Mój mały bohater
#1
Długo zbierałam się do opisania swojej historii. Nie lubię pisać i poprostu nie umiem ale spróbuję. 
Gdy w styczniu b.r. dowiedziałam się że jestem w ciąży ogarnęło mnie radość. W domu mam 3,5 letnią córkę i zawsze z mężem marzyliśmy o drugim dziecku.  Gdy na teście ciążowym zobaczyłam dwie kreski od razu zadzwoniłam do męża. Strasznie się cieszyliśmy. Córce też od razu powiedziałam , że mamusia nie może jej teraz podnosić bo ma dzidziusia w brzuchu. Zadzwoniłam tego samego dnia do lekarza w celu potwierdzenia ciąży.  Po paru dniach wizyta u lekarza i jest potwierdzenie ciąży i usłyszenia po raz pierwszy pięknie bijącego serduszka. Czułam się w ciąży świetnie. Wszystko przebiegało dobrze. Pierwsza wizyta na badania prenatalne. Dzidzia strasznie się wierciła i nie można było dobrze go zbadać. Lekarz zalecił zrobienie testu pappa ponieważ mam 33 lata żeby wyeliminować ryzyko jakiejkolwiek choroby. Następna wizyta wszystko niby dobrze ale z testu papka wyszło duże prawdopodobieństwo wystąpienia zespołu Downa. Gdy lekarz mi to powiedział zalała mnie fala ciepła. Jechałam do domu z płaczem i ze strachem co dalej. Od razu też zadzwoniłam do lekarza genetyka, by wykonać odpowiednie badanie w celu wykrycia wady genetycznej u mojego dziecka. Oczywiście wykonałam badanie genetyczne na które czekałam 6 długich tygodni. Gdy odebrałam wyniki jaka była moja radość z mężem, że nasze dziecko jest zdrowe. Okazało się że pod sercem noszę syna. Zawsze marzyłam o synu i córce. Moje marzenia zaczynają się spełniać. Wtedy myślałam, że nic złego nas już nie spotka. Czas leciał, brzuszek robił się coraz większy. Córka ciągle to całowała i głaskała i nie mogła się już doczekać braciszka. Termin porodu miałam na 17 września. Czerwiec i lipiec był ciężki dla mnie z powodu upałów. Puchłam i strasznie było mi ciężko. Wszystko było ok aż do 9 sierpnia. Z 8-9 sierpnia dostałam skurczy był to 33 tc ciąży. Czułam że coś jest nie tak. Przecież za wcześnie na poród. Od razu też pojechałam z mężem do szpitala. Tam już wszystko działo się bardzo szybko. Okazało się że mały ma obrzęk płodu. Od razu wykonano cc. Zapytano nas czy wyrażamy zgodę na ochrzczenie syna. Lekarze poinformowali nas że nasz synek nie przeżyje. Był renomowany 2 razy. Zdążyłam się z nim pożegnać. Był taki piękny. Mój syneczek Szymon. Żył 3 dni. Walczył dzielnie . Za niedługo miną 3 miesiące jak to nie ma, a ja nadal płaczę i nie umiem się pozbierać. Codziennie chodzę na grób. Jest mi ciężko to wszystko zrozumieć. Chociaż mam w domu córkę to strasznie mi go brakuje. Staram się jakoś żyć dalej dla mojej rodziny ale jest mi ciężko. Nie potrafię już się śmiać. Boję się tego co przyniesie mi przyszłość. Ale dzięki tej tragedii docenia to co mam. 
Byłeś i jesteś moim małym cudem. Moim bohaterem. Na zawsze pozostaniesz w moim sercu. Opiekuj się Twoją siostrą i daj mi siłę by to wszystko przetrwać. 
KOCHAM CIĘ SZYMONKU
Odpowiedz
#2
Aniu, bardzo mi przykro...
Odpowiedz
#3
Aniu. Jestem z Tobą.
Odpowiedz
#4
Aniu, tak bardzo mi smutno ... Przytulam Cię do serca, pamiętaj nie jesteś sama.
Odpowiedz
#5
Dziękuję Wam za wsparcie dziewczyny. Jak sobie poradzić z ciągłym bólem i tęsknotą. Niby pogodziłam się z jego odejściem ale ciągle o tym wszystkim myślę. Analizuje gdzie popełniłam błąd. Strasznie mi ciężkoSad. Ania S 85
Odpowiedz
#6
Kochana współczuję ci ogromnie. Musiał to być dla ciebie ogromny szok. Daj sobie czas,masz prawo płakać,krzyczeć i szlochac. Strata dziecka to najgorsze co może spotkać matkę.
Odpowiedz
#7
Ślę Ci wiele dobrych myśli.
Odpowiedz
#8
Dzisiaj mijają 3 miesiące od kiedy Cię nie ma już z nami. Nie ma dnia abym o Tobie nie myślała. Mam nadzieję, że tam gdzie jesteś jest Ci dobrze. Do zobaczenia synku. KOCHAM CIĘ [*]
Odpowiedz
#9
[*] dla twojego synka
Odpowiedz
#10
Kochana moja historia jest bardzo podobna. U mnie 33+3tc. Uogólniony obrzęk płodu. Nigdy nie znaleziono przyczyny. Dzisiaj mija 50 miesięcy od najgorszych chwil w moim życiu. I teraz już jest łatwiej. Ale pamiętam ten czas na samym początku. Gdy ból paraliżował, zabierał oddech a łzy nie chciały przestać płynąć. Ten trudny czas grudniowy. Oh jak bałam się tych nadchodzących urodzin (moich), Świąt i Nowego Roku. I to był trudny czas. Nie wspominam go najlepiej. Ale jak przyszedł Nowy Rok poczułam, że łzy zaczynają płynąć rzadziej, że smutek nie przytłacza Tak do ziemi. Nie wiem kiedy u Ciebie nastąpi taki moment, ale wierz mi nastąpi. A teraz płacz tyle ile czujesz że musisz. To czas Twojej żałoby.
(*) dla Szymonka
Odpowiedz
#11
Bardzo mi przykro z powodu twojej straty. Sad Mam nadzieję, że sobie radzisz.
Odpowiedz
#12
U nas też nie wiadomo co býlo powodem obrzęku. Boję się świąt. Boję się tego co mnie czeka. Chociaż mam córeczkę i ona dodaje mi sił to brakuje kogoś. Kogoś kto był ze mną przez 8 miesięcy. Wiem, że czas leczy rany ale na razie chce mi się wyć z bólu i tęsknoty. Codziennie zadaję sobie pytanie Dlaczego on? Dlaczego to mnie spotkało. Ale muszę z tym żyć. Nigdy nie sądziłam, że jest tyle mam, które opłakują swoje dzieci. To straszne . Dziękuję, że w tym bólu nie jestem sama. Że są tu mamy które ciepłym słowem dodają mi siły i wiary w to że jeszcze zaświeci i dla mnie słońce. Dla mnie wszystkie aniołkowe mamy są bohaterkami. Dla wszystkich małych aniołków(*)
Odpowiedz
#13
Ja z jednej strony ubolewałam, że nie mam jeszcze dzieci a z drugiej strony było mi "łatwiej" rozpaczać bo nie musiałam przed starszym dzieckiem trzymać fasonu. Dlatego w mojej opinii jesteś bohaterką że ten fason starasz się trzymać. Bo to nie jest łatwe. Wiedz tylko, że jak czujesz, że się rozpadasz to pozwól sobie na to. Bo jest Ci to potrzebne.
Odpowiedz
#14
Muszę się trzymać jakoś przed córką ale nie jest to łatwe. Nie chcę by widziała mnie jak płaczę. Nie jest łatwo dusić tych emocji w sobie dlatego płaczę jak nikt tego nie widzi. Jest to straszny ból, który przeszywa całe ciało. Dziękuję za to wsparcie bo jest mi to teraz bardzo potrzebne. Mój mąż też bardzo cierpi ale przed córką musimy się trzymać. Ona wie że na gwiazdce jest jej braciszek, który ją pilnuje. Ciężko jest 3.5letniemu dziecku wytłumaczyć co się stało. Ale na pewno gdy będzie starsza wszystko jej opowiem.
Odpowiedz
#15
My naszemu synowi (2.5l) tłumaczymy już że miał starszego braciszka który jest w niebie z Aniołkami i dlatego chodzimy do niego na Cmentarz i zapalamy mu światełko aby wiedział, że o nim pamiętamy.
Odpowiedz
#16
Kochany synku za niedługo miną 4 miesiące jak Cię nie ma z nami, a ja wciąż nie mogę się z tym pogodzić. Nie ma dnia abym nie płakała za Tobą. Przed nami Mikołaj i Święta. To miał być nasz czas. A teraz wolałabym wykreślić je z kalendarza. Jest mi strasznie ciężko bez Ciebie. Nie wiem jak mam sobie z tym bólem poradzić. Szymusiu kochany daj mi siłę by to wszystko przetrwać.
Odpowiedz
#17
Aniu, tak dobrze Cię rozumiem.  
Przytulam wirtualnie. Wysyłam ciepło!
Odpowiedz
#18
Dzisiaj mijają 4 miesiące bez Ciebie. Nie ma dnia abym o Tobie nie myślała. Tęskniła . Płakała.
Dla Ciebie syneczku (*)
Odpowiedz
#19
(*) dla Szymonka.
Dużo sił. Tak dobrze Cię rozumiem.
Odpowiedz
#20
Kochanie dzisiaj Twoje święto. Pamiętam, tęsknięi nigdy Cię nie zapomnę- mama.
Dla Ciebie mój Aniele (*)
Odpowiedz
#21
(*) dla Szymonka. Mój Okruszek też odszedł 8/ 9 sierpień 2018. Tak mocno tęsknię...
Odpowiedz
#22
Joie dziękuję. Również współczuję Ci straty. Dla Twojego Okruszka (*).
Odpowiedz
#23
Dokładnie rok temu o godzinie 19:00 straciłam Cię na zawsze mój syneczku :,(.
Tak bardzo za Tobą tęsknię mój Aniołeczku :*
Odpowiedz
#24
Aniu dla Twojego Szymonka (*)
Odpowiedz
#25
Anulik dziękuję :*
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości