[oddzielony] Sylwiana
#76
Sylwiano to straszne jak zostalas potraktowana! Jakim prawem lekarz mowi do pacjentki ze jego ocena bedzie nieobiektywna! Czyli co gdyby zauwazyl ze cos jest nie tak, nic by nie powiedzial bo Cie nie lubi??? Ja tez uwazam ze napisanie skargi byloby jak najbardziej na miejscu!
Odpowiedz
#77
No ja byłam w szoku gdy tak mi powiedział...a szkoda gadać czegoś takiego się po nim nie spodziewałam. Dzisiaj byłam u innego gin. i musiałam się \"wyspowiadać\" dlaczego chcę zmienić mojego ulubionego lekarza ( chodziłam do niego prawie 7 lat ), więc wyjaśniłam że to nie ja rezygnuję tylko doktor. A gdy zaczęłam opowiadać co i jak, to ten nowy Pan doktor powiedział; aaa to ja już wiem kim pani jest. Dlaczego nie chciała pani zmienić przychodni?
No i kolejny szok! A dlaczego mam zmieniać przychodnię, skoro nie rościłam pretensji do lekarza??? I tak się zastanawiam, że w szpitalu tym chyba za nic mają sobie ochronę danych osobowych i zachowanie tajemnicy lekarskiej. Bo pismo skierowane było do dyrektora, więc wgląd w całą sprawę powinien mieć dyrektor, ordynator, względnie zastępca ordynatora i mój lekarz prowadzący, który też przeprowadzał zabieg łyżeczkowania. A okazało się, że to pismo to czytali chyba wszyscy, bo nawet lekarz u którego dzisiaj była, mówił mi że je czytał! I zadał mi jeszcze głupie pytanie: dlaczego chciałam sądzić się z moim lekarzem? A czy ja chciałam się z nim sądzić? zapytałam. Pismo było dosyć ostro sformułowane, bo chciałam uniknąć jakiegoś odsyłania od Annasza do Kajfasza! I tyle! Dowiedziałam się jeszcze, że lekarze nie wiedzieli (a przynajmniej ten co ze mną dzisiaj rozmawiał) że matka nawet po podpisaniu zrzeczenia się praw do pochówku, ma prawo zmienić zdanie. O urlopie macierzyńskim, który mi się należał tez nie wiedzieli! To co oni wiedzą??? A skoro oni nie wiedzą, to skąd ma to wiedzieć pacjentka? Stwierdził jeszcze, że wierzy że pochówek ten był mi potrzebny aby uczcić pamięć dziecka, bo są rodziny patologiczne, które wszędzie szukają zysku i upominają się o takie pochówki. No ręce mi opadły! Brak mi słów na to wszystko, bo mamy 21 wiek a czuję się jakbym cofnęła się w czasie o jakieś 100 lat! Koleżanka tez mi powiedziała, że spokojnie mogłabym napisać skargę na tego lekarza, ale ona pracuje w tym szpitalu i powiedział, że z nimi procesów się nie wygrywa. A ja też sił nie mam na takie szarpanie się i ciąganie po sądach. Zdecydowaliśmy z mężem, że puki chodzi tylko o tabletki to zostanę tutaj. Potem gdy rozpoczniemy starania o dziecko, to zmienię lekarza i szpital przede wszystkim.
Odpowiedz
#78
rok temu, o tym czasie byłam niesamowicie szczęśliwa...pełna nadziei...mój synek już spał wiecznym snem a ja o tym nie wiedziałam... cieszyliśmy się na usg, żyliśmy w błogiej nieświadomości, w niewiedzy...ale jacy byliśmy szczęśliwi...dlaczego to szczęście musiało się tak brutalnie skończyć????? Tyle bólu...tyle cierpienia, żalu i złości, może nawet nienawiści? A teraz przede mną chyba najcięższy dzień z ciągu tego całego roku...urodziny i śmierć jednego dnia...radość z 6 urodzin córeczki, ale na litość boską jak mam się cieszyć, skoro ten dzień przyniósł również śmierć...cieszyć się w żałobie...cieszyć dla Nadusi, i tylko dla niej, ale Bóg jeden tylko wie jakie to dla mnie ciężkie...nie mogę sobie tego na razie wyobrazić goście, tort, prezenty a moje serce rozsadza ból!!!! Jeszce rok temu byłam taka szczęśliwa...taka szczęśliwa....a pozostał mi tylko ból i łzy....Boże dopomóż mi w tym dniu 22 go lutego, błagam daj mi Boże siły dla Nadusi...Natanielku jeśli możesz to pomóż mamusi, żebym mogła przygotować urodziny Twojej siostrzyczce...żebym mogła się nimi cieszyć...
Odpowiedz
#79
Kocham Cię Natanielku ponad wszystko na świecie! I tak ogromnie tęsknię...
Odpowiedz
#80
tak mi ciężko, tak smutno, tak źle...tak mi pusto bez Ciebie synku...
Odpowiedz
#81
sylwiana - moja ziemska córka też ma urodziny 22 lutego.... a Aniołka straciłam kilka dni wcześniej...
W zeszłym roku zrobiliśmy jej urodziny jak zwykle... śmialiśmy się, choć było tak ciężko.... warto.... bo uśmiech, radość ziemskiego dziecka - to zawsze bezcenne doświadczenie.....

W tym roku też się postaramy....
I Ty dasz radę... na pewno
Odpowiedz
#82
freeq współczuję że Tobie też się tak nieszczęśliwie nasunęły daty Sad.....będzie ciężko - wiem o tym Sad w zeszłym roku też wyprawiliśmy Nadusi urodziny, musieliśmy je przesunąć o 1 dzień z powodu zabieguSad ale się odbyły, bo powiedziałam sobie że choćby nie wiem co, to Nadia musi mieć te urodziny...jak to przetrwałam? Na prawdę nie wiem, po prostu byłam tak jakoś dziwnie nieobecna - obecna, jakby w jakimś transie, uśmiechałam się, rozmawiałam...ale po urodzinach był płacz...w tym roku chcemy zapalić lampiony szczęścia, 6 dla Nadusi i 1 dla Natanielka Smile w zeszłym roku ich nie było bo nie miałam do tego głowy....muszę się w końcu ogarnąć, bo urodziny tuż tuż...

Kochany synku tęsknię, tak bardzo tęsknię...

freek dla Twoich Aniołków (*)(*)
Odpowiedz
#83
I nadszedł niewyczekiwany dzień....podobnie jak w ubiegłym roku rzuciłam się do urodzinowych przygotowań, z tą różnicą, że dzisiaj nie towarzyszy mi obłędny niemal spokój i niedowierzanie...ból tak samo mocno trzyma moje serce, dławi mnie i dusi...zaciskam zęby i prę do przodu...piekę ciasta, robię tort w tym - roku z jednorożcem... specjalnie dla Nadusi...żeby się cieszyła...a dla Ciebie Natanielku nie mam tortu, nie mam prezentu...mam białe serduszko które jutro o 10.40 położymy na Twoim grobie, wypuścimy do Ciebie lampion szczęścia z życzeniami...światełko dla Ciebie kochany synku...ciekawe czy jutro oprócz nas ktoś o Tobie pomyśli, czy ktoś Cię odwiedzi...smutek mnie dławi, ból rozsadza serce....ale chociaż to ogromnie trudne to trzeba żyć dalej...

Do zobaczenie jutro Natanielku (*)
Odpowiedz
#84
[\'] dla Natanielka
Dla Nadusi wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim tego ziemskiego, wyczekiwanego rodzeństwa.
Odpowiedz
#85
U mnie też dziś (a właściwie wczoraj) impreza urodzinowa. Tylko, że ja, choć lutowa mama dwójki dzieci, to z 22 mam tylko dobre wspomnienia. Poród, szczęśliwe pierwsze spotkanie z córeczką, dziś już nastoletnią.... Mnie też ściska na myśl, że na tej imprezie powinien być ktoś jeszcze... 5-cio i pół miesięczne dziecko... Tymczasem była 8-miesięczna córka koleżanki, 3-miesięczny synek drugiej i mnóstwo starszych dzieci.... Tylko naszej najmniejszej kruszynki brakowało....

Życzę Twojej Nadusi dużo zdrówka i uśmiechu...
Życzę Twojemu Natanielkowi pięknych i mocnych skrzydeł....
A obu Twoim dzieciom życzę znów szczęśliwej mamy.....
Odpowiedz
#86
mgj i freeq dziękuję Wam... free, mój Natanielek też by miał 5 miesięcy, więc miałyśmy podobny termin, ja miałam na 16go września... dzieciaków było sporo i 20- sto miesięczny kuzyn Nadusi, takie chwile są właśnie trudne...byłam nerwowa tego dnia i ciężko mi było się skupić, do tego wrzaski i krzyki dzieciaków...nie było lekko, ale dałam radę...stwierdziliśmy z mężem, że chyba się starzejemy Wink Odwiedziliśmy rano Natanielka, wypuściliśmy dla Niego biały lampion z życzeniami...tak trudno uwierzyć że to już rok minął....niewiarygodne ile możemy znieść, przecierpieć i przetrzymać, jak mimo wszystko potrafimy być silne...
Jeszcze raz dziękuję Wam za życzenia i za wsparcie Smile
Dla Waszych Aniołków (*)(*)(*)
Odpowiedz
#87
Właśnie wróciłam z pracy i jeszcze łzy mi się w oczach kręcą....na przystanku spotkałam lokalną grupkę hmmm meneli? To chyba trafne określenie. 2 kobiety i 2 mężczyzn. Młodsza z nich w widocznej już ciąży z papierochem w dłoni. Łzy same mi popłynęły...już kiedyś była w ciąży i oddała dziecko, z tym pewnie będzie podobnie...i ja się pytam dlaczego taka kobieta- alkoholiczka zachodzi sobie w ciążę a potem rodzi bez problemów dziecko. Jak to bardzo mocno boliSad jakie to jest niesprawiedliwe!!! każda z nas przygotowywała się do ciąży, dbała o siebie i maleństwo a koniec spotkał nas tak tragicznySad teraz nie mam już żadnych dobrych myśli... byłam rano u Natanielka, porozmawiałam z synkiem i było mi lżej, ale po tym jak zobaczyłam tę wstrętną alkoholiczkę w ciąży, to czuję już tylko wściekłość i ból, potworny ból...

Natanielku tak bardzo mi Ciebie brakuje...
Odpowiedz
#88
Sylwiana też się zastanawiam dlaczego tak się dzieję :\'( i nie rozumiem . Te nie odpowiedzialne kobiety rodzą zdrowe dzieci paląc pijąc ćpając robiąc inne gorsze rzeczy !!!

Natanielku [*] Sylwiana ściskam
Odpowiedz
#89
Mi też się nóż w kieszeni otwiera gdy widzę takie kobiety lub słyszę o nich.
Z drugiej strony może dzięki takiej menelce jedna z kobiet, która nie może mieć własnych dzieci, będzie mogła to biedactwo przygarnąć i zadbać o to, by już nigdy temu Maleństwu nie było tak źle jak w brzuchu u \"takiej\" mamy....

Bo przecież żadna \"normalna\" kobieta nie oddałaby swojego dziecka....
A właśnie między innymi \"dzięki\" tym menelkom bezpłodne kobiety zostają mamami
A wiec trzeba mieć nadzieję, że to Maleństwo trafi do cudownej rodziny, że nawzajem siebie uszczęśliwią....

Wiem, że nie zawsze tak się dzieje, że czasem te biedne dzieci żyją w tych patologicznych rodzinach lub tułają się od przytułka do przytułka...
Ale niektórym się udaje.....

Ja też Cię ściskam Sylwiana
Odpowiedz
#90
Cytat:[autor cytatu=Sylwiana]
jakie to jest niesprawiedliwe!!!
a co byłoby sprawiedliwe? gdyby nie mogły mieć dzieci, czy gdyby to ich dzieci umierały albo rodziły się chore? czy to byłoby sprawiedliwe? zwłaszcza dla dzieci?
Odpowiedz
#91
Sprawiedliwie by było, gdyby \"takie\" kobiety nie zachodziły w ciążę - przynajmniej do czasu aż dojrzeją, żeby być mamami...
Odpowiedz
#92
PiBi, nikt tutaj nie mówi że sprawiedliwe było by gdyby te dzieci rodziły się chore lub umierały- broń Panie Boże! Te maleństwa nie są niczemu winne. Niesprawiedliwość polega na tym, że one dostają Szczęście z którego sobie nie zdają sprawy i którego nie doceniają, podczas gdy my cierpimy i liżemy rany. Jeśli taka menelka zajdzie w ciążę, to powinna się opamiętać, zmienić swoje życie, bo być może to Bóg daje jej znak, że przyszedł czas na zmianę. Może to dziecko ma pomóc jej w tej zmianie, ma jej dodać odwagi. Ale w tym przypadku to niestety nie działa. Bo skoro chce oddać dziecko- co w tej sytuacji jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem, to powinna przynajmniej dbać o maleństwo puki ma je w sobie. Po porodzie niech sobie dalej pije, pali i robi co chce. Jednak puki jest odpowiedzialna za to maleńkie życie, to powinna się nim zaopiekować. Niesprawiedliwością jest również to, że podczas gdy my cierpimy i czekamy z miłością i ogromnym sercem na upragnione maleństwo, w rodzinach patologicznych rodzą się dzieci, które nie znają miłości, nie wiedzą co to dom, poniewierają się i cierpią. Może to jest sprawiedliwe? Zwłaszcza dla dzieci?
Odpowiedz
#93
Nie jest sprawiedliwe Sad pewnie, że nie, ale świat nie jest sprawiedliwy.
Odpowiedz
#94
Cytat:[autor cytatu=freeq]
A właśnie między innymi \"dzięki\" tym menelkom bezpłodne kobiety zostają mamami
Czy ktoś zechce pokochać dziecko z FAS? Być rodzicem takiego dziecka to maksimum wysiłków i minimum efektów.

Cytat:[autor cytatu=Sylwiana]
Jeśli taka menelka zajdzie w ciążę, to powinna się opamiętać, zmienić swoje życie, bo być może to Bóg daje jej znak, że przyszedł czas na zmianę. Może to dziecko ma pomóc jej w tej zmianie, ma jej dodać odwagi. Ale w tym przypadku to niestety nie działa. Bo skoro chce oddać dziecko- co w tej sytuacji jest jedynym rozsądnym rozwiązaniem, to powinna przynajmniej dbać o maleństwo puki ma je w sobie. Po porodzie niech sobie dalej pije, pali i robi co chce. Jednak puki jest odpowiedzialna za to maleńkie życie, to powinna się nim zaopiekować.
Niestety nie działa. Sama zapewne ma taką historię, że jest trwale pokiereszowana. Nie da rady :|
Odpowiedz
#95
Troche to krzywdzace, że żadna \"normalna\" kobieta nie oddałaby swojego dziecka. A co z mamami, które rodza i zostawiaja w szpitalu, bo na wychowanie nie pozwala im trudna sytuacja rodzinna/materialna. Chcialyby wychowywać, ale nie moga. A tutaj padl osąd, że wszystkie co oddaja dzieci na nie nie zasługują.
Odpowiedz
#96
Znów tworzy się podział na \"my\" kobiety po stracie, które niejako z automatu dbamy o siebie i nienarodzone dzieci i \"one\", te które z jakichś względów nie dbają. A pozbawione są wiedzy, wynikającej z poronienia.
A ja znów powtórzę z uporem maniaka - to nieprawdziwy, sztuczny podział. Są tu mamy, które paliły w ciąży. Są tu mamy, które pytały, czy mogą w ciąży wypić toast albo mówiły, że lekarz pozwolił na lampkę wina.
A FAS może się u dziecka pojawić po jednorazowym wypiciu niewielkiej dawki alkoholu.
Nie jest moją intencją bronić rodzica alkoholika. Bynajmniej. Mam o nich złe zdanie, bo sama jestem dzieckiem jednego z nich. Ale nie czyńmy z siebie tutaj grupy ludzi kryształowych. Bo nie jesteśmy nimi.


I bardzo niesprawiedliwe wydaje mi się mówienie o normalnych mamach w odróżnieniu od nienormalnych, które oddają swoje dzieci do adopcji.
Może byłoby mniej nieszczęśliwych, zaniedbanych czy zabitych dzieci, gdybyśmy nie byli tak bardzo skłonni do piętnowania tych mam, które na taki krok, z różnych przyczyn, się decydują? Trudno jest się narazić na społeczne potępienie, że się \"nie chciało\" wychować własnego dziecka.
A okazuje się, że nie wychować źle, wychować też niedobrze...

I chyba bez cudzysłowia dzięki takim mamom pary bezpłodne czy niepłodne zostają często rodzicami. I są im wdzięczni. Za decyzję, która pozwoliła dziecku się urodzić a im je adoptować.
Odpowiedz
#97
Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
Są tu mamy, które pytały, czy mogą w ciąży wypić toast albo mówiły, że lekarz pozwolił na lampkę wina. A FAS może się u dziecka pojawić po jednorazowym wypiciu niewielkiej dawki alkoholu.
Naprawdę? Confusedhock: Nie to, żebym miała problem z zachowaniem abstynencji w ciąży, ale nie zdawałam sobie sprawy, że tak może się stać.
To mocny argument za tym, żeby nie sądzić i nie potępiać.
Odpowiedz
#98
Oczywiście. Szkodliwa dla płodu dawka alkoholu to np. 100 ml wina 12%. U jednej kobiety wypicie tego wina czy piwa przejdzie bez śladu u innej skończy się FAS o różnym stopniu.
Badania dowodzą też, że w zależności od tego, w jakim momencie ciąży zostaje spożyty alkohol, czasem jedna spora dawka czyni większe szkody np.w móżdżku, niż regularne popijanie mniejszych ilości.

I źle powiedziałam niewielka dawka alkoholu. Bo niewielka na pozór jest objętość napoju, natomiast dawka samego alkoholu właśnie toksyczna dla płodu. Bo ta lampka wina przysłowiowa i czasem wręcz zalecana przez lekarzy to często ponad 100 ml.

Ciekawe też, że znacznie większe ryzyko FAS mają dzieci matek, które mają \"podatny genotyp\", czyli ich matki w ciąży piły alkohol. A w czasach, kiedy my się rodziłyśmy nie było obecnej wiedzy na temat szkodliwości picia i palenia w ciąży i niejedna z naszych matek kontakt z alkoholem zapewne miała, okazjonalny ale sądzę że się zdarzał.

Dzieci z FAS najczęściej rodzą się matkom pijaczkom. Ale mogą się urodzić i rodzą się też w tak zwanych porządnych domach. A o łożyskach czarnych od wypalonych papierosów pewnie wiele mogłyby opowiedzieć położne i sądzę, że też spory procent matek palących przypadałby nie na \"menelki\" jak je któraś z Was nazwała i nie na tak zwaną patologię.

Nie mamy pełnego oglądu.


I jeszcze jedno - czy Wasi mężowie zachowują pełną abstynencję? Nie palą? Pamiętajcie, że nie tylko matki ponoszą odpowiedzialność za powodzenie donoszenia ciąż i zdrowie dzieci.
Alkoholizm jest chorobą. Kobieta alkoholiczka po zajściu w ciążę rzadko bez pomocy z zewnątrz się ocknie w minutę i przestanie pić. Tę chorobę trzeba leczyć.
Mężczyzna alkoholik ma tę wygodną pozycję, że pije i nikt go nie ocenia w kontekście szkodzenia zdrowiu nienarodzonego dziecka.
Mężczyzna niekoniecznie o siebie dbający przed poczęciem też jest pominięty w szukaniu winnych. A przecież każde dziecko ma dwoje rodziców.
Odpowiedz
#99
A \"mądrości\" o popijaniu czerwonego wina w ciąży \"na krew\" wciąż żywe wśród narodu :roll:
Mam szczęście, że picie idzie mi \"jak krew z nosa\", to nigdy nie miałam pokusy, żeby w ten sposób poprawiać sobie morfologię.
Odpowiedz
Wśród narodu ale i co gorsze lekarzy. Niejeden \"zaleca\" czerwone wino na krew i na ciśnienie.

A tak naprawdę zalecenia dotyczące przeciwdziałania FAS są \"banalnie proste\" i oczywiste - kobiety w wieku rozrodczym, uprawiające seks bez zabezpieczenia nie powinny spożywać alkoholu. Właśnie ze względu na ryzyko wystąpienia FAS o niemożliwym do przewidzenia stopniu po spożyciu alkoholu nawet jednorazowo i w stosunkowo niewielkiej dawce (tak zwany \"jeden drink\"). Mało realne w dzisiejszych czasach, prawda? Żeby kobieta nie piła zupełnie nic, latami. A przecież całkiem spora grupa kobiet dowiaduje się o ciąży, kiedy jest w 6, 8 czy 10 tygodniu.
Łatwo powiedzieć potem, że ma dziecko z FAS bo \"chlała\".
Podobnie, jak wielu osobom łatwo przychodzi mówić o kobiecie roniącej, że widocznie o siebie nie dbała.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości