[oddzielony] Sylwiana
#26
Sylwiana nie ma się nad czym zastanawiać. Jeśli juz raz w twoim sercu zakiełkowała taka myśl, to juz nigdy Ci z głowy nie wyjdzie. Opowiem Ci moją historię. Urodziłam martwe bliźniaki- dwóch chłopców. Pierwszy urodził się 27 czerwca drugi 2 lipca 2013. Pierwszego Adasia nie wiidziałam, bo lekarze powiedzieli, że był w bardzo złym stanie (po prostu się rozkładał). Natomiast Jasia miałam na rękach, mogłam go przytulić. Zaraz po porodzie powiedziałam, że nie chcę pogrzebu, że nie poradze sobie z tym, że to ponad moje siły. Ale w szpiatlu wprowadzono mnie w błąd i powiedziano, że jeśli chcę mieć prawo do urlopu macierzyńskiego, musze dzieci pochować. (Do dziś byłam przkonana, ze tak jest.) Mój kochany mąż powiedział, że zajmie sie wszystkim, że nie musze nawet iść .Zgodziłam sie, ale kiedy mąż powiedział mi, kiedy jest pogrzeb zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy jednak nie iść. I podjęłam decyzję, że pójdę. Poszłam, przeżyłam, chociaż był to większy ból niż tuż po porodach. Nie ma nic gorszego na świecie, niż widzieć swoje dzieci spuszczane w trumnie do ziemi. Wtedy serce pękło mi po raz trzeci. Doświadczenie nie do opisania. Nie mogłam złapać tchu, nie wiedziałam, co się wokół mnie dzieje. Po prostu koszmar. Ale wychodząc z cmentarza poczułam pierwszy raz ulgę, to tak jakby przeogromny głaz spadł Ci z serca. Warto było przecierpieć jeszcze raz aby móc teraz tam chodzić. Na razie chodzę tam raz w tygodniu. Poczatkowo było tak, że już zbliżając się do cmentarza strasznie płakałam. Ale gdy wychodziłam było mi naprawdę lżej. nawet mój mąż stwierdził, że mi to po prostu pomaga. A teraz bywają dni kiedy jestem na cmentarzu i nawet nie płaczę, chociaż nie minęły nawet dwa miesiące. Chodzenie na cmentarz działa na mnie trochę terapeutycznie, bo moge kupić znicze, kwiatuszki, zanieść jakąś zabawkę. Troche tak, jakbym jednak miała moje bliźniaki, to nic że na cmentarzu... I ich grobek jest najpiękniejszy... Naprawdę warto o taką mozliwośc powalczyć. Dzięki temu, że moge do nich pójść, porozmawiac, bo wiem że słuchaja, mam więcej siły dla mojej córeczki, więcej motywacji, zeby się trzymac. Trzymam kciuki, żeby Ci się udało. Światełko dla twojego Aniołka (*)
Odpowiedz
#27
aniaja dziękuję Ci bardzo, ja tak w głębi serca czuje to co Ty teraz czujesz, że gdy pochowam moje Maleństwo to będzie mi lżej na sercu, że będzie mi łatwiej. Wieczorem gdy zapytałam męża czy się już zastanowił, odpowiedział mi że będzie mnie wspierał i pomagał we wszystkich formalnościach. Wiem że robi to ze względu na mnie, bo mówiłam mu, że jeśli tego nie zrobię, to do końca życia będę nieszczęśliwa. Jego wsparcia i takiej jakby ochrony będę potrzebowała przed krewnymi, bo pewnie nie raz usłyszę głupi komentarz, że pochówek będzie tak późno i w ogóle mało kto powie coś mądrego. Ale nic mnie to nie obchodzi, bo to moja tragedia i moje dziecko.

Na wyniku badania jest adres pracowni która robiła badania, więc domyślam się że to właśnie tam mam wysłać wniosek o wydanie zwłok dziecka. Boję się tylko czy nie będzie problemów, bo w szpitalu przed zabiegiem podpisałam zgodę na przesłanie w całości płodu do badania, rezygnując tym samym z pochówku. Ale jestem dobrej myśli, musi się udać...bo 16 września tak prędko się zbliża, to termin porodu...Nie wiem jak go przeżyję, jak dam radę to przetrwać...wzięłam w pracy wolne, bo w tym dniu nie była bym w stanie funkcjonować... I pomyśleć, ze jeszcze niedawno zastanawialiśmy się czy Maluszek urodzi się w czyjeś urodziny, bo mamy 4 solenizantów we wrześniu...Śmiałam się , ze skoro Nadusię urodziłam 8 dni przed terminem, to jest szansa, że Maluszek tez pojawi się wcześniej. Byle nie 9go, w urodziny teścia, bo marudny jest....kuzynka \"zamawiała\" termin na 18go, w jej urodziny, bo jak stwierdziła w tym dniu rodzą się najfajniejsze dzieci...szwagier z 17go tez się śmiał, że będzie miał prezent, nawet ojczym liczył że może dotrzymamy do 23go, żeby na jego urodziny zrobić prezent...niestety zamiast radości i szczęścia jest ból, potworny ból i rozpacz...Wściekła jestem kiedy pomyślę, że na te wszystkie urodziny mogliśmy przyjechać już czteroosobowa rodzinką...

Jak mi Ciebie brakuje mój Aniołeczku...jak ja za Tobą tęsknię, tatuś i Nadusia też tęsknią...Nadusia modli się żeby było Ci dobrze w niebie razem z prababcią...mówiła mi, że prababcia się tobą zaopiekuje, żeby nie było Ci smutno...a mnie jest tak smutno, tu bez Ciebie...Jestem wściekła na to wszystko i taka zrozpaczona, taka bezradna...

Śpij mój ukochany Aniołeczku [*]

aniaja dla Twoich syneczków Adasia i Jasia [*] [*]

Jakie to życie jest niesprawiedliwe!!!!
Odpowiedz
#28
Dziewczyny ja nic z tego nie rozumię...wyje jak bóbr i jestem zdezorientowana...dzwoniłam do tej pracowni gdzie zostało wysłane maleństwo bo badań...wytłumaczyłam pani, która odebrała telefon że chodzi mi o wydanie zwłok dziecka celem pochówku. Zapytała mnie jeszcze czy podpisałam zgodę na utylizację...gdy to usłyszałam mało sie nie przewróciłam, bo przeraziła się że mogli zutylizować moje maleństwo. Sprawdziła w komputerze i powiedziała, że aby dostać \"ten materiał\" to muszą dostać pismo ze szpitala i następnego dnia wyślą mi wszystko. Tylko że ona mi powiedziała że to nie jest płód, że to były tylko wyskrobiny...nie rozumie tego, bo przecież na usg przed zabiegiem widziałam moje maleństwo, widziałam główkę, twarzyczkę. Powiedziała mi że ja poroniłam i tam nie było płodu..do gdzie on było skoro widziałam wszystko na usg????Gdy zapytałam czy potrzebny mi akt urodzenia, to odpowiedziała mi że to było za wcześnie i aktu urodzenia nie dostanę bo to było poronienie.. Poinformowała mnie że to będzie w formie zalanych bloczków, ale nie mogła mi odpowiedzieć na pytanie czy można zrobić badanie na określenie płci.

Czy w tej sytuacji mogę się ubiegać o akt urodzenia? Nastawiłam się że poznam płeć dziecka, że będę mogła mu wreszcie nadać imię...nie wiem co teraz robić i jak to wszystko rozumieć. Pomóżcie mi proszę, bo jestem załamana Sad
Odpowiedz
#29
Sylwiana, spokojnie.
Po pierwsze - akt urodzenia możesz dostać. Bloczki są właściwym materiałem do określenia płci, o ile jest w nich tkanka dziecka lub kosmówka. A zapewne jest. Niechże pani głupot nie gada, że to poronienie i aktu nie będzie, bo się nie zna kobieta... Akt urodzenia należy się każdemu martwo urodzonemu dziecku, niezależnie od czasu trwania ciąży.
Warunkiem jest wydanie przez szpital pisemnego zgłoszenia o urodzeniu. Powinni to zrobić w ciągu 3 dni po urodzeniu ale moga zrobić w każdej chwili. Więc nie daj się zbyć, że termin minął. Terminu nie ma.
Sugeruję zrobić tak - zwrócić się do szpitala z prośbą o wydanie pisemnego zaświadczenia o urodzeniu. Spytać, czy wpiszą płeć na podstawie tzw. uprawdopodobnienia. Jeśli nie, oświadczyć, ze oznaczysz płeć na własny koszt. Skopiować sobie dokumentację medyczną wcześniej. I wszelakie pisma składać za potwierdzeniem przyjęcia lub wysyłać poleconym za potwierdzeniem odbioru.
Jeśli płeć będziesz musiała określić, zwrócić się do Zakładu Histopatologii o wydanie preparatów z tkankami dziecka lub kosmówką w celu wykonania badań cytogenetycznych określających płeć. Preparaty najpewniej będą właśnie w postaci bloczków.
Skoro w Zakładzie jedynymi szczątkami dziecka są te zachowane w bloczkach, powinnaś w laboratorium cytogenetycznym zastrzec, że po określeniu płci prosisz o wydanie pozostałych preparatów Tobie, w celu ich pochówku.
Jeśli płci oznaczać nie będziesz musiała, od razu wnioskuj o wydanie z Zakładu Histopatologii szczątek celem pochówku.

Sylwiano, niestety jest możliwe, że ciałka już nie ma w szpitalu. Nie zawsze zachowują ciała dzieci poronionych. Niestety. I niestety - utylizują je. Choć to etycznie wątpliwe, delikatnie mówiąc... Ale takie są realia. Zwłaszcza dłuższy czas po poronieniu bywa tak, że jedynym śladem dziecka są bloczki z jego tkankami. Ale wiele osób z Forum chowało bloczki właśnie.
A to, że napisali wyskrobiny, cóż... Najłatwiej tak napisać... Wtedy nie ma problemu, że ktoś źle potraktował ciało, bo ciało \"zniknęło\" :evil:
Odpowiedz
#30
masaiimara, dziękuję Ci za pomoc, z tego co się połapałam na wynikach badań, to w tych bloczkach powinna znajdować sie kosmówka. Bo wyniki były następujące: Residua deciduae - czyli jak sobie przetłumaczyła - resztki doczesnej oraz Fragmenta oedematosa chorii- czyli fragmenty (obrzękniętej?)kosmówki. Trochę mnie uspokoiłaś, ale fakt że mogli zutylizować maleństwo, mimo iż podpisałam zgodę na wydanie całego \"materiału\" do badań jest przerażający.
Dzwoniłam do szpitala, i pani w sekretariacie powiedziała mi że muszę wystosować pismo do szpitala z prośbą o wysłanie wniosku do pracowni badań o wydanie maleństwa celem pochówku. Tylko że ta pani powiedziała że to dyrekcja zdecyduje czy wysłać ten wniosek czy nie!!! Myślałam że na moja prośbę muszą ten wniosek wysłać, a nie decydować???
Czy mogę gdzieś znaleźć jakiś wzór, jak ta prośba powinna wyglądać? Czy tez najpierw mam wysłać prośbe o wydanie aktu urodzenia?
Odpowiedz
#31
Sylwiano, wynika to właśnie z takich \"chwytów\" - Ty zgadzasz się na wydanie \"materiału\" nie ciała, więc oni go badają, robią preparaty, które zachowują a resztę utylizują. Co jest zgodne z przepisami o materiałach medycznych i tkankach. Ale niegodne z przepisami o traktowaniu zwłok. Tyle, że szpitale uznają, niesłusznie, że po poronieniu zwłok nie ma...

Sylwiano, szpital nie wydaje aktu urodzenia. Szpital wydaje pisemne zgłoszenie o urodzeniu. Wnioskuj o nie. Akt urodzenia wydaje na jego podstawie USC, nie musisz do USC wnioskować, robią to z automatu, mając kompletnie wypełnione zgłoszenie.
Wzór pisma znajdę.


EDIT - wzór pisma masz w dziale PRAWO W PIGUŁCE - Przykłady pism do szpitali i USC, przykład I - podanie o przekazanie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka do USC

Złóż to pismo w szpitalu za potwierdzeniem lub wyślij poleconym za potwierdzeniem odbioru. Skopiuj tez swoją dokumentację medyczną, na wszelki wypadek.
Poczekaj na odpowiedź, w zależności od niej będziesz wiedziała co dalej, czy wnioskować o preparaty do badań, czy już do pochówku.
Odpowiedz
#32
masaiimara, a czy w związku z tym, ze od zabiegu minęło ponad 6 miesięcy nie powinnam zrezygnować z tego stwierdzenia, że szpital do 3 dni miał zgłosić urodzenie martwego dziecka? Bo podpisałam że całość wysyłam do badań i nie roszczę sobie praw do pochówku. Czy mogą sie do tego \"przyczepić\" i na tej podstawie odmówić mi zgłoszenia urodzenia dziecka i wydania tkanek do pochówku?
Odpowiedz
#33
Nie, nie mogą. To jest ich obowiązek związany z urodzeniem i nie ma nic wspólnego z Twoimi decyzjami odnośnie pochówku. Dzieci, których rodzice nie chcą odbierać ich ciał i chować, powinny być w tym terminie 3 dni zgłoszone do USC. Szpital nie dopełnił formalności i nie było to wynikiem Twoich decyzji i podpisów ale ich błędów.
To nie oni mają się czego przyczepić, tylko Ty.

A decyzję odnośnie pochówku masz prawo zmienić. Jedynie nie od Ciebie teraz zależy, co Ci się uda do pochówku uzyskać, czy ciało, czy kostki. Co i tak nie zmienia faktu, że ciało - bo istniało - jeśli zostało zutylizowane, zostało nienależycie potraktowane przez szpital. Czyli znów - to Ty masz się do czego czepić ewentualnie.
Odpowiedz
#34
Dziękuję Ci serdecznie. A gdyby szpital zgłosił urodzenie mojego dziecka, to dostałabym jakiś akt urodzenia do domu? Czy może zapytać w urzędzie czy otrzymali takie zgłoszenie?
Odpowiedz
#35
Sądzę, że gdyby otrzymali takowe zgłoszenie, kontaktowaliby się z Wami. W celu wyboru imienia. Choć teoretycznie maja prawo nadać je sami, o ile Wy nie zgłosicie. Ale kontaktowaliby się raczej też w celu odbioru aktu. Bo pewnie rzadko zdarza się, że ktoś uzyskuje akt urodzenia a go nie odbiera. Ale dla pewności oczywiście spytać możesz.
Aktów nie wysyłają, odbiera się je osobiście.
Odpowiedz
#36
Dziękuję, w takim razie zapytam w urzędzie. A potem wyślą pismo do szpitala. Jeszcze raz dziękuję Ci za pomoc, bo człowiek sam nie wiele może, a w takich sprawach wszystko jest trudne...
Odpowiedz
#37
Dzisiaj listem priorytetowym, poleconym za potwierdzeniem odbioru wysłałam wniosek do szpitala o wydanie szczątek naszego dzieciątka i zgłoszenie maleństwa do USC. Dołączyłam też informację o uprawdopodobnieniu płci i pokryciu kosztów gdyby w taki sposób określenie płci było niemożliwe. Ben Twojej pomocy masaiimara nie dała bym rady z tą biurokracją Sad z Prawa w Pigułce, które mi podesłałaś dowiedziałam sie, że po poronieniu przysługiwało mi 8 tygodni urlopu macierzyńskiego Sad niestety nikt wcześniej mnie o tym nie poinformował, a to chyba należy do kompetencji szpitala- przynajmniej tak mi się wydaje, albo chociaż mój lekarz mógł o tym wspomnieć. No ale wiąże się to z aktem urodzenia i określenia płci, a tu szpital poszedł na łatwiznę, więc jedno z drugim się łączy Sad
Szpital do 7 dni od otrzymania mojego pisma, ma czas na odpowiedź i działanie, więc zobaczymy. Gdy dzwoniła do sekretariatu szpitala, pani powiedział mi, że po raz pierwszy spotyka się z takim przypadkiem, że rodzice chcą wydania szczątek celem pochówku. Wydaje mi się że wszystkie inne kobiety, które w tak wczesnej ciąży straciły maleństwo nie mają zielonego pojęcia o swoich prawach i możliwości pochówku dziecka, nawet po dłuższym czasie i po podpisaniu dokumentów o rezygnacji z pochówku. To jest przerażające, bo tak na prawdę są one w tej kwestii oszukiwaneSad Ja sama dopiero dzięki temu forum dowiedziałam się, że jeszcze nie wszystko stracone.

Zastanawiam się czy jest jakaś baza danych szpitali lub laboratoriów na śląsku gdzie można zrobić badania na określenie płci? Bo nie wiem jak to cenowo wygląda i gdzie takie badanie mogę zrobić. Z góry dziękuje Wam za jakiekolwiek informacje Smile
Odpowiedz
#38
Na Śląsku nic nie kojarzę, ale pewnie we Wrocławiu i Katowicach coś jest. Musiałabyś poszukać i podzwonić, czy z kostek określenie płci robią.
Jednak nie musisz się kierowac lokalizacją, czasem lepiej wysłać preparat do innego miasta, bo akurat robią sporo taniej badanie. Dobre opinie ma Genesis z Poznania, bardzo wiele osób tam bada płeć.

Możliwe, że jesteś pierwszą która w Twoim szpitalu załatwia odbiór ciała. Może przetrzesz szlaki innym...

I faktycznie, gdybyś miała akt urodzenia, to dostałabyś urlop w wymiarze 8 tygodni. Niestety, jesteś jedną z bardzo wielu mam, którym nie dano informacji o ich prawach. A tym samym ich pozbawionoSad
Odpowiedz
#39
W takim razie poszukam w internecie Smile dziękuję Smile
Odpowiedz
#40
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2710 tu jest wątek o badaniach, o tych laboratoriach wiemy
Odpowiedz
#41
Dzisiaj Nadia rozpoczęła kolejny rok w przedszkoluSmile widziałam radość w jej oczach gdy spotkała się z dzieciaczkami ze swojej grupy. Ja też się cieszyłam, ale dzisiejszy dzień przypomniał mi, że za równo 2 tygodnie wypada termin porodu Sad tyle że porodu nie będzie...To straszne uczucie czekać na dzień, którego tak na prawdę nie będzie...Nadusia urodziła się 8 dni wcześniej, więc może już za tydzień trzymała bym maleństwo w ramionach, zmęczona porodem, ale jakże szczęśliwa Smile zamiast oczekiwać porodu, wyczekuję listonoszki z pismem ze szpitala. Mam nadzieję, że zechcą załatwić sprawę sprawnie, szybko i bez kłopotów. Obdzwoniłam laboratoria zajmujące się badaniem płci i znalazłam Genetico z Bydgoszczy. Odbyłam miłą rozmowę z Panią laborantką, która w niezwykle wyrozumiały i ludzki sposób wytłumaczyła mi wszystko i odpowiedziała na wszystkie moje pytania. Gdyby we wszystkich szpitalach i laboratoriach pracowali tacy ludzie jak tamta Pani, to rodzicom i innym pacjentom było by o wiele łatwiej i o wiele lżej...
Odetchnęłam z ulgą gdy zaproponowano mi przesłanie bloczków parafinowych za pośrednictwem firmy kurierskiej, współpracującej z Genetico. Bo w Genesis powiedziano mi że mam przesłać bloczki listem poleconym za potw. odbioru w kopercie bąbelkowej. No ciarki mi po plecach przeszły. W Genetico badanie to jest tańsze bo kosztuje 450zł plus koszty kuriera ok. 20zł. W Genesis samo badanie to koszt 430zł, ale wyizolowanie DNA z bloczków kosztuje dodatkowo 95zł. Ale najważniejsze dla mnie jest podejście personelu w tak delikatnej sprawie. Wiec cieszę się że trafiłam na Genetico Smile
Odpowiedz
#42
Genetico znam osobiście, tzn. właścicieliSmile Cieszę się, że pomogą. To dobrzy ludzie.
Trzymam kciuki za badania.
Odpowiedz
#43
kosiek20 jak ja Cię doskonale rozumie... to rozpoczęcie roku przedszkolnego jest dla nas tak bolesne...przypomina o tym co się nie wydarzyło a powinno się wydarzyć i w moim przypadku o tym co się nie wydarzySad że nie będzie pakowania do szpitala, rodzinnego porodu, zdjęć, szczęścia, zmęczenia i radości...tego wszystkiego nie będzie...nie będzie powitania w domu, pierwszej kąpieli, pierwszej nocy spędzonej razem w domku Sad i niczego nie będzie...a to wszystko miało nas potkać, miałyśmy być szczęśliwe...

Aniołeczku, nadal czekamy...każdego dnia wypatruję listonoszki, albo czekam na telefon tatusia z wiadomością że przyszedł list ze szpitala. Na razie nic się nie dzieje i wciąż czekamy, ale jesteśmy dobrej myśli...musi się udać, bo więcej bólu i rozczarowań nie zniosę...Wiem że nie będzie łatwo...bo będziemy musieli wybrać dla Ciebie trumienkę, a to tak bardzo boli...boli, że zamiast zabawek, ubranek i innych dziecięcych rzeczy, my musimy kupić trumienkę...ale będę silna dla Ciebie Aniołeczku, będę silna...
Kocham Cię tak bardzo mocno i równie mocno cierpię...bo Ciebie nie ma...i mam w sobie pustkę, która nigdy nie zniknie ani się nie zapełni...Wiem, że gdy wreszcie spoczniesz na cmentarzu to ulży mi...kamień spadnie mi z serca że już nie poniewierasz się po jakimś laboratorium czy archiwum, tylko spoczywasz w pokoju...i wreszcie będę miała miejsce gdzie Cię będę odwiedzać...

Kocham Cię Aniołeczku i tęsknię za Tobą [*]
Odpowiedz
#44
Robiłam dzisiaj na zamówienie wianuszek w kształcie serca, na chrzest...gdy go kończyłam to już płakałam...ogarnął mnie taki żal i smutek, bo moje dziecko nie przyjmie chrztu...płakałam że zamiast wianuszka na chrzest, będę robiła wieniec na pogrzeb mojego Aniołeczka Sad jakie to wszystko jest niesprawiedliwe!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Widzę, że znowu schudłam, chociaż nie mam z czego chudnąć, znowu jestem nerwowa i mam napady nerwicy...to wszystko mnie wykańcza....nie wiem ile jeszcze zniosę...wiem że muszę być silna, ale z biernym wsparciem mojego męża to się wykończę nerwowo...nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam...
Odpowiedz
#45
16 września 2013 roku - dzień który nie nadszedł...zaprowadziłam Nadię do przedszkola, po drodze rozmawiałyśmy o różnych rzeczach, więc droga szybko nam minęła. Jednak droga powrotna wlekła się okropnie....myślałam i płakałam, bo przecież gdyby wszystko się dobrze ułożyło, gdyby nie było 21 lutego i tragicznego usg, to nie ja bym odprowadzała dzisiaj Nadię do przedszkola. Odprowadzałby ją tatuś a ja była bym w domu razem z naszym maleństwem, bo na pewno urodziła bym przed terminem...Była bym szczęśliwa, może niewyspana ale za to jaka szczęśliwa, Nadia zachwycona rodzeństwem pewnie pędziła by z przedszkola do domu żeby zobaczyć dzidziusia...zamiast tego szczęścia jest ból, cierpienie i pustka...nawet do męża nie chce mi się odezwać...przed oczami mam te wszystkie obrazy z porodu Nadusi, powrót do domu, fotelik w samochodzie, łóżeczko w pokoju, te maleńkie ubranka...i boli mnie, że tym razem tego wszystkiego nie będzie...bo dzidziusia nie ma...a ja tak tęsknię za Tobą Aniołeczku, tak mi Ciebie brakuje...chcę Cię wziąć na ręce, przytulić do serca i patrzeć na Ciebie...Boże jak mi jest ciężko, modlę się o siły aby to wszystko przetrwać, modlę się o spokój i cierpliwość, modlę się za Ciebie Aniołku...Mieliśmy być tacy szczęśliwi, czteroosobowa rodzinka, szczęśliwa, kochająca się rodzina...ale nam to zabrano, w brutalny sposób zabrano nam to szczęście....a dodatkowo boli mnie fakt, że wszyscy krewni żyją jak gdyby nigdy nic, jakby nic się nie stało! Nikt nie pamięta, że moje dziecko miało się dzisiaj urodzić, nikt nie pyta jak się czujemy i jak sobie radzimy...w tak nieczuły i nieludzki sposób przeszli nad tą tragedią do porządku dziennego i nikt nie pyta, nikt nam nie współczuje....

Aniołeczku kochamy Cię, Nadusia pyta o Ciebie i się za Ciebie modli, żeby było Ci dobrze w niebie...Tęsknimy za Tobą...[*]
Odpowiedz
#46
Wreszcie, wreszcie się doczekałam! Dostaliśmy pismo ze szpitala. Przyszło w czwartek, akurat byliśmy w pracy, więc w drzwiach znaleźliśmy awizo. W piątek odebraliśmy pismo i od razu pojechaliśmy do szpitala. Nie wiedziałam jak zareaguję, nie wiedziałam czego się spodziewać... okazało się że moja wcześniejsza rozmowa telefoniczna z panią Dorotą, która zajmowała się naszą sprawą też przyczyniła się do pozytywnej opinii szpitala. Podpisaliśmy stosowne dokumenty i pani Dorota wręczyła nam opisaną kopertę. Łzy napłynęły mi do oczu już w momencie podpisywania dokumentu, ale gdy wzięłam w ręce kopertę...łzy po prostu same mi popłynęły. Pani Dorocie też do oczu napłynęły łzy, ucieszyła się że mogła nam pomóc. Zapytałam ją czy koperta musi być zamknięta... zapanowała chwila
ciszy, potem Pani Dorota, pogładziła mnie po plecach i powiedziała: jak Państwo przyjadą do domu, to wtedy na spokojnie sobie obejrzycie.
Wyszłam zalana łzami, mąż gładził mnie po plecach, nawet na niego nie patrzyłam tylko na tę drogocenną kopertę. Włożyłam ją do przygotowanej szkatułki wyściełanej białą organzą i zalałam się łzami. Ale poczułam się lepiej, było mi trochę lżej... W drodze powrotnej cały czas trzymałam moje maleństwo w rękach...weszłam jeszcze do zakładu pogrzebowego zapytać o trumienki, nie spodziewałam się że ta rozmowa nie sprawi mi bólu. Myślałam że się rozpłaczę, ale czułam w sobie jakąś siłę....wiedziałam że to jest wszystko co mogę zrobić dla mojego ukochanego maleństwa....
Gdy przyjechaliśmy do domu, usiedliśmy z mężem na kanapie i otworzyliśmy kopertę...w środku było pudełko, a w nim 2 szkiełka i 2 preparaty parafinowe. Popłakaliśmy się, bo to było wszystko co nam zostało po naszym maluszku. Jest tego niewiele, ale to ślad i dowód że nasz maluszek był z nami...
W poniedziałek zadzwonię do Genetico aby umówić się na termin z kurierem, teraz będzie już z górki. Może to dziwne, ale czuję się trochę lepiej, wiem że słusznie postępujemy, mieliśmy tak postąpić od razu. Ale już trudno, brak fachowych informacji i niewiedza zrobiły swoje. Ale teraz będzie dobrze, myślę ze przed końcem października uda nam się pochować maleństwo. Oglądałam już nagrobki, wybraliśmy imiona, teraz pozostaje nam tylko czekać na wyniki, oby udało sie przeprowadzić to badanie bez przeszkód, modlę się o to niemal każdego dnia.

Aniołku kochany niebawem wszystko się skończy i każdy z nas odetchnie z ulgą...będziesz mieć swoje miejsce na cmentarzu, gdzie będziemy Cię odwiedzać. Tęsknimy za Tobą bardzo, bardzo, bardzo mocno...już by nas było czworo Smile wesoła, szczęśliwa rodzinka...a tak jest smutek i pustka..Nadusia to taki nasz promyczek, wiem że gdyby nie ona, to był wylądowała w szpitalu psychiatrycznym, bo zupełnie bym się załamała. Co dziennie dziękuje Bogu za moja córeczkę...

Aniołeczku kochamy się [*]
Odpowiedz
#47
To nie jest dziwne Sylwiano, że czujesz się lepiej, mogąc coś dać swojemu dziecku. I sobie. To jest dobre.
Bardzo się cieszę, że się udało. I że jest ulga. To ważny etap żałoby dla Was najwidoczniej.
Jakie imię wybraliście, jeśli chcesz zdradzić?
Dla Maluszka [*]
Odpowiedz
#48
masaiimara, dziękuje za te słowa, nie ukrywam, ze bez Twojej pomocy nadal tkwilibyśmy w czarnym lesieSad dzięki temu forum jakoś staram się sobie radzić i czerpać siły do walki z tą całą biurokracją. No i dzięki Wam dowiedziałam się, ze jeszcze mogę pochować moje maleństwo. Dla synusia mieliśmy już dawno wybrane imię, miał być Nataniel Smile imię biblijne, ale trafiłam na nie czytając Sagę O Ludziach Lodu Smile bo generalnie to bardzo dużo czytam... więc musieliśmy się tylko zastanowić nad imieniem dla córuni, chociaż ja już wcześniej nad tym myślałam. Miałam dwa imiona Elena i Lilianna, ostatecznie wybraliśmy Liliankę Smile
Odpowiedz
#49
Bez mojej pomocy byłaby pomoc kogoś innego z ForumSmile Ale cieszę się, że mogłam się przydać.
Lilianna, Lilka... Piękne imię dla córeczki.
Bardzo mocno trzymam kciuki, żeby powiodło się wszystko do końca, badania, pochówek.

Dla Lilianki [*]
Odpowiedz
#50
Dziękuję Smile jestem dobrej myśli...mam jakieś takie niejasne przeczucie że to był chłopiec...ale z drugiej strony gdy byłam w ciąży z Nadią, to byłam przekonana, że urodzi się chłopiec, a urodziła się Naduśka Wink wiec zobaczymy Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości