8 tydzień. Smutek, ale i nadzieja..
#1
Witajcie.

Nigdy nie sądziłam, że spotka nas taka tragedia. Zdrowi, młodzi (mam 27 lat), do pełni szczęścia brakowało nam tylko dzidziusia. Po 5 miesiącach starań zobaczyliśmy dwie upragnione kreski. Nasze szczęście nie trwało długo. Na początku 8 tygodnia ustały wszystkie objawy, dwa dni później plamienia, coraz mocniejsze, w piątek dostałam leki na podtrzymanie. Tej samej nocy pojawił się ogromny ból, krwawienie.. To był 1 września. Rodzice posyłają dzieci do szkoły, my wysłaliśmy Naszego Aniołka do nieba.

Minęło 11 dni dni od poronienia, 9 dni od zabiegu (poronienie niezupełne). Do końca tygodnia jestem na zwolnieniu, więc mam sporo czasu na przemyślenia i ułożenie sobie tego wszystkiego w głowie.

Co czuję? Smutek. I spokój. Kiedy zaczęły się komplikacje, modliłam się o jedno - jeżeli coś złego ma się stać, niech się stanie teraz. Paradoksalnie gorzej czułam się wtedy, niż teraz. Wiedziałam, że coś jest nie tak, bałam się jeść, pić, bo każda wizyta w toalecie to krwawienie. Bałam się wstać z łóżka. Czuję też, że moje ciało jest bardzo słabe. Leżenie i czekanie na najgorsze niszczy nie tylko psychicznie - wyjście do sklepu czy na spacer jest wyzwaniem.

Nie czuję gniewu. Mam wspaniałą rodzinę i męża, który jest moim największym wsparciem. Kocham moje życie. Mamy wszystko, jedynie na dzidziusia musimy jeszcze trochę poczekać.

Czuję również wdzięczność. W tej całej trudnej sytuacji trafiliśmy na wspaniałych ludzi - dwóch lekarzy, położne, Panie z rejestracji.. wszyscy okazali nam dużo życzliwości i wsparcia, robiąc wszystko, żeby oszczędzić mi pobytu w szpitalu czy jeżdżenia po wyniki badań oraz zapewniając, że to nie nasza wina. 
Czuję.. nadzieję. Wierzę, że będziemy jeszcze rodzicami, a Nasz Aniołek będzie nad nami wszystkimi czuwał.

Wczoraj symbolicznie pożegnaliśmy Naszego Aniołka. Kupiłam szkatułkę, do której włożyliśmy oprawione zdjęcie z USG, kartę ciąży, trafi tam też kilka innych rzeczy kojarzących nam się z oczekiwaniem na Nasze pierwsze dziecko.

Pozdrawiam Wszystkich Rodziców i wierzę, że najlepsze jeszcze przed nami. Angel
Odpowiedz
#2
Witaj Bm1. Takich wpisòw jak twòj jest tutaj niewiele. Bardzo się cieszę że jest on tak przepełniony spokojem i nadzieją. Życzę ci ich jak najwięcej.
Odpowiedz
#3
Dziękuję. Każdy przeżywa żałobę na swój sposób. Mi wystarczy wiara, że Nasz Dzidziuś jest w dobrym miejscu i dlatego czuję się spokojnie. Powoli odzyskuję równowagę..
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości