Terminacja - gdy każda decyzja jest zła
#1
Witajcie, chciałam podzielić się moją smutną historią...chociaż wolałabym nie mieć czym się dzielić w tym wypadku...

Mam 26 lat, byłam w pierwszej wyczekanej ciąży. Byłam szczęśliwa, do 12 tyg, do czasu badań prenatalnych... kiedy to z każdą minutą badania słyszeliśmy coraz to gorszy werdykt. Nasze dzieciątko miało wiele już widocznych wad na USG, do tego przezierność karku 9,3mm. Pani doktor powiedziała, że możemy skorzystać z prawa do przerwania ciąży. Nie wiedziałam o czym ona mówi, nie docierało do mnie nic. Trzęsłam się, ze strachu, z emocji? Nie wiem, nie wierzyłam w co słyszę i widzę. Nie chciałam w to wierzyć, badań prenatalnych ostatecznie miałam 4. Łudziłam się, że to jakiś błąd lekarza / sprzętu. 
Niestety każde kolejne badanie wykrywało coraz więcej wad, na ostatnim badaniu przezierność wynosiła już 15mm.. Nie chciałam czekać do 16 tyg aby wykonać amniopunkcję, zdecydowałam się na pobranie biopsji kosmówki. Wyniki badań genetycznych nic nie wykazały, kolejne USG i usłyszeliśmy wyrok dysplazja tanatoforyczna. Wada letalna. Nasza córeczka nie przeżyłaby pierwszego oddechu. 

Milion pytań dlaczego? Lekarze odpowiadają, że to prawdopodobnie przypadek, że mieliśmy mniej niż 2% szansy aby nas to spotkało. A jednak... Lekarze dosłownie życzyli mi aby moje dziecko umarło we mnie, abym nie musiała przechodzić przez ból terminacji. Tak się jednak nie stało, ja również modliłam się aby po prostu zasnęła, aby nie musiała już cierpieć ;( ...

Ostatecznie podjęliśmy decyzję o terminacji ciąży, dlaczego? Nie chciałam aby moja córeczka cierpiała, podobno dziecko czuje ból od 16 tyg. Chcę w to wierzyć. Moje maleństwo odeszło w 15 tyg... Była to najtrudniejsza decyzja w życiu... Nie życzę nikomu aby kiedykolwiek musiał nawet czytać czym jest terminacja i jakie dokumenty musi spełnić.

Nasza córeczka odeszła 24 września 2019r - ból jest nie do opisania. Bardzo pragnę mieć dzieci, jednak na ten moment nie wiem czy mam siłę aby przechodzić przez ciąże jeszcze raz...

Postanowiłam opublikować tą historię, bo wiem że jest wiele kobiet które zostały postawione przed dokonaniem tego wyboru. Jedyne o co Was proszę to nie oceniajcie, bo z boku wszystko wydaje się być proste...
Odpowiedz
#2
Bardzo mi przykro Nala. Na pewno nikt nie ma prawa oceniać Twojej decyzji.
Odpowiedz
#3
Nala, bardzo mi przykro. Nie wiem w zasadzie co Ci napisać, bo wszystko wydaje się bezsensowne. Ja w 12 tc też usłyszałam o gigantycznym NT.
Daj sobie czas. On nie leczy ran, ale zmienia, sama nie wiem co.. perspektywę...
Odpowiedz
#4
Nala, strasznie mi przykro. Nikt nie ma prawa Cię oceniać. Ja Cię doskonale rozumiem. Jesteś bardzo dzielną kobietą. Nie chciałaś cierpienia swojego dziecka! Wiem że świat Ci się wali ale trzymaj się. Wiem też że teraz jesteś załamana i nie mam prawa dyktować Ci co powinnaś robić ale pomyśl o badaniach genetycznych. Swoich i męża. Wiesz ja mam taki sposób. Jak już nie mogę wytrzymać, jak mnie boli wszystko, jak mi źle, jak nie mogę sobie poradzić to mówię do siebie że muszę żyć bo robię to dla moich dzieci. Tych dwóch Aniołków i tych moich przyszłych urodzonych czy adoptowanych. Trzymaj się kochana! Życzę Ci teraz spokoju i przytulam Cię jak siostrę.
Odpowiedz
#5
(Mon, 30 Września 2019, 19:46:28)Lilka2018 napisał(a): Nala, strasznie mi przykro. Nikt nie ma prawa Cię oceniać.  Ja Cię doskonale rozumiem. Jesteś bardzo dzielną kobietą. Nie chciałaś cierpienia swojego dziecka! Wiem że świat Ci się wali ale trzymaj się. Wiem też że teraz jesteś załamana i nie mam prawa dyktować Ci co powinnaś robić ale pomyśl o badaniach genetycznych. Swoich i męża. Wiesz ja mam taki sposób. Jak już nie mogę wytrzymać, jak mnie boli wszystko, jak mi źle, jak nie mogę sobie poradzić to mówię do siebie że muszę żyć bo robię to dla moich dzieci. Tych dwóch Aniołków i tych moich przyszłych urodzonych czy adoptowanych. Trzymaj się kochana! Życzę Ci teraz spokoju i przytulam Cię jak siostrę.

Dzięki @Lilka2018 za słowa wsparcia, za tydzień idziemy do genetyka aby określić kariotypy i sprawdzić czy któreś z nas nie jest nosicielem dysplazji... (Swoją drogą naszego Aniołka też nazwaliśmy Lili)

Twój sposób na radzenie sobie gdy jest źle, wydaje się być rozsądnym. Spróbuję, może jeszcze nie teraz, ale obiecuję że spróbuję. 
Jutro minie tydzień... czasem miewam godziny gdzie wydaje mi się że jest lepiej, a chwilę później ganię siebie, że przecież nie powinnam się uśmiechać ale chyba nie ma żadnego zdefiniowanego czasu kiedy można się uśmiechać a kiedy jeszcze nie... Dziś natomiast nie było miejsca na ani trochę uśmiechu.
Odpowiedz
#6
Nela bardzo mi przykro...
Terminacja ciąży to chyba najtrudniejsza decyzja z jaka człowiek moze się zmierzyć i nikt nie ma prawa oceniać Twojej decyzji.
Dla Twojej coreczki (*) a Ciebie wirtualnie przytulam
Odpowiedz
#7
Nalo, bardzo Ci współczuję.
Przytulam a dla Twojej Lili (*)
Odpowiedz
#8
Wiem Nala. Ja też mam takie dylematy. U mnie od pierwszego poronienia minęło 10 miesięcy. Od drugiego 32 dni. Jak się uśmiecham albo coś mnie ucieszy to mam wyrzuty sumienia. Jak mogę się cieszyć skoro Lilka i Oliwier nie żyją.... Ale zaraz potem sobie myślę że te moje kochane Słoneczka nie chciałyby żeby mama wpadła w depresję żeby płakała całymi dniami żeby odmawiała sobie wszystkiego co może dać okruszek  szczęścia. Będzie dobrze. Musi być. 
Odpowiedz
#9
Lilko, na forum unikamy tzw. łatwych pocieszeń, do których należą m.in. słowa "będzie dobrze" czy "musi być dobrze". Spodziewam się, że intencje masz dobre, ale to stwierdzenie nie jest prawdziwe. Niestety wcale nie musi być dobrze. Możesz napisać "mam nadzieję, że będzie dobrze" lub "życzę Ci, żeby było dobrze". Widzisz różnicę, prawda?
Odpowiedz
#10
(Tue, 01 Października 2019, 11:53:24)asza napisał(a): Lilko, na forum unikamy tzw. łatwych pocieszeń, do których należą m.in. słowa "będzie dobrze" czy "musi być dobrze". Spodziewam się, że intencje masz dobre, ale to stwierdzenie nie jest prawdziwe. Niestety wcale nie musi być dobrze. Możesz napisać "mam nadzieję, że będzie dobrze" lub "życzę Ci, żeby było dobrze". Widzisz różnicę, prawda?
Nie wiedziałam, że to źle zabrzmi. Chodziło mi tylko o pozytywne myślenie. Tak miałam jak najlepsze intencje. Nie sądziłam, że ktokolwiek pomyśli inaczej. Najwidoczniej muszę zaprzestać wpisów bo w moim charakterze nie leży trzymanie się sztywno zapisów. Poza tym jak się pisze szlochajac to trudno o poprawność.... Ale rozumiem te sugestie. Szkoda że nawet tu nie mogę pisać co myślę. Napisałam jak czułam. Jeśli jednak kogoś uraziłam to ogromnie stokrotnie przepraszam. Szczególnie Ciebie Nalo! Bardzo Cię przepraszam. Powodzenia wszystkim!
Odpowiedz
#11
Lilko nie chodzi o to żebyś zaprzestała wpisów.
Przeglądnij rozne historie dziewczyn... Zajrzyj na wątek nietrafione pocieszenia.
Ja zawsze optymistka wierzyłam do samego końca ze bedzie dobrze, jak trafiłam tutaj to zderzylam się z brutalna rzeczywistoscia- nie zawsze musi być dobrze i nikt nam nie da gwarancji że będzie dobrze...
Odpowiedz
#12
(Wed, 02 Października 2019, 06:00:18)Lilka2018 napisał(a):
(Tue, 01 Października 2019, 11:53:24)asza napisał(a): Lilko, na forum unikamy tzw. łatwych pocieszeń, do których należą m.in. słowa "będzie dobrze" czy "musi być dobrze". Spodziewam się, że intencje masz dobre, ale to stwierdzenie nie jest prawdziwe. Niestety wcale nie musi być dobrze. Możesz napisać "mam nadzieję, że będzie dobrze" lub "życzę Ci, żeby było dobrze". Widzisz różnicę, prawda?
Nie wiedziałam, że to źle zabrzmi. Chodziło mi tylko o pozytywne myślenie. Tak miałam jak najlepsze intencje. Nie sądziłam, że ktokolwiek pomyśli inaczej. Najwidoczniej muszę zaprzestać wpisów bo w moim charakterze nie leży trzymanie się sztywno zapisów. Poza tym jak się pisze szlochajac to trudno o poprawność.... Ale rozumiem te sugestie. Szkoda że nawet tu nie mogę pisać co myślę. Napisałam jak czułam. Jeśli jednak kogoś uraziłam to ogromnie stokrotnie przepraszam. Szczególnie Ciebie Nalo! Bardzo Cię przepraszam. Powodzenia wszystkim!

@Lilka2018 mnie nie masz za co przepraszać, ja się dobrze poczułam gdy przeczytałam Twój komentarz. Też nie wiedziałam o tej zasadzie na forum, jasne niektórych może to zdenerwować. Mnie jednak dużo bardziej denerwują teksty typu "Młodzi jesteście, jeszcze będziecie mieli dzieci"... niech mi tylko ten ktoś to zagwarantuje w 100% ... 

Dziewczyny nie przejmujmy się w tym wątku słowami będzie czy nie będzie dobrze, bo na to chyba nie mamy wpływu.
Odpowiedz
#13
Lilko, nie obrażaj się. Wiesz, ja też pisywałam tutaj przez łzy. Pisywałam, gdy bolało tak bardzo, że myślałam, że już nigdy nie przestanie. Wiem, jak to jest, byłam tam. To dobrze, że nie zamykasz się w swoim bólu, że wychodzisz do innych, próbujesz pocieszać. Unikanie takich nietrafionych pocieszeń to nie tylko zasada panująca na forum, to jest wpisane wprost w Regulaminie. Rzecz w tym, że nie zawsze się udaje. Nie w każdym przypadku będzie dobrze. Widzisz, są wśród nas kobiety, dla których utracone dzieci są jedynymi, jakie miały i tak już zostanie.
Nikt nam zagwarantuje, niezależnie od naszego wieku, że "jeszcze będziemy mieć dzieci" ani, że "będzie dobrze". Wiele z nas słyszy wystarczająco dużo takich pustych słów "w prawdziwym świecie" dlatego tak bardzo dbamy o to, żeby na forum nie padały.
Odpowiedz
#14
(Mon, 30 Września 2019, 11:22:46)Nala napisał(a): Witajcie, chciałam podzielić się moją smutną historią...chociaż wolałabym nie mieć czym się dzielić w tym wypadku...

Mam 26 lat, byłam w pierwszej wyczekanej ciąży. Byłam szczęśliwa, do 12 tyg, do czasu badań prenatalnych... kiedy to z każdą minutą badania słyszeliśmy coraz to gorszy werdykt. Nasze dzieciątko miało wiele już widocznych wad na USG, do tego przezierność karku 9,3mm. Pani doktor powiedziała, że możemy skorzystać z prawa do przerwania ciąży. Nie wiedziałam o czym ona mówi, nie docierało do mnie nic. Trzęsłam się, ze strachu, z emocji? Nie wiem, nie wierzyłam w co słyszę i widzę. Nie chciałam w to wierzyć, badań prenatalnych ostatecznie miałam 4. Łudziłam się, że to jakiś błąd lekarza / sprzętu. 
Niestety każde kolejne badanie wykrywało coraz więcej wad, na ostatnim badaniu przezierność wynosiła już 15mm.. Nie chciałam czekać do 16 tyg aby wykonać amniopunkcję, zdecydowałam się na pobranie biopsji kosmówki. Wyniki badań genetycznych nic nie wykazały, kolejne USG i usłyszeliśmy wyrok dysplazja tanatoforyczna. Wada letalna. Nasza córeczka nie przeżyłaby pierwszego oddechu. 

Milion pytań dlaczego? Lekarze odpowiadają, że to prawdopodobnie przypadek, że mieliśmy mniej niż 2% szansy aby nas to spotkało. A jednak... Lekarze dosłownie życzyli mi aby moje dziecko umarło we mnie, abym nie musiała przechodzić przez ból terminacji. Tak się jednak nie stało, ja również modliłam się aby po prostu zasnęła, aby nie musiała już cierpieć ;( ...

Ostatecznie podjęliśmy decyzję o terminacji ciąży, dlaczego? Nie chciałam aby moja córeczka cierpiała, podobno dziecko czuje ból od 16 tyg. Chcę w to wierzyć. Moje maleństwo odeszło w 15 tyg... Była to najtrudniejsza decyzja w życiu... Nie życzę nikomu aby kiedykolwiek musiał nawet czytać czym jest terminacja i jakie dokumenty musi spełnić.

Nasza córeczka odeszła 24 września 2019r - ból jest nie do opisania. Bardzo pragnę mieć dzieci, jednak na ten moment nie wiem czy mam siłę aby przechodzić przez ciąże jeszcze raz...

Postanowiłam opublikować tą historię, bo wiem że jest wiele kobiet które zostały postawione przed dokonaniem tego wyboru. Jedyne o co Was proszę to nie oceniajcie, bo z boku wszystko wydaje się być proste...

Nala, dokładnie wiem co przechodzisz, ból wydaje się aż nierealny do zniesienia. Cały czas zadaje sobie te głupie pytanie ,dlaczego mnie to spotkało?’. Ale przecież nie jestem z tym sama na świecie. Niestety i stety? Sama nie wiem. Ja dowiedziałam się niecałe 2 tygodnie temu, ze moje dzieciątko ma przepuklinę mozgu, wodogłowie i rozszczep wargi i podniebienia. Lekarze wydali już wyrok. Za tydzień mam badanie amniopunkcji, bo możliwe ze to wada genetyczna.

Wcześniej 2 razy poroniłam, myślałam ze już nic gorszego nie może mnie spotkać. Pamietam jak mowilam, ze następnego poronienia nie zniosę, ze to za dużo. Jaki los jest przekorny. Teraz mam nadzieje, ze poronie, ze moje dziecko nie będzie cierpiało. Czuje się beznadziejnie, jakbym takim myśleniem sama skazywała  swoje dziecko. Nie potrafię być jak inne mamy, które wiedząc, ze urodzą chore dziecko i tak maja nadzieje , ze urodzą i choć przez chwile je przytula. Nie potrafię tak. Nie chce poczuć ruchów, bo wiem ze będzie mi jeszcze trudniej. I tak skrajne emocje mną targają, raz modlę sie o cud uzdrowienia, a juz za chwile żeby Pan Bóg zabrał nasze dziecko do siebie, ze tam mu bedzie lepiej. Cały czas sie zastanawiam jakie szanse ma moje zięciom na życie i jak bardzo chore i niepełnosprawne będzie. I tak bardzo sie boje.
Odpowiedz
#15
Nala, bardzo współczuję utraty Waszej Lili. Nie ma słów na takie tragedie, gdzie każda droga wiąże się z wielkim bólem.

Bogna, przykro mi z powodu strasznej diagnozy i śmierci dwójki starszych Dzieci. Nigdy nie mierzyłam się z taką sytuacją, ale są ludzie, którzy ją przeszli i opisali. Tutaj post z linkami do recenzji książki i samej książki: https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid351856
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości