Nie moge sie pozbierać
#1
Witajcie,
Tydzien temu stracilam moje dziecko w 12 tyg. Szok, noedowierzanie, a teraz okropna pustka. Nie umiem sobie z tym poradzić. Ciągle placze, nie mogę patrzec na dzieci, nie jem, nie śpię, mam okropne koszmary. Ciagle sie zastanawiam dlaczego ja i moje dziecko. Nie znam nawet jego płci, nie zdazylam go przytulić. Czulam że to bedzie synek, dałam mu w myslach na imie Wiktor. Jak mam zyc dalej?
Odpowiedz
#2
Gosiu, bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Wyobrażam sobie jak bardzo Ci źle. Rady na to nie mam ale mogę obiecać ze z czasem będzie odrobinę łatwiej oddychać. 
Daj sobie czas na przeżycie żałoby. Mam nadzieje ze to forum choć trochę Ci to ułatwi. 
Dla Wiktora (*)
Przytulam..
Odpowiedz
#3
Gosiu, bardzo mi przykro że straciłaś dzieciątko. Teraz bardzo trudny czas dla ciebie. Bądź dla siebie dobra i pamiętaj że wszystko co czujesz, co się z tobą dzieje jest zupełnie naturalne w obliczu takiej tragedii.
Odpowiedz
#4
Dziekuje dziewczyny. 
Czy Wy tez mialyscie straszne poczucie winy? Ja ciagle mysle czy zrobiłam cos nie tak.. a moze bylabym zła matka
Odpowiedz
#5
Gosiu, ciężko pozbyć się poczucia winy ale nie torturuj się takimi myślami.  Jak bardzo bezsensownie to nie brzmi miałas pecha być "jedną na trzy". Tylko tyle i aż tyle....
Bądź dla siebie dobra.
Odpowiedz
#6
Bardzo mi przykro.
Z poczuciem winy też walczę. Mimo że wiem, że realnie nic nie mogłam zrobić. Ale tych różnych "może" mam w głowie dziesiątki.
Moja terapeutka, bardzo mądra kobieta, pożegnała mnie ostatnio słowami: "Niech pani już sobie nie dowala. Życie to już zrobiło wystarczająco". Zostawiam tu, może Tobie też się przyda.
Odpowiedz
#7
Bardzo mi przykro, Gosiu, że przeżywasz tak wielką stratę. 12 tydzień - pewnie już dobrze się oswoiłaś z myślą o nowym życiu, które nosiłaś. Tak jak tu panie piszą - to, co przeżywasz, jest normalną reakcją na wielką stratę. Również poczucie winy. Mądrzy ludzie mówią, że poczucie winy nie równa się rzeczywistej winie, a w żałobie jest ono normą. To nie jest wariowanie, dziwaczenie. Kiedy ja dowiedziałam się, że straciłam dziecko w 8 tygodniu, powtarzałam USG, żeby się przekonać, czy na pewno serduszko nie bije. Po kilku dniach wróciłam do szpitala z ogromnym krwawieniem. W nocy łyżeczkowali mi macicę, bo hemoglobina spadała. Dopiero na drugi dzień po operacji zaczęłam sobie wyrzucać, że może trzeba było zrobić jeszcze jedno USG, a może się pomylili, może jednak małe żyło. Potem zaczęłam sobie wyrzucać, że nie poszłam do ginekologa wcześniej, żeby mi dał coś na podtrzymanie ciąży. Staram się nie zagrzebywać w takich myślach, trzymać do nich dystans, ale taki bez lęku.
Życzę Ci, żebyś była dobra dla siebie.
Odpowiedz
#8
Bardzo mi przykro. Przeżyłam dokładnie to samo co ty. Też 12 tydzień, też niedowierzanie i też poczucie winy. Do tego brak jakiegokolwiek wsparcia.  Jesteś silna! Trzymaj się ♥ Jak się teraz czujesz?
Odpowiedz
#9
Witajcie, 
dawno tu nie zagladalam, nie chciałam pamiętać, myśleć. Chciałam zapomnieć. Za niedługo mija 10 mcy od czasu kiedy straciłam mojego malutkiego Wiktorka. Najgorsze są miesiecznice, data porodu. 
Na co dzień żyje, pracuje, uśmiecham się normalnie. Ale jak zostaje sama... Mam wrażenie że to sen. Ze to nie moje życie, że mnie to nie spotkało. Czasem to wogole nie chce mi się żyć.
Odpowiedz
#10
Gosiu, połączyłam Twoje watki. W tym dziale można mieć tylko jeden.
Odpowiedz
#11
Dziękuję Asza
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości