Serce pęka drugi raz...
#1
Cześć,
Mam 28lat i już sobie nie radzę ze sobą. W grudniu 2016 urodziłam szczęśliwie córeczkę. Cała ciążę miałam bardzo wysoko podniesione didimery. Mam niewydolność żyły dolnej. 
Kwiecień 2018, 6 tydzień ciąży, plamienie, potem szpital i krwawienie. Odesłali mnie do domu abym tam poronila. Przez lekarza zostałam bardzo źle potraktowana. Udało się, bez bólu fizycznego poronilam samoistnie i całkowicie. Byłam w tedy chora, więc cała wina została zgoniona na moją infekcję. Cierpienie niesamowite, ale tu myślałam że tak się musiało stać, następnym razem urodze zdrowego dzidziusia. 
Październik 2018, jest udało się! Dwie kreski. Duphaston i na pewno wszystko będzie dobrze. 5 tydzień, krwawienie po stosunku. Wizyta u ginekologa, jest pęcherzyk, a po krwawieniu nie ma śladu. Badania bety, coś słabo przyrasta, w ciągu 48h z 13 000 na 16000, potem nagle ładnie skacze do góry. Tydzień 6+2, bije serce dziecka!! Następnie tydzień później, serduszko dalej bije ale lekarz każe zrobić beta. Zaniepokoilo mnie to. Ale rośnie jest 50 000. Wczoraj wizyta u innego gina 9tydzien. Wiwiad przed badaniem usg. Niewydolność zylna? Nie bierze pani zastrzyków? Po poronieniu? To duży błąd. Usg, serce nie bije. Mam wstawić się jutro do szpitala, aby drugi lekarz potwierdził. Płód zatrzymał się we wzroście na 7 tygodniu. Czy jak zjawię sie jutro w szpitalu będą mnie lyzeczkowac? Mam coś zabrać ze sobą? Lekarz mówi że 99procent przyczyną była moja niewydolność i coś zarówno w drugiej jak i trzeciej ciąży się zatkało. Przy następnej daje 99procent na powodzenie przy zastrzykach. Ja już nie chce następnej ciąży, chce wiedzieć tylko czy mój prowadzacy zawalił. Co mam robić dziewczyny w szpitalu jak to będzie wyglądać? Nie chce mi się żyć, nie wiem co mam robić ze sobą. Nie dam sobie psychicznie chyba rady
Odpowiedz
#2
Życzę Ci dużo siły w tym trudnym czasie... Ja roniłam w domu i niestety nie pomogę w aspekcie szpitalnym. Dziewczyny?
Odpowiedz
#3
Taka2016. Bardzo mi przykro ze to wszystko cie spotkało. Lekarz wiedzac o twoich problemach zakrzepowych powinien ci odrazu od poczatku ciazy zalecic heparynę.
W szpitalu powinni cie poinformowac o prawie do pochówku, jesli chcialabys przebadac zarodek pod kątem genetycznym musisz ich wczesniej poinformowac aby dobrze podeszli do zabezpieczenia materialu- badanie na płec i genetyczne są niestety kosztowne. W wielu szpitalach lyzeczkuje sie rutynowo choc nie zawsze to jesy konieczne, ja przy moim ostatnim poronieniu nie chcialam i lekarz przytanął, ale gdybym się nie odezwała to by zrobili zabieg. Poczytaj tutaj na portalu zakładkę z aspektami prawnymi, powinno troche ci rozjaśnic. Dużo siły życz
Odpowiedz
#4
Dziękuję. Frania, a w którym tygodniu ronilas samoistnie? Ja w kwietniu w 6, teraz jest 9tydzien ale zarodek zatrzymał się na 7 z hakiem. Będę rozmawiać jutro z ordynatorem. Kazal mi jutro wstawić się w szpitalu, aby drugi lekarz potwierdził że serce nie bije. W sumie nic mi nie mówił o lyzeczkowaniu. Martwi mnie bardziej że już 2 tydzień chodzę z martwym dzieckiem.
Odpowiedz
#5
Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty Sad Dostaniesz pewnie tabletki poronne, potem kolejny raz.... i zacznie się ból i krwawienie, trwać to może różnie, od kilku godzin do pewnie nawet doby. Ważne, żeby być na czczo, bo w każdej chwili możliwy jest zabieg.
Wiem, że teraz nie chcesz o tym myśleć, bo jeszcze nie możesz próbować nawet uporać się z tą stratą, ale poznanie przyczyn to coś, czego wiele z nas chciałoby doświadczyć. W razie czego możesz zbadać różne sprawy, żeby potwierdzić diagnozę. Jest wątek o badaniach po poronieniu. Przetrwasz ten trudny czas!
Odpowiedz
#6
Czytałam o możliwości pochówku, ale nie mam siły na te formalności, wiem że będę żałować
Odpowiedz
#7
Nie wszystkie kobiety zalują ze nie dokonały pochówku. Zawsze mozesz dowiedzieć się czy, gdzie i kiedy organizowany jest pochowek zbiorowy. Ja pochowałam dopiero 4 dziecko. W szpitalu bylam po 1, miałam łyzeczkowanie bo nikt mnie o zdanie nie pytał, a jesli nawet to i tak byłam w takim szoku ze na wszystko bym przystała, i przy 4, wtedy od razu mówilam ze chce uniknąć jak się da oczywiscie. A przy obu zarodki miały po 17 mm czyli koło 8 tygodnia
Odpowiedz
#8
(Thu, 20 Grudnia 2018, 10:19:21)Tika2016 napisał(a): Cześć,
Mam 28lat i już sobie nie radzę ze sobą. W grudniu 2016 urodziłam szczęśliwie córeczkę. Cała ciążę miałam bardzo wysoko podniesione didimery. Mam niewydolność żyły dolnej. 
Kwiecień 2018, 6 tydzień ciąży, plamienie, potem szpital i krwawienie. Odesłali mnie do domu abym tam poronila. Przez lekarza zostałam bardzo źle potraktowana. Udało się, bez bólu fizycznego poronilam samoistnie i całkowicie. Byłam w tedy chora, więc cała wina została zgoniona na moją infekcję. Cierpienie niesamowite, ale tu myślałam że tak się musiało stać, następnym razem urodze zdrowego dzidziusia. 
Październik 2018, jest udało się! Dwie kreski. Duphaston i na pewno wszystko będzie dobrze. 5 tydzień, krwawienie po stosunku. Wizyta u ginekologa, jest pęcherzyk, a po krwawieniu nie ma śladu. Badania bety, coś słabo przyrasta, w ciągu 48h z 13 000 na 16000, potem nagle ładnie skacze do góry. Tydzień 6+2, bije serce dziecka!! Następnie tydzień później, serduszko dalej bije ale lekarz każe zrobić beta. Zaniepokoilo mnie to. Ale rośnie jest 50 000. Wczoraj wizyta u innego gina 9tydzien. Wiwiad przed badaniem usg. Niewydolność zylna? Nie bierze pani zastrzyków? Po poronieniu? To duży błąd. Usg, serce nie bije. Mam wstawić się jutro do szpitala, aby drugi lekarz potwierdził. Płód zatrzymał się we wzroście na 7 tygodniu. Czy jak zjawię sie jutro w szpitalu będą mnie lyzeczkowac? Mam coś zabrać ze sobą? Lekarz mówi że 99procent przyczyną była moja niewydolność i coś zarówno w drugiej jak i trzeciej ciąży się zatkało. Przy następnej daje 99procent na powodzenie przy zastrzykach. Ja już nie chce następnej ciąży, chce wiedzieć tylko czy mój prowadzacy zawalił. Co mam robić dziewczyny w szpitalu jak to będzie wyglądać? Nie chce mi się żyć, nie wiem co mam robić ze sobą. Nie dam sobie psychicznie chyba rady

Współczuję Ci bardzo. Do szpitala się spakuj na dwa, trzy dni, na wszelki wypadek. Mogą Cię przytrzymać na obserwację. Jeżeli diagnoza się potwierdzi czego Ci nie życzę oczywiście. Gdyby jednak się potwierdziła to pewnie zaczną od tabletek dopochwowych, potem kontrolne usg i dopiero gdyby poronienie nie było całkowite zabieg łyżeczkowania. Ja miałam problemy z krzepliwością. Zastrzyki były wybawieniem. Pozdrawiam ciepło.

Pokręciłam trochę. Chodzi o to, że mnie kiedyś trzymali ponad tydzień, żeby potwierdzić, że ciąża się nie rozwija. Dopiero po takim czasie dostałam tabletki dopochwowe. Wtedy obyło się bez łyżeczkowania.
Odpowiedz
#9
Zaniedlugo jadę do szpitala. Trzymajcie za mnie kciuki.
Każda z ciąż, które poronilam rozpoczyna się ostra infekcja górnych dróg oddechowych. Zaczęły się w 5 tygodniu, skończyły w 7. Dwa tygodnie ostrego kaszlu, bólu gardła. Czy to mogło mieć też wpływ?
Odpowiedz
#10
Tika, trzymam kciuki. Jesteśmy Z Tobą.
Odpowiedz
#11
Tika, trzymaj się.
Odpowiedz
#12
Jestem w szpitalu. Będą podawać mi tabletki. Boję się bólu
Odpowiedz
#13
Nie wahaj się prosic o pomoc. Jeden doktor odmówi, pytaj drugiego, trzeciego, pielęgniarki, położne. Polskie prawo nie dość ze zezwala, to nakazuje usmierzanie bólu.
Odpowiedz
#14
Ja dostałam kroplówke z paracetamolu
Odpowiedz
#15
Tika bardzo mi przykro.

Też miałam podane tabletki. Mnie nic kompletnie nie bolało - może i Ciebie nie będzie. A roniłam pod koniec 12. tygodnia - zarodek miał ponad 3cm.
Odpowiedz
#16
Dziewczyny a po ilu wam zaczęły działać? Ja 3,5h zaaplikowalam 4 Globulki i dalej nic. Jedynie momentami leciutki bol brzucha. Krwawienia ani plamienia nie widac
Odpowiedz
#17
Kwestia indywidualna. Pewnie jak nie ruszy to dostaniesz nastepne
Odpowiedz
#18
Ja mialam podane jakies tabletki o 13 i o 19 sie zaczelo - godzine wczensiej dostalam goraczki i czulam jedynie bole miesiaczkowe takie slabe. Ale tak, jak Frania pisala - to kwestia indywidualna.
Odpowiedz
#19
Bardzo mi przykro Tika, jesteśmy z Tobą.
Odpowiedz
#20
Zaraz wychodzę do domu. Nie miałam zabiegu, lekarz po usg mówil że wiele nie zostało i mogę iść do domu, a za 5 dni kontrola. Chociaż mówił że lyzevzkowanie to standard. Powiedziałam że nie chce. Boli mnie serce, dusza. Widziałam każda cząstkę, która była stworzona dla mojego dzidziusia, widziałam prawdopodobnie jego samego. Boże dlaczego

Dziękuję wam za wsparcie
Odpowiedz
#21
Teraz trudny czas przed tobą Tika. Bądz dla siebie wyrozumiała i pozwól sobie na żałobę. I pamiętaj że nikt nie ma prawa zmusić cię do świętowania w najbliższych dniach jeśli nie masz na to siły i ochoty.
Odpowiedz
#22
Tika, bardzo mi przykro.
Odpowiedz
#23
Tika, trzymaj się. 

Nie bój się płakać, daj sobie czas na żałobę. Jeśli Ci to pomoże, pisz tutaj. Tu wszystkie Cię rozumiemy i przeżywamy to samo. 

Zostałaś mamą swojego małego Aniołka.
Odpowiedz
#24
Dziękuję dziewczyny za ciepłe słowa. 

Teraz przed nami święta, czas radości, dla nas smutku. Tak bardzo mi dziś źle. 

Wczoraj po ergotaminum w nocy znowu miałam bóle w krzyżu, nie mogłam spać tylko w głowie przewijala mi się chwila w gabinecie.. Serduszko nie bije, czekaj szukam. Te słowa lekarza... Cały pobyt w szpitalu.
Odpowiedz
#25
Te straszne chwile zostają w pamięci na długo. Wiem co znaczy tracić dziecko przed Świętami. Skoro najbliższy czas nie może być czasem radości, niech będzie czasem spokoju.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości