\"dlaczego ja?\"
#1
Witajcie
ostatnio zaczełam czytać książkę \"Cuda Jana Pawła II\" autorstwa Pawła Zuchniewicza, chciałabym polecić tą książkę, mi ona pomogła spojrzeć na moje problemy i przeżycia inaczej niż do tej pory. Najbardziej utkwił mi w pamięci jeden fragment wypowiedzi kobiety która miała raka, chce się podszielić z Wami tym fragmentem, dzieki niemu przestałam zadawać Bogu pytanie \"dlaczego ja?\"

...........
- Czasem ludzie pytają: „Dlaczego ja?”; „Dlaczego to przydarza się właśnie mnie?”. Chrystus nigdy nie pytał: „Dlaczego ja?”. On po prostu przeszedł tę drogę do końca. Nagroda przychodzi, gdy człowiek zaakceptuje swoją sytuację. Jeśli modlisz się: „Bądź wola Twoja” – i wierzysz w modlitwę, to przychodzi cud. Przychodzi wtedy, kiedy przestajesz pytać: „Dlaczego ja?” i przyjmujesz wszystko z wdzięcznością, jak dar. Musimy strzec się strachu. Strach może wszystko zniszczyć. Poznałam dobrze, czym jest strach. Rozumiem ludzi, którzy mówią: „Mógłbym stracić duszę, wziąć parę tabletek i skończyć z tym”. Współczuje ludziom, którzy mają słabą wiarę. Strach zawsze się przyczaja. Strach to diabeł. On wkłada w ciebie strach. Strach można pokonać modlitwą: „Wierze w Boga, niech się stanie Jego wola”. Strach jest najgorszy. Możesz dać sobie radę z chorobą, ale strach jest potężniejszy. Przez strach nie potrafimy zmierzyć się z rzeczywistością. Kiedy czujemy się zagrożeni, odwracamy się. Ale kiedy my się poddajemy, wkracza Bóg. I jeśli mu się powierzymy, odzyskamy siłę.
............

pozdrawiam wszystkich serdecznie
Odpowiedz
#2
Dziekuje Truskawo!

m
Odpowiedz
#3
Truskawo nawet nie wiesz jak czułego miejsca mojej duszy dotknęlaś tym fragmentem. Jest poprostu piękny...
We mnie jeszcze duża rana spowodowana śmiercią mojej Mamy a następnie mojego dziecka...
Dziś gdy stałam nad grobem Mamy odmawiałam Anią Pański modlitwę która we mnie tak bardzo utknęła bo modlilam się tak przy jej łóżku gdy umierała i słowa: \"oto ja służebnica Pańska niech mi się stanie według slowa Twego...\" Wtedy przez głowę przeszła myśl, że może wystarczy poprostu zawierzyć wszystko Bogu? Tak jak napisałaś, że jeżeli Mu się powierzymy odzyskamy siłę.
Ja czuję tą siłę i wiem że On działa, bo przecież postawił nawet Ciebie na mojej drodze Smile
Odpowiedz
#4
Truskawo,

ten fragment laczy wiare w Boga i leki jakie skrwaja sie w sercu, budzi spokoj i pielegnuje nadzieje. Ciesze sie, ze podzielilas sie z nami tym fragmentem, dziekuje
Odpowiedz
#5
Ciesze się, że i Wam ten fragment coś wyjaśnił, przemówił do Was jak i do mnie, książkę poleciła, pożyczyła mi mama mojego meża, to bardzo wierząca kobieta i oddana swojej wierze, myślę że wiedziała co robi.

Czytam tą ksiażkę i myślę o wyjeździe do Rzymu, do Watykanu, wiem bochatera tej książki już nie ma na ziemi ale wierze, że gdy będę przy jego grobie i on będzie przy mnie.
Nie chce prosić o cud ale o siłę, abym nie wątpiła ale poddała sie woli Boga.

eda
Odpowiedz
#6
chciałabym znowu nauczyć się wchodzić do kościoła i rozmawiać z Bogiem. Nie potrafię. Nie umiem zrozumieć jak mógł coś takiego zrobić? Po co to zrobił ? Dlaczego akurat zabrał Natalkę a nie jakieś bite czy molestowane dzieciątko.. Dlaczego zwykle zabiera właśnie tym dobrym, wierzącym ludziom a tej całej patologii daje kolejne! Przepraszam, może nie powinnam tego tutaj pisać ale ciągle jestem wściekła. Mój mąż dopiero kilka lat temu wszedł na drogę chrześcijaństwa i już jego wiara wystawiona jest na taką próbę!
Wybaczcie. Nie mam tyle sił co Wy... :x
Odpowiedz
#7
Agnieszko, dla mnie przełomowa okazała się niedziela Zesłania Ducha Świętego... Było coś takiego w tym dniu, w atmosferze w kościele... Nie wiem, co naprawdę się wtedy stało, ale bardzo bym chciała, żeby ta łaska na Was spłynęła...

Ż.
Odpowiedz
#8
Agusia

nie dziwie się Twoim reakcjom i żalom do Boga, ja też na początku wpatrując się w szpitalną ścianę pytałam Boga \"dlaczego ja?\", przecież Bóg wie jak bardzo pragnełam tego dziecka, jak długo się staraliśmy, staram się być dobrym człowiekiem, zdaje sobie sprawe z tego że nikt nie jest bez grzechu ale starać się żyć zgodnie z wiarą to przecież dobrze, więc dlaczego?

Zabieg miałam w sobotę, w niedziele fizycznie dobrze sie czułam, więc mój mąż wziął mnie za rękę i poszliśmy na msze, myśle sobie że gdybym od razu sie odwróciła od Boga to ciężko było by mi wrócić. Później zaczełam dużo myśleć o tym, słuchałam kazań i wszystko brałam do siebie i wydawało mi sie jak by ksiądz mówił bezpośrednio do mnie o moim problemie, o moich żalach do Boga.

Teraz wiem, że Bóg nie ma wpływu na to co sie dzieje bezpośrednio, na choroby, na to że dziecko, zdrowe dziecko, może się udusić własną pępowiną, nie ma wpływu na to że istnieją bakterie czy inne zrazy.

Ciężko mi napisać to co mam w swojej głowie.

Bóg nie może być Robinchudem który złym zabiera a dobrym daje. Gdy śmierć zabiera życie to Bóg jest po to aby nam pomóc przez to przejść i zrozumieć przeciwności losu. Wiem jedno Bóg jest tam na górze i napewno zajmuje się naszymi Aniołkami.

Jeśli cały czas mówisz do Niego lub o Nim to wierzysz w jego istnienie, nie miej do Niego żalu. Idź i porozmawiaj z Nim, wsłuchaj sie w kazanie, w modlitwę. Przeczytaj cytat który napisałam, on mi pomógł bardzo.

pozdrawiam Cię serdecznie
eda
Odpowiedz
#9
Żanetko, Truskawo

Dziękuję Wam ale chyba potrzebuję troszkę więcej czasu. Przeczytałam ten fragment już kilka razy i przemawia on do mnie ale.. no właśnie jest to ale. Może kiedyś jeszcze porozmawiam z Bogiem i mam nadzieję, że pomoże mi to wszystko zrozumieć.
Odpowiedz
#10
Truskawko Kochanie Smile

Jan Paweł II [ pisalam te imiona chyba juz trzy tysiace razy] jest mi bardzo bliski, pisze o nim prace magisterska [ myslalam ze lepiej mi pojdzie]. Jednak w marcu okazalo sie, ze jestem powaznie chora ... cala historia ktorej nawet nie chce opisywac. Na studiach w srody mam wyklady - Dynamizm zycia duchowego - z moim promotorem, ktorego bardzo szanuje... kazdy wyklad jest jak katecheza... cale moje grono przyjaciol na roku czeka na ten wyklad caly tydzien... Pamietam doskonale, jak zalamana i przestraszona siedzialam na tym wykladzie, a ksiadz mowil o uzdrowieniu paradoksalnym - czyli - cialo zostaje chore tak jak bylo, lecz dusza zostaje uleczona i akceptuje Wola Pana Boga. Powiem Ci szczerze, ze nie mialam ochoty o tym sluchac...
Zupelnie...
Jednak mijal czas... dobrzy ludzie sie za mnie modlili ... nie umiem wyjsnic co sie ze mna stalo, bo przeciez nadal boje sie bolu... bo przeciez nadal wole byc zdrowa, ale ta choroba sprawila, ze chce byc jeszcze blizej Jezusa... tego Ktory cierpi i tego Ktory kocha...
Jesli chodzi o cierpienie zwiazane z utrata dziecka, to wierze, ze jest mozliwe rowniez takie uzdrowienie... dziecko bedzie w niebie, a my tutaj... ale ... mozemy byc naprawde uleczeni...
ja nie mialam sily wolac o uwolnienie zrozpaczy i tesknoty...wiec Kuba sie modlil, ma taka specjalna modlitwe za matki po poronieniu o uwolnienie... podzialalo... moze nie calkowicie, ale jednak i tak duzo...
Odpowiedz
#11
eska
cóż mogę ci odpisać ..........
aby przetrwać te wszystkie nieszczęścia nasze, muszę w coś wierzyć, nie mogę nikogo o to obwiniać bo go znienawidze, muszę jakoś sobie to wszystko tłumaczyć, bo nie będę widziała sensu istnienia.
pozdrawiam Cię serdecznie
eda
Odpowiedz
#12
Kochane Mamy, czytam Wasze listy i rozumiem jak Wam jest ciężko spojrzeć z ufnością w stronę Boga. Bóg nie oczekuje abstrakcyjnych i ładnie poukładanych paciorków (myślę, że one go nudzą). On chce zejść w otchłań naszego bólu, samotności i pustki. To te doświadczenia są miejscem objawienia się jego zbawczej mocy, bo przychodzi jak lekarz do chorych, Bóg pełen miłosierdzia do słabych i potłuczonych przez życie, zbawiać, a nie rozliczać czy osądzać. Mozemy być całkowicie sobą na modlitwie, z żalami, trudnymi pytaniami, buntem. Najważniejsze, żeby z tym wszystkim przychodzić właśnie do Niego. Potrzeba nam wszystkim doswiadczenia Bożej miłości i dobroci. Za bardzo nauczono nas w kościele brać wszystko na rozum, jakby Bóg był jakąś ideą lub zimnym absolutem. On jest Osobową Miłością. Nieustannie wspieram Was modlitwą o.Marcin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości