Skarby ludzkich serc.
#26
Tak bardzo Cię rozumiem. Cieszyłam się na tę święta bo miały być to pierwsze święta z naszym synem. Najlepiej bym je wykreśliła z kalendarza. Kochana życzę Ci dużo siły i spokoju.
Odpowiedz
#27
Ja również najchętniej wykreśliłabym tegoroczne Boże Narodzenie z kalendarza, ale nie mogę tego zrobić mojej Rodzinie...
Mamie i młodszej Siostrze w szczególności, jest do mnie bardzo przywiązana...
Zresztą...Wigilia w tym roku budzi we mnie skrajne uczucia...
Z jednej strony to pierwsza wspólna z moim Ukochanym...a z drugiej strony bez Synka.
Bez Dzieciątka pod Sercem, dzięki któremu miały to być NAJPIĘKNIEJSZE Święta mojego życia.
Miałam być wykluczona z tych wszystkich przedświątecznych obowiązków, ze względu na duży brzuszek,a przede wszystkim jego lokatora...
Miałam stać przed lustrem i marudzić, że nie mieszczę się w żadną swoją kieckę "Ale hej, to nic! Najważniejszy jest Maluszek. I to nawet fajnie, że żadna kiecka nie pasuje."...
Tymczasem im bliżej Świąt tym ze mną gorzej.
Jest źle. Bardzo źle. Już drugi raz w tym tygodniu miałam napad panicznej histerii...
Zaczyna się od pozornie błahych spraw...a kończy na ogromnym cierpieniu, rozdzierającej Tęsknocie...za Nim...
Ciągle słyszę, jak bardzo Wszyscy są ze mnie dumni, że tak pięknie sobie radzę...
I fakt-staram się. Są nawet chwile, kiedy i ja wierzę, że sobie radzę. Nawet szczerze się uśmiecham...
Ale później...przychodzą takie dni jak dziś, kiedy jakiś głosik szepcze mi do ucha, że nie mam do tego prawa.
Że powinnam cierpieć. Może za szybko zdecydowałam się na powrót do pracy?
Może za dużo wzięłam na siebie...?
Nie wiem już, co mam robić...To tak boli...Rozdziera.
Tak bardzo się boję...
Czy już zawsze tak będzie?
Już nigdy nie będę w pełni szczęśliwa?
Ile może znieść jeden mały człowieczek?
Tyle prób już w życiu przeszłam, pomimo młodego wieku.
Tyle "potworów" musiałam pokonać.
I jestem z tego dumna...dzięki tym walkom jestem tym, kim jestem...
A raczej byłam...Bo teraz już sama nie wiem kim jestem...
Jedyne, czego jestem pewna to LĘK. Rozdzierająca Tęsknota.
Odpowiedz
#28
Margo minęło bardzo niewiele czasu.Nie wymagaj od siebie bycia dzielną.Nie musisz sobie radzić.To będą dla Ciebie trudne święta.Nikt raczej Ci nie odpowie czy będziesz kiedyś w pełni szczęśliwa.Każdy ma swoją definicję szczęścia.Pewnie z czasem będzie bolało trochę mniej.przytulam mocno.
Odpowiedz
#29
Dziękuję za Twoje słowa.
Dodały nieco otuchy. 
Odwzajemniam ciepło i również przytulam.


"I oby w Nas złośliwe jędze
 Pozamieniały się w owieczki,
 A w oczach mądre łzy stanęły
 Jak na choince barwnej świeczki."




https://www.youtube.com/watch?v=R6oa4zBRKB8
 Najpiękniejsze kolędy, jakie znam...
Odpowiedz
#30
Niech Ci się to wszystko, Margo, "rozplątuje", te węzły, supełki, w Twoim tempie.
Po latach mnie nie boli tak samo. Tęsknię ze spokojem. Ale pierwsze Święta Bożego Narodzenia były szczególnie trudne. W ogóle było trudno. Pełnia szczęścia? Nie, u mnie to inne, przedefiniowane szczęście. "Na otarcie z oczu wszelkiej łzy" jeszcze czekam.
Odpowiedz
#31
Tak bardzo boli...Synku.
Tak tęsknię. Szczególnie dziś.
Modlę się jeszcze o cud.
Ale tak bardzo się boję...Tak bardzo.
Nie przeżyję tego kolejny raz...
Nie poradzę sobie.
Odpowiedz
#32
To już pewne Synku...dołączył do Ciebie Nasz Okruszek...
Boli. Rozpadłam się całkowicie. Chciałabym przestać czuć.
Ból jest nie do zniesienia. 
"To tylko ciąża biochemiczna-zdarza się. Nie ma co płakać.  To jeszcze nie było dziecko."
Błagam...powiedzcie, że mam prawo płakać. Że nie jestem niepoważne...Ja już naprawdę zdążyłam przez tych kilka dni pokochać tego Maleńkiego Okruszka.
Odpowiedz
#33
Margo współczuję :-( oczywiście że masz prawo płakać, nikt nie ma prawa mówić inaczej, zadbaj o siebie, mam nadzieje, że bliscy rozumieją co czujesz, światełko dla Twoich maluchów [*]
Odpowiedz
#34
Masz prawo płakać.
Odpowiedz
#35
Margo, tak bardzo mi przykro...
Odpowiedz
#36
Dziękuję...
Tak strasznie mi ciężko. Nażarłam się tabletek uspokajających...Ale boję się zasnąć. 
To byłby czas niecierpliwego oczekiwania...termin porodu Wiktora miałam na przełom marca i lutego...Okropnie się bałam, jak przeżyję ten okres...Nie spodziewałam się, że będzie TAK trudno...Pozytywny test dał nadzieję...że jednak  będzie powód nie tylko do smutku...Niestety...Los okrutnie ze mnie zadrwił.
Odpowiedz
#37
Margo, masz pełne prawo płakać. Masz prawo czuć złość, smutek, rozpacz, żal, rozczarowanie. Masz prawo do żałoby po utraconym dziecku.
Świat nieczęsto rozumie, my tak. Przytulam mocno.
Odpowiedz
#38
Dziękuję Dziewczyny. 
Wasze słowa bardzo wiele dla mnie znaczą...
Odpowiedz
#39
Dziś najprawdopodobniej byłabym na porodówce. Zamiast tego jadę poznać Borysa...mojego nowego podopiecznego. A mogłam też  być na pierwszym usg z Okruszkiem...Tak bardzo się boję. Boli okropnie .
Odpowiedz
#40
Margo Bardzo mi przykro co Ciebie spotkało.Masz prawo do łez,płaczu,złości to jednak strata dzieci.Dla twoich dzieciaczow (*)(*)
Odpowiedz
#41
To jest tak strasznie niesprawiedliwe, tyle kobiet usuwa swoje dzieci, nie chce ich, katuje, glodzi, znęca się nad nimi. A my te, które oczekujemy naszych malutkich szkrabików zostajemy pozbawiony szansy przytulania ich i przebywania z nimi... 
Nie wiem co czujesz bo każda mama po stracie odczuwa ten straszny ból w inny sposób. 
Ja 20 tygodniu straciłam moich chłopców, urodziłam ich na sedesie bo nie byłam nawet w stanie wstać, za każdym razem gdy myślę o tym dniu wszystko bym zrobiła inaczej... czuje że zawiodłam nie tylko siebie, ale również ich... 
Przechodzimy przez trudny czas i bardzo ciężka, wyboista drogę, ale mamy naszych aniołków są z nami wszędzie i każdy kto mówi "zostaniesz matka zobaczysz " z podniesioną głową i prosto w oczy odpowiemy jestem mama i mam najcudowniejsze dzieci na świecie... 
Życzę Ci abyś znalazła siłę na to wszystko, A i poradzisz sobie będziesz płakać, zadawać sobie pytania, mówić do siebie i patrzeć w niebo z nadzieją że zobaczysz swojego Aniołka- ale dasz radę bo masz dla kogo żyć...
Odpowiedz
#42
Margo, jak przetrwałaś spotkanie z nowym podopiecznym?
Odpowiedz
#43
Dziękuje, że pytasz.
Myślałam, że dobrze. O dziwo nie było tak strasznie, jak się tego obawiałam. Pierwszy dzień zaliczam do udanych. Za to kolejny...musiałam się zwolnić wcześniej, po informacji, że moja Młodsza Siostra miała wypadek...cały dzień spędziłam z Nią w szpitalu. Strach o Nią. Flashbacki. Okropne. Kolejny dzień miałam wolne. Siostra miała operację. Kolejny cały dzień spędzony w szpitalu. Jestem taka zmęczona...Emocje stają się nie do zniesienia. Śmierć goni śmierć. Choroba chorobę. Przeklęta seria niefortunnych zdarzeń od miesięcy staje się nie mieć końca...ani chwili wytchnienia. A dziś...rozpadłam się po raz milionowy. Boli...kilka razy mimowolnie powiedziałam do Małego "Wiktorku "...Jak się na tym załapałam miałam ochotę wybiec stamtąd i krzyczeć. Płakać. I nigdy więcej tam nie wracać. Leżę w łóżku. I wyję. Jestem zrozpaczona...I nie widzę Światła. Kompletnie.
Ps.Wam też dziękuję Dziewczyny, za słowa otuchy.
Odpowiedz
#44
Byliśmy w poniedziałek na wizycie u mojego nowego ginekologa...zaniosłam mu wczoraj wreszcie dokumentację ciąży prowadzoną przez jego poprzedniczkę...Nie znalazł nic oprócz tego, co ustaliliśmy już wcześniej...że nie zleciła podstawowych badań...jedyna nowa informacja jest taka, że według tych papierów przyjmowałam luteinę dwa razy dziennie po sto (oprócz duphastonu, który faktycznie do pewnego momentu brałam)...może gdybym faktycznie ją przyjmowała byłbyś teraz z Nami...? 

Synku Kochany...tak bardzo tęsknię...
Odpowiedz
#45
Margo bardzo mi przykro z powodu straty Twojego dzieciątka.
Nie zadreczaj się takimi pytaniami... Zrobiłaś wszystko co mogłaś dla swojego synka!
Ja brałam i luteinie i duphaston, dziewczynki były zdrowe i nagle świat stanął w miejscu, z badań nic nie wynika. Po bardzo długiej rozmowie z lekarzem teoretycznie wiem, że nic więcej nie mogłam zrobić.
Odpowiedz
#46
Ciężkie jest Dziś.
Przepełnione smutkiem.
Ogromną T Ę S K N O T Ą.
Odbiera dech.
Rozrywa Serce.
Boli.
Tak bardzo.
Jestem już taka zmęczona...
Skąd brać Siłę?
Na wszystko...na Walkę.
Na Codzienność.
Ramiona takie puste...
Czas mija...
Dzień.Tydzień. Miesiąc.
A ból nie traci na mocy.
Noce są takie trudne...
Rozpacz nie do ukojenia.
Codzienne obcowanie z Malcem wzmaga wszystkie te uczucia.
To Ciebie powinnam Synku utulać do snu.
Czuwać. Ocierać łzy. Radować każdym Uśmiechem...
Nie mam już Siły. Czuję się taka słaba...zmęczona...zagubiona.
Pusta.
https://www.youtube.com/watch?v=Sy7k5ZgA_RU
Odpowiedz
#47
Moje Maleństwa Najdroższe...
Kocham Was. I tęsknię. 
Mama
Odpowiedz
#48
Boli dziś.
Okropnie.
Nie mogę oddychać.
Tak bardzo tęsknię ...
Odpowiedz
#49
Przytulam Cię do serca
Odpowiedz
#50
Dziękuję, Kochana .
Miałam wczoraj bardzo ciężki dzień...
Choć to już prawie rok minął...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości