mój Mały Aniołek
#1
W zeszły poniedziałek dołączyłam do grona Mam Aniołków, był to ok. 8tc.

Radość i wzruszenie, gdy dowiedzieliśmy się o ciąży, były nie do opisania, ciekawość, plany na przyszłość, wielkie marzenia, pierwsze zakupy, prezenty od przeszczęśliwej rodziny i przyjaciół.

Nagle przyszła "ta" sobota, kiedy pojawiło się krwawienie, szpital, badanie, powiedzieli, żebym wróciła w poniedziałek.
Noc z niedzieli na poniedziałek to już ogromny stres, rano jeszcze większe krwawienie i informacja, że lekarz nie widzi ciąży.

Od tamtej pory nie byłam w pracy, daję sobie jeszcze kilka dni, ale też nie za dużo, myślę, że praca pozwoli mi na parę chwil odciągnąć myśli od tej tragedii. Miewam lepsze i gorsze dni, czasem wydaje mi się, że jest w miarę w porządku, a za moment wybucham płaczem. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby nie wsparcie Partnera, rodziny i przyjaciół.

Zastanawiam się, co zrobić z rzeczami, które kupiłam/dostałam dla Maluszka. Nie jest ich za wiele, póki co zebrałam je do torby i planuję przechować. Mam też książkę, która miała być swego rodzaju "pamiętnikiem ciąży", zaczęłam ją wypełniać w "tę sobotę", myślę, że może być pamiątką, jaka zostanie mi po moim Aniołku.

Życzę Wam wszystkiego dobrego. Pamiętajmy, że warto żyć, a kiedy czujemy, że chcemy popłakać, to mamy do tego pełne prawo.

Gosia
Odpowiedz
#2
Marzy mi się, żeby już śmierci nie było i żeby nikt nie musiał do nas dołączać. Gosiu, przykro mi, że odeszło Twoje Dziecko.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości