do osieroconych mam - zwłaszcza tych tylko czytających
#26
Jestem ciekawa, jak bedzie wygladala sprawa w moim przypadku z urlopem macierzynskim?
Wrocilam do pracy 3 kwietnia. Zajme się tym, jak tylko otrzymam odpowiedz ze szpitala (mam nadzieje, ze tym razem pozytywna)
Odpowiedz
#27
czytające osierocone mamy - ciągle zapraszam - piszcie, może w tym wątku, może w innych, może w nowym, to pomaga - czasem warto zaryzykowac i wypisać swoje emocje
Odpowiedz
#28
Reniu, chciałabym Cie poprosić, byśs zachęciła inne czytające - osierocone mamy, do tego, by nie tylko czytały, ale podzieliły się swoimi przeżyciami z nami.
Myślę, że Renia się nie obrazi, gdy zdradzę, że możliwość \"współuczestniczenia\" wypisania własnych emocji, powoduje, że nie czujemy się takie samotne w przeżywaniu żałoby.... ciągle zapraszam...
Odpowiedz
#29
Cud....ja do niedawna byłam tylko czytającą,wchlaniałam kazde \"nowinki\" tego forum,czułam taką potrzebę zaglądania tu i czytania ale brakowało odwagi napisania tutaj...i wiecie co !!!!
w końcu pieknego dzionka odważna ja- Renia odezwała sie i wyszła z ukrycia....bardzo mi to pomogło,potrzebowałam kogoś kto mnie wysłucha a przede wszystkim kto mnie zrozumie i czuje dokładnie to samo co ja... a to było mi tak bardzo potrzebne ,jak potrzebne jest powietrze... potrzebne teraz....
....pisanie naprawde pomaga...pozwala wyrzucić wszystkie emocje uczucia....

...nie umiem pieknie pisać nie mam bogatych slów ale pisze teraz to co czuję i wydaje mi sie to najważniejsze...
..hallo dziewczyny PISZCIE i JESZCZE raz piszcie,chociaż sprójcie,proszę !!!bo dużo osób tutaj jest po to aby mi nam i wam pomóc....
...wiem ze nie jestem sama bo wiem zawsze tutaj znajdzie sie ktoś kto wyciągnie do mnie dłoń...Poczułam ogromną ulgę...
...do pisania nakłonila mnie cudowna osoba która otworzyła mi oczy i sprawiała ze wiecej sie uśmiecham :mrgreen:

Przepraszam za chaotyzm,jest godz.20-25 a ja nadal w pracy a ludzie dziś jakos mają pełno pytań i nie umiem sie skupić.
Pozdrawiam...
Renia..
Odpowiedz
#30
Reniu pisanie jest jak morze
najpierw zaczynając pisać wyciągamy te myśli najgłębsze, te które bolą bardzo mocno i które udało nam się schować, za jakimiś innymi,
jak już napiszemy, to tak nie straszą, a inni napiszą swoje i widzimy nasze myśłi z zupełnie innej strony,
te myśli napisane znajdują swoje miejsce na \"papierze\" wirtualnym i już nie dobijają się (tak bardzo!) na pierwszy plan,
a jak się znajdzie taki wątek jak ten z bratnimi duszami Ewy, to te myśli uciekają jak wilk z płonącym ogonem i nawet jak zajrzą czasami, to nie mają już odwagi dobijać się do drzwi.
jejku, napisałam, a w zasadzie napisało mi się samo i coś raczej rozbiegane te moje myśli, zaczęłam od morza a skończyłam na wilku,
radosna twórczość Big Grin
Odpowiedz
#31
Dziewczyny!

Ja tez do wczoraj tylko czytalam, ale w koncu sie przemoglam i ... napisalam.
Dlugo namawial mnie do tego moj maz. W koncu powiedzial mi, ze jestem egoistka. Sad Ze jesli nie chce pisac dla siebie, to moze pomyslalabym o innych, ktorym to moje pisanie moze pomoc...
I za to Mu dziekuje. Mialam wtedy do myslenia i przyznalam Mu racje. Bo skoro mi pomoglo czytanie, to innym tez moze pomoc to , co napisze.
Tak wiec piszcie dla siebie, piszcie dla innych. Badzmy razem i pomagajmy tym sobie na wzajem.
(ale namieszalam... Wink )
Odpowiedz
#32
Nika

cieszę, sie bardzo, ze napisałaś, a dla Twojego Męża OGROMNE PODZIĘKOWANIA Tongue , że motywował Ciebie do pisania, to raczej niezwykłe.

Mężu Niki może napiszesz Ty też, mamy kilku mężczyzn piszących... będzie nam bardzo miło Tongue
Odpowiedz
#33
Kochane podczytujace Dziewczyny, zwlaszcza te, ktore dopiero od niedawna zagladaja na strone.
Wyciagam watek zalozony przez age, aby dodac Wam odwagi w pisaniu na forum.

Kiedys, tuz po pierwszym poronieniu wydawalo mi sie, ze to sprawa kilku tygodni i zaraz, za momencik bedzie dobrze. To byly zludne nadzieje. Moze gdybym starala sie \'zapomniec\', \'zamknac na wszytkie zamki\' to, co sie stalo, rzeczywiscie bylaby to sprawa kilku tygodni. Tylko, ze bez gwarancji, ze sie nie odezwie jakis czas potem. Odezwalo sie, gdy przezywalam poronienie po raz kolejny. Wiedzialam, ze tym razem, ukladanie na nowo mojego swiata bedzie wygladac inaczej. Pojawily sie inne pytania, wiecej ich b ylo, wiecej niezgody na to, co narzucalo mi otoczenie.
Na \'dojscie do siebie\' potrzeba czasu.
Potrzeba tez odkrycia, ze to, co sie stalo jest wazne, istotne, ze \'uporanie\' sie moze byc bolesne i dlugotrwale.
Ale pozniej przychodzi taki dzien, kiedy mowi sie nie \'musze z tym zyc\', ale \'potrafie z tym, co sie stalo zyc\'.

Inaczej wygladaja te pierwsze dni i tygodnie, kiedy czesto nie ma ochoty na kolejne starania, nie ma tez zielonego swiatelka.
Inaczej, gdy pozwolenie mamy i od lekarza i od nas samych.
Inaczej, gdy zaczyna sie kolejne macierzynstwo.

Na forum sa dziewczyny z roznych etapow - to moze oniesmielac, ale uwierzcie, ze warto dzielic sie swoimi emocjami, tesknotami, obawami. Chcialabym, wszyscy, ktorzy sa odpowiedzialni za te strone, ktorzy o niej mysla \'nasza\' chcieliby, zeby to miejsce bylo przyjazne, pelne ciepla, zrozumienia, dajace oparcie, niosace nadzieje...

Jeszcze raz - zachecam do wlaczenia sie do wspoltworzenia forum. Na pewno cos wartosciowego i cennego wniesiecie.
Usciski,
Monika
Odpowiedz
#34
Kochani,

Monika \"Wuchowa\" zwrocila uwage na cos bardzo istotnego. Na forum sa dziewczyny na roznym etapie. Nigdy nie myslalam, ze to moze oniesmielac, ale Monika ma racje. Ja ostatnio uwierzylam, ze moze byc jeszcze dobrze i troche o tym pisze na jesdnym z watkow. Ale gdy weszlam tu poraz pierwszy plakalam tak bardzo. Moj Grosze odszedl w siudmym tygodniu ciazy, zupelnie bez zapowiedzi, rozrywajac moj swiat na strzepki. Dzieki Adze i innym dziewczynom przebrnelam przez najgorsze dni w moim zyciu. Nikt jak one nie rozumial mnie lepiej. Gdy napisalam, ze moj synek odszedl, wiele ramion przytulilo mnie i pozwolilo sie wyplakac. Wiele osob z tego forum pomoglo mi posklejac resztki mojego zycia w calosc. Dzieki tej stronie poczulam sie bezpiecznie i podnioslam sie z tego bolu. Nie obawiajcie sie pisac o tym co czujecie, tu kazda czuje podobnie, kazda ma podobne przezycia za soba. Tu nikt jeszcze nie zostal pozostawiony bez wsparcia, tu kazdy probuje otrzec lze innej smutnej osobie. Tu nikt nie zostal wysmiany. Tu kazdy rozumie. Tu kazdy stara sie pomoc. Tu nikt nie jest sam. Nie bojcie sie Kochani, zaufajcie tej stronie bo to wyjatkowa ciepla strona, pelna cudownych kobiet i mezczyzn, wyjatkowych rodzicow, ktrom nie dane bylo przytulic swoich dzieci.
Odpowiedz
#35
Trafiłam na Waszą stronę już po pierwszym poronieniu. Chłonęłam informacje dotyczące badań, płakałam z Wami czytając Wasze posty i listy... Byłam obok Was a zarazem tak blisko.
Teraz odważyłam się napisać, choc to wcale nie takie proste...
Niedługo minie rok od ztraty mojego pierwszego dziecka, tak bardzo kochanego, tak bardzo upragnionego. Choć z zajściem w ciążę nie miałam problemów to problemy zaczęły się podczas ciąży. Czułam niesamowitą radość patrząc na test że sa tam II kreseczki, by po tygodniu umierać ze strachu, że pojawiło się plamienie...
Nieprzespana noc, rano szpital, na usg widać krwiaka, ale jest tez maleństwo, choć słowa lekarza są okrutne: myślę, że niedługo straci pani tą ciążę :\'( Zostaję w szpitalu, leżę tak jak mi każą, za oknem piękny czerwiec..., mąż siedzi ze mną całymi dniami. Kolejne usg, krwiak się nie zmiejsza, ale jest serdzuszko, takie maleńkie, takie kochane, pozostanie ze mną do końca życia... Niestety jest zbyt słabe... 2 tygodnie spedzone w szpitalu kończa się zabiegiem, odtąd 13 jest dla mnie pechową liczbą choć nigdy w to nie wierzyłam, bo właśnie 13 czerwca mam zabieg... Długo nie mogłam się pozbierać, płakałam po wielu miesiącach na widok matek z dziećmi, na myśl o moim diecku... Zresztą wciąż za nim tęsknię... Czekamy pare miesięcy, zmieniamy lekarza, leczymy nadżerkę i lekarz mówi, że możemy zacząć starania. W miesiącu (luty) kiedy mało urodzić się nasze pierwsze dziecko zachodze znów w ciążę. Radość i pewność, że tym razem się uda. Zresztą nawet nie ma złych objawów. Ale bardziej niż złe myśli pochłania mnie moja mama, której stan choroby (białaczka) nagle się bardzo pogarsza...Staram się nie stresować i myśleć dużo o maluszku, a jednocześnie boli mnie cierpienie mamy. Odchodzi od nas 22 marca... Świat nabiera innego symbolu... Boję się o swoje dziecko. Nie ma żadnych krwawień, ale przeszły też objawy. Pamiętam z poprzedniej ciązy co to moze oznaczać. Jadziemy do lekarza, mój mąż wciąz powtarza, że będzie dobrze, ale we mnie strach zamieszkał... Znowu ten wyraz twarzy lekarza mówi wszystko za siebie... Nie chcę tego słyszeć!Nie chce a jednak już wiem, że moje ciało znowu zawiodło, że znowu stał się przypadek, że znowu potwierdziłam statystyki, że znowu odeszło moje dziecko. Wszystko co się wokół mnie dzieje jest jakby poza mną. Zupełnie inaczej przeżywam ten zabieg. Jest we mnie tak ogromna pustka, że nawet nie mam sił płakać. Jestem zła na siebie bo przecież powinnam!Przecież umarło moje dziecko, a ja czuję w sobie pustkę i brak jakichkolwiek uczuć. Moje otoczenie reaguje znów tak jakby nic się nie stało, jakby nie było ciąży, nie było zabiegu, nie było bólu.
A gdy teraz staję nad grobem mamy modlę się do niej i moich dwoch aniołków, by czuwały nad nami i zesłały nam swojego braciszka lub siostrzyczke.
Dziękuję za tę terapię. Choć może słowa nie zawsze dobrze dobrane spowodawały, że znów otworyło się moje serce. Dziękuję.
Odpowiedz
#36
Marto

Dziekuję za to co napisałaś, rok temu w czerwcu ... mina lekarza, w lutym miałam być najszczęśliwsza...

Nasze dzieciaczki pewnie \"bawią\" się razem i może cieszą, że przynajmniej my tu na forum się odnalazłyśmy.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#37
Hej aga!!! też jeszcze nie spisz? napisałam Ci emaila Smile
Dobrej nocy!!!
Odpowiedz
#38
Cytat:[autor cytatu=Halinka]
Jestem ciekawa, jak bedzie wygladala sprawa w moim przypadku z urlopem macierzynskim?
Wrocilam do pracy 3 kwietnia. Zajme się tym, jak tylko otrzymam odpowiedz ze szpitala (mam nadzieje, ze tym razem pozytywna)

Halinko,

teoretycznie przysluguje urlop tylko od dnia porodu, 8 tygodni juz minelo, ale urlop przepadl Ci nie z Twojej winy, tylko szpitala.
Na stronach Panstwowej Inspekcji Pracy jest adres e-mailowy, pod ktorym mozna w Trojmiescie zadawac pytania:
http://www.pip.gov.pl/html/pl/html/07070000.htm
Opisz swoja sytuacje (wciaz czekasz na decyzje szpitala i ze Twoje starania poparl rzpdz oraz min. zdr.)i spytaj sie, co mozesz w takim razie zrobic?

Dzwonilam dzis do oddzialu warszawskiego, ale tam caly czas zajete. Moze Ty bedziesz miec wiecej szczescia.

Pozdrawiam,
Monika
Odpowiedz
#39
Moniko, dziękuję za informacje i wskazówki. Dam znać jak się czegoś dowiem.
pozdrawiam
Odpowiedz
#40
Moniko
u mnie linia również zajęta, ale już wysłałam tam maila.
pozdrawiam
Odpowiedz
#41
Cytat:[autor cytatu=aga]
Reniu, chciałabym Cie poprosić, byśs zachęciła inne czytające - osierocone mamy, do tego, by nie tylko czytały, ale podzieliły się swoimi przeżyciami z nami.
Aga,
to nie było do mnie, ale pozwolę sobie coś napisać Wink

Chciałam Wam powiedzieć, że na początku, gdy odkryłam tą stronę, tylko czytałam umieszczone na niej posty.
Miałam opory, aby zrobić pierwszy krok, żeby coś napisać.
Jednak, gdy to już się stało, wszystko poszło jak z górki.
Wszystkie dziewczyny okazały mi dużo ciepła, serdecznosci i wyrozumiałości. Od razu dobrze się tu poczułam.
Dużo nie piszę, nadal wolę czytać, ale widzę, że pisanie chociaż niewiele - mnie pomaga. Zachęcam Was do pisania, może i Wam trochę pomoże? Wink
Odpowiedz
#42
gdy czytamy płaczemy same
gdy piszemy płaczemy wszystkie

nawet jeśli nie umiemy wyrazić słowami naszego bólu, nawet jeśli słowa nie pocieszają
razem jest lepiej
Odpowiedz
#43
Cytat:gdy czytamy płaczemy same
gdy piszemy płaczemy wszystkie

Już drugi raz w ciągu dwóch dni muszę napisać - mądre słowa... To prawda Aniu!
Odpowiedz
#44
zauważyłam po liczbie zarejestrowanych osób, iż \"przybywa nas\" niestety - bo to dowód na śmierć naszych dzieci, a o tyle dobrze iż żadna z Was Kochane Osierocone Mamy, nie jest tutaj ze swoim problemem sama, jeszcze raz chciałabym zachęcić Was do pisania, wyrzucenie z siebie emocji, bólu, tego wielkiego cierpienia. To bardzo pomaga, możliwość poznania i przeniesienia na teren prywatny znajomości z forum, sprawia iż nie czujemy się takie osamotnione, możemy czerpać siły od innych kobiet, które także doświadczyły śmierci dziecka.

DZIEWCZYNY PISZCIE, ZAKŁADAJCIE NOWE WATKI, WYRZUCAJCIE Z SIEBIE TEN ŻAL, BÓL GNIEW, NIECH PAMIĘĆ O WASZYCH DZIECIACH ZOSTANIE TUTAJ WŚRÓD NAS, NIECH ZAISTNIEJĄ I W NASZEJ PAMIĘCI.
Odpowiedz
#45
Troszeczkę się zamknąłam w sobie nie pisałam,ale codziennie byłam i czytam zachłannie kazdy wasz (nasz)post....
jest mi teraz bardzo smutno,zbliża sie rocznica śmierci mojego maleństwa-14 lipiec....
Wydarzenia z przed roku wracają z dwojoną siłą,moje myśli krąża tylko wokół mojego dziecka, a było już dobrze ale chyba tak już będzie z nami w szczególnych dniach bedzie pojawiał się smutek i żal....
\"Nadzieja przychodzi wraz z drugim czlowiekiem..\"-w piątek przyjeżdża Nadzieja-mój mąż i to jest jedyny powód do radośći...
Troszkę się zapracowuję aby nie myśleć, ale nie dokońca mi sie to udaje...
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#46
Droga Reniu

myślę o Tobie i przytulam. Dla mnie najbliższe dni również nie będą łatwe. Na 16 lipca miałam termin porodu.

Ściskam mocno!
Odpowiedz
#47
Droga Reniu i Halinko!
Ja przytulam Was obie i inne dziewczyny, ktore przezywaja trudne chwile, a sie z tym ukrywaja.
Ja przezywam teraz rocznice mojego szczescia, kiedy nosilam pod sercem nowe zycie. Wszystko skonczylo sie 5 wrzesnia, wiec przede mna jeszcze jedna rocznica. Wiem ze te daty sa dla nas bolesne, dlatego jestem z Wami w tym czasie. Ze mna bylo wiele dziewczyn 27 marca, kiedy przezywalam moj termin porodu. To naprawde pomaga!
Bardzo mi przykro, ze musicie przez to przechodzic.
Jeszcze raz sciskam!
Hania
Odpowiedz
#48
wyciągam wątek, bo myślę, ża warto przełamać się i nie tylko czytać, ale pisać.

DZIEWCZYNY PISZCIE, ZAKŁADAJCIE NOWE WATKI, WYRZUCAJCIE Z SIEBIE TEN ŻAL, BÓL GNIEW, NIECH PAMIĘĆ O WASZYCH DZIECIACH ZOSTANIE TUTAJ WŚRÓD NAS, NIECH ZAISTNIEJĄ I W NASZEJ PAMIĘCI.
Odpowiedz
#49
I za Agą też się stęskniłam. Gdy się tu pojawiłam była takim dobrym duchem. I zawsze coś mądrego napisała Smile

Ago, ściskam mocno
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości