Proszę Was o modlitwę
#1
Co ze mnie za katolik ,ze w godzinie próby zaczynam wątpić w istnienie Pana Boga i sens Jego wyroków?
W listopadzie odeszło jedno dzieciątko,teraz odeszło drugie( jeszcze jestem przed zabiegiem).Mam ogromny problem ,bo w najbliższą niedzielę moja córeczka ma komunię.Jest to dla niej ogromne święto ,będzie uczestniczyła w oprawie Mszy.Nie potrafię jej towarzyszyć.Mam w sobie tyle buntu ,tyle żalu do Pana Boga...Jak iść w tej sytuacji do spowiedzi? Czytam Twoje Post Ojcze Marcinie, tyle w nich mądrych słów ,ale jakoś nic do mnie nie trafia,jakby mi w sercu urosła wielka ściana i wwszystko się od niej odbijało.Jest mi z tym żle ,ale nie umiem się otworzyć na Pana Boga
Jak w takim razie iść z dzieckiem do kościoła i jak jej wytłumaczyć ,ze mama nie przystąpi do komunii?
Bardzo Was proszę o modlitwę ,bo sama się pogubiłam w tym wszystkim
Odpowiedz
#2
Pomodlę się za Ciebie do JPII Smile Tak coś czuję, że tak właśnie trzeba uczynić.
Odpowiedz
#3
Reniu,

Mnie też było trudno wejść do kościoła, a nawet modlić się w domu po stracie naszej córeczki... Ciężko jest, kiedy w tak krótkim czasie odchodzi dwójka dzieci... Ale są wśród nas kobiety, które przetrwały taką próbę... Piszę przetrwały, bo to trzeba przetrzymać... Kiedy wszystko w środku boli i nie chce się czasami nawet oddychać... Trzeba przetrwać, wierząc, że kiedyś będzie spokojniej.

Moja córeczka odeszła na tydzień przed świętami... Wielkanoc, zjazd rodzinny, życzenia... Bezgłośnie wyłam z bólu... W kościele byłam tylko z koszyczkiem... A potem przyszła niedziela Zesłania Ducha Świętego... Przez przypadek akurat wtedy poszłam po raz pierwszy po długiej przerwie na mszę... To naprawdę było bardzo silne przeżycie... Nadal był we mnie bunt, ale też poczułam, że nie jestem z moim bólem sama, że jest ktoś, kto może mnie pocieszyć... Ludzie w kościele musieli wtedy dziwnie na mnie patrzeć, bo łzy leciały mi ciurkiem...

Nie potrafię wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje, że dzieci odchodzą. Chciałabym, żeby było inaczej - ale nie jest i nie będzie. Dla siebie znalazłam sposób myślenia o tym tak, że jest łatwiej: dzięki temu, że jest Bóg, i że daje nam szansę na szczęśliwe życie po śmierci, możemy liczyć na to, że kiedyś spotkamy nasze dzieci. Cieszę się na myśl o tym i na tym staram koncentrować. A teraz trzeba tylko postępować tak, aby podziękować Bogu za tę łaskę i aby zasłużyć na to. Nasze dzieci na nas liczą...

\"Błogosławieni cisi...\"
\"Błogosławieni pokorni...\"

Ż.
Odpowiedz
#4
Reniu
rozumiem Twój bunt, ja także buntowałam się długo (?), a może wcale niedługo, nie wiem. Tego nie da się chyba mierzyć czasem. Próbowałam na początku udawać przed Panem Bogiem, że jestem dzielna- \"Bóg mi daje, Bóg odbiera\", ale w głębi duszy był bunt ogromny. I pewnego dnia powiedziałam Mu u wszystkim- prawdę mówiąc wykrzyczałąm Mu to w głos. Cały żal i bunt, całą złość. Krzyczałąm, aby oddał mi Pawełka, choć wiedziałam, że to niemożliwe...
Reniu kochana, mi pomogło, ale też nie odrazu...niedziela już tak blisko...może łaska, jakiej dostąpi Twoja córeczka spłynie także na Ciebie

będę pamiętać i modlić się za Was

przytulam Cię mocno
Odpowiedz
#5
Kochane dziewczyny! Ja poroniłam w grudniu przed samym Bożem Narodzeniem i do dnia dzisiej szego jest mi cięzko pójść do spowiedzi.Nie mam na to siły i ODWAGI. Chodzę do kościoła i mocno prosze Boga o dar macieżyństwa,ale czasami mam do niego żal za to co się stało.Chociaż nie powinnam,ale wierzę ,ze Bóg nas nie opuszcza....że to co się każdej z nas stało to znak od Boga...znak który nas powinien umocnić. Wiem,ze cięzko nam w to uwierzyć, ale może tak jest. Sama już nie wiem. Kochane co nam pozostało!!!!Modlić się i oddać w opiekę Bogu i Matce Boskiej i wierzyć,ze będzie jeszcze dobrze...........Ściskam Was wszystkie.Modle się za Was i wasze aniołki. Całuje Ania
Odpowiedz
#6
Reniu

modle sie za Ciebie z calego serca.

Nie jestem teologiem, na wielu spraw sie nie znam... Cala moja wiedza sprowadza sie tylko do tego, ze przeszlam podobna droge do Twojej.

Za pierwszym razem w szpitalu, gdy lezalam sama na korytarzu doswiadczylam niesamowitej obecnosci w tym calym ogromie nieszczecia Boga. Jedna z takich modlitw, ktore sie zapamietuje na cale zycie... I wierze, ze nawet jesli nie czujesz, nie wiesz, to On jest bardzo blisko Ciebie, Twojego zycia, a w tych najczarniejszych dniach - najbardziej.

Za drugim - w sobote przyszedl ksiadz z Panem Jezusem, jakby On chcial powiedziec, jestem tutaj z toba, blisko...

Do kosciola chodzilam, ale nie bylo mi latwo, czasami mnie \"wymiatalo\", czasami zadnych uczuc we mnie, jakby wszystko dzialo sie obok... poza mna. I kiedys dotarlo, ze:
- moje dzieci sa u Boga, sa w Bogu
- ze Msza swieta to takie specjalne miejsce i taki specjalny czas poza czasem poniekad, gdzie niebo styka sie z ziemia, gdzie Bog wkracza w nasza rzeczywistosc, prace, trud, cierpienie, gdzie to wszystko przemienia, gdzie obecni sa Aniolowie, swieci, gdzie to wszystko, co niewidzialne tam po prostu jest...
- ze w Komunii swietej jestem najblizej moich zmarlych dzieci, one sa w Bogu a On przychodzi do mego serca

Reniu - mysle o Tobie nieustannie.

Monika
Odpowiedz
#7
Reniu kochana, ogarniam Cie modlitwą i sercem. Bóg również jest z Tobą i nie musisz wysilać się, żeby się na NIego otworzyć. Wystarczy bezradność i pragnienie skierowane ku Niemu. Jeśli mogę służyć spowiedzią, to jestem do dyspozycji (tylko ja jestem z Warszawy). Komunia jest lekarstwem, bo w niej przychodzi do nas Jezus z doswiadczeniem śmierci i zmartwychwstania.
mogiel@dominikanie.pl
Pozdrawiam
o.Marcin
Odpowiedz
#8
Reniu2,

jesli dobrze pamietam, w piatek mialas byc w szpitalu... Mysle o Tobie i pamietam w swoich modlitwach.

m
Odpowiedz
#9
Raniu2,

ja tez mysle o Tobie i bede pamietac w modlitwie. Niech Bog pozwoli ukoic twoje serce i ukolysze twoje dzieci do snu. Bede sie modlic bys w tych wszystkich smutkach znalazla droge do wyciszenia i spokoju. Trzymaj sie dzielnie Reniu
Odpowiedz
#10
Reniu2,
będę myśleć o tobie w modlitwie.
Ja muszę powiedzieć, że miałam szczęście - nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby \"pogniewać się\" na pana Boga, nie miałam do Niego żalu. Oczywiście cały czas przychodzą myśli -dlaczego ja, przecież modliłam się o to dzieciątko, przyjmując komunię świętą, mówiłam , że to jedzonko na tydzień dla mojego dzidziusia, ale nie ma w tym gniewu i temu podobnych.
Odpowiedz
#11
kochana Reni, nawet nie potrafie sobie wyobrazić jak ciężko musi ci byc w tej chwili. Chyba każdy z nas może zrobić dla ciebie to samo-modlić się za ciebie. nie zapomnę o tobie dziś wieczorem, kiedy będę modlić się o moje maleństwo. Cokolwiek zdecydujesz będzie teraz dobre. Pomodlę się zeby dzień Kominii twojej córeczki był piękny, cokolwiek zdecydujesz.
Odpowiedz
#12
Ojcze Marcinie ,dziewczyny, to znowu ja.Znów z gorącą prośbą o modlitwę. Właśnie lekarz potwierdził,ze jestem w ciąży.Czuję ogromny strach. \"proście a otrzymacie\".Błagam Go w moch modlitwach ,zeby tym razem nie odbierał mi dzieciatka.Łapię się na tym ,ze moje modlitwy przypominają raczej targowanie się z Panem Bogiem.Codziennie obiecuję Mu coś w zamian za pomyślną ciążę.To chyba niedobrze..
Ale i za to co mam- dziękuję.
Pozytywny test ciążowy jest najpiękniejszym prezentem imieninowym Panie Boze
Odpowiedz
#13
Reniu2... Gratuluje Ci sloneczka w ten listopadowy dzien!
Rozumiem Twoj strach na ile umiem.
Obiecuje modlitwe.
Z tym targowaniem... ech no to wynika ze strachu, ale przeciez Bog nie chce od nas tego. Doskonale znam jednak to uczucie targowania sie, wiem jak to meczy...
Trzymaj sie dzielnie. Nie jestes sama!!! Pamietaj o tym!!!
Polecam Ci za kazdym razem jak przychodzi strach - modlitwe \"Pod Twoja obrone\".
No i oczywiscie zapraszam do \"ciezarowek\"
Odpowiedz
#14
Reniu - obiecuje pamietac.
Odpowiedz
#15
Reniu wspieram Cię całym sercem i będę pamiętać przed Bogiem
Z serca
o.Marcin
Odpowiedz
#16
Reniu mieszkam w parafii w której jest sanktuarium Matki Bożej Bolesnej, w głównym ołtarzu figura Matki Bożej trzymającej na kolanach Syna. Figura okryta jest płaszczem. Jak zaszłam w ciążę modliłam się: \"Mamo ja sobie tu przycupnę pod tym płaszczem a Ty chroń moje Maleństwo\" i w gorszych chwilach sobie wyobrażałam, że siedzę pod tym płaszczem Matki Bożej. Jutro wybiorę się do kościoła i poproszę o ochronę dla Ciebie i Twojego Maleństwa...
Odpowiedz
#17
Reniu

jestem z Tobą i będę pamiętać

przytulam ciepło
Odpowiedz
#18
Reniu na mnie również możesz liczyć... Pamiętam i będę pamiętała nadl o Tobie w modlitwie. Trzymam kciuki.
Odpowiedz
#19
Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Najtrudniej mi świadomie wypowiedzieć \"bądż wola Twoja\".
Odpowiedz
#20
Wolą Bożą jest nasze szczęście wieczne. Skoro jest czystą miłością, to i Jego chcenie jest związane tylko z miłością. Odwagi, Bóg jest z Tobą.
Z serca
o.Marcin
Odpowiedz
#21
Reniu, gratuluję, będę o Was pamiętać. Dużo wiary i nadziei :-)
Odpowiedz
#22
ja po stracie dzieci poczułam właśnie potrzebę kontaktu z Bogiem, czego wcześniej nie odczuwałam. Proszę wszystkie osoby o modlitwę za moje dzieci.
Odpowiedz
#23
Natalko [nie wiem czy moge tak do Ciebie napisac]
Obiecuje modlitwe za Twoje dzieciatka i za Ciebie i meza.
Odpowiedz
#24
dziękuję....to na prawdę wiele dla nas znaczy
Odpowiedz
#25
Natashi jestem z Tobą... Życzę Tobie i Twojemu mężowi, spokoju przede wszystkim po tym co przeżywacie...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości