13 tc infekcja
#1
Wiadomość o ciąży spadła jak grom z jasnego nieba. Mimo wsparcia narzeczonego i mamy byłam załamana i długo nie mogłam się pogodzić z nowym życiem,wtedy jeszcze nie doceniałam wartości życia. Byłam taka głupia i tak bardzo tego teraz żałuję! Wkurzałam się ale w 10 tc wyszłam z tego szoku,zaczęłam planować nowe życie,oswoiłam się z tym. Wtedy też na krótko trafiłam do szpitala z powodu małego krwawienia które szybko zamienilo się w trzydniowe plamienie na brunatno-prawdopodobnie zszedł mały krwiak który miałam na pierwszym usg w 7 tc. Później już wszystko miało być dobrze! Kupowałam na zapas większe ubrania,zmieniałam swoje życie pod rozwijające się dziecko. Nie wiem,teraz często myślę że to przez moją początkową niechęć... że to moja wina,że  Ona się poczuła niechciana.. Tak bardzo żałuję. W poniedzialęk dopadła mnie jakaś jelitówka. Biegałam do toalety i bolał mnie brzuch ale w sesie pokarmowym,a nie ginekologicznym. W środę i czwartek pobolewał mnie krzyż,niepokoiło mnie to ale czytałam,że  ciąży to częste. A w piątek dramat.. od raa dziwnie się czułam i nie poszłam na uczelnię. Leżałam pod kołdrą i miałam dreszcze,zasnęłam na dwie godziny,przyszedł mój mężczyzna i powiedział,że mam gorączkę! Myślimy-szpital czy leki? Chwilę później polało się obficie ze mnie... nie krew tylko przzroczysta ciecz. Wtedy jeszcze nie wiedzialam co to znaczy... Nie miałam pojęcia,że to będzie tragiczne w skutkach. Zadzwoniliśmy po pogotowie... Byłam ałkiem spokojna,pierwsze usg wykazało żywe dzieko,ja spokojna zostałam położona na oddział. Badania wykazały bardzo wysokie CRP ok 80 (norma do 5) oraz leukocytoze.. Ledwo żyłam,krzyż nie dawał mi żyć. Myślałam,że mam grypę,pięlegniarki uspokajały. Nie bolał mnie brzuch,nie było nawet najmniejszego plamienia. A na wieczorym USG-wyrok-wiecie jaki. Szybki zabieg,nie czekali nawet na tabletki bo ratowali moje życie. Co to za infkekcja? W wypisie mam- poronienie zatrzymane. infekcja dróg rodnych. Podejrzewam,,że spadła mi odporność,błony płodowe zostały zaatakowane przez CHLAMYDIE,UREAPLASME  i inne świństwa. Jaka ja byłam głupia!! Nikt nie zlecał posiewów,przepisywali coś na grzybicę a ja nić nie czułam,żadnych objawów. Teraz wiem,że bezskuteczie leczyłam się przez rok na pęcherz/cewkę moczową(to były bardzo dotkliwe dolegliwośći) bo miałam te dwa świństwa właśnie niewyleczone. Zaden lekarz na to nie wpadł. Po pół roku nieksutcznego leczenia(liczne e.coli i streptococcus też były w tych starych posiewach)zaczęłam pić ziółka,dolegliwości raz były a raz nie było ale z mniejszym natężeniem i zapomniałam o sprawie. To wszystko moja wina. Od tamtej pory, od 16.03 kiedy lekarz przekazał mi że moje dziecko nie żyje, czuję że bezpowrotnie utraciłam swoje życie. Mogłam pokochać ją już na samym początku! Czuję się najgorszym człowiekiem na ziemi i nie mam już siły żyć
Odpowiedz
#2
(Wed, 25 Kwietnia 2018, 12:03:05)Japaulina napisał(a): Mimo wsparcia narzeczonego i mamy byłam załamana i długo nie mogłam się pogodzić z nowym życiem,wtedy jeszcze nie doceniałam wartości życia. Byłam taka głupia i tak bardzo tego teraz żałuję!
(...)
Nie wiem,teraz często myślę że to przez moją początkową niechęć... że to moja wina,że  Ona się poczuła niechciana.. Tak bardzo żałuję.
(...)
To wszystko moja wina. Od tamtej pory, od 16.03 kiedy lekarz przekazał mi że moje dziecko nie żyje, czuję że bezpowrotnie utraciłam swoje życie. Mogłam pokochać ją już na samym początku! Czuję się najgorszym człowiekiem na ziemi i nie mam już siły żyć

To nie jest Twoja wina, choć teraz Cię to prześladuje. Takie uczucia, spowodowane zaskoczeniem, obawami, diametralną zmianą w życiu, towarzyszą niejednej kobiecie. Nie są wcale tak niezwykłe, a najczęściej przemijają, gdy kobieta oswoi się z zaskoczeniem sytuacją. Wiesz, landrynkowa wizja miłości z reklam jest niezupełnie rzeczywista, sporo w niej bajek.

Poczucie winy sprawia, że masz takie wątpliwości, ale gdyby brak hurraoptymistycznego aplazu na wieść o ciąży miał powodować poronienie, to co dopiero potrafiłaby wywołać autentyczna niechęć, całkowity brak akceptacji dla dziecka, trwała chęć pozbycia się go mimo upływających tygodni? Niepotrzebne byłyby środki antykoncepcyjne, a aborcja farmakologiczna czy zabiegowa byłaby zbędna - zamiast niej wystarczyłaby myśl...
To tak nie działa.

Miłość nie musi być identycznym gromem z jasnego nieba jak ten na widok testu, by była prawdziwa. Czasem rodzi się z biegiem czasu. A potem z nim dojrzewa. To nic zdrożnego, że ten czas był Ci potrzebny.
Nie katuj się tym. Strata to już sporo cierpienia z rąk losu, nie dokładaj go sobie sama.
Odpowiedz
#3
Bardzo mi przykro, że Twoje dziecko umarło.
To nie z Twojej winy. Ja też tak myślałam, bo na początku zwatpiłam, bałam się, że nie będę dobrą mamą, myślałam czasem, że dla tego dziecka byłoby lepiej gdyby umarło. I później nie mogłam sobie tego wybaczyć, myślałam, że odeszło, bo nie chciało takiej mamy. Ale to nieprawda, dziecko nie ma takiej woli by umrzeć, bo czuje się niechciane, nawet jeśli jest niechciane, to uświadamia to sobie dopiero wiele lat później. Było zbyt słabe, infekcja zbyt silna, możliwe, że były jeszcze inne przyczyny, o których nie wiesz. To nie Twoja wina. Poronienie to tragedia, która się wydarza. Twoja rana jest bardzo świeża, żałoba jest długim i trudnym procesem. Będziesz potrzebowała wsparcia, to jest dobre miejsce.
Odpowiedz
#4
Dziekuje wam za te slowa ale trudno mi sobie przebaczyc. Staram sie jak moge ale czasem wpadam w straszna otchlan.. odebralam wyniki i chlamydii nie mam. Za to ureaplasma chodzi mi po glowie. Mogla ona w tak wczesnej ciazy doprowadzic do zakazenia? 3 dnj wczesniej ten spadek odpornosci(jelitowka) a pozniej dreszczd,goraczka,crp wysokie,leukocyty wysokie i ten odplyw wod Sad Czuje ze juz sie z tego nie podniose

A moze listerioza? Zjadlam troche niebezpiecznych rzeczy.. Kobietki to musialabyc jakas infekcja,cale zycie dorosle walcze z zapaleniami,bolami cewki moczowej,kluciem,bolem. A leczylam sie nieskutecznke bo nikt mi badan na ureaplasme i mycoplasme nie zlecal nigdy
Odpowiedz
#5
Tutaj nikt nie jest w stanie niestety Cię zdiagnozować lub podać przyczyny. 
Jak mnie przyjęli do szpitala na indukcję poronienia, to pierwsze co zrobili to wymaz na chlamydie, mycoplasmę i ureaplasmę, nie miałam żadnej z tych chorób. Jeżeli nie robiłaś tych badań, to warto je zrobić przy uporczywych, przedłużających się infekcjach, gdy nie ma odpowiedzi na leczenie. Moja ginekolog mówiła mi, że one lubią udawać zapalenia grzybicze czy bakteryjne.

Mi też wydawało się, że się nie podniosę już, że nie przeżyję. Jesteś teraz w rozpaczy. To potrwa, ale nie zawsze będzie boleć tak przeraźliwie.
Odpowiedz
#6
A tez mialas takie objawy?
Odpowiedz
#7
Nie. To był standard w szpitalu, w którym byłam, przy przyjęciu robili posiew.
Odpowiedz
#8
(Wed, 25 Kwietnia 2018, 19:48:12)polianka napisał(a): Nie. To był standard w szpitalu, w którym byłam, przy przyjęciu robili posiew.

U mnie w karcie wypisowej kest informacja ze posiew robili ale zadnych wynikow.
Odpowiedz
#9
U mnie wyników nie było na wypisie, musiałam się po nie zgłosić tydzień później do sekretariatu.
Odpowiedz
#10
Gdybym miala lepszego ginekologa..  Pani doktor zignorowala moja cytologie,ktora mówiła o stanie zapalnym. Czemu tak slepo ufalam lekarzom... Gdybym miala posiewy z szyjki macicy,wdrozone odpowiednie leczenie to nic by sie nie stal. Jest mi tak strasznie przykro,ze bylam taka niedoedukowana i doprowadzilam do tragedii
Odpowiedz
#11
To nie do końca tak.
Ufamy lekarzom, bo są... lekarzami. Zakładamy więc, że są również specjalistami i znają się na tym, co robią.
Nie ma nic złego w tym, że zaufałaś.

I to nie Ty doprowadziłaś do tragedii, ta tragedia po prostu się wydarzyła.

Bardzo mi przykro, że straciłaś dziecko.
Dla Twojej córeczki wirtualne światełko [*]
Odpowiedz
#12
Paulino, straciłam synka w podobnych okolicznościach... W 15 tygodniu ciąży. Po kilku wizytach na IP, gdzie mówili mi, że jest ok... Moje wyniki z cytologii, tak jak u Ciebie mówiły, że jest stan zapalny, ale położna nie zadzwoniła poinformować mnie o tym, więc leżały i czekały...  W szpitalu mówili: "organizm wie co robi", nie zrobili nawet posiewu. Mój ginekolog też nie zlecił takich badań na żadnym etapie. Dopiero teraz, po dwóch miesiącach wiem, że to były bakterie. Też mnie ratowali, ciężko było... Przykro mi z powodu Twojej straty,  wiem, jaki to ból i jak ogromne poczucie niesprawiedliwości, wyrzuty sumienia... Ale obwinianie się nie zwróci nam dzieci, nic nie zmieni. Teraz jedyne co możemy zrobić to zrozumieć, że tak się też zdarza. Ja miałam ogromny żal do lekarzy, bo wierzyłam w to, że mój Jaś był zdrowy i gdyby zareagowali "jak trzeba" to byłoby ok. Ale kilka osób uświadomiło mi, że niekoniecznie- nie ma raczej szans, żeby obecność bakterii, nawet najkrótsza pozostała bez wpływu na rozwijające się dziecko... Z tą wiedzą jest mi odrobinę lżej, bo dręczyła mnie myśl że mogło być inaczej, gdyby ktoś zareagował, gdybym ja była bardziej świadoma... Wierzę, że znajdziesz drogę do tego, by stanąć na nogi po tym dramacie. Współczuję Ci całym sercem.
Odpowiedz
#13
Bardzo mi przykro Sad Ae kochana ja uwazam,ze w pore leczone bakterie z szyjki nie poszlyby dalej (np przy spadku odpornosci) i nie zakazaly naszych dzieciaczkow,blon plodowych itd Sad A z jakimi objawami zglaszalas sir na IP? Ja nie mialam zadnych...
Odpowiedz
#14
(Wed, 25 Kwietnia 2018, 19:12:04)Japaulina napisał(a): Dziekuje wam za te slowa ale trudno mi sobie przebaczyc. Staram sie jak moge ale czasem wpadam w straszna otchlan.. odebralam wyniki i chlamydii nie mam. Za to ureaplasma chodzi mi po glowie. Mogla ona w tak wczesnej ciazy doprowadzic do zakazenia? 3 dnj wczesniej ten spadek odpornosci(jelitowka) a pozniej dreszczd,goraczka,crp wysokie,leukocyty wysokie i ten odplyw wod Sad Czuje ze juz sie z tego nie podniose

A moze listerioza? Zjadlam troche niebezpiecznych rzeczy.. Kobietki to musialabyc jakas infekcja,cale zycie dorosle walcze z zapaleniami,bolami cewki moczowej,kluciem,bolem. A leczylam sie nieskutecznke bo nikt mi badan na ureaplasme i mycoplasme nie zlecal nigdy

Bakterie wywołują poronienie lub przedwczesny poród. U mnie się zaczęło skurczami i przebiegało jak zwykły poród. Dreszcze też miałam, czułam się jakbym nagle miała grypę i wiele dziewczyn pisze że to jeden z objawów towarzyszących poronieniu...
Odpowiedz
#15
(Thu, 26 Kwietnia 2018, 21:42:59)lena2305 napisał(a):
(Wed, 25 Kwietnia 2018, 19:12:04)Japaulina napisał(a): Dziekuje wam za te slowa ale trudno mi sobie przebaczyc. Staram sie jak moge ale czasem wpadam w straszna otchlan.. odebralam wyniki i chlamydii nie mam. Za to ureaplasma chodzi mi po glowie. Mogla ona w tak wczesnej ciazy doprowadzic do zakazenia? 3 dnj wczesniej ten spadek odpornosci(jelitowka) a pozniej dreszczd,goraczka,crp wysokie,leukocyty wysokie i ten odplyw wod Sad Czuje ze juz sie z tego nie podniose

A moze listerioza? Zjadlam troche niebezpiecznych rzeczy.. Kobietki to musialabyc jakas infekcja,cale zycie dorosle walcze z zapaleniami,bolami cewki moczowej,kluciem,bolem. A leczylam sie nieskutecznke bo nikt mi badan na ureaplasme i mycoplasme nie zlecal nigdy

Bakterie wywołują poronienie lub przedwczesny poród. U mnie się zaczęło skurczami i przebiegało jak zwykły poród. Dreszcze też miałam, czułam się jakbym nagle miała grypę i wiele dziewczyn pisze że to jeden z objawów towarzyszących poronieniu...

Tak,rozumiem. Chodzi mi o to,ze w pore wyleczone paskudztwa nie doprowadzily by u mnie do zapalenia blon plodowych a u ciebie do tak wczesnego porodu Sad U mnie to byly raczej objawy tej infekcji niz poronienia,bo kilkanascie godzin jeszcze moja Mała zyla,szyjka zamknieta,zero krwi... tylko te wody,swiadczyly o infekcji
Odpowiedz
#16
Dzisiaj odebralam powtorzone wyniki toksoplazmozy,nie zdazylam ich powtorzyc w ciazy. Wyniki wskazuja na aktywna/niedawno przebyta chorobeSad Tez moje wyniki sprzed dwunastu lat(chorowalam na maloplytkowosc) wskazuja na obecnosc przsciwcial jadrowych... A w wyniku histopatologicznym wzmianka o naciekach zapalnych... Czyli albo te infekcje pochwowo szyjkowoalbo tokso albo immunologia. Jest mi tak bardzo bardzo zle

Wszyscy sie wsciekaja na moje stany,maja mnie dosc.
Odpowiedz
#17
W posiewie pobranym w szpitalu wyszedl gronkowoec staphylococcus i e.coli. Dlaczdgo wcześniej nie zlecili mi posiewow? Skoro byl stan zapalny w cytologii? Skoro takie infekcje moga miec dramatyczne skutki? Dlaczego u mnie doszlo do zakazenia wewnątrzowodniowego(i calego organizmu pozniej) a u innych kobiet te balterie nie robia takich szkod? 

Ja mysle,ze Bog mnie zdyscyplinowal. Dal mi kare za to,ze nie chcialam tego dziecka przez 10 tygodni. Jak mam zyc z takom poczucidm winy? Jakbym wcześniej byla blisko Boga to uszanowalabym to zycis od poczatku.
Odpowiedz
#18
Japaulina, śmierć Twojego dziecka nie jest karą za Twoje grzechy. Chyba nie chcesz wierzyć w takiego okrutnego Boga, który po 1.karze śmiercią za jakieś niechcenie, a po 2.nie wymierza kary winowajcom, tylko bezbronnym dzieciom.
Co do bakterii, one bytują w nas normalnie, ale czasem świrują i robią krzywdę, niestety.
Współczuję serdecznie straty dziecka.
Odpowiedz
#19
Dziewczyny, co ja moge w następnej ciazy aby zminimalizowac ryzyko takiej infekcji wstepujacej? Na pewno czeste posiewy(w zyciu sie nawalczylam z problemami intymnymi ale po tym jak antybiotyki nie dzialaly i oktopne dolegliwosci wracaly to zaczelam pic taka mieszanke z ziol i zazegnalam. w tej ciazy w ogole o tym nie pomyslalam bo nie mialam w zasadzje zadnych objawow infekcji,baaardzo rzadko cos mnie w cewce zakulo,zlecone badanie ogolne moczu w porzadku). 
Na pewno  zbadamy sie na obecnosc mykoplasmy i ureaplasmy. 
Wyleczymy sie,czeste posiewy,duzo zurawiny,duzo jogurtow(choc nieznoszec i od lat nie jem nabialu).
Ale co jeszcze??
Odpowiedz
#20
(Thu, 03 Maja 2018, 19:14:51)Japaulina napisał(a): W posiewie pobranym w szpitalu wyszedl gronkowoec staphylococcus i e.coli. Dlaczdgo wcześniej nie zlecili mi posiewow? Skoro byl stan zapalny w cytologii? Skoro takie infekcje moga miec dramatyczne skutki? Dlaczego u mnie doszlo do zakazenia wewnątrzowodniowego(i calego organizmu pozniej) a u innych kobiet te balterie nie robia takich szkod? 

Ja mysle,ze Bog mnie zdyscyplinowal. Dal mi kare za to,ze nie chcialam tego dziecka przez 10 tygodni. Jak mam zyc z takom poczucidm winy? Jakbym wcześniej byla blisko Boga to uszanowalabym to zycis od poczatku.

Kochana, zadaję sobie dokładnie te same pytania... Dlaczego zbagatelizowali wyniki cytologii, dlaczego nie miałam badań czystości pochwy, dlaczego nie zlecili posiewu... Też wierzę, że mogło być inaczej. Objaw u mnie był taki, że miałam wydzielinę podbarwioną krwią ale nie miałam pojęcia że tak to wgląda i myślałam, że wszystko jest ok... Wyrzucam sobie do teraz, że nie powiedziałam o tym lekarzowi- wystarczyło kilka słów, które mogło zmienić bieg wydarzeń. Eh. Do szpitala pojechałam ze skurczami i to był już efekt długotrwałego zainfekowania macicy. 
Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, ja długo chciałam się zemścić na lekarzach, bo może mogli mnie przyjąć do szpitala wcześniej a nie dopiero za trzecim razem. Bo lekarz prowadzący powinien zrobić więcej... Potem stwierdziłam, że to nie ma sensu, bo to nie odda mi dziecka. Myślę sobie, że to beznadziejnie głupi powód, że moje zdrowe dziecko umarło z powodu bakterii, choć inne kobiety palą, piją, kompletnie nie dbają o siebie a maluszki rodzą się zdrowe. Ale myślę, że tu Bóg nie ma nic do rzeczy. Po prostu... bywa i tak. Tragicznie, boleśnie... Ale niestety, zdarza się. Paulino, nawet jeśli widzisz w tym sens zdyscyplinowania, to po prostu przyjmij to i idź z tym dalej. Jeśli to forma zdyscyplinowania, nauczenia jak bardzo można kochać, to weź tę naukę sobie do serca, staraj się o dziecko, zaakceptuj je i pokochaj, skoro tego nauczył Cię Twój Aniołek. Może właśnie po to pojawił się w Twoim życiu i może po to umarł, żebyś nauczyła się piękniej kochać? Przyjmij od niego ten dar, to jest to co dał Ci jako Twoje dziecko i co Ty możesz mu dać jako mama- akceptację, przyjęcie tej nauki i jej wykorzystanie.
Odpowiedz
#21
W momencie,w ktorym sobie wszystko ulozylam i czekalam na tego dzisciaczka...
Czemu nie czulam zadnych objawow? Od poczatku ciazy mialam stan zapalny a dostalam wtedy nystatyne na grzybice(ktorej na pewno nie mialam bo wiem jak to u mniw wyglada j jak sie objawia).
To te e.coli ureaplasma i mycoplasma zabily moje dziecko!! Gronkowiec na pewno nie pomogl.
Dlaczego nie czulam zadnego dyskomfortu? Przez dwa dji bolaly mnie tylko plecy w okolicy nerek...
Dlaczego niektore kobiety mimo obecnosci tych bakterii nie doswiadczaja zakazenia wewnatrzowodniowego?


Dobija mnke świadomość ze odpowiedni antybiotyk dzielil mnie od szczssliwego zakonczenia.
Jak mysle k tym zyciu,ktore mialam i o tym ktore mam teraz to mam ochote zakonczyc to wszystko.
Odpowiedz
#22
Dwie sprawy oprocz straty samej w sobie mnie mecza.
Nie moge wybaczyc sobie,ze na poczatku ja naprawde nie chcialam tego dzieciatka i mialam takie mysli w glowie,ze nienawidze o tym chocby myslec. Siebie nienawidze.

Druga sprawa jest ogromny zal i zlosc w strone lekarki. Zmienilam lekarza bo stwierdziłam,ze nie bede odplatnie wykonywac tych wszystkich badan,ktkre moge miec za darmo. I to byl blad. Poinformowalan ja,ze u nien chce prowadzic ciaze,zakladalam tam kartę(nawet mnie nie poinformowala,ze za miesiac juz tam nie bedzie pracowala). 
Gdyby nie zignorowala mojej cytologii mowiacej o stanie zapalnym,gdyby mnie CHOCIAZ zbadala. Podobno na poczatku ciazy tez wykonuje sie bsdsnie bakteriologiczne pochwy. Ja nie mialam. 
Gdyby tylko te patogeny byly leczone.Nasze dziecko by nadal zylo a ja nie dostalabym sepsy.

Nie moge sie z tym pogodzic,ze akurat tej tragedii dalo sie zapobiec...
Zeby infekcja wstepujaca doprowadzila do poronienoa to to juz jest jawne zaniedbanie lekarza.
Jest we mnie tyle nienawisci.
Odpowiedz
#23
Nie wiadomo, co by było. Nie wiadomo, czy to akurat jakaś bakteria zabiła Twoje dziecko. Nic już nie zmienisz, nie dręcz się. Ściskam mocno.
Odpowiedz
#24
(Sat, 26 Maja 2018, 14:52:31)PiBi napisał(a): Nie wiadomo, co by było. Nie wiadomo, czy to akurat jakaś bakteria zabiła Twoje dziecko. Nic już nie zmienisz, nie dręcz się. Ściskam mocno.

Wiadomo Sad Slowa lekarzy,caly przebieg tej sytuacji,objawy kliniczne,hispat,wszystko na to wskazuje.
Odpowiedz
#25
Japaulino, 4 lata straciłam synka w 18 tc. Trafiłam do szpitala 11 godzin przed poronieniem z regularnymi skurczami i skróconą szyjką. Wtedy postawiono diagnozę ze to niewydolnosc szyjki, dziś wiem ze najprawdopodobniej było to zakażenie wewnatrzmaciczne. Do dzisiaj zastanawiam się czy coś mogłam zrobić żeby moje dziecko dziś było ze mną. Dziś byłabym mądrzejsza ale wtedy nie wiedziałam. Dziś pobieglabym do szpitala ale wtedy lyknełam no-spe i położyłam się spać. Dziś.... wtedy.... wtedy.... dziś....
Przytulam.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości