Świadomość duszy
#1
Pytanie z tego wątku kieruję głównie do o. Marcina, ale jeśli ktokolwiek ma ochotę podzielić się z nami swoimi przemyśleniami/wiedzą na podniesiony temat - serdecznie zapraszam Smile
Mianowicie...
od jakiegoś czasu zastanawiamy się z Moją Kochaną Żoną (eską) czy dusza jest świadoma od razu - kiedy zstępuje na ziemię (moment poczęcia w łonie matki), czy też dusza nabiera świadomości wraz z rozwojem rozumu (wzrostem człowieka)?
Bo tak sobie pomyśleliśmy, że gdyby było, że od razu - to zmienia się zupełnie sposób patrzenia na śmierć dzieci nienarodzonych i bardzo małych... Może ich duszyczki, będąc świadome - świadomie ofiarowują swoje życie w ofierze za coś?... To zmieniałoby wiele... bardzo dużo...
Póki co nie rozwiązaliśmy tego dylematu, dlatego też podnoszę go tutaj.
Czekam na Wasze zdanie Smile
Pozdrawiam
Odpowiedz
#2
Kuba,

Ojcze Marcinie, bardzo przepraszam, że pozwalam sobie na udzielenie jakiejś odpowiedzi przed Ojcem. Myślę, że to, rzeczywiście, jest pytanie do specjalisty. Ja chciałabym tylko powidzieć o nieco innym podjeściu... (proszę tylko, żebyś wziął pod uwagę, że nie jestem dyplomowanym psychologiem, ani lekarzem, np. psychiatrą; moja wiedza pochodzi sprzed lat, więc jest niepełna)

Kuba, jeśli świadomość to możliwość rozumienia tego, się z nami dzieje, i dokonywania oceny sytuacji, w jakiej się znajdujemy, to wymaga ona pamięci... W innym przypadku mówimy o podświadomości (część sygnałów dociera do nas i jest analizowana przez pewną część mózgu, ale nie przekracza granicy pełnej świadomości, natomiast bywa \"zapamiętywana\" w jakiś dziwny sposób) lub nieświadomości. Dlatego właśnie o pamięci chciałabym powiedzieć, bo wiążą się z nią trzy zjawiska...

1) pamięć \"świadoma\", kiedy coś przeżywamy, analizujemy (na mniej lub bardziej świadomym poziomie) i kiedy nasz mózg \"magazynuje\" tę informację, aby potem móc z niej korzystać i na podstawie zgromadzonych informacji pełniej analizować sytuacje w przyszłości... to takie gromadzenie doświadczeń... z tego punktu widzenia dziecko jest początkowo w stanie zapamiętywać tylko na krótko (jeśli się nie mylę, najpierw na godziny, potem na dni, potem dopiero na tydodnie), co sugeruje rozwój tych zdolności - to zresztą naturalne, ponieważ do tego typu aktywności potrzebny jest sprawnie funkcjonujący układ nerwowy z mózgiem na czele...

2) pamięć, którą można określić, jako pamięć gatunku.. Instynkty, które pozwalają nam funkcjonować w otaczającym nas świecie, wykorzystując \"coś\" więcej, niż tylko naszą własną pamięć \"świadomą\"...

3) pamięć, której istnienie wiele osób potwierdza, ale - z tego, co mi wiadomo - nie jest to jeszcze oficjalnie potwierdzone z uwagi na trudności z powtarzaniem doświadczeń... chodzi o sytuacje, kiedy po narodzinach dziecka ma się wrażenie, że \"pamięta\" ono dźwięki, słyszane podczas ciąży... wymaga to jednak - ponownie - \"narzędzi\", aby było to możliwe (sprawnie funkcjonującego narządu słuchu i mózgu, który jest w stanie gromadzić informacje)...

Ograniczeniem jest tu nasz język... Niestety, istnieje na świecie wiele subtelności, których nie jesteśmy w stanie opisać... Mam wobec tego pytanie dodatkowe: czy wyborów w tym sensie, o którym, Kuba, wspomniałeś, dokonujemy przy udziale naszej świadomości, czy też jest może jeszcze \"coś\" o czym nie wiemy lub nie pamiętamy?... Prowadzi mnie to do pytania: czym jest dusza... W swoim pytaniu zakładasz (jeśli tak nie jes, przepraszam), że dusza to świadomość... W zasadzie też bym tak myślała, bo w Piśmie Świętym (jeśli dobrze pamiętam) wszędzie życie po śmierci opisywane jest w odniesieniu do ludzkich odczuć: radość, szczęście lub też cierpienie... Te wszystkie odczucia dotyczą świadomego \"samopoczucia\"... Ale jeśli tak nie jest - w co też spokojnie jestem w stanie uwierzyć, bo przecież tak naprawdę nie wyobrażamy sobie, jak w tym innym życiu jest - jeśli dusza jest czymś odrębnym od świadomości, to być może dusza człowieka dokonuje \"swoich\" wyborów...

Wiem, to bardzo trudne pytania... A ja, dodatkwo, zaczynam zagłębiać się w coraz dalej idące rozważania... Przepraszam... Ale jeśli Ojciec Marcin będzie w stanie odpowiedzieć na parę... ;-)) generalnie będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Serdecznie pozdrawiam!

Żaneta
Odpowiedz
#3
Miło Żaneto, że wniosłaś głos do dyskusji Smile Żeby nie zapętlać (czekamy wciąż na odpowiedź fachowca Wink ) ja bardziej skłaniam się ku owemu \"czemuś\" wszak dusza to \"Twór Boży\" Smile
pozdrawiam i czekam na odpowiedzi o. Marcina Smile
Odpowiedz
#4
Człowiek to jedność duszy i ciała. Człowiek to nie sama dusza ani nie samo ciało. Dusza nie zstępuje na ziemię jako gotowy i samodzielny byt - nie ma preegzystencji duszy (jak u Platona). W chwili poczęcia Bóg stwarza nieśmiertelną duszę, która wyraża się przez ciało, czyli władze duchowe wyrażają się poprzez cielesne (nic nie ma w intelekcie, czego pierw nie byłoby w zmysłach). Poczynamy się niezapisani - tabula rasa. Co do wolnych wyborów, to zwróćmy uwagę, że do pierwszej spowiedzi i komunii świętej dopuszcza się dzieci w wieku rozeznawania, czyli 7 lat. Wcześniej trudno mówić o w pełni świadomym działaniu. Instynktownie człowiek dąży do dobra a zła unika, ale skutecznie będzie w stanie rozróżnić dobro od zła dzięki uformowanemu sumieniu, a to odbywa sie przez formację intelektualną. Małżeństwo może być ważnie zawarte przez osoby po ukończeniu osiemnastego roku życia. Znaczy to tyle, że człowiek rozwija się wraz z wiekiem i stopniowo osiąga dojrzałość swojego bytu. Pozdrawiam o.M.
Odpowiedz
#5
Dziękuję serdecznie za wyjaśnienia o. Marcinie. Sprawa stała się jasna.
Odpowiedz
#6
Często myślę o tym pytaniu z tego wątku.
Dziś mi się przypomniało, bo czytałam o Nennolinie, mistyczce zmarłej w wieku 6 lat, która ma niedługo zostać ogłoszona błogosławioną i doktorem Kościoła.

Może więc to nie jest kwestią świadomości? To zresztą oczywiste jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne intelektualnie, których więź z Bogiem jest głęboka mimo albo dzięki temu, że ich umysł nie funkcjonuje w sposób który nam wydaje się prawidłowy.
Może w przypadku dzieci jest podobnie i mozna ofiarować własne życie \"za przyjaciów swoich\" nawet jeśli się ma 5tc.
Nie wiem, ale to się mieści w moim pojmowaniu wiary.
Odpowiedz
#7
Wiesz Małgosiu mam podobne odczucie.Gdzieś głęboko wierzę że człowiek ma od razu ma wolną wolę i rozum,bo jaki sens miało by życie niepełnosprawnych,nieuleczalnie chorych.Dzieci odczuwają i myślą o wiele bardziej niż nam się wydaje.Sama pamiętam ile zapamiętałam z bardzo wczesnego dzieciństwa i co myślałam o ludziach którzy byli wokół.Nie jestem oczywiście teologiem ani znawcą ale tak czuję i moje doświadczenie życiowe mi to potwierdza.Ja również wierzę że śmierć mojego dziecka było ofiarą za coś ...nie mam pojęcia za co.Śmierć naszych Dzieci po coś była,to tajemnica!Gdybyśmy pewnie znali każdą odpowiedź to nie była by wtedy wiara.Ach to wszystko jest takie trudne,nie zrozumiałe :roll: nie pewne.Zostaje nam albo wiara i to czysta bez zastrzeżeń albo niewiara.Wybór zależy od każdego z nas Big Grin ,pozdrawiam
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości