Bez wsparcia do 20tyg i moja straszna strata
#1
Ciąża była zaskoczeniem, mając już 20mc córkę źle znosił początki, z partnerem nie znałam się długo,pracujący za granicą bezdomny suchy alkoholik. Gdy przyjechał i mówiłam mu ze to za wcześnie ze jeszcze nie uregulowany się wszystkie sprawy z tatusiem starszej, że ta moja sprawa karna, moja mamusia całe życie mnie nie akceptowana.  zawsze byłam dla niej najgorsza jak i moja córka. Nie akceptowana kolejnego związku bo jak to bez jej zgody, nawet jakby był doktorem to wiadomo też byłby nie zaakceptowany bo wkoncu ja jestem głównem. Nikomu nie mówiłam o ciąży. Uzalalam się partnerowi ze źle się czuje ze nie narzeka mi ta ciąża itd a on tylko "weź kasę idź na zabieg" olalam to a później nie czułam się lepiej ciągle sama on tylko autka oglądał bo on musi kupić a ja zadreczalam się ze zostane z 2 dzieci na 25m2. Partner nawet gdy dowiedział się ze to syn nic nie ucieszył się nie dał mi nawet odczuć ze się cieszy na 2 dzień obrażony niechcial ze mną czasu spędzić odciążyć mnie siedzial obrażony. Znalazłam mieszkanie ale nawet nie zainteresował się żeby iść ze mną obejrzeć. Pojechał ja wpadłam w dół jedyne informacje jakie mu wysyłałem gdy był w pracy to ze niechce żyć juz ze mam dość, że źle się czuje ze mam silne skurcze,  dostałam nawet jakiś drgawki jednej nocy. Ja juz ostatni mc nie jadłam nie piłam zero witamin ciągle bolała mnie głowa, wszystko mnie bolało, snu zero, ciągle bordowa na twarzy chyba od ciśnienia,  same śmieci w głowie. Mamusia na 2 urodzinach mojej córki postawiła diagnozę ze ona ma autyzm bo macha rączkami, ja już nie potrafiłam żyć, tylko płakałam, nienawidziłam siebie i tego brzucha. A teraz już go nie ma a ja nie wiem co się ze mną działo jakby jakiś mrok mnie pochłonął ocknelam się gdy w szpitalu lekarz mówi "pani roni" ból żal znów zero życia, nic nie jest lepiej a tylko żal ze ja modliła się żeby już nie było brzucha... A on powiedział mi tylko ze "nie zaskoczył ze potrzebuje pomocy" a ja codziennie mówiłam i pisałam ze chce zdechnac....
Odpowiedz
#2
Jakaja, przykro mi, że Twój Synek zmarł i współczuję, że nie masz oparcia ani nie czujesz miłości najbliższych. To takie ważne, czuć się kochanym. Nie jest mi obojętne to, jak się czujesz. Życzę Ci odrobiny światła w tym mroku. Będę do Ciebie zaglądać.
Odpowiedz
#3
Nie mogę darować sobie ze gdy powiedział o zabiegu, nie strzeliłem mu w pysk i nie pokazałam drzwi.... Może wzięłam się w garsc i było by dobrze, nie wykadowalabym na samym dnie. Jego obojętność mnie zniszczyła...
Odpowiedz
#4
To było straszne co się ze mną działo przez ostatnie 5-6tyg, moje myśli były tylko o śmierci, a on nie zaskoczył. Ja dopiero otrzezwialam gdy byłam już 12H po zabiegu i czułam ze byłam w jakimś czarnym letargu bez koloru, nadzieje i checi, moje myśli były i są nadal chaotyczne. Nie umiem się zebrać do kupy. Ból jest ogromny
Odpowiedz
#5
Nie wiem jak sobie odpowiedzieć na mój stan w którym byłam od 5-6 tyg,  czemu przestałam myśleć logicznie ze dam radę, przestałam jeść, pić, wszystko mnie bolało, brak snu, umeczalam się, co to było zemu nie ratowali mojego synka. Tylko jemu pisałam ze że mną źle a on nic totalnie nic... Źle poszukała pomocy??? Oczekiwałam od niego zainteresowania??? Czekałam na jego wsparcie???? Ze olalam siebie totalnie.... Czuje ze przez niego doszło do tragedii nie umiem mu wybaczyć obwiniać jego
Odpowiedz
#6
Nawet teraz nie mam z kim pogadać. Siedzę z dzieckiem w domu od kilku dni a nikt nawet nie zadzwoni nie zapyta się czy żyję czy chce odpocząć i mała mogą wziąść.... Nic totalnie nic
Odpowiedz
#7
Osoby z Twojego otoczenia wiedzą, co się stało?
Nikt nie wie, co by było gdyby. Wiem za to, że ciężko jest z małym dzieckiem i w ciąży, bez żadnego wsparcia "wziąć się w garść" czy myśleć racjonalnie.
Odpowiedz
#8
Jest mi strasznie wstyd ze tak źle myślałam o tym dziecku, że myślałam że nie będę umiała go kochać i oddam go w szpitalu... Bo niechce żeby moja starsza córka przechodziła piekło z braćmi tak jak ja... Nie wybacze sobie tego ze nie umiałam się pozbierać ze ciągle byłam w czarnej du.... Ze rozpocząłem tylko nad sobą, nie chciałam żyć... Nie moglam się pogodzić z obojętnością partnera, w głowie siedziały słowa z 7 tyg "weź kasę idź na zabieg" i chyba żebym nie była już w tak zaawansowanej ciąży i wiedziała gdzie iść to chyba bym poszła bo juz byłam tak do dupy.... Tylko o śmierci marzyłam planowałam ze córkę dam do dziadków a sama autem wyjadę pod tira.... Jak mnie teraz to boli ze tak myslalam.ze go nie chciałam....
Odpowiedz
#9
Wydaje mi sie, nie odbierz tego zle, ze potrzebujesz pilnej pomocy psychologicznej. Poszukaj jej prosze. Bardzo mi przykro ze jestes w tak trudnej sytuacji. Mam nadzieje ze znajdziesz kogos kto ci pomoze.
Odpowiedz
#10
Tak jestem umowiona na wtorek. W głowie chaos ale już taki jakby trzeźwy, zastanawiam sie czy kiedyś sobie wybacze ze miałam takie straszne myśli, że nie potrafiłam go kochać w brzuchu, że czulam się jakby siedział we mnie jakiś obcy i on niszczył moje życie... Czy żyły gdybym te wszystkie obiawy wystraszony leciała konsultować, a ja Uzalalam się tylko ze życie mi się znów wali, że ledwo wychodzę z problemów ( sprawa karna) a ja znów będę wiezniem. Nie umiałam nikomu powiedzieć ze nie akceptuje brzucha,  że go nie kocham... Bo przecież wszyscy w koło twierdzą że to taki piękny stan. Te reklamy w tv to jakby mi na złość puszczali... Moja 1 ciąża nie była też szczęśliwym okresem przez ex który dobijalo mnie do samego końca ciąży... A i teraz nie odpuszcza. A ja ukrywała ciążę przed całym światem bo nikt mnie nie rozumiał ze nie potrafię go kochać... Nie wiem czy znów nie dostaje na głowę dziś tylko placze

Partner a raczej już były, miał zabrać swoje rzeczy z mojego mieszkania. Specjalnie dałam mu 2H a on nic nie zabrał zapytał tylko mojej córce skarbonke pieniędzmi... Chce mój ból zaklęic pieniędzmi odkupić swoją bezinteresownosc. Nie mam sily sprzątać pozbyć się jego ubran
Odpowiedz
#11
Mojej matce zawsze przeszkadzała, nie byłam potrzeba, nawet mnie nie tolerowala... Byłam poprostu po to żeby miała na kim się wyzywać i mieć z kogo robić gówno. W tej ciąży czulam się okropnie a musiałam robić sama wszystko, nikomu nie powiedziałam, tylko może 5 osób wiedziało ( partner, lekarz, taka pani, koleżanka i kolega) wstydził się brzucha. Facet zero empatii zaczynałam czuć ze to nie jest to bo przecież kazał mi iść na zabieg, ja nie miałam fajnego dzieciństwa i rozpocząłem ze moja córka przy kolejnym dziecku straci matkę ze będzie mieć takie fatalne życie jak ja. Moje rodzeństwo wręcz mnie nienawidzi,  nigdy o nic ich poprosić ani poszukać wsparcia, byle dawali ze przecież jestem gownem... Coraz bardziej czarne myśli zalewamy moja głowę, wstawiłem rano i byłam już zmęczona, bez chęci do życia. Dawałam jeść tylko córce i jechałam z nią na działkę, nie samochodem tylko pieszo,  bo mimo zmęczenia. Na działce siedziałam jak kamień bez weny i reakcji... Chyba ze córka coś ode mnie chciała. A partner nic gdy pisałam do niego tylko ze niechce żyć wsumie pisałam mu ze chce zdechnac, zero rozmów na Skype wszystko się urwała a on on teraz mówi ze nie zaskoczył... Nic mi nie pokazał że będzie dobrze tylko jeszcze mnie podemna kopał większy dół. Teraz pewnie siedzi na swojej działce i pije bo to wymówka ze znów się rozpil. Był i będzie pijakiem. Nawet nie napisze czy ja zyje. A ja od kiedy zaczęłam unikać ludzi to i tak się nikt mną nie intetesuje
Odpowiedz
#12
To przykre, że nie masz wsparcia w realnym życiu. 
Niestety nie każdy z nas ma rodzinę, na której wsparcie może liczyć. Czasem jest tak, że lepiej rodziny nie mieć wcale, żyć tak, jakby się jej nie miało, niż trwać w toksycznych, niszczących relacjach.
Tak, jak pisała Frania - z tego jak brzmisz, wynika, że potrzebujesz profesjonalnej pomocy. Psychoterapeuty i być może psychiatry i leków.
Przykro mi bardzo z powodu Twojej straty i obecnej, trudnej sytuacji.
Odpowiedz
#13
Dziś psycholog. Wiem ze ten 1 raz mi nic nie da ale przynajmniej wleje się ze mnie to wszystko. A mój juz były partner, pije, wrócił do nałogu. Byłam z córką na spacerze i usłyszałam od niego tylko " ale mi dałaś popalic". [Usunięto wulgaryzmy] czemu nie upil się gdy w 15 tyg przynioslam foto ze syn. Pomyślałam że to z radości a on tylko się obraził i przestał mieć ochotę na spędzanie ze mną czasu... Ja przechodzę tragedię, nikt nie chce nawet mnie wysłuchać, nie ma i nie było nigdy nikogo żeby mi pomogl. Zawsze ze wszystkim byłam sama, nawet gdy ojciec mojej córki znęcanie się na demna to mamusia tylko żebym na policje nie zgłaszają bo zrobię facetowi problemy, gdy wspierał się ciąży to żebym go nie podawała do sądu bo przecież co zrobię jak on nie jest ojcem a on tylko będzie miał znów problemy. W sądzie na karnet mam nie mówić że on coś tam robił a ja nie wiedziałam tylko ja mam potwierdzić ze ja to robiłam po co mam facetowi robić problemy... Nie mam szczęścia do ludzi ciągle źle wybory...
Chciałabym żeby mały żył.żeby dal mi popalic z kółkami itd może wtedy juz by nic mnie nie złamalo.
On pije prze zemnie nie przez stratę dziecka...

Wszystko mnie boli, spać nie mogę, wczoraj wyszłam 1 raz z domu, byłam na dzialce ale chyba tylko 30 min,  nie umiałam tam nic zrobić, nawet zabawek nie wyciągam. Wzięłam mała do wózka i wróciłam do domu do swojej nory...

Mojej matki wyrozumiałość i troska, matczyna miłość " jak będziesz się tak zachowywać zabiorę ci dziecko"
Odpowiedz
#14
Idę na spacer z dzieckiem, a pan tata radosny, szczęśliwy stawia pod monopolowym. Tańczy i śpiewa gdy mnie zobaczył. A ja [Usunięto wulgaryzmy] Przez to jeszcze bardziej rycze ze on się cieszy ze śmierci mojego i jego dziecka. W brzuchu ściska powinnam isc strzelić wryj.... Ale nie potrafię bo moje dzieciątko i tak już niezyje...
Odpowiedz
#15
(Tue, 07 Sierpnia 2018, 05:44:05)Jakaja napisał(a): (...)
Kur.....mac
(...)

(Tue, 07 Sierpnia 2018, 11:11:54)Jakaja napisał(a): (...)
A ja kur...
(...)

Co Cię upoważnia do myślenia, że nie obowiązują Cię zasady Regulaminu, którego znajomość oraz zgodę na przestrzeganie potwierdziłaś podczas rejestracji?
Racz go wreszcie starannie przeczytać, przy czym w trybie natentychmiastowym polecam Twojej uwadze zwłaszcza punkt dotyczący wylgaryzowania, bo rozkręcasz się w tym kierunku nadto swobodnie i blady strach mnie ogarniana myśl, co bym zastała po paru kolejnych godzinach tejże twórczej swobody...

Cytat:11. Użytkownikowi nie wolno:
(...)
k) wulgaryzować i nadużywać wizualnego eufemizowania wulgaryzmów, np. w postaci zniekształconej czy wykropkowanej,



Moj post do późniejszego usunięcia lub przeniesienia.
Odpowiedz
#16
Jakaja przykro mi z powodu odejścia  Twojego synka.Brak wsparcia nie pomaga Ci w przeżyciu żałoby.Brakuje mi słów pocieszenia zwłaszcza,że ja dziś wspominam stratę swojego Maciusia.Uwazam jednak,że obwinianie siebie o złe myśli,które doprowadziły do starty to błąd.Bylas sama z malutkim dzieckiem i ogromem problemów.Zero zrozumienia czy empatii.Wiem,że trudno jest Ci funkcjonować,że szukasz pomocy to dobrze.Pozol sobie na poplakanie czy smutek,bo to nieodzowne z przeżywaniu załoby.Masz córeczkę ona odbiera Twoje emocje.Ona potrzebuje Ciebie.Nie popełnij błędów swojej matki.Dla siebie samej i dla niej walcz o spokój i siłę.Dobrze byłoby odizolowac się od toksycznych ludzi.Moze jak staniesz silniej na nogach to pomyślisz np.o przeprowadzce.Brak kontaktu z nimi i zmiana otoczenia to byłaby szansa na odzyskanie równowagi.Zycze Ci dużo siły.Sciskam mocno.
(*) dla synka.
Odpowiedz
#17
(Tue, 07 Sierpnia 2018, 15:53:36)DzikaMysz napisał(a):
(Tue, 07 Sierpnia 2018, 05:44:05)Jakaja napisał(a): (...)
Kur.....mac
(...)

(Tue, 07 Sierpnia 2018, 11:11:54)Jakaja napisał(a): (...)
A ja kur...
(...)

Co Cię upoważnia do myślenia, że nie obowiązują Cię zasady Regulaminu, którego znajomość oraz zgodę na przestrzeganie potwierdziłaś podczas rejestracji?
Racz go wreszcie starannie przeczytać, przy czym w trybie natentychmiastowym polecam Twojej uwadze zwłaszcza punkt dotyczący wylgaryzowania, bo rozkręcasz się w tym kierunku nadto swobodnie i blady strach mnie ogarniana myśl, co bym zastała po paru kolejnych godzinach tejże twórczej swobody...

Cytat:11. Użytkownikowi nie wolno:
(...)
k) wulgaryzować i nadużywać wizualnego eufemizowania wulgaryzmów, np. w postaci zniekształconej czy wykropkowanej,



Moj post do późniejszego usunięcia lub przeniesieni.


Przepraszam ciężko mi sobie poradzić,  nigdy tak nie mówiłam /pisałam.
Odpowiedz
#18
Wiadomo, że są emocje i często się przekleństwa cisną na usta. Po to mamy regulamin, żeby próbować te emocje jakoś w ryzach trzymać. Gdybyśmy wszystkie tu manifestowały się jak leci, to byłby straszny burdel, nie do ogarnięcia. Granice są potrzebne, dają poczucie bezpieczeństwa. Mimo, że emocje skrajne, po prostu szukaj innych słów niż wulgaryzmy. Wiem, że one spuszczają napięcie czasem, ale nazwanie tych uczuć jest ważne, próbuj. 
Byłaś u psychologa dziś?
Odpowiedz
#19
Tak byłam... Jest depresja, chce żebym na nfz przychodziła, żebym poszła po tabletki żeby mnie ustabilizowaly... A później ona nawet jakąś grupę prowadzi ale to jeszcze zobaczy jak to będzie. Chce żebym raz w tyg była. Ze to nie jest tylko problem straty, że to wszystko zaczyna się w dzieciństwie i kontakty z matką, braćmi itd.
Wczoraj cały dzień płakałam ze on pił i tańcowal.... Serce boli mnie bardzo, ale teraz już w 100% wiem ze był złym wyborem, że nie zasługuje na moje zainteresowanie... Jest już skończony.
Po wizycie jakby nadzieja trochę mnie postawiła na nogi. A noc dalej okropna,  rano ogromny kac choć nie piłam.
Odpowiedz
#20
Bardzo się cieszę że trafiłaś na psychologa, który wie jak tobą pokierować dalej aby ci pomóc. Słuchaj się jej zaleceń, mam nadzieję że ci pomoże, choć wiadomo że nie stanie się to z dnia na dzień. Leki nie są złe, zdejmują częściowo ciężar i łatwiej się podnieść samemu wtedy.
Odpowiedz
#21
Dziękuję 1 raz poczułam ze komuś na mnie zależy i chce mi szczerze pomoc... Ból jest straszny ciągle myślę żebym inaczej zrobiła w tej ciąży, komuś powiedziała niż ex ze jest ze mną tak źle to by żył może dalej a ja chciałam liczyć tylko na niego.....
Odpowiedz
#22
Kazdy dzien jest dla mnie wyzwaniem. Ciezko mi isc cos zalatwic. Najlepiej czuje sie tylko z corka, unikamy ludzi...wiem ze to nie jest dobre.... chodze na terapie 2 razy w mc. odebralam badania krwi, wynik tarczycy przeraza, kolezanka pyta sie jaki mialam wynik w ciazy....a ja mowie nie wiem, czy ja wogole robilam?! Poszukalam i jednak robilam i juz wtedy on byl wskazujacy na problem,a lekarz nic mi nie powiedzial....rodzinny powiedzial ze od tej tarczycy moglo wszystko byc, zly stan zdrowia i problemy z dusza,depresja. Nie czytam nic w internecie bowiem ze to nic juz nie zmieni nie odda mi mojego chlopca.... tabletki pomagaja ale zle dni miewam jeszcze ... nikt mnie nie rozumie, nie wspiera...jedyna osoba ktorej na mnie zalezy jest pani psycholog,po wizycie u niej jestem pelna pozytywnego nastawienia
Odpowiedz
#23
Dobrze, że zdecydowałaś się na leki i terapię. Uregulowanie tarczycy też może mieć wpływ na samopoczucie. Na pewno będą jeszcze dni mroczne i złe, ale trwaj przy terapii i leczeniu, a z czasem pewnie będzie lepiej. Bardzo mi przykro z powodu tego, co Ci się przytrafia i straty Twojego synka [*]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości