..
nawet sama mysl, zeby wyjsc, musialam upodobnic sie choc troche do ludzi ( i wcale mi sie to nie udalo), ale dopiero od tamtego dnia zaczelam inaczej myslec, latwiej bylo plakac.. latwiej sie usmiechnac
Odpowiedz
#66
droga Kolejna Aniu, nawet się ucieszyłam że napisałas do mnie Ja nie wiem , czy to Bóg tak chciał.Po co to wszystko ????Aniu ja mam krótki filmik z naszym Ignasiem , jaki On słodziudki, dużo łez wyleję z siebie, nie rozumiem nic , znowu myślę o Nim i o Basi, że ich nigdy nie przytulę .......Słucham właśnie oratorium Tu es Petrus śpiewają, że śmierć ma sens i sens ma życie....sedno w tym,że sens ma życie.....jakie to piękne.Bardzo lubimy z Markiem słuchać muzyki pięknej i spokojnej córki nasze tez słuchają .Mam nadzieję,że tam w Niebie też słuchają i ślicznie spiewają, dla wszystkich swoich smutnych mam.Aniu kochana, nie wiem naprawdę czy to Bóg tak chciał czy też natura. Do końca będziemy o naszych Aniołkach myśleć i zadawać będziemy sobie to odwieczne pytanie DLACZEGO
Odpowiedz
#67
Hej Kinga!!!
Jak tam Twoje samopoczucie?Ja tez bardzo lubię TU ES PETRUS- mam dwie płyty. Gdy zmarła moja mam to piesenka o której piszesz miała dla mnie w pewnym stopniu sesns-sens życia i śmierci. Ale po stracie maleństw tez jej nie rozumiem.
Ale taka właśnie jest nasza wiara, że na wiele pytań nie znajdziemy odpowiedzi, nie zrozumiemy znaczenia niektórych sytacji. Bo to co nie pojęte właśnie wiara ma wypełnić.
Kingo jestem blisko Ciebie myślami.
Odpowiedz
#68
Kingo, weekend, więc Twój mąż Cię przytuli, może na troszkę będzie lepiej.
życzę Ci żebyś znalazła troszkę ukojenia w ramionach ratunkowych Twojego męża, uspokojenia i zrozumienia.
przytulam Cię mocno
Odpowiedz
#69
Marto26 , nadal nie rozumiem takiego przebiegu tych nieszczęść i już pewnie nie zrozumiem.Pozostaje nam się tylko pogodzić z naszymi bezradnościami i załamaniami ,a przynajmniej starać się. Może kiedyś ?????
Pozdrawiam i życzę spokojnego weekendu
Odpowiedz
#70
Droga Kolejna Aniu,
postaram się dać choć trochę przytulić mężowi. Trudne to jednak. Cóż , może kiedyś. Boję się swoich wybuchów złości, niekiedy wydaje się , że banalnych.
Ja również mocno Cie przytulam.Całuski.
Odpowiedz
#71
Kingo te banalne powody wybuchów złości są zastępstwem, chyba każda z nas je przeszła. Ja w momencie, gdy uświadomiłam sobie, że się złoszczę o pierdułkę, złość mijała łagodniej, jakoś udawało mi się wtedy wyciszyć. Przecież to nie chodziło o ... tą bzdurkę, tylko to ta Wielka złość kumulująca się w nas. Na taką myśl uśmiechałam się i odpuszczałam sobie i innym Smile
Nie ma sensu złościć się na najbliższych i na siebie, bo to co się wydarzyło, nie jest niczyją winą.. ani naszą ani naszych bliskich. Nie trzeba dolewać ognia do czaru bólu. Może pomoże i Tobie uśmiech do banalnych złości..
Odpowiedz
#72
Kochana Kolejna Aniu
Widzę , że czytasz tę moją pisaninę, cieszę się , że odpisujesz mi nawet. no właśnie złością pewnie większość z nas reaguje na te wszystkie błachostki , co dzieją się dookoła.Ciągle staram się. Ale ciężko.Dzisiaj Moje starsze córki mają zakończenie chóru, poszedł z nimi tatuś, ja zostałam w domu, i gdy wyszłam z nimi przed dom , zobaczyłam jak mojej znajomej córka idzie z ciocią (mamusia została w domku bo jest w ciąży) i już się we mnie zagotowało. Pomyślałam, że pewnie się źle czuje albo co , ale zaraz sobie pomyślałam o sobie, że ja musiałam wszędzie chodzić i wszystko robić.Nie miałam możliwości poczuć się źle. Dopiero szpital sprawił, że niektórzy uwierzyli,że nie jest dobrze.Widzisz, złości mnie jak ludzie rozczulają się nad sobą, a ja mam przesrane. Zadna ze znajomych nie przyszła gdy byłam jeszcze w domu, żeby pomóc posprzątać , czy zająć się dziećmi, ale szpital to co innego, zaraz telefony, współczucie itd. Po prostu mam tego dosyć. A teraz cisza, każdy zajęty sobą a mnie przecież nic się nie stało.Za tydzień zakończenie roku szkolnego, poprosiłam Marka ,żeby wziął sobie wolne . Niech idzie z dziewczynami na to ognisko, bo coś mi się robi na widok tych wszystkich szczęśliwców. Boże , co robić ? Już nie tylko ta pustka , ale i ta złość mnie ogarnia , tak bardzo przeszkadza w życiu. I po co to wszystko. Wiem, wiem ,ze mam dla kogo żyć, ale te farmazony mnie przytłaczają.Czy napewno życie ma sens ???Czy możemy je zrozumieć??
Siedzą takie we mnie dwie Kingi, jedna to ta co jest matką i stara sie w tym spełniać , a ta druga wredna jędza , która nie może patrzeć na ludzi i brakuje jej trochę samotności , bo ciągle coś musi zrobić a to w domu ,a to zakupy a to dzieci ,a to nie wiadomo co jeszcze Eh.....
Odpowiedz
#73
Droga Aniu , nie wkurzam się ot tak sobie.Ja nie daję rady. Wiem ,że ciągle się powtarzam i nie mogę zmusić nikogo do dzielenia się moimi przeżyciami , ale czy naprawdę trzeba posunąć się do Bóg wie czego żeby niektórzy przejżeli na oczy ??? Znowu jakieś głupoty piszę , wszystko we mnie świruje i to jest okropne Po co to wszystko, PRZECIEŻ NIC SIĘ NIE STAŁO!!!!
Kolejna Aniu, tulę się w Twoje ramiona i mocno ściskam
Odpowiedz
#74
Droga Kingo

nie napiszę Ci, że masz po co żyć, ani że jeszcze przytulisz dziecko, ani że wszystko wróci do normy ... nie wróci,
każda z nas boryka się z różnymi problemami osobistymi z większym lub mniejszym powodzeniem. Z tego co piszesz wynika, że zawsze byłaś \"ostoją rodziny\" Ty musiałaś zajmować się domem, dziećmi, załatwianiem spraw, taka kobieta bez której świat by się zawalił, dzielna, zdeterminowana, ciągle zabiegana.....

kiedyś wydawało mi się, że jeżeli ja czegoś nie zrobię, to mój mąż sobie nie poradzi, że muszę.... nie muszę, świat się nie zawali, gdy coś zrobione zostanie jutro... uwierz nie zawali się... fizyczną niemozliwością jest nad wszystkim panować...

KINGO NIE MUSISZ BYĆ DZIELNA, TWARDA I ZAWSZE AKURATA, NIE MUSISZ CIĄGLE SIĘ POŚWIĘCAĆ I TYLKO \"DAWAĆ\", czas może sobie \"odpuścić!\" okazać słabość, poprosić o pomoc, pobyć zdrową egoistką. Ja już nie muszę, mogę pójść spać, gdy brudne gary są w zlewie, a jeżeli zabraknie mojemu mężowi szklanki, to sobie umyje... zadziwiające jest to, że otoczenie szybko potrafi zrzucić na nasze barki obowiązki, ale w sytuacji, gdy nie mają wyboru, też szybko te obowiązki na siebie przyjmuje!

KINGO NAPISZĘ JESZCZE RAZ - NIE MUSISZ BYĆ DZIELNA, NIE MUSISZ WSZYSTKIEGO ROBIĆ SAMA!!!! Masz męża, bez względu na Wasze realcje, on też ponosi odpowiedzialność za Ciebie za Wasze dzieci, wszystkie dzieci.

stało się - umarły Wasze dzieci ... zdziwiłabym się bardzo, gdybyś nie pisała takich postów, wtedy bym pomyślała, że nie jest z Tobą dobrze.... masz prawo do każdej kropli złości czy żalu, masz prawo do rozgoryczenia brakiem zainteresowania, masz prawo nawet przeleżeć cały dzień na kanapie, bo jesteś człowiekiem, a nie maszyną....
Odpowiedz
#75
Witaj Kingo!
Częściej czytam niż piszę... Kinuś, rozumiem Twój żal, rozdrażnienie złość.
Jutro minie 5 miesięcy od chwili kiedy urodzili się moi synkowie. To był już 19 tydzień ciąży.. albo inaczej dopiero... nie mieli szans. To były moje pierwsze dzieci po pięciu latach walki... i niestety nikt mi nie zagwarantuje, że moje szczęście kiedys się powtórzy. To ze byłam w ciąży to był cudowny dar... Teraz jestem na etapie wygranej walki o macicę.
Ale o moich dzieciach pamiętam teraz już tylko ja, mój mąż, Aga i dziewczyny z forum. Inni jeśli pamiętają, to udają, ze sprawy nie było...
Przepraszam, ze piszę to na Twoim wątku.
Nie jestem dzielna, przestałam być i to całkiem niedawno. Mamy prawo opłakiwać nasze dzieci tak długo jak czujemy tego potrzebę, mamy prawo powtarzać naszemu otoczeniu najbliższemu i dalszemu co czujemy... że nic nie będzie już normalne.
Stało się... Przeżyłysmy największe nieszczęście jakie może spotkać człowieka- śmierć własnego dziecka...
Trzymajcie się obie Kingi- ta dzielna mama, która dba o swoje córeczki, o dom... i przede wszystkim ta, która opłakuje swoje zmarłe dzieci. Tak naprawdę jestes bardzo dzielną osobą...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości