Poronienie w 20 tyg. ciąży
#1
Kochani muszę się wygadać, bo jest mi bardzo ciężko. Staraliśmy się z mężem 5 lat o ciąże. I jakimś cudem po tych 5 latach zobaczyłam na teście 2 kreseczki, był to mój najszczęśliwszy dzień na świecie, popłakałam się ze szczęścia, nie mogłam spać w nocy czekając na ranek żeby szybko polecieć do laboratorium zrobić HCG czy faktycznie test nie kłamał i okazało się że nie, nasze marzenie się spełniło. I to chyba na tyle dobrych wiadomości…
Mam 32 lata mam niedoczynność tarczycy, insulino oporność.
Umówiłam się na 1 wizytę do nie swojego  ginekologa ( bo był na urlopie) żeby potwierdzić ciąże, ginekolog powiedział jest pęcherzyk, udało się, to było jakoś przed świętami Boże Narodzenie ( to były najpiękniejsze święta jak mogliśmy oznajmić rodzinie że w końcu nam się udało) , po świętach poszłam jeszcze raz do tego samego ginekolog powiedział że ciąża obumarła i serduszko nie bije, byłam załamana, witanie nowego roku było straszne z tą świadomością. Ale coś mnie tknęło i poszłam do swojego ginekologa żeby sprawdził, na USG zobaczyłam bijące serduszko, wszystko było w porządku. Po drodze byłam 2 razy w szpitalu bo miałam krwawienia, ale brałam progesteron i wszystko się unormowało. Poszłam na 1 badania prenatalne, na USG wszystko ok., przezierność karkowa ok., przegrody nie było widać bo dziecko się obróciło tyłem. I lekarz kazał m jeszcze iść na pobranie krwi do testu PAPPA, który oczywiście wyszedł źle, było prawdopodobieństwo 1:109 zespołu Downa. Zdecydowałam się na amniopunkcje 12.03.2018, po badaniu wszystko było w porządku ,czekanie na ten wynik było straszne. 1.04.2018 poczułam delikatne skurcze, myślałam że tak musi być, to były może z 4 skurcze na cały dzień i do tego plamienia, ale plamienia miałam cała ciąże. Więc myślałam że tak musi być, i wszystko ustało. 06.04.2018 r. pojechaliśmy do poradni genetycznej odebrać wynik, ZDROWY CHŁOPCZYK znów emocje sięgnęły zenitu był to 20 TC i tego samego dnia dostałam skurczy najpierw w dużych odstępach, wzięłam nospe, nie pomogło. Później normalnie co 6 minut, skurcze się nasilały, poszliśmy szybko na pogotowie, okazało się że pęcherz owodniowy tak się osunął na dół, że macica przygotowywała się do porodu, zaczęło się krwawienie, dostałam jeszcze rozkurczowe leki dożylnie ale już było za późno, odeszły wody płodowe i na porodówkę, musiałam synka rodzić L urodził się jeszcze żywy ale był za malutki żeby go trzymać przy życiu, nie chcieli czekać aż urodzę łożysko to lekarz pociągnął i urwał i jeszcze na żywca mnie wyskrobali. Nie robiłam żadnego pogrzebu, bo bym tego nie uniosła poprosiłam o skremowanie w szpitalu. Straszne przeżycie to jest, nie mogę z tym wszystkim poradzić. Co mogło być przyczyną? Tarczycę miałam wyregulowaną, cukier był w normie, byłam na diecie, brałam metformine, schodziłam do niższych dawek, brałam potrzebne witaminy, oszczędzałam się. Kariotypy moje i męża w porządku i synka też. Badanie histopatologiczne odebrałam z rozpoznaniem: fragmenty łożyska z cechami przekrwienia i obfitym naciekiem zapalnym. Czy to zapalenie mogło być przyczyna poronienia? Ale skąd one się wzięło? Za późno poszłam do lekarza? Jak mi się uda następnym razem, muszę częściej chodzić na wizyty? Za 2 dni miałam wizytę, ale 2 dni w tą czy w tą i tak by już nic nie dały L Może ktoś był też w takiej sytuacji? Czekam na wizytę mam dopiero za 1,5 miesiąca. Czego to życie jest takie niesprawiedliwe L
Odpowiedz
#2
Neciunia bardzo mi przykro (*).
Ja straciłam synka w 19 tc i stwierdzono niewydolnosc szyjki,ale obecna gin sugeruje mi ,ze moglam miec bakterie i ona spowodowała,ze szyjka sie rozwarła. Niestety nie mialam zrobionego posiewu i moge tylko gdybac.Ciezko mi powiedziwc jaka przyczyna była u Ciebie.Czesto nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie dlaczego.Duzo siły na ten trudny czas żałoby.
Odpowiedz
#3
Neciunia bardzo mi przykro z powody straty Synka. Sad Wstrząsnęła mną Twoja historia... Tak wiele przeszłaś... Daj sobie czas na "poukładanie tego wszystkiego"...
Odpowiedz
#4
My z mężem staramy się o dzidziusia prawie 6 lat i jak udało mi się zajść w ciąże to radość trwała krótko bo poroniłam w 8 tygodniu.I częste pytanie dlaczego i brak odpowiedzi.Został ból,żal,smutek.Jest ciężko,ale mam duże wsparcie w mężu bez niego nie dałabym rady.
Życzę dużo siły.Przyjdą lepsze dni,ale niestety nie odpowiem Ci kiedy.Daj sobie czas.
Odpowiedz
#5
Bardzo m przykro z powodu Twojej straty. Przechodzisz teraz bardzo trudne chwile. Daj sobie czas na przeżycie załoby. To bardzo ważne teraz.Ja straciałam dwie ciaże w 18/19 tc kolejną udało mi sie "dociągnać" do 25/26tc... Niestety przez wiele lat zadaje sobie te same pytania co Ty... i nadal nie wiem co było przyczyną strat moich dzieci, dlaczego moja córka urodziła sie tak wcześnie... wiem z własnego doświadczenia jak wazne jest teraz dla ciebie znalezienie przyczyny i wcale nie mam zamiaru Cię od tego szukania odwodzić, ale proszę daj Wam czas, daj czas sobie, bądź dobra dla Siebie. Jeśli masz siłe to szukaj, pytaj badaj sie, jeśli ma to przynieść ukojenie... Jednak pamiętaj, zeby sie nie zadręczać. Odetchnij wtedy poszukasz. Tu na forum znajdziesz wiele wskazówek. podpowiedzi.
Jeszcze raz  prosze, bądź dla Siebie dobra...
Dla twojego Synka (*)
Odpowiedz
#6
Bardzo bardzo współczuję.
Moze to skutek jaloes bakterii wstretnej?
Odpowiedz
#7
(Fri, 11 Maja 2018, 12:59:44)Anulaa napisał(a): Neciunia bardzo mi przykro (*).
Ja straciłam synka w 19 tc i stwierdzono niewydolnosc szyjki,ale obecna gin sugeruje mi ,ze moglam miec bakterie i ona spowodowała,ze szyjka sie rozwarła. Niestety nie mialam zrobionego posiewu i moge tylko gdybac.Ciezko mi powiedziwc jaka przyczyna była u  Ciebie.Czesto nie znajdujemy odpowiedzi na pytanie dlaczego.Duzo siły na ten trudny czas żałoby.

Kochana Anulaa, mi również przykro ale życzę Ci wytrwałości. Mi teraz ginekolog zrobił posiew ale to po miesiącu na kontroli i czekam na wynik. Mam nadzieje że przy kolejnej wizycie lekarz chociaż mniej więcej będzie widział co było przyczyną. Następnym razem jak nam się uda w ogóle, to ja będę co chwile latać do lekarza.

(Fri, 11 Maja 2018, 14:23:29)Lukrecja napisał(a): Neciunia bardzo mi przykro z powody straty Synka. Sad Wstrząsnęła mną Twoja historia... Tak wiele przeszłaś... Daj sobie czas na "poukładanie tego wszystkiego"...
Kochana Lukrecja, moim lekarstwem będzie jak ponownie zobaczę 2 kreski na teście, chociaż ta ciąża była bardzo stresująca, to jak kolejna w ogóle się uda to już w ogóle będzie stres.

(Fri, 11 Maja 2018, 17:53:07)madalena napisał(a): My z mężem staramy się o dzidziusia prawie 6 lat i jak udało mi się zajść w ciąże to radość trwała krótko bo poroniłam w 8 tygodniu.I częste pytanie dlaczego i brak odpowiedzi.Został ból,żal,smutek.Jest ciężko,ale mam duże wsparcie w mężu bez niego nie dałabym rady.
Życzę dużo siły.Przyjdą lepsze dni,ale niestety nie odpowiem Ci kiedy.Daj sobie czas.
Kochana madalena, to jest straszne co nas spotyka. Ja gdyby nie mój mąż , to bym zwariowała psychicznie. Dobrze że mamy wsparcie. Życzę wytrwałości i powodzenia.

Kochana marysienka86 , współczuje Ci strasznie, ale moim lekarstwem wiem będzie jak ponownie zobaczę 2 kreski na teście, chociaż ta ciąża była bardzo stresująca, to jak w kolejna w ogóle się uda to już w ogóle będzie stres.

(Sat, 12 Maja 2018, 00:08:36)Japaulina napisał(a): Japaulina
Kochana Japaulina, Wydaje mi się że to była na pewno wina jakiegoś zakażenia, tylko skąd to się bierze. Może faktycznie to się powoli robiło od amniopunkcji bo już 1 kwietnia poczułam lekkie skurcze wiec zakażenie pewnie jakieś było tylko może nie takie duże. Kurcze nie wiem co myśleć, lekarz mówił że jak do tygodnia czasu nic się nie dzieje to amniopunkcja nie była przyczyną.
Odpowiedz
#8
Kochana Neciunia, ja nie mialam.amniopunkcji a i tak dostaly sie jakies cholerne patogeny. Ja od tego zakazenia bylam bliska sepsy. To bardzo przykre
Odpowiedz
#9
(Sat, 12 Maja 2018, 08:58:26)Japaulina napisał(a): Kochana Neciunia, ja nie mialam.amniopunkcji a i tak dostaly sie jakies cholerne patogeny. Ja od tego zakazenia bylam bliska sepsy. To bardzo przykre

Kochana Japaulina, a lekarz Ci nie powiedział od czego może się to brać i czy nie da się temu zapobiec?
Odpowiedz
#10
(Sat, 12 Maja 2018, 10:25:39)neciunia napisał(a):
(Sat, 12 Maja 2018, 08:58:26)Japaulina napisał(a): Kochana Neciunia, ja nie mialam.amniopunkcji a i tak dostaly sie jakies cholerne patogeny. Ja od tego zakazenia bylam bliska sepsy. To bardzo przykre

Kochana Japaulina, a lekarz Ci nie powiedział od czego może się to brać i czy nie da się temu zapobiec?

Wiesz jak to lekarze,w szpitalu mnie o niczym nie informowali. Nawet nie wiedzialam,ze moj stan jest taki powazny. Sama wiekszodc wywnioskowalam:po histpacie,po karcie wypisowej,po przekopaniu internetu. To najczesciej jest infekcja wstepujaca,z pochwy. Nie wiem dlaczego u niektorych kobiet tak sie dzieje Sad u mnie w wymazie ze szpitala wyszddl jakis gronkowiec staphylococcus i e.coli. Ja nie mialam zadnych objawow infekcji. Zamiwrzam sie przebadac ppd katem chlamydii,ureaplasmy i mycoplasmy. W nastepnej ciazy bede ciagle robic posiewy z szyjki i moczu. U mnie wody wczesniej nie wyciekaly,krwi tez nie bylo,szyjka zamknieta. Mam ochote krzyczec w nieboglosy. Nie wiem skad to sie wzielo
Odpowiedz
#11
(Sat, 12 Maja 2018, 14:29:42)Japaulina napisał(a):
(Sat, 12 Maja 2018, 10:25:39)neciunia napisał(a):
(Sat, 12 Maja 2018, 08:58:26)Japaulina napisał(a): Kochana Neciunia, ja nie mialam.amniopunkcji a i tak dostaly sie jakies cholerne patogeny. Ja od tego zakazenia bylam bliska sepsy. To bardzo przykre

Kochana Japaulina, a lekarz Ci nie powiedział od czego może się to brać i czy nie da się temu zapobiec?

Wiesz jak to lekarze,w szpitalu mnie o niczym nie informowali. Nawet nie wiedzialam,ze moj stan jest taki powazny. Sama wiekszodc wywnioskowalam:po histpacie,po karcie wypisowej,po przekopaniu internetu. To najczesciej jest infekcja wstepujaca,z pochwy. Nie wiem dlaczego u niektorych kobiet tak sie dzieje Sad u mnie w wymazie ze szpitala wyszddl jakis gronkowiec staphylococcus i e.coli. Ja nie mialam zadnych objawow infekcji. Zamiwrzam sie przebadac ppd katem chlamydii,ureaplasmy i mycoplasmy. W nastepnej ciazy bede ciagle robic posiewy z szyjki i moczu. U mnie wody wczesniej nie wyciekaly,krwi tez nie bylo,szyjka zamknieta. Mam ochote krzyczec w nieboglosy. Nie wiem skad to sie wzielo

Mnie lekarze też o niczym nie poinformowali w szpitalu, tylko że pęcherz owodniowy się osunął i już nic nie da się zrobić. Nawet nie miałam w karcie informacyjnej napisane, że łożysko zostało wysłane dalej do badań, mój ginekolog się dowiadywał. Mi w szpitalu nawet nie zrobili wymazu. Ja też nie miałam żadnych objawów jakiegoś stanu zapalnego. Też muszę jakieś badania zrobić, tylko jeszcze nie wiem jakie. Na razie mam zrobiony posiew, czekam na wynik, mam zrobić przeciwciała antykardiolipinowe i załatwić endokrynologa i genetyka. I z tym wszystkim iść na wizytę. i Czeka na pierwszą miesiączkę. Kochana Japaulina ja też mam ochotę krzyczeć. Ale bądźmy dobrej myśli […]
Odpowiedz
#12
Przychodzi taki dzien ze łzy same lecą jak szalone ? skąd brać tą siłę żeby dalej walczyć ?
Odpowiedz
#13
Neciunia, nie wiem skąd brałam siłę ale przetrwałam. Dni kiedy krzyczę w poduszkę nadal się zdarzają choć minęły 4 lata od drugiego poronienia.
Przytulam...
Odpowiedz
#14
(Thu, 17 Maja 2018, 22:29:36)neciunia napisał(a): Przychodzi taki dzien ze łzy same lecą jak szalone ? skąd brać tą siłę żeby dalej walczyć ?

Bardzo mi przykro, że straciłaś Dziecko. Nie znam sposobu na płacz, który przychodzi nagle i wydaje się, że nie ma końca. Mogę tylko powiedzieć z mojego doświadczenia, że czasem trudno dać tym łzom płynąć, bo inni patrzą, bo może się zgorszą, że łez jest aż tak dużo. Ale przecież Dziecko umarło, więc łez jest tyle, ile jest. Pewnie najlepiej pozwolić im płynąć. Innej drogi nie znam. Sama czasem tłumię, bo jestem zakłopotana. Dobrze, żeby był w bliskości ktoś, kto pozwoli na płacz bez nacisków i bez pocieszania na siłę.
Odpowiedz
#15
Bardzo, bardzo Ci współczuję...
Odpowiedz
#16
Dostalam wynik badania histopatologicznego z 6 kwietnia i wyszlo łożysko przekrwione i obfity naciek zapalny, zrobilam tydzien temu posiew i dzisiaj odebralam wynik ze wszystko jest w porzadku. Nie rozumiem tego... przy "poronieniu" byl stan zapalny a teraz juz nie ma? Sam sie wyleczyl? Ginekologa mam dopiero za ponad tydzień, moze któraś z Was miala taką sytuację?
Odpowiedz
#17
Etiologia stanu zapalnego nie musi byc bakteryjna-stad możliwy czysty posiew.
Poza tym opis stanu zapalnego dotyczy badania histopatologicznego z łożyska, którego od jakiegoś czasu nie masz juz w organizmie- „problem” został z organizmu usunięty, wiec zapalenie ńie rozwinęło sie dalej-to tak, bardzo upraszczając i nie wnikając w inne przyczyny takiego obrazu w badaniu.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości