Dziecko, które wybrało inna mamę
#1
Domyślałam się że jestem w ciąży typowa wpadka , w 27 dniu cyklu pozytywny test , w 30 dniu cyklu wizyta u lekarza i była moja fasolka. Wszyscy mieli się dowiedzieć w Boże Narodzenie. Termin miałam na 14 sierpnia 2020.
Dałam jej na imię Majka bo tak miałaby się nazywać dziewczynka. Wszystko było ok do niedzieli. Ból brzucha i wodospad krwi.....pojechałam do szpitala , USG i nic już nie było....Majka znikła w 4 tygodniu i 6 dniu.
Pustka, łzy płynęły po policzkach, ból i rozpacz. W domu 2 starszych dzieci. 
Tydzień po stracie dziecka ( czyli dwa dni przed świętami) dowiedziałam się że szwagierka jest w ciąży ma termin na 17 sierpnia 2020. 
Załamałam się, płakałam, krzyczałam jak oszalała , nie chciałam tych świąt

Teraz gdy przyjeżdża patrze sie na rosnący brzuch i wracam do domu ze łzami w oczach i bólami głowy. 
Wszyscy traktują nas jakby nic się nie stało, jakby to nie było dziecko, jakby nigdy nie było Majki. 

A jeszcze moja teściowa: "no przecież możecie mieć kolejne dziecko" 

Parę dni temu wpadłam w szał wszystkie ubrania po dzieciach wyrzuciłam. 
Zawsze chciałam mieć 3 dzieci i mam dwoje ma ziemi i jedno w niebie. 

Staram się jakoś przetrwać ten czas do sierpnia.
Odpowiedz
#2
Co rozumiesz przez "wybrało inną mamę"?
Odpowiedz
#3
"....uwagi na fakt, że w tym wcieleniu nie żyły w ciele, nie muszą powrócić, żeby ponownie przeżyć życie. A zatem pozostają ze swoimi mamami do czasu, aż do nich wrócą – jeśli nie bezpośrednio, to jako dzieci krewnych. Pozostałe zmarłe dusze często powracają do ukochanych osób z nadzieją, że ich obecność będzie w jakiś sposób odczuwalna i będą mogły przekazać wiadomość, że mają się dobrze. ..."

To fragment książki " dziecięce dusze"
Odpowiedz
#4
Hm...
Rozumiem.
Jednak teraz tym bardziej zapytam - dlaczego miałoby wybrać inną mamę? Dlaczego miałoby tak wybrać, mogąc - pomijając przymusową niefizyczność formy - wybierać i mogąc wybrać bezpośrednio też Ciebie, z Tobą, przy Tobie, jako Twoje.

Notabene, spojrzałam z ciekawości i widzę dwie książki o takim tytule, równie dobrze pasujące z opisu. Którą z nich rzeczywiście cytujesz, czyjego autorstwa?
Odpowiedz
#5
Wydaje mi się że ja po prostu też nie byłam gotowa na kolejną ciążę, zaskoczyła nas.
Czas po synu bardzo źle zniosłam.
Ale gdy zobaczyłam ta kropkę na USG byłam zestresowana co zrobimy a za razem się cieszyłam.

Mimo tego ciężko patrzeć na ciążę kogoś kto urodzi dziecko w terminie przybliżonym do mojego.
To mógł być mój brzuch i moje dziecko...ciężko się żyje patrząc, słuchając i udając ze jest wszystko w porzadku 

Jak nie przyjeżdżają jest w miarę dobrze, a jak przyjadą jest ciężej a nie jestem w.stanie wiecznie przed nimi " uciekać" tym bardziej że to będzie syn brata mojego męża.
Odpowiedz
#6
Wiem. I nie znam szybkiego leku na żal, który się rodzi z patrzenia na czyjeś... Ale ono nie poszło do niej. Twoja strata jest Twoim cierpieniem, nie ma na to prostej rady. Jednak Twoje dziecko nie zostanie jej dzieckiem, jest Twoim. Wiesz, mam wrażenie, że usiłujesz w tych słowach zawrzeć - bez wypowiadania wprost - nie tylko sam ból, że wokół widzisz szczęście, które Ci los odebrał, ale również podświadome uczucie utraty swojej wartości.

To jest nieszczęście. A nie miara obiektywna, na co zasługujesz i czy byłabyś wybierana dobrowolnie.

Dopisałam przedtem jednocześnie w Twoim postem pytanie o książkę, powiesz mi?
Odpowiedz
#7
Książka autorstwa Christine Nightingale

Dokładnie opisalas to co czuje, mi brak słów jak to wszystko określić

Zaciskam zęby i staram się nie pokazywać bólu oraz cierpienia przy kim kolwiek. Robię to jak jestem sama.
Mam wrażenie że nikt nie rozumie tej sytuacji i tego co czuje patrząc się na ich ciążę.
Odpowiedz
#8
(Sat, 11 Kwietnia 2020, 22:04:44)biedroneczka08 napisał(a): mi brak słów jak to wszystko określić

Ale przecież potrafisz odnajdować słowa, które Cię oddają. Choćby cytując. Rozpoznajesz się w znalezionych. W zasadzie to często wystarcza, wiele osób nieraz tak robi.

A czy warto przy kimś się ukrywać, hm... I tak, i nie.
Nie, bo to wpycha w coraz silniejsze nierozumienie, to błędne koło.
Tak, bo nie bez powodu powstało przysłowie o tym, że nie rzuca się pereł przed wieprze.

Szkopuł w tym, by trafnie rozeznawać, które perła cenna, a co można poświęcić dla zmyłki, no i nade wszystko, kto faktycznie świnia, ha. Tylko wiesz, to, że nie dasz paszy, to jedna sprawa, ale druga, żebyś nie dała też w ten sposób panoszyć się Twoim kosztem po Twoim rejonie zamiast ograniczyć świnkę do siedzenia w jej rewirze. Zaciskanie zębów potrafi rozzuchwalać postronny chlewiczek do dalszego węszenia i szukania, co by tu zeżreć lub bez refleksji zadeptać.
Odpowiedz
#9
Wszystko jest dokładnie tak jak piszesz.
Odpowiedz
#10
(Sat, 11 Kwietnia 2020, 21:25:27)biedroneczka08 napisał(a): ... ciężko patrzeć na ciążę kogoś kto urodzi dziecko w terminie przybliżonym do mojego.
To mógł być mój brzuch i moje dziecko...ciężko się żyje patrząc, słuchając i udając ze jest wszystko w porzadku 

Gdy zaszłam w pierwszą ciążę, szybko okazało się, że koleżanka z pracy też jest w ciąży. W tym samym tygodniu. Śmiałam się, że spotkamy się na porodówce...
Krótko później, na rutynowej wizycie, dowiedziałam się, że serduszko nie bije. Miałam wrażenie, że od tego momentu znalazłyśmy się po dwóch stronach lustra - ona promienna, szczęśliwa, ja przybita, pusta. Przeglądałam się w niej, jak w krzywym zwierciadle. Przez długi czas nie potrafiłam z nią rozmawiać, cieszyłam się, gdy poszła na zwolnienie.

Rozumiem, że Ty nie masz jak się schować, od rodziny nikt nie daje zwolnienia. Czy ograniczenie kontaktu z nimi jest realne?
Czy możesz porozmawiać z mężem, powiedzieć mu, co czujesz, gdy ją widzisz. Wytłumaczyć, że teraz spotkania z nimi są dla Ciebie zbyt trudne?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości