6 tydzień ciąży; brak akcji serca
#1
Cześć dziewczyny, dawno mnie tu nie było, bo nie było potrzeby. Nie dawno okazało się że jestem w ciąży Rolleyes (nieplanowanej). To moja 5 ciąża zresztą...
W środę byłam na pierwszej wizycie, dość późno jak na wiek ciążowy ale mój lekarz miał urlop i nie mógł wcześniej mnie przyjąć.
Z USG wyszło że to 6 tydzień i 4 dni, CRL 0,76 cm, nie widoczna akcja serca. Powiedział, że damy jeszcze szansę, że mam przyjechać za tydzień na kontrolę, jeśli nadal nie będzie to skierowanie do szpitala na wywołanie poronienia. Confused . Podobno zdarzały się takie przypadki, że ta akcja serca się pojawiała późno. Ja do tej pory zawsze w 6 tygodniu miałam już widoczną.
W nocy brzuch mnie bolał, wkręcałam sobie że pewnie zaraz zacznę krwawić, ale nie.
Czy miałyście podobne sytuacje ? I jak się skończyły?
Odpowiedz
#2
Zdecydowanie trzeba czekać. I sprzęt i lekarz nie są nieomylni, a na początku ciąży każdy dzień ma znaczenie.
Odpowiedz
#3
Jest bijące serduszko, póki co na te tydzień wszystko wygląda dobrze, mam żelazny zestaw leków jak w poprzedniej ciąży, mam myśleć pozytywnie i pewnie będę żyć od wizyty do wizyty. Niby czas szybko leci, ale w przypadku ciąży każdy dzień jest wiecznością.
Odpowiedz
#4
Niesamowite, świetna wiadomość! Jeśli nie masz jeszcze dostępu do Działu Rozmowy, w którym możesz podzielić się obawami, to zapraszam. Tutaj instrukcja dostępu: https://www.poronienie.pl/forum/announcements.php?aid=8
Odpowiedz
#5
Droga Patrycjo 
natrafiłam na Twoj post przypadkiem i wstąpiła we mnie mini nadzieja. 
Mam 2 dzieci. To byłoby nasze 3( zupełna niespodzianka) , dwa razy tez poroniłam. 
2 dni temu miałam moje 1 usg. To był 8t0d. Usg pokazało 6t5d crl7,7mm brak akcji serca ?. 
Następnego dnia chciano zrobić mi potwierdzające diagnozę usg i umówić na zabieg. Poprosiłam czy moglibyśmy zaczekać tydzień, tak w razie co. 
Od 2 dni spędzam czas na przekonywaniu internetu i chwytania się jakiejś nadzieje ze to serduszko zacznie jednak bić. Niestety wszędzie jest napisane , ze jeśli nie zabiło przy wielkości zarodka 5mm to nie ma szans. Mój jest większy 7,7 mm. Dopiero Twój wpis dał mi nadzieje. Bo parametry bardzo zbliżone miałaś. Niestety boli mnie brzuch. Tak skurczowo/okresowo. Zaczynam się zastanawiać czy jednak nie iść do tego szpitala wcześniej. Nie chce ronić w domu. Czy jednak łudzić się , ze pomimo crl 7,7mm to serduszko jakimś cudem się pojawi... 
Czy ktoś zna więcej takich przypadków/ cudów jak u patrycji ?
Odpowiedz
#6
Takich "przypadków/cudów" jest niewiele, ale to, czy są, nie sprowadza się wyłącznie do danych liczbowych, bo w grę może jeszcze wchodzić błąd pomiaru. Pytaniem jest więc nie tylko, na ile jest to realne przy takim CRL, ale i to, na ile to CRL jest trafnie zmierzone. Gdyby szanse przy tym rozmiarze były małe, ale pomiar byłby przeszacowany, więc prawdziwe były nadal małe, ale jednak trochę większe? To są i takie dylematy.
Łudzenie się czy nadzieja... rozwianie się czy spełnienie... to nie jest w takich momentach coś, co da się na zimno wyliczyć mając pewność absolutną. Prawdopodobieństwoto nadal prawdopodobieństwo - nawet najmniejsze czy największe wciąż pozostaje niezerowe i niestuprocentowe. Trudno jest dźwignąć decyzję, czy to wciąż sens czekania czy już "naiwność".

Czemu nie chcesz ronić w domu? Boisz się ronić dosłownie w domu, czy bardziej chodzi o to, że boisz się ronić naturalnie obojętnie w domu czy szpitalu i wolałabyś wybrać łyżeczkowanie?
Odpowiedz
#7
Dziekuje DzikaMysz za Twoja odpowiedz.
Ja wciąż czekam. Do usg pozostało 3 dni.
Nie chce ronić w domu, bo w domu mam dwoje dzieci, które pojęcia nie maja o całej sytuacji. Nie chce im o tym oznajmiać teraz kiedy jedyna wiadomością jaka dla nich mam to to ze dziecko nie żyje.
Ja wiem, ze sa te bardzo odważne kobiety, które decydują sie ronić w zaciszu swojego domu. I ja to rozumiem. Jednak ja nie chce. Jakkolwiek to nie zabrzmi , ale ja po prostu nie chce i nie mam tyle odwagi żeby to oglądać . Dziekuje jeszcze raz za odpowiedz. Xx
Odpowiedz
#8
Myślę, że powinnaś mieć jeszcze nadzieję, że to serduszko będzie biło. Ja co prawda nie miałam nadziei, raczej nastawiłam się, że to koniec, bo tak mi lekarz przedstawił, ale teraz, gdy jestem na końcówce ciąży, a młody wierci się niemiłosiernie, jest to dowód na to, że pomiary pomiarami, a natura swoje. Trzymam kciuki!!!
Odpowiedz
#9
Patrycjo , ja tylko i wyłącznie dzięki Twojemu wpisowi z ubiegłego roku i temu dzisiejszemu , mam jeszcze te odrobine nadziei. Jesteś żywym przykładem, ze nawet przypadki, którym nie daje się żadnych szans jednak je maja. 
Staram się patrzeć realistycznie ale nadzieja matki umiera ostatnia. Tak bardzo bym chciała żeby i u mnie było tak wspaniałe zakończenie jak u Ciebie . 
Wszystkiego dobrego dla Ciebie i synka Smilebardzo jestem Ci wdzięczna.
Odpowiedz
#10
(Sun, 29 Marca 2020, 20:46:11)Nejla napisał(a): Patrycjo , ja tylko i wyłącznie dzięki Twojemu wpisowi z ubiegłego roku i temu dzisiejszemu , mam jeszcze te odrobine nadziei. Jesteś żywym przykładem, ze nawet przypadki, którym nie daje się żadnych szans jednak je maja. 
Staram się patrzeć realistycznie ale nadzieja matki umiera ostatnia. Tak bardzo bym chciała żeby i u mnie było tak wspaniałe zakończenie jak u Ciebie . 
Wszystkiego dobrego dla Ciebie i synka Smilebardzo jestem Ci wdzięczna.

Nejla daj znać po wizycie. Przytulam mocno, wirtualnie.
Odpowiedz
#11
Niestety w moim przypadku cud się nie wydarzył Sad
Odpowiedz
#12
Bardzo mi przykro Sad
Odpowiedz
#13
Przykro mi. Przytulam serdecznie.
Odpowiedz
#14
Mi również przykro. Och...Jak będziesz chciała pogadać, popisać, to daj znać.
Odpowiedz
#15
Dziekuje , kochane jesteście . 
Ja już po zabiegu. Był dzisiaj. 
Powiedzieli mi, ze jeśli chce starać się o kolejne dziecko , to powinnam zaraz po 1 miesiączce, bo wtedy są bardzo duże szanse na zdrowa ciąże. To akurat wiem , bo zarówno przed pierwszym dzieckiem , jaki drugim poroniłam i zachodziłam w ciąże bez problemów i mam zdrowe dzieci. 
Z tym, ze ja mam już teraz 40 lat. I mam dylemat. Ta ciąża była nieplanowana i nie wiem czy świadomie decydować się na kolejne. A z drugiej strony to bylaby moja ostatnia szansa na dziecko.
Odpowiedz
#16
Kochana, myślę, że jeżeli bardzo pragniesz trzeciego dziecka, jest to silniejsze niż strach , to warto. ALe to wyłącznie Twoja decyzja. Wiemy, że kobiety po 40. rodzą zdrowe dzieci, a młode , mające po 20 kilka lat mogą urodzić chore. To jest loteria tak na prawdę.
Życzę Ci dużo, dużo siły w tym trudnym dla Ciebie czasie.
Odpowiedz
#17
(Fri, 03 Kwietnia 2020, 12:10:10)Patrycja_p napisał(a): Kochana, myślę, że jeżeli bardzo pragniesz trzeciego dziecka, jest to silniejsze niż strach , to warto. ALe to wyłącznie Twoja decyzja. Wiemy, że kobiety po 40. rodzą zdrowe dzieci, a młode , mające po 20 kilka lat mogą urodzić chore. To jest loteria tak na prawdę.
Życzę Ci dużo, dużo siły w tym trudnym dla Ciebie czasie.

Dziekuje Parycjo, póki co muszę się jakoś ogarnąć . Najgorsze, ze nie mogę zastanawiać się nie wiadomo jak długo, bo w moim przypadku każdy miesiąc na wagę złota. Takze muszę podjąć decyzje w miarę szybko i boje się , żeby nie zrobić błędu pod wpływem emocji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości