13 tc infekcja
#26
(Sun, 27 Maja 2018, 01:58:05)unbeldi1980 napisał(a): Japaulino, 4 lata straciłam synka w 18 tc. Trafiłam do szpitala 11 godzin przed poronieniem z regularnymi skurczami i skróconą szyjką. Wtedy postawiono diagnozę ze to niewydolnosc szyjki, dziś wiem ze najprawdopodobniej było to zakażenie wewnatrzmaciczne. Do dzisiaj zastanawiam się czy coś mogłam zrobić żeby moje dziecko dziś było ze mną. Dziś byłabym mądrzejsza ale wtedy nie wiedziałam. Dziś pobieglabym do szpitala ale wtedy lyknełam no-spe i położyłam się spać. Dziś.... wtedy.... wtedy.... dziś....
Przytulam.

Bardzo mi przykro.
Odpowiedz
#27
Witam drogie mamy. 
Trochę boję napisać sie tego co zaraz napisze. Wiem, ze jestem w mniejszosci i moze jest nawet ze mna cos nie tak.. 
Pogodzilam sie z calym biegiem wydarzen. Nie wiem czy to wynika z mojej bliskiej relacji z Bogiem, czy madrych ludzi ktorych mam wokol siebie, czy znajomisc  ludzi, ktorzy przeżyli rozne okropienstwa i wciaz sa ludzmi szczesliwymi.
Po prostu zaakceptowalam to wszystko. To, zs przez dlugi czas ciazy nie chcialam. To, ze byc moze jakos wplynelam na to co sie stalo. To, ze spotkala mnie infekcja jaka sie wydarza niezmiernie rzadko. Nawet czasem mysle, ze (jedna z niektórych lekarskich byla listerioza) gdyby nie ten nagly idplyw wod nie poszlabym przecież do lekarza ze zwykla goraczka i bolami miesni i moje zycie rowniez zakonczyloby sie. A juz przy przyjeciu moje badania mowily o wysokim zakazeniu krwi, to prawie sepsa.
Wtedy zalowalam, ze nie umarłam. Dzis przyjmuje to zycie. Z odwaga i wielka nadzieja na dobra przyszlosc. Wiem, ze chce zyc dobrze i chce btc szczesliwa osoba. Nie chce sie traumatyzowac na zawsze. 
Czy to oznacza, ze jestem zla osoba? 
Pozdrawiam was wszystkie i zycze aby w waszych sercach zawitala wiosna Smile
Odpowiedz
#28
Nikt Cię raczej nie zlinczuje za to, że idziesz dalej, więc nie masz się czego bać. 
Nie sądzę też by to znaczyło, że jesteś złą osobą. Według mnie nie jesteś - nie z powodu tego, że zaakceptowałaś śmierć swojego dziecka, pogodziłaś się z tym. 

"Nie chcę się traumatyzować na zawsze" - myślę, że nikt nie chce i nikt tego nie wybiera jako sposobu na życie, to nie jest kwestia świadomego wyboru. 

Dobrze czytać, że czujesz grunt pod nogami, jakoś i jakiś sens odnalazłaś. 

Jeśli chodzi o życzenia wiosny w sercu - na takie akurat mam uczulenie, ale to ja, tylko za siebie mówię.
Odpowiedz
#29
Japaulino, podobnie to widzę do Polianki. Dobrze, że jest dobrze. Nic w tym złego.
Odpowiedz
#30
Ja stracilam synka w 20tyg. Ja mialam tak ze nie moglam sie pogodzic z ciaza. Pozniej ja zaakceptowalam az wkoncu wpadlam w taki dolek ze nienawidzilam go. Cala ciaza to byl koszmar zaszlam gdy mialam ospe, 1 badania znow cukrzyca ciazowa-zalamana. Pozniej badania, wyniki mnie nie interesowaly.... chodzilam prywatnie,a lekarz nic mi nie powiedzial ze mam straszna nadczynnosc tarczycy. Wyniki sprawdzilam mc temu gdy zrobilam sobie badania i juz w ciazy bylo fatalnie. Tez sie obwiniam czuje sie jak morderca.... ale nikt mi nie pomogl w tym co sie ze mna dzialo .... poglebiajaca sie depresja, lekarz olal wyniki tarczycy.... tez przed samym koncem jego zycia mialam problemy zoladkowe, dreszcze i byl koniec.... mina niedlugo 3mc a ja nadal mam problemy ze snem, depresje, trudno teraz mi jest zaakceptowac ze mnie zostawil....
Odpowiedz
#31
Ja 3,5 roku temu też straciłam synka przez zakażenie wewnątrzmaciczne. CRP miałam 74. W wypisie poronienie septyczne. Tak na przyszłość dziewczyny z własnego doświadczenia: prosić o posiewy, nie czekać aż lekarz się domyśli. Ja mam za sobą 6 ciąż. Dzieci dwoje - z pierwszej i ostatniej. W czasie ostatniej od 18 tygodnia bujałam się z zakażeniami do samego końca. Cały czas antybiotyki. Doustne i dopochwowe. Byle bakterie nie doszły zbyt daleko. I udało się. Tylko, że wtedy kiedy lekarz mi powiedział, że żółte upławy mogą być normalne ja się uparłam na posiew. I wyszło szydło z worka. Przy tym septycznym też miałam żółte upławy. Poza tym NIGDY w ciąży nie siadać na cudzych toaletach, podmywać się od przodu do tyłu. Basen zakazany. Seks zakazany. Tak też się przenoszą bakterie. I najlepiej podmywać się po każdym skorzystaniu z toalety. I dzięki tej liście przykazań i antybiotykom dzisiaj mam synka, który za 3 dni kończy pół roku. Zdrowy Smile No to się nawymądrzałam ale może komuś to pomoże. Aha! Nie żadne ziółka. Probiotyki. Cieszę się, że Autorka wątku doszła do siebie. Bo trzeba iść dalej. Chociaż zapomnieć się nie da. Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki oby było dobrze.
Odpowiedz
#32
(Sat, 27 Października 2018, 01:01:17)śliwka napisał(a): Ja 3,5 roku temu też straciłam synka przez zakażenie wewnątrzmaciczne. CRP miałam 74. W wypisie poronienie septyczne. Tak na przyszłość dziewczyny z własnego doświadczenia: prosić o posiewy, nie czekać aż lekarz się domyśli. Ja mam za sobą 6 ciąż. Dzieci dwoje - z pierwszej i ostatniej. W czasie ostatniej od 18 tygodnia bujałam się z zakażeniami do samego końca. Cały czas antybiotyki. Doustne i dopochwowe. Byle bakterie nie doszły zbyt daleko. I udało się. Tylko, że wtedy kiedy lekarz mi powiedział, że żółte upławy mogą być normalne ja się uparłam na posiew. I wyszło szydło z worka. Przy tym septycznym też miałam żółte upławy. Poza tym NIGDY w ciąży nie siadać na cudzych toaletach, podmywać się od przodu do tyłu. Basen zakazany. Seks zakazany. Tak też się przenoszą bakterie. I najlepiej podmywać się po każdym skorzystaniu z toalety. I dzięki tej liście przykazań i antybiotykom dzisiaj mam synka, który za 3 dni kończy pół roku. Zdrowy Smile No to się nawymądrzałam ale może komuś to pomoże. Aha! Nie żadne ziółka. Probiotyki. Cieszę się, że Autorka wątku doszła do siebie. Bo trzeba iść dalej. Chociaż zapomnieć się nie da. Pozdrawiam wszystkich i trzymam kciuki oby było dobrze.

Przykro mi niezmiernie Sad
U mnie w trakcie hospitalizacji, po kilku dniach i 3 różnych antybiotykach dozylnie crp utrzymywalo sir wciąż na poziomie 200...
Dobrze, ze tak mowisz. Ja tez chce propagowac taka wiedze. Lepiej byc przewrazliwionym niz zachorować z takim skutkiem! 
Tak samo lekarze roznia się od siebie, niektórzy podchodzą niesamowicie luzacko do posiewow i zakazen tych dolnych. Ja w ciemno dostawalam leki na grzybice, ktorej wiem ze nie mialam! Skoro cytologia mówiła o zmianach zapalnych to tym bardziej powinni sie tym zainteresować. 
W moim posiewie gbs, gronkowiec koagulazoujemny i e.coli. Teraz bym sie upierala na leczenie tego ale nawet czytając odpowiedzi lekarzy na roznych portalach można wyczytac, ze 'nie leczyc jesli nie ma objawów'. A pewien lekarz mówił mi, ze te bezobjawowe również stanowią zagrożenie. Chyba po prostu chodzi tu o odporność organizmu? Spadnie i bakterie harcuja?

(Mon, 22 Października 2018, 13:45:53)Jakaja napisał(a): Ja stracilam synka w 20tyg. Ja mialam tak ze nie moglam sie pogodzic z ciaza. Pozniej ja zaakceptowalam az wkoncu wpadlam w taki dolek ze nienawidzilam go. Cala ciaza to byl koszmar zaszlam gdy mialam ospe, 1 badania znow cukrzyca ciazowa-zalamana. Pozniej badania, wyniki mnie nie interesowaly.... chodzilam prywatnie,a lekarz nic mi nie powiedzial ze mam straszna nadczynnosc tarczycy. Wyniki sprawdzilam mc temu gdy zrobilam sobie badania i juz w ciazy bylo fatalnie. Tez sie obwiniam czuje sie jak morderca.... ale nikt mi nie pomogl w tym co sie ze mna dzialo .... poglebiajaca sie depresja, lekarz olal wyniki tarczycy.... tez przed samym koncem jego zycia mialam problemy zoladkowe, dreszcze i byl koniec.... mina niedlugo 3mc a ja nadal mam problemy ze snem, depresje, trudno teraz mi jest zaakceptowac ze mnie zostawil....

Bardzo mi przykro. 
Co do braku akceptacji.. Moja droga, przeciez wiele mam jeszcze po porodzie nie czuja nic do swoich dzieci.. Czasem tak jest, ze milosc przychodzi z czasem. To OGROMNA zmiana, strach, hormony. To potrafi wywolywac skrajne reakcje i emocje. Przytulam
Odpowiedz
#33
Praktycznie sama e.coli wystarczy, żeby stracić ciążę. Ja przy ostatniej ciąży miałam właśnie ją. Gbs ujemny, gronkowiec też. Lekarz mnie straszył "że jak pęknie pęcherz..". Ale dotrwaliśmy cudem. Jestem przekonana, że mojego synka, którego straciłam też można było ocalić. Ale wtedy usłyszałam "swędzi? piecze? nie? to nie leczymy. zapraszam za 6 tyg.". Pamiętam to do dziś. Za 6 tygodni było po wszystkim. Dzisiaj miałabym może troje dzieci żyjących, a tak mam dwoje. Niestety. Życie.
Odpowiedz
#34
Bardzo mi przykro z powodu twojej straty . Ja tez niedawno straciłam dziecko w 10 tygodniu właśnie przez infekcje . I mimo że u mnie ciąża była wyczekana i planowana , także szukam winy w sobie. Tak to działa , szuka się winnego kogoś kogo można znienawidzić być wściekłym , a najłatwiejszy i najbardziej oczywisty wybór to my same, bo to nasze ciała przyniosły smierć lub inaczej nie ochroniły naszych dzieci. Ale sam fakt ze szukasz , ze myślisz świadczy o tym jak bardzo ci zależało . Gdybyśmy wiedziały ze coś można więcej lub lepiej zrobić to napewno byśmy zrobiły Ty,Ja i tysiące kobiet , którym się to przydarzyło . Robiłaś wszystko jak należy w tamtej chwili najlepiej jak mogłaś .Nie jesteś winna, tu nie ma prostej zależności . To niesprawiedliwe i bez sensu dlatego tak trudne do zaakceptowania przez nasze przyczynowo -skutkowe glowy. Ściskam :*
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości