Okruszek
#1
Na forum trafiłam w sierpniu i tak od tamtej pory podczytuje Was ukradkiem Ale teraz czuje że chciałabym się podzielić moja historia.  Początek lipca robię test bo miesiączka się spóźnia 1dzien i od razu 2 kreski, szczęście, radość. Mąż się cieszy bo staraliśmy się 4 miesiące i się udało. Wspomnę tylko że mamy już synka ( 3latka w kwietniu skonczy). Wizyta u lekarza potwierdza ciąże Ale nie ma serduszka bo jak to lekarz mówi jest jeszcze wczesna wiec tak może być. Przepisuje  komplet badań i zaprasza za 4tyg. Miałam mdłości, piersi mnie bolały Ale myślę świetnie zbiorę wszystko  dla tego Okruszka. No i 8.08 dzień wizyty A ja czuje że podbrzusze zaczyna lekko pobolewac idę do łazienki A tam kropelka krwi. Lekkie przerażenie Ale myślę takie olśnienia się zdarzają A wizyta za 2h wiec czekam. Na wizytę weszłam lekko przestraszona, mówię lekarzowi o plamieniu najpierw fotel i już wiem że coś nie Tak, mina lekarza mówi wszystko. Później jeszcze usg i pamiętam obraz monitora gdzie nic nie widziałam A przecież powinnam widzieć... Ronilam w domu dzień pozniej bo tak zdecydowałam (oczywiście za zgodą lekarza) . Męża wysłałam do pracy bo nie chciałam żeby ktokolwiek przy mnie byl. Dalej to już był jakiś koszmar i pamiętam że nie było we mnie żadnych uczyć, kompletnie nic. Włączyła się obojętność,  nie było łez, krzyku, złości. Dopiero po jakimś tygodniu do mnie dotarło co się wydarzyło to chyba był szok. Zrezygnowalam z pracy, poszlam na urlop wychowawczy bo czułam że nie jestem w stanie z Nikim rozmawiać. Pod koniec sierpnia poszłam do psychologa bo sama że sobą nie umiałam wytrzymać. Trafiłam w ręce miłej sympatycznej Pani. 5 miesięcy tyle trwała terapia i ja zgodnie zakończyliśmy Ale teraz nie jestem pewna czy dobrze bo znów czuje lek, strach i wieczorami rycze w  poduszkę. Termin miałabym na 7.03 i wiem że teraz będzie jeszcze trudniej Ale jakoś muszę przetrwać. Wierzę że moja Kruszynka patrzy na mnie z góry. Tęsknię za Tobą maluszku. A cisza pod sercem jest nie do zniesienia . Nie potrafię spokojnie o tym mówić, łzy się leją za każdym razem. Myślałam że po terapii będzie lepiej A wcale nie jest... zaczęłam nowa pracę od stycznia i widzę że potrzebowałam wyjść do ludzi Ale czemu oni się nie zastanawiają przed zadawaniem pytań? Ciągle słyszę czemu macie jedno dziecko? A nie chcecie małej różnicy wieku? Macie tylko jedno dziecko, nie chcecie drugiego?  I tak ciągle.. . A mi serce pęka i oczy zaszklone w moment....
Odpowiedz
#2
joie bardzo mi przykro. 


Dobrze rozumiem o czym mówisz ... Jeszcze przed drugą ciążą pytania ludzi o drugą ciążę w ogóle mnie nie denerwowały, teraz mam ochotę zrobić komuś krzywdę...
Odpowiedz
#3
Dziś znów łzy kapia na poduszkę... Czy tak będzie już zawsze??
Odpowiedz
#4
Z czasem będzie lżej, inaczej. Choć teraz trudno Ci w to uwierzyć. Będziesz jeszcze się uśmiechać, a nawet śmiać. Lecz strata dziecka na zawsze pozostanie w Twojej owie, sercu i pamięci. Potrzebny jest czas.
Odpowiedz
#5
Dziękuję kochane za miłe słowa.
Pewnie już byśmy się poznali Okruszku. Ciekawa jestem jak byś wygladal/ła ? Tak bardzo chciałabym Cię utulic, choć jeden raz...
Odpowiedz
#6
Dziś już byś był Okruszku z nami. I wszystko co robię przestaje mieć sens bo przecież wszystko miało wyglądać inaczej. Nowa praca, nowi znajomi to wszystko mi nie było potrzebne ja tylko chciałam Ciebie. No i jeszcze do tego,, koleżanki '' z którymi kiedyś byłyśmy blisko ( maja termin porodu na kwiecień i czerwiec)teraz omijają mnie szerokim łukiem. Czasem któraś napisze co tam u mnie Ale to nie jest taka sama znajomość jak do sierpnia. Czuje to że boją się mnie, tak jakby była jakaś trendowata.
Odpowiedz
#7
A moze boja sie sprawiac ci bol swoim widokiem? Ja przed porodem trafilam na sake z dziewczyna w 22 tygodniu ciazy ktorej synek nie mial szans na przezycie. Mimo ze jesstem po 4 poronieniach czulam sie okropnie paaradujac przed nia z brzuchem
Odpowiedz
#8
No w sumie może tak być jak piszesz.
Odpowiedz
#9
Bardzo mi przykro z powodu Twojej starty, z powodu łez i cierpienia...
Frania moze mieć wiele racji, gdy ja straciłam Synka, moje bliskie koleżanki, sąsiadki mojwj mamy były w ciąży...Gdy przez przypadek będą u mamy musiałam sie zjawić w ich domu, po krótkiej rozmowie, szczerze obie stwierdziły, ze było im bardzo źle, z myślą, że widok ich ciążowych brzuchów moze sprawić mi przykrość... zaskoczyła mnie ich otwartość, ale byłam im wdzięczna, bo otworzyły mi oczy... było mi łatwiej...
Dużo cierpliwości i spokoju życzę..
Odpowiedz
#10
Dziękuję  za ciepłe słowa. Myślę że gdyby moje znajome zachowały się jak twoje było by mi łatwiej A one zwyczajnie mnie unikają i to boli. Ale mam przyjaciela z którym gadam często o tym co czuje , on jako jedyny nie milczy , taki mój drugi psycholog ...
Odpowiedz
#11
Okruszku tak bardzo tęsknię.  Jedna z moich koleżanek urodziła, wysłała mi zdjęcie A mnie serce pękło z żalu. Nie tak miało być. Mieliśmy już być razem w domku. Miałam Ci pokazać cały świat... a teraz mój świat się zatrzymał 8.08  i nie umiem się ruszyć. Jestem sparaliżowana. 
Kocham Cię Okruszku.
Odpowiedz
#12
Przed nami święta Wielkiej Nocy. Miały to być pierwsze święta we czwórkę. Będą dla mnie bardzo smutne. Tak mi Ciebie brakuje Okruszku. Ostatnio pracy usłyszałam ,że wszystko co nas spotyka jest po coś. Tylko ja nie znajduje odpowiedzi dlaczego nie było Ci dane się urodzić? Dlaczego zabrano mi Cię o całe życie za wcześnie? Jaki w tym sens? Okruszku bardzo Cię Kocham. Mama
Odpowiedz
#13
Ja też nie rozumiem po co. Mojemu mężowi ktoś kiedyś powiedział "widocznie tak musiało być". Ja nie kupuję tekstu, że musiało ani że po coś. Dla mnie to bez sensu. Dzieci nie powinny umierać. Bardzo Ci współczuję. (*) dla maluszka.
Odpowiedz
#14
Dzień dziecka. To Twój dzień Okruszku. Szkoda że nie możemy go spędzić razem... Brakuje mi Ciebie, tęsknię bardzo.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości