Przykro mi serce nie bije......
#1
Mamy juz 5 letnie dziecko.z zajściem w ciążę jak i z sama ciaza nie bylo zadnych problemów. W zeszlym roku podjęliśmy decyzję o powiększeniu rodziny. Starania trwały 8 miesięcy. Pewnego styczniowego dnia zrobilam test ciazowy. Łzy szczęścia Bo na tescie dwie kreski. Szczęściem podzieliłam sie z mężem. Kilka dni później wizyta u lekarza. Niestety usg nic nie wykazało. Dostałam skierowanie na krew. Wyniki pomyslne wczesna ciaza 4tydzien. Znowu banan na twarzy. Pare dni poxniej krwawienie. Tysiące złych mysli w głowie.lekarz przepisał tab. Na podtrzymanie ciąży. Krwawienie ustalo natomiast pojawiły się wymioty. Ale to normalny objawy ciąży. Kolejna wizyta u lekarza w 7 tyg lekarz stwierdzil prawidlowo rozwijającą się ciążę. Serduszko naszego maleństwa biło. To było piękne. Znowu radość znowu lzy szczescia. Kolejna wizyta u lekarza była koszmarem. Mial byc 12 tydzień. Jednak wwbadaniu okazało się ze serduszko nie bije już od tygodnia. Wyszłam z gabinetu z rykiem. Nie bylam wstanie zadzwonic do meza. Jak by mnie ktoś nacpal ogluszyl. Świat przestal istnieć.iNie pamietam drogi do domu. Odebrałam dziecko z przedszkola. W domu szloch. Nie potrafilam opanować emocji. Nastepnego dnia zglosulam sie na oddział. Zaaplikowanie tabletek i czekanie. Kiedy się zacznie. Po 12 godzinach zaczęło się. To moja najtragiczniejsza noc w życiu. Ilości krwi i obraz pojemnika do którego miałam zbierać nasza kruszyneczke tragiczny. Rozne myśli w glowie miałam. Nawet nie potrafię opisac slowami stanu emocjonalnego. Kochałam i kocham tą mala istotę która przez tyle tygodni była w moim brzuszku. Nie moge się pogodzić z z tym ze nigdy nie przytulę jej i nie zobaczę. Dla mnie to jak smierc bliskiej osoby która znaliśmy.wiele lat. Poronienie nawet w 11tyg to śmierć dziecka...... Nigdy nie zapomnę naszej malutkiej kruszynecKi. Dobijajac słowa ludzi które jeszcze bardziej mnie dolowaly - wszystko będzie dobrze. Wielkie G...... Bo fizycznie będzie dobrze ale w psychice ślad pozostaje do końca życia. I tu nigdy nie będzie dobrze. Czas leczy rany ale tylko w pewnym stopniu.
Odpowiedz
#2
Mamo13 poronienie to jest smiersc bliskiej osoby. Bardzo ci wspolczuje
Odpowiedz
#3
Bardzo Ci współczuje.
Poroniłam 15 stycznia, nie mogę dojść do siebie.
Od przyszłego tygodnia zaczynam chodzić do psychologa. Może też o tym pomyśl?

Bądź silna.
Odpowiedz
#4
(Sun, 04 Marca 2018, 20:09:41)ani1234 napisał(a): Bądź silna.

Ani, proszę, byś powstrzymała się u nas przed wypowiadaniem tego typu rad i nakazów. Ku rozwadze, byś rozumiała przyczyny i motywy mojego sprzeciwu - polecam Ci przeczytanie tego posta:
https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid314948
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości