Brak sił ...
#1
Witajcie, jestem w takiej sytuacji w styczniu 2018 przeszłam zabieg łyżeczkowania z powodu pustego jaja płodowego ... nie mogłam w to uwierzyć tak bardzo chcieliśmy tego dziecka ...a tu takie rozczarowanie ... lekarz stwierdził ,że takie rzeczy się zdarzają i trzeba to przepłakać i żyć dalej ...łatwo powiedzieć trudniej zrealizować ... żadnych badań po tym poronieniu mi nie zrobił  kazał odczekać 3 miesiące i powiedział , że po tym czasie możemy śmiało się starać ....minęły trzy miesiące poszłam na badanie kontrolne czy wszystko jest ok i czy możemy się ponownie starać lekarz powiedział , że daje nam zielone światło ... wiec po czwartym cyklu podjęliśmy drugą próbę ... i udało się ponownie za pierwszym razem zaszłam w ciążę byliśmy bardzo szczęśliwi ...no ale z drugiej strony ten niepokój czy tym razem będzie wszystko dobrze... Huh  Umówiłam się na wizytę do lekarza pierwsze USG nerwy straszne ... a tu pęcherzyk ciążowy ...lekarz przepisał leki na podtrzymanie ciąży i kazał leżeć za tydzień kolejna wizyta ... tym razem na USG pojawił się mały człowiek i serduszko na które tak bardzo czekałam ... boże coś cudownego .. biło tak szybko ... lekarz mówił , że to za szybko żeby se jeszcze cieszyć bo to bardzo wczesna ciąża ... znów kazał leżeć i przyjść za tydzień ... kolejna wizyta ...kolejne USG ... jest mały Aniołek ...serduszko biło jeszcze szybciej niż ostatnim razem ... ale okazało się ,że zrobił się jakiś krwiak lekarz stwierdził , że nie powinien zagrażać dziecku ponieważ jest niżej ułożony niż maluszek ...więc się uspokoiłam ...
Minął kolejny tydzień i kolejne badanie ... Mój Aniołek był taki duży miał rączki, nóżki serduszko biło jak dzwon krwiak się zmniejszył ... więc wyglądało na to , że tym razem będzie wszystko dobrze .
Bardzo się bałam z jednej strony wierzyłam , że będzie dobrze a z drugiej strony bałam się , że znów się coś stanie ... patrzyłam na zdjęcie USG i nie mogłam uwierzyć , że noszę w sobie taką małą istotę ... kolejną wizytę miałam mieć za 2tyg. ale już jej nie doczekałam Cry  tydzień po ostatnim badaniu zaczęłam lekko plamić myślałam , że to krwiak się oczyszcza ale jakoś nie dało mi to spokoju . Zadzwoniłam do mojego lekarza który akurat w tym czasie był na urlopie ... kazał zwiększyć dawkę leku i czekać co będzie dalej ale ja czułam ,że coś złego się dzieje . Szwagierka dała mi numer do swojego lekarza . Pojechałam na wizytę ... cały czas mając nadzieję, że wszystko będzie dobrze... lekarz robiąc mi USG tylko szukał i szukał i widziałam ,że coś nie tak pytam wiec Panie Doktorze co się dzieje ... On spojrzał na mnie i mówi przykro mi bardzo serduszko nie bije ... to było jak wyrok ...myślałam ,że to sen nie wierzyłam ...dlaczego ja dlaczego ... do tej pory nie mogę tego zrozumieć i się z tym pogodzić ... Dostałam skierowanie na zabieg na następny dzień miałam się zgłosić do szpitala ... Noc była straszna nie zmrużyłam  oka ... miałam straszne bóle nie da się tego opisać ... przemęczyłam się do rana  o godzinie 7.00 dotarliśmy do szpitala ledwo stałam na nogach ... nie wiedziałam już co się dzieje ... o własnych siłach jakoś doszłam do połowy korytarza gdzie czekała na mnie już sala lecz .... stało się inaczej ...jeden mocny skurcz złapałam się męża i nagle poczułam jak coś ze mnie wypada ... Cry To było coś strasznego ... nie wiedziałam co się dzieję ... płacz , krzyk ... mój Aniołek ...
Minęło 7tygodni ale ja nie mogę się pozbierać ...nie mogę się z tym pogodzić ... dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe ...
Po tym wszystkim przepisałam się do innego lekarza ... ten zlecił sporo badań w trakcie których jesteśmy ... mamy nadzieję , że to wszystko się jakoś wyjaśni , że była tego jakaś przyczyna ... tak bardzo chciałabym zostać MAMĄ oddała bym wszystko ...
Wiem ,że muszę się jakoś trzymać  ale nie ma dnia żebym nie myślała ... Jeśli są tu jakieś Mamusie Aniołków dajcie znać jak u Was to wyglądało czy udało Wam się szczęśliwie urodzić ???
Odpowiedz
#2
Pysiu, bardzo Ci współczuję.  7 tygodni to bardzo mało czasu więc nie musisz się "trzymać". Teraz jest czas na płacz i żałobę. 
Dobrze, że trafiłaś na lekarza, który zajął się Wami i zlecił badania. Ja też dopiero po drugim poronieniu robiłam badania i trafiłam na lekarza, który poprowadził moją trzecią ciążę.
Przytulam
Odpowiedz
#3
Pysiu, już jesteś mamą dwójki Dzieci i śmierć tej relacji nie ma mocy wymazać. Przykro mi tylko bardzo, że nie możesz swoich Dzieci przytulić.
Szczęśliwych zakończeń było bardzo wiele, ale opisywanie ich tutaj mogłoby bardzo zaboleć te mamy, które szukają tu schronienia przed takimi obrazami.
Daj sobie czas Pysiu na to wszystko, co przychodzi.
Odpowiedz
#4
(Sat, 08 Września 2018, 07:14:10)unbeldi1980 napisał(a): Pysiu, bardzo Ci współczuję.  7 tygodni to bardzo mało czasu więc nie musisz się "trzymać". Teraz jest czas na płacz i żałobę. 
Dobrze, że trafiłaś na lekarza, który zajął się Wami i zlecił badania. Ja też dopiero po drugim poronieniu robiłam badania i trafiłam na lekarza, który poprowadził moją trzecią ciążę.
Przytulam
Mam tylko nadzieję , że za jakiś czas będzie mi dane zostać "MAMĄ" niczego tak bardzo nie pragnę ... Powiedz mi jak u Ciebie z trzecią ciążą ? przebiegła prawidłowo ? jakie badania zrobiłaś i czy znalazłaś przyczynę poronień ? Pozdrawiam ciepło i dzięki za wsparcie ...

(Sat, 08 Września 2018, 21:50:08)chocolate_puma napisał(a): Pysiu, już jesteś mamą dwójki Dzieci i śmierć tej relacji nie ma mocy wymazać. Przykro mi tylko bardzo, że nie możesz swoich Dzieci przytulić.
Szczęśliwych zakończeń było bardzo wiele, ale opisywanie ich tutaj mogłoby bardzo zaboleć te mamy, które szukają tu schronienia przed takimi obrazami.
Daj sobie czas Pysiu na to wszystko, co przychodzi.

Wiem, że czas jest bardzo ważny .. ale to uczucie pustki jest przerażające ... mam nadzieję ,że moje dwa Aniołki dają mi siłę tam z góry żebym mogła na nowo walczyć ... zawszę będę o nich pamiętała ... Oby było tak jak piszesz o szczęśliwych zakończeniach ... może mnie też ono spotka ... dzięki za wsparcie ...Pozdrawiam ciepło ...
Odpowiedz
#5
Pysiu,  trzecia ciąża zakończyła się szczęśliwie. Okazało się że prawdopodobnie drugie dziecko straciłam z zupełnie innego powodu niz uważali lekarze ("niewydolna" szyjka okazała się wyjątkowo wydolna w 3. ciąży).
Odpowiedz
#6
(Tue, 11 Września 2018, 14:14:03)unbeldi1980 napisał(a): Pysiu,  trzecia ciąża zakończyła się szczęśliwie. Okazało się że prawdopodobnie drugie dziecko straciłam z zupełnie innego powodu niz uważali lekarze ("niewydolna" szyjka okazała się wyjątkowo wydolna w 3. ciąży).




unbeldi1980 , mi lekarze mówią ,że to jest  zbieg okoliczności i lepiej jeśli teraz się to stało niż później ... i ,że dzidziuś mógł być chory jeśli by się urodził... dlatego z jednej strony się cieszyć a z drugiej strony ciężkie do zaakceptowania ...
Jesteśmy w trakcie różnych badań mamy nadzieję ,że coś się okaże i wyjaśni ...i będziemy mogli mieć swojego Aniołka ...
Odpowiedz
#7
Pysia miej też z tyłu głowy fakt, że możesz nigdy się nie dowiedzieć, co było przyczynątych strat. Bo istnieje takie prawdopodobienstwo. Wiem, że to bardzo trudne do zaakceptowania, wiem że każda matka po stracie chciałaby znać odpowiedź na pytanie 'dlaczego?', bo w przyszłości można z tą przyczyną walczyć. Ale bywa tak, że nigdy się nie dowiadujemy. Tłumaczenia lekarza - moim zdaniem nietrafione - strata to strata, dla mnie bez różnicy, kiedy się to dzieje. Odchodzi człowiek, konczy się życie, które ledwo co postało, którego tak bardzo pragnęliście. Nigdy nie zapomnę słów Małgosi - jednej z moderatorek na tym forum - starata dziecka nienarodzonego jest dla świata bardzo nierzeczywista. Jednak dla kobiety, która jest w ciązy, która odczuwa tę ciążę całym ciałem to może być ogromna strata, bardzo realna.
Pozwól sobie na przeżycie żałoby, masz prawo nie trzymać się. Nic nie musisz. Przeżyj to tak, jak czujesz, że potrzebujesz to przeżyć. Nie ma określonego czasu na nic...
Bardzo Ci współczuję Twoich strat. To okrutne i przykre...
Odpowiedz
#8
(Tue, 11 Września 2018, 15:15:10)emigrantka90 napisał(a): Pysia miej też z tyłu głowy fakt, że możesz nigdy się nie dowiedzieć, co było przyczynątych strat. Bo istnieje takie prawdopodobienstwo. Wiem, że to bardzo trudne do zaakceptowania, wiem że każda matka po stracie chciałaby znać odpowiedź na pytanie 'dlaczego?', bo w przyszłości można z tą przyczyną walczyć. Ale bywa tak, że nigdy się nie dowiadujemy. Tłumaczenia lekarza - moim zdaniem nietrafione - strata to strata, dla mnie bez różnicy, kiedy się to dzieje. Odchodzi człowiek, konczy się życie, które ledwo co postało, którego tak bardzo pragnęliście. Nigdy nie zapomnę słów Małgosi - jednej z moderatorek na tym forum - starata dziecka nienarodzonego jest dla świata bardzo nierzeczywista. Jednak dla kobiety, która jest w ciązy, która odczuwa tę ciążę całym ciałem to może być ogromna strata, bardzo realna.
Pozwól sobie na przeżycie żałoby, masz prawo nie trzymać się. Nic nie musisz. Przeżyj to tak, jak czujesz, że potrzebujesz to przeżyć. Nie ma określonego czasu na nic...
Bardzo Ci współczuję Twoich strat. To okrutne i przykre...

  Liczę się z tym ,że mogę nie poznać przyczyny ... może tak miało być ... czasem myślę , że to jakas próba ... ,że życie wystawia mnie na próbę abym była silniejszym człowiekiem ... wiem ,że nic nie dzieje się bez przyczyny ale po coś ...
Wiem , że kiedyś będę MAMĄ bardzo bym chciała... i to mnie motywuje ...
Odpowiedz
#9
Postanowiłam wrócić do pracy ... nie chciałam tego robić lecz siedzenie w domu nic mi nie da. Muszę się ogarnąć ... mam nadzieję ,że praca dobrze mi zrobi ... Jesteśmy w trakcie czekania na wynik badania kariotypu ... czeka mnie jeszcze badanie na tarczyce i inne ... Oby wszystko było dobrze ... Moje myśli są skierowane na dziecko ... mam nadzieję , że za jakiś czas się uda ... i, że będę szczęśliwą mamą ... Trzymajcie za mnie kciuki ...

Wczoraj minęły dwa miesiące od kiedy nie ma naszego małego Aniołka... wiem , że on daje mi siłę do wiary , że będzie dobrze ... nigdy o nim nie zapomnę ... (Mamusia Cię kocha Aniołku )
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości