kryzys malzenski po poronieniu i operacjach
#1
Dzien dobry.

Jestem pacjentka w klinice leczenia nieplodnosci gdzie stwierdzono ze mam 2 duze miesniaki i z zajsciem w ciaze mam poczekac po odbyciu sie operacji. Nigdy w zyciu sie nie zabezpieczalam i nigdy nie zaszlam w ciaze wiec mysl o dziecku blokowalam. I nagle specyficzne badanie USG doprowadzilo do zmian w efekcie ktorych zaszlam w ciaze. To bylo rok temu. Od poczatku ginekolog poinformowal mnie ze musze sie przygotowac na poronienie. Udalo mi sie przygotowac psychicznie ..nie przyzwyczajalam sie do mysli ze bede Mama. W momencie kiedy dowiedzialam sie ze zarodek niezyje przyjelam to spokojnie. Potem mialam dwie operacje lyzeczkowania miesniaka i jedna laparoskopie. Ostatnia operacja miala miejsce w maju. Ta ilosc badan operacji i lekarzy przez ktorych sie przewinelam sposowowala ze czuje sie \'unhumilated\'- nie wiem jak dokladnie to przetlumaczyc. Nie potrafie teraz dac sobie rady z przelamaniem sie na jakies fizyczne zblizenie z mezem. Mysle o seksie w kategoriach kolejnego obcego ciala w pochwie.

Psychicznie tez jestem nieuregulowana czasami mam niezly humor a czasem denerwuje sie o byle co.

Maz nie ulatwie sytacji. Tez jest nerwowy niesympatyczny, i twierdzi ze jego zachowanie jest odpowiedzia na moje zachowanie.

lekarz zaproponowal mi in vitro, ma miec miejce w grudniu. To wszystko uklada sie w bardzo zla ukladanke. Gdybym byla mlodsza poczekalabym z in vitro ale ja mam 37 la i to ostatni dzwonek. Wiec nastawiam sie na wielka niewiadoma z mezem i ew. na bycie samotna matka.

Z mezem porozumiewam sie w jezyku obcym co nie ulatwia czesto komunikacji.

Zawsze myslalam ze dam sobie sama rade, ale moje problemy przerastaja mnie. Seks to nie jest jedyny problem. Boje sie byc w ciazy. Nie chce kolejnej operacji. Czasem nienawidze szczesliwych rodzin z dziecmi i unikam przebywania w ich otoczeniu. Przenioslam cala niechec swiata na siostre meza szczesliwa Matke i mezatke. Co poroznilo mnie z rodzina meza. Jak powinnismy rozpoczac kuracje psychiczna. Nigdy nie mialam do czynienia z psychologami. Czego powinnam oczekiwac po takiej kuracji. Bo nie wyobrazam sobie zeby po nawet 4 rozmowach nagle dokonal sie jakis cud w codziennym zyciu.
Odpowiedz
#2
Witaj Anno,

Piszesz o serii bardzo bolesnych doświadczeń, które dotknęły Ciebie i męża w ostatnim czasie.W oczywisty sposób wpłynęły one destabilizujaco na waszą relację. Może sie tak zdarzyć, że kiedy wydarza się coś trudnego w rodzinie, każda ze stron zaczyna przeżywać to po swojemu i partnerzy zaczynają oddalać się od siebie. Czasami kiedy uczucia żalu i bólu są zbyt trudne może pojawić sie tendencja do obwiniania drugiej strony.Przypuszczam że coś takiego mogło przydarzyć się Twojemu związkowi. Dobrze byłoby, gdybyście mogli skorzystac z pomocy psychoterapeuty. Być może rzeczywiście nie wystarczą cztery spotkania, ale ważne jest abyscie mogli porozmawiać na temat tego, co się aktualnie dzieje, w obecnosci kogoś, kto pomoże Wam w tej komunikacji. Niezależnie od tej formy pomocy, zachęcałabym Ciebie do skorzystania z indywidualnej konsultacji, ponieważ, z tego co piszesz, decyzja o dziecku budzi w Tobie bardzo różne uczucia, obawy. Dobrze byłoby, abyś przy pomocy psychoterapeuty mogła uporac się z doświadczeniem straty, które przeżyłaś a także przyjrzała się motywom swojej decyzji o in vitro i uczuciom z nią związanym. Szczególnie teraz, kiedy Wasz związek przeżywa kryzys, co w oczywisty sposób nie daje Ci poczucia bezpieczeństwa w kontekście planów związanych z dzieckiem. Pozdrawiam Cię serdecznie Kasia
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości