[oddzielony] Sylwiana
agn68 statystycznie dzieci alkoholikow to ambitne bestie.W naszym spoleczenstwie odsetek czynnych alkoholikow jest ogromny a wiec liczba ich dzieci rowniez :-) niestety...

a wiec co za tym idzie dzieci te to: lekrze,prawnicy,dyrektorzy itp. bo tu w dyskusji mowimy o widocznym wrzodzie spoleczenstwa jakim jest pijana zataczajaca sie menelka
a ileż jest wyfiołkowanych pachnących,znęcąjcych się w zaciszu domowym alkoholiczek,narkomanek itp

to jest temat rzeka

pozwoliłam sobie zabrać głos w tej dyskusji poniewaz jako dziecko nieraz musiałam udowadniać że coś znacze mimo rodziny z jakiej pochodze teraz jako dorosła kobieta zabieram głos w obronie tych dzieci które niektórzy skreślają na starcie.
Przepraszam za zaśmiecanie nie swojego wątku
Odpowiedz
Ja dodam tylko jedno. Tak samo, jak każda (chyba) reguła ma swoje wyjątki - tak samo nie wolno uogólniać, gdy kogokolwiek oceniamy... czy to \"menelki\", czy dzieci alkoholików, czy tzw. \"normalne\" kobiety, czy kobiety cierpiące po poronieniu...

Bo oceniać, wygłaszać własne zdanie - owszem - mamy prawo, pod warunkiem, że jest to nasza opinia, nasz głos w dyskusji... pod warunkiem, że tą oceną nikogo konkretnie nie krzywdzimy... (bo przecież jeśli nawet jakaś konkretna \"menelka\" stała się taka z powodu strasznej historii swojego życia, to przecież to, że napiszemy źle o \"menelkach\" w ogóle, bez podania konkretów, nazwiska itp. - to jeszcze nie jest żadna krzywda - prawda?)...

Uważam, że zawsze należy, choćby w domyśle, dodać: często, z reguły, na ogół - ale nie: zawsze, w każdym przypadku, itp. Jeżeli będziemy o tym pamiętać, to dyskusja nie przerodzi się w kłótnię... a będzie miałą jedynie na celu podzielenie się pewnymi poglądami, punktami widzenia, przykładami, itp.
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=freeq]
Bo oceniać, wygłaszać własne zdanie - owszem - mamy prawo, pod warunkiem, że jest to nasza opinia, nasz głos w dyskusji... pod warunkiem, że tą oceną nikogo konkretnie nie krzywdzimy...
Nie wydaje mi się, żeby ta dyskusja w którymkolwiek momencie wyglądała na kłótnię Wink

A da się w ogóle nie krzywdzić negatywną oceną? Mnie krytyka mojej osoby, nawet słuszna, zawsze boli. Zwłaszcza jeśli sama i tak zdaję sobie sprawę w własnej niedoskonałości. Jak pisała masaiimara, czy taka \"menelka\" nie wie, kim jest?

Cytat:[autor cytatu=freeq]
bo przecież jeśli nawet jakaś konkretna \"menelka\" stała się taka z powodu strasznej historii swojego życia...
Podejrzewam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. To zapewne żadna przyjemność być wiecznie zatrutą alkoholem, wyglądać na własną babcię i być oglądaną przez \"porządnych\" ludzi z pogardą.
Sama wiesz, freeg, jak trudno przyjmować ból istnienia bez żadnych znieczulaczy.
Odpowiedz
Wiem, że czasem bywa naprawdę ciężko.....
Wiem też, że konstruktywna krytyka potrafi zdziałać cuda. Może nie zawsze, może nawet nie często, ale bywa, że taka krytyka, choć w pierwszej chwili bolesna, bywa potrzebna....
Czasem tylko po to, żeby coś przemyśleć, może zmodyfikować swoje poglądy.... a czasem po to, żeby definitywnie coś zmienić w swoim życiu....
Nieprawdopodobne? A jednak.....
Odpowiedz
I znowu pojawił się wczoraj temat alkoholu w ciąży...dziewczyna w pracy jest w ciąży, już na L4, ale przyszła pomóc do kwiaciarni ze względu na wczorajsze święto. Szefowa poczęstowała nas po pracy winem, a ta dziewczyna podeszła do swojej koleżanki i upiła łyk wina. Kasia powiedziała jej: Tobie nie wolna. Ona na to: A to tylko jeden łyk, a po za tym miałam smaka, bo odkąd jestem w ciąży to mam smaki na różne, dziwne rzeczy, ale słodyczy nie jem. Nie skomentowałam tego, bo nie znam jej i nie chciałam się wtrącać. Pomyślałam sobie tylko swoje i zagryzłam wargi. Ona jest w 4 miesiącu, termin ma na koniec sierpnia/ początek września. Chwaliła się że będzie chłopiec, a ma już niespełna 2 letnią córeczkę. Pomyślałam sobie, że to podobnie jak ja w ubiegłym roku. I tak trzeba żyć dalej...
Odpowiedz
Sylwiano, nie powstrzymam się tym razem - jakim cudem zmilczysz picie przez ciężarną w Twojej obecności a o innych ciężarnych pijących wypowiadasz się tu w najgorszych słowach? Gdzie w tym jest konsekwencja? Gdzie to potępienie czynu?
Odpowiedz
masaiimara, zadałaś dobre pytanie...hmmm nie potrafię Ci na nie jednoznacznie odpowiedzieć...potępiam picie alkoholu przez kobiety ciężarne, ale chyba nie miałam odwagi zwrócić jej uwagi. Zrobiła to jej koleżanka, która przepracowała z nią kilka lat i w przeciwieństwie do mnie zna ją dosyć dobrze. Ja może się bałam jej reakcji...nie wiem, sama nie wiem...może po prostu stwierdziłam że lepiej się nie wtrącać, skoro słowa koleżanki zbyła w taki sposób. Może miałam ciężki dzień, albo coś mnie zablokowało? Nagle odwaga mnie opuściła? Na pewno szokiem dla mnie była jej obecność tego dnia, nie wiedziałam że przyjdzie do pomocy, w pierwszym momencie łzy ścisnęły mi gardło. Machinalnie wykonywałam swoją pracę, unikając tej dziewczyny i starając się nie zwracać na nią uwagi. Może po prostu okazałam się tchórzem....Może konfrontacja z ciężarną mnie przerosła...
Odpowiedz
Dlaczego? usłyszałam od mojej koleżanki, którą zawsze traktowałam jak młodszą siostrę...zadała mi to pytanie, kiedy straciła dziecko 3 dni po tym jak się dowiedziała że jest w ciąży...po mimo tego że sama przeżyłam taką tragedię rok temu, było mi niezwykle ciężko odpowiedzieć na to pytanie i pocieszyć ją...bo jak można coś takiego wytłumaczyć, jak można pocieszyć matkę która traci dziecko? Odpowiedziałam jej na wszystkie pytania związane ze stratą dziecka i pochówkiem. Przykre było udzielanie takich właśnie informacji. Wolałabym rozmawiać z nią o radości z oczekiwania na dzieciątko, niestety spotkało ją takie samo nieszczęście jak mnie, jak nas Sad obie płakałyśmy, a ja cierpiałam razem z nią, nie tylko dla tego że przypomniał mi się mój zabieg po śmierci Natanielka, ale też dla tego że tak bardzo bolało mnie jej cierpienie, tak bardzo było mi jej żal i znowu nasuwały się stwierdzenia, że to wszystko jest takie niesprawiedliwe Sad
Odpowiedz
Mijają kolejne dni, tygodnie...robi się co raz cieplej, pogoda w sam raz na rodzinne spacery....rozkwitająca przyroda dodaje mi energii, ale sprawia też że jest mi ciężko. Bo te spacery nie wyglądają tak jak powinny, nie spacerujemy z wózkiem, tylko same z Nadusią, albo w trójkę...brakuje tego wózka i jego cudownego właściciela, brakuje Ciebie Natanielku i to bardzo...gdy widzę rodziców prowadzących wózek z dzieckiem, to serce mi krwawi, przełykam łzy i idę dalej, bo co innego mogę zrobić? Nic. Natanielku wszystko w okół budzi się do życie, a Twoje maleńkie życie skończyło się tak przedwcześnie...Kocham Cię synku i tęsknię...bratki na Twoim grobie ładnie rozkwitły, białe bo dla Aniołka, tak powiedziała Twoja siostrzyczka. Kochamy Cię i bardzo za Tobą tęsknimy Sad
Odpowiedz
Minęły Święta Wielkanocne....były spotkania rodzinne, szukanie prezentów od zajączka....tyle że prezentów miało być więcej, dzieci też miało być więcej...Natanielku tak mi ciężko było przetrwać te święta, kolejne święta bez Ciebie...patrzyłam na małe dzieciaczki w kościele i myślałam o Tobie, a po głowie mi się tłukło, Ty też tu powinieneś być, mieliśmy świętować Wielkanoc razem...Nadia przy pieczeniu babeczek powiedziała: jest ich 6, dla każdego po 2, a gdyby Natanielek żył, to dla Niego też byśmy upiekły 2 babeczki. Z jednej strony jest to bolesne, ale z drugiej cieszę się że Nadusia o Tobie pamięta i że o Tobie mówi...Na zawsze będziesz żył w naszych sercach, Natanielku...
Kochamy i tęsknimy za Tobą (*)
Odpowiedz
Dawno mnie tutaj nie było...wiele spraw na głowie, nowa praca, próby odroczenie mojej 6 ciolatki od szkoły - nieudane...potem walka o przeniesienie z klasy mieszanej do klasy 6 ciolatków i stawianie nagrobku Natanielkowi....nerwy, nerwy i ogromny stres, w międzyczasie odwiedziny u znajomych, bo córeczka im się urodziła...gratulacje, uśmiechy radość, a w moim sercu ból i żal, tęsknota i smutek....chociaż sama nie wiem, ale chyba stałam się w tym temacie zimna, jakoś tak zamarzłam od środka...chyba się tak bronię żeby przy każdej takiej okazji się nie rozpłakać, nie rozryczeć...czas mija, a ból trwa...z nagrobkiem były same problemy, z takim brakiem profesjonalizmu i szacunku do klienta się jeszcze nie spotkałam Sad właściwie, to moglibyśmy założyć sprawę wykonawcy, za nie dotrzymanie terminu, za odstępstwa od projektu i za zniewagę mojej osoby, ale wolę o tym jak najszybciej zapomnieć - chociaż nie będzie to łatwe...stwierdziliśmy z mężem, że chyba jakaś siła od samego początku sprawiała nam same przeciwności, a może to miało nas do siebie zbliżyć, umocnić? Nie wiem, wiem za to że mój mąż sam często proponuje odwiedzić Natanielka ( chociaż nie był zachwycony pomysłem pochówku ) ale teraz widzę, że na niego to wpłynęło równie dobrze jak na mnie, potrzebował tego ale chyba nie do końca zdawał sobie z tego sprawę...
Znajomi i rodzina wciąż pytają kiedy następne dziecko....a ja odpowiadam że muszę psychicznie odpocząć, zebrać siły bo to nie jest łatwe, boję się że coś znowu może pójść nie tak....rozmawiamy o tym z mężem i chyba tylko my rozumiemy nasz lęk...chociaż ostatnio śni mi się że jestem w ciąży, śnią mi się bliźniaki, a nawet mała stópka odciśnięta na moim brzuchu...może to już czas by się zastanowić, by pomyśleć o kolejnym dziecku?
W tym miesiącu świętowalibyśmy pierwsze urodziny Natanielka...niestety będą odwiedziny na cmentarzu i chwila zadumy... niemal każdego dnia zastanawiam się jak by wyglądało nasze życie gdybyś był z nami Natanielku, gdybyś żył....było by więcej radości, chodzilibyśmy z Nadią do szkoły, na plac zabaw....

Tak ciężko żyć bez Ciebie Natanielku, Twoja nieobecność tak bardzo boli Sad kocham Cię synku...
Odpowiedz
16go września już za kilka dni...to miał być dzień Twoich narodzin Natanielku...to miał być drugi najszczęśliwszy dzień w moim życiu...to dzień który nigdy nie nadszedł...tego dnia mieliśmy świętować Twoje pierwsze urodzinki...a zamiast radości i szczęścia, zamiast Twojego śmiechu, gaworzenia, wesołej buzi jest niemożliwy ból i przerażająca pustka...Natanielku serce mi pęka, ten ból rozrywa je na drobne kawałki, nadal nie mogę zrozumieć dlaczego odszedłeś, dlaczego umarłeś, dlaczego nie było mi dane nosić Cię na rękach, tulić, całować, dlaczego spotkał nas tak okrutny los??? Dlaczego?
Tak bardzo tęsknię, tak bardzo cierpię, czasem już jestem tym wszystkim zmęczona, chciałabym zasnąć potem się obudzić i przekonać że to wszystko był tylko zły sen...

Kocham Cię synku i tak bardzo mi Ciebie brak...Nadia ogromnie za Tobą tęskni i płacze że nie może się z Tobą bawić...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości