Ból.
#1
Nigdy nie sądziłam, że będę na takim forum. 
Nie po dwóch kreskach, które zobaczyłam na teście.
Nie po usłyszeniu Twojego maleńkiego serduszka..
Dziś mijają 4 tygodnie, kiedy usłyszałam najgorsze słowa
"Przykro mi,  niestety nie widzę akcji serca..''
Poronienie zatrzymane. 
Zatrzymałeś się w 7 tyg.
Mój maluszku..
Mama nie radzi sobie bez Ciebie.
Tęsknie.
Odpowiedz
#2
Paulina, bardzo mi przykro... 
Wiem, że Ci teraz ciężko, ale z czasem będzie trochę lzej...
Teraz daj sobie czas, jak chcesz płakać to płacz, jak chcesz milczeć milcz, jak chcesz mówić to rozmawiaj albo pisz co czujesz...
Dla Twojego maluszka (*)
Odpowiedz
#3
Też nigdy nie chciałam mieć powodu, żeby tu dołączyć. Ze smutkiem stwierdzam jednak, że jest nas bardzo wiele.
Przykro mi, że musiałaś przeżyć śmierć swojego Dziecka. Nie musisz sobie radzić. Daj sobie czas i przestrzeń na żałobę.

Niedawno przechodziłam niedaleko miejsca, gdzie prawie 7 lat temu spędzałam ostatnie godziny w błogosławionej niewiedzy, przed diagnozą. Żal mi się zrobiło samej siebie z tamtego czasu, bo ciężka droga mnie czekała, i żal siebie teraz, że nie mogę go tulić. To są momenty, reszta mojego życia nie składa się już ze smutku, żyję nadzieją na spotkanie z nimi. Ale był czas, że oddychanie bolało, a znoszenie cierpienia samemu jeszcze je pogłębiało. Dlatego będę towarzyszyć, wiem, że droga kręta, że wraca się do miejsc bólu, kiedy wydawało się, że zaczyna docierać więcej światła - to normalne, nie mogę też towarzyszyć wszędzie, część drogi trzeba odbyć samemu. Niektórzy biorą przewodników-psychologów, którzy wielu z nich pomagają. Inni próbują uciec (moja pierwsze reakcja i kilka kolejnych też) i starają się zapomnieć, że droga istniała. Nie ma jednej słusznej. I po 7 latach czasem na nią spoglądam, ale już nie z samego dna.
Utulenia, poczucia zaopiekowania w tym smutku. Jesteś mamą, ale to Tobą trzeba się teraz zaopiekować.
Odpowiedz
#4
Anulik, dziękuję..

Fakt, w pierwszym momencie chciałam uciec. Odciąć się od tego, nie myśleć. Dopadło jak bomba z opóźnionym zapłonem. Pierwsze dni, pierwszy tydzień były jak w śnie. Bardzo nieprzyjemnym.

Wiem, że jest nas tak wiele. Zbyt wiele. A mimo wszystko ludzie wciąż nie potrafią rozmawiać z kobietami po stracie. To przykre..
Odpowiedz
#5
Paulina ja też na początku chciałam uciec i tak w zasadzie zrobiłam bo w rodzinie kompletnie nikt mnie nie rozumiał.
Wszyscy gadali od rzeczy byle by uciec od tematu i nikt nie widział że ja po prostu czasem chce porozmawiać o moich dzieciach... I dlatego chyba trafiłam.tutaj, mimo że nie jestem zbyt wylewna to  obecność tutaj pomogła choć troche.
Więc jak masz ochotę pisz.... My poczytamy i pobedziemy z Tobą.
Odpowiedz
#6
Ja raczej też nie jestem wylewna. Szukam po prostu miejsca, gdzie mogę dać upust swoim emocją.

Czasami mam wrażenie, że to mnie nie dotyczy. To nie ja straciłam dziecko. To ktoś inny.
A za jakiś czas dociera do mnie ta smutna prawda. Ciągle nie umiem poradzić sobie z tymi emocjami, które mi towarzyszą..
Jutro zaczęłabym 14 tydzień..

.. po mej iskierce pustka została,
gdzie jesteś teraz Iskierko mała?'

Tęsknię,mama.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości