Serce pękło na pół
#1
Lipiec/sierpień 2018:
Nie zapomnę widoku pozytywnego testu. Ogarnęła mnie wielka radość, świadomość, że na świat przyjdzie nasz Mały Wielki Człowiek. Była to ogromna radość, początki naszych starań o Dziecko.
Umówiona wizyta u lekarza, niestety było za wcześnie by cokolwiek zobaczyć na USG, oczekiwanie na kolejną wizytę. 
Niestety podejrzenie pustego jaja płodowego. Beta HCG, wizyta u kolejnego lekarza potwierdziła słowa pierwszego ☹️ Wyrok: wizyta w szpitalu i zabieg. 
Czułam wielką pustkę w sercu. 
Pocieszała mnie jedynie myśl, że będzie dobrze, że to początki naszych starań i następnym razem będzie dobrze. 

Zgodnie z ustaleniami w 3 cyklu wróciliśmy do ponownych starań. Udało się! 2 kreski!  Smile
Wizyta u lekarza, widoczny pęcherzyk ciążowy, ciałko żółte z biegunem zarodkowym. Beta HCG by sprawdzić wzrost. Wkrótce ponowna wizyta by zobaczyć rozwój sytuacji. Jest serduszko, widzę na monitorze pulsujący punkcik. Słowa 'ciąża żywa' dodała mi energii. 
Wielkość wskazuje ciążę młodszą.
Ponowna wizyta za 1,5 tyg. Wtedy dostanę skierowanie na badania. 
Czekamy... 

Dni minęły, lekarz zaczyna od USG. Spodziewał się innego widoku, w końcu to już początek 11tc (licząc od 1 OM)☹️ Serduszko nie bije, zarodek obumarł ?
Skierowanie do szpitala. Powtórka tematu. Tydzień temu wyszłam do domu. 

To moje drugie poronienie. Strata bardziej boli gdyż wiem, że serduszko Heart biło. "Pocieszano" mnie, że nie mam problemu z zajściem w ciążę bo praktycznie oba podejścia się nią kończyły. 

Czekam na wizytę kontrolą, mam się pojawić po miesiączce. Tym razem czekają mnie jakieś badania. Czas pokaże...  Cry
Odpowiedz
#2
Historia identyczna jak moja.... Bardzo Ci współczuję i ślę dużo siły na ten trudny czas
Odpowiedz
#3
Współczuję ci z całego serca,ja też miałam dwa poronienia.Ale nie poddaję się i ty też się nie poddaj.Kiedyś napewno nadejdzie ten dzień kiedy weźmiemt w ramiona nasze dzidziusie a te którym nie było dane się urodzić zawsze będą w naszych sercach.Ściskam cię kochana.
Odpowiedz
#4
Otóż niestety nie, Adulo - nie ma żadnej gwarancji, że kiedyś nadejdzie dzień, gdy weźmiecie w ramiona swoje żyjące dzieci. Nie wszystkim kobietom jest to dane. Dlatego tutaj (na tym Forum) nie pocieszamy w ten sposób, nie mówimy "na pewno", nie gwarantujemy czegoś, za co ręczyć nie możemy.
Można mieć nadzieję, ale pewności nigdy nie ma.
Odpowiedz
#5
Bardzo Ci współczuję obu strat. Dużo siły na ten trudny czas. Ja poroniłam cztery razy ale najbardziej przeżyłam stratę bijącego serduszka właśnie. Przebadajcie się oboje. Mam nadzieję, że znajdziecie przyczynę. Przytulam.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości