Mój Bąbelek
#1
Straciłem maleńkie życie. To było naprawdę szybko, ale moj cały organizm dawał mi jasbe znaki że to było życie.. 
Najgorsze jest to że nikt z mojego otoczenia mnie nie rozumie. Dla męża jest to totalna abstrakcja a ja siedzę sama w domu i płaczę.
Jest mi strasznie ciężko.
Odpowiedz
#2
MalgorzataD bardzo mi przykro z powodu Twojej straty...
Odpowiedz
#3
Kochana,

Dobrze, że tu trafiłaś. Tutaj rozumiemy, tutaj opłakujemy nasze dzieci: bo niezależnie od tego, jak długo miałyśmy w sobie drugie życie, jest to niesamowita tragedia.

Życzę Ci wiele siły w najtrudniejszych, pierwszych dniach i ślę wiele dobrych myśli.
Odpowiedz
#4
Bardzo mi przykro. W tym momencie nie ma dobrych słów, żeby ukoić Twój ból.
Odpowiedz
#5
Małgorzato, bardzo Ci współczuję. Sama niedawno to przeżyłam. Przykro mi, że nie masz wsparcia w najbliższych. Tutaj zawsze możesz napisać co czujesz, wszystkie nas tutaj łączy to samo...
Odpowiedz
#6
W zeszłym tygodniu trafiłam do szpitala. Z krwawieniem mocniejszym niż miesiączkowe. Przy tym dziwny ból brzucha. Pogotowie które sama wezwałam zabrało mnie na izbę. Po trzech godzinach oczekiwań na wyniki po badaniu krwi i usg., usłyszałam "ciąża zaczęło się poronienie" wbiło mnie w fotel
Jakbym dostała w twarz
Lekarz kazał iść na oddział, czekać na ciąg dalszy badań
Nie wiem czy bardziej byłam zła czy zrozpaczona i przerażona
Zaczęłam liczyć dni od ostatniego okresu
Nagle wielkie zamieszanie i nerwowe wołanie na kolejne usg, tym razem chirurg ginekolog.
Młoda lekarka asystujaca miała dziwnie szklane oczy, moja głowa zaczęła wariować, gdy usłyszałam "ciąża pozamaciczna, lokalizacja prawy jajnik, jajowod, krew w otrzewnej"
Lekarz powtórzył i zaczął pośpiesznie i stanowczo tłumaczyć że konieczna jest pilna operacja, gdy spytałam o dziecko popatrzył na mnie ze zdziwieniem, nie przyszło mi do głowy że spotyka mnie znowu to co we wrześniu. Nie wiem gdzie moje myśli wedrowały, czulam mdłości które nie chcą mnie opuścić do tej pory
Operacja się udała, tak twierdzi lekarz, bo przeżyłam. Nie mam jednego jajowodu
Piszę do Was wszystkich żeby Was ostrzec, uczulić na własny organizm, by nie lekceważyć żadnych problemów i nie dać się ogłupić komentarzom bliskich że z czymkolwiek przesadzacie
Uratowalam sobie życie, gdy Mąż myślał że moja depresja po raz kolejny szaleje, przykre
Nie dobrze mi
Nie osadzajcie mnie że tak szybko że się nie zabezpieczalam
Nie oceniajcie, bo wiem że jestem żałosna
Po prostu chcę być kochaną
Odpowiedz
#7
Bardzo mi przykro z powodu tego, że straciłaś kolejne dziecko oraz część siebie. 

Wiesz, tutaj nikt Cię nie oceni ani nie osądzi - jeśli spróbuje, bo teoretycznie może spróbować - to w tym miejscu są Strażnicy - tak, przez duże "S" - i wierz mi, że szybko taki delikwent zostałby spacyfikowany. 

Jesteś tu bezpieczna.

Nie jesteś żałosna. Nie jesteś. Choć rozumiem, że możesz czuć teraz przeróżne, okropne rzeczy. Ale to nie znaczy, że jesteś taka jak czujesz, że jesteś.

Bardzo, bardzo mi przykro, że Twoje dziecko niefortunnie zamieszkało w jajowodzie. To jest tragedia, ale to nie jest Twoja wina - nawet gdy serce i samooskarżające myśli teraz twierdzą inaczej.
Odpowiedz
#8
Malgorzato, i mi przykro, że musiałaś pożegnać dwójkę swoich Dzieci. W moich oczach nie jesteś ani trochę żałosna. A maleńkie życie jest tyle samo warte co te dorosłe, to wielka strata.
Odpowiedz
#9
Mijają kolejne dni. A ja nadal nic nie wiem. Do okoła ciągle słyszę że mam sie pozbierać i żyć dalej. Bo mam męża i córkę. Ale są momenty że nie potrafię, nie mogę. Moje ciało nadal zachowuje się jakbym była nadal w ciąży. Nabrzmiałe piersi stawiający się brzuch. Ból spojenia i miednicy każdego wieczora niemal uniemożliwia mi chodzenie.
Nie mogę, nie wiem co mam robić jak sobie z tym poradzić.
Odpowiedz
#10
Pozbierasz sie i bedziesz zyc dalej. Ale dopiero wyedy kiedy ty poczujesz ze jest na to czas, a nie wyedy kiedy inni ci kaza. Nie sluchaj ich.
Co lekarz mowi na te dalsze objawy?
Odpowiedz
#11
Dzisiaj idę do lekarza na kontrolę. Brakuje mi zaangażowania najbliższych. Nie chcę od nich uzalania nade mną. Chcę mieć komu się wypłakać wyżalic przytulić. Wszyscy każą mi się brać w garść. Wczoraj się dowiedziałam że szwagierka jest w 5 mcu, wcześniej 2razy poroniła. Nic nie mówiła bo nie przepada za mną. Powiedział mi o tym Mąż który w głosie miał, no widzisz Ona się trzyma a ty? Jesteś słaba i beznadziejna. Do tego mnie krzywdzisz i ranisz bo jesteś wredna i nie miła. To mi powiedział.
Dzisiaj nie mogę wstac z łóżka wszystko mnie boli. Głowa mi pęka. Chcę mi się wymiotować.

Nie wiem co się dzieje. Mam wspaniałe dziecko. Ale nie mam siły.

Nie umiem spać spokojnie. Od trzech tygodni nie wychodzę z domu
Odpowiedz
#12
Myslalas o psychologu?
Odpowiedz
#13
Tak. Jestem pod kontrolą
Ale to nic nie zmieni
Lekarz nie przytuli
Nie powie że kocha, to nie to samo.
Odpowiedz
#14
Czuję się jak śmieć
Mąż uważa że nie zasługuje na dobre traktowanie, bo jestem wredna, a raz miła
Jak go przeprosze to mi pomasuje blizne na brzuchu, nie wiem co to wszystko znaczy, może to wszystko to tylko sen? Jakiś ponury żart.....
Odpowiedz
#15
Uważam, że każdy zasługuje na dobre traktowanie. Małgorzato, Ty jesteś bardzo ważna, nie powtórzę nawet Twojego słowa, bo w żadnym wypadku Ciebie nie określa. Spotkała Cię tragedia, spróbuj siebie dobrze traktować.
Będę Cię odwiedzać.
Odpowiedz
#16
Nie wiem czy sama jestem w stanie coś zrobić. Czuję się bez innych ludzi nikim. Bo nie czuje się akceptowana.
Odpowiedz
#17
Wiem, że to ból czuć się samotnym, ale Twoja wartość nie siedzi w innych ludziach, w tym, co myślą o Tobie. Nawet ci, którzy kochają nieraz zawodzą. Gdybym tak w ludziach szukała swojej wartości, szybko bym ją straciła.
Odpowiedz
#18
Małgosiu mężczyźni inaczej to przeżywają, chociaż my oczekiwałybyśmy, żeby czytali nam w myślach i robili to czego od nich oczekujemy. Działają zadaniowo...szukają rozwiązań. Jesteśmy z Tobą!
Odpowiedz
#19
Jestem znowu w szpitalu
W poniedziałek lekarz znalazł na jajniku torbiel
Dzisiaj zaczęłam krwawic
Boli mnie
Odpowiedz
#20
Bardzo mi przykro.
Daj znać, co postanowią lekarze.
Odpowiedz
#21
Lekarze postanowili że będą mnie obserwować do poniedziałku. Czuję się fatalnie jestem sama ze sobą. Na wierzchu niby wesoła mina. Ale duszę się.
Nie śpię w nocy.
Proszę pomóżcie mi bo nie radzę sobie.
Odpowiedz
#22
Czego potrzebujesz? Co mogłoby przynieść odrobinę ukojenia?
Odpowiedz
#23
Potrzebuję ciepła i miłości. Wiem że mąż nie rozumie, ale ja chcę tylko akceptacji dla moich wybuchów, płaczu. Chcę żeby pytał, głaskał i przytulał. Nie krytykował. Nie kazał brać się w garść.
Odpowiedz
#24
A powidzialas mu to WPROST?
Odpowiedz
#25
W szpitalu jest pewnie jeszcze bardziej samotnie niż w domu? Też popieram próbę zakomunikowania mężowi swoich potrzeb.
Z drugiej strony wiem, że ciężko jest być dla kogoś, kto bardzo cierpi i komu, jak się wydaje, nie można pomóc w sensie natychmiastowego "wyleczenia". Ale w poczuciu, że jest się ważnym i kochanym, moim zdaniem, łatwiej przechodzić przez to, co i tak jest do przejścia.
Jak się czujesz fizycznie? Czy tamte wcześniejsze objawy, o których pisałaś (bóle i inne) mogły być związane z torbielą?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości