Oskarek 9tc
#1
Witam Was, jestem tu nowa. Nigdy nie pomyślałabym że kiedykolwiek napiszę coś na forum o poronieniu. A jednak życie pisze okrutne scenariusze. Postanowiłam opowiedzieć Wam moją historię po to by się oczyścić, ponieważ nie mam komu się wygadać. Nie mam wsparcia w mężu i wśród najbliższych mi osób. 10 listopada ub. roku dowiedziałam się z bety że zostanę po raz 2 mamą ( mam 3letnią córkę). Był to 3tc. Byłam przerażona płakałam. Bałam się ze nie poradzę sobie z dwójką dzieci plus jeszcze kredyt na mieszkanie i generalny remont. Jednakże gdy zobaczyłam moje Dzieciątko na pierwszym usg od razu wiedziałam ze dam radę. Pokochałam Je całym sercem. Miałam bardzo silne przeczucie że to syn. Córka cieszyła się ze będzie miała rodzeństwo. Mąż też powoli zaczął się przekonywać. Byliśmy szczęśliwi.Niestety okrutny los chciał aby mój syn nie poznał swojej siostry ani nas rodziców. 5 styczeń tej daty nie zapomnę do śmierci. Okropny ból podbrzusza wyrwał mnie ze snu. Poleciałam do łazienki. W toalecie było pełno krwi. Pojechałam na pogotowie. Po 2! godzinach przyjęto mnie na badania. Na usg okazało się ze dziecko przestało się rozwijać i od 2 tygodni nie bije serduszko. Był to 11tc mojej ciąży. Oskarek odszedł w 9tc. Przez 2 tygodnie nosiłam w sobie martwe dziecko i nawet o tym nie wiedziałam. Moje życie straciło sens. Nie chciałam już dłużej żyć. Pragnęłam popełnić samobójstwo. Lekarka oschle mnie poinformowała że trzeba zrobić aborcję. Tak dokładnie to powiedziała. Aborcję. Roztrzęsiona uciekłam ze szpitala i kupiłam paczkę papierosów. W pół godziny nie było już pół paczki. Do szpitala wróciłam 6 stycznia z silnym krwotokiem. 2 godziny póżniej byłam już po zabiegu. Chciałam pochować Oskarka lecz lekarka powiedziała że przecież tam już nie ma "co" pochować.Ze strony personelu medycznego nie spotkałam się chodżby z groszem szacunku lub współczucia dla mojej tragedii. Mówili mi ze mam nie płakać bo nie mam po czym i przecież mam jedno dziecko to o co mi chodzi. Czułam się jak śmieć. 2 dni temu minął miesiąc od śmierci Oskara. A ja każdego dnia umieram na nowo. Mąż szybko powrócił do normalności. śmieje się żartuje. Jakby nic się nie stało. Gdy ja płaczę to on się złości bo "nic się nie stało" Coraz częściej mam myśli samobójcze smutki zalewam alkoholem. Nikt mnie nie rozumie nie mam w nikim wsparcia. Jestem z tym wszystkim sama przerasta mnie to czuje że nie dam rady tak dłużej żyć.
Odpowiedz
#2
Bardzo Co współczuję utraty synka. Wiem ze to forum nie zastąpi wsparcia rodziny ale tutaj wszyscy wiemy jak straszna rzecz Cię spotkała i mam nadzieje ze znajdziesz tu zrozumienie i wsparcie.
Dla Twojego Oskara  (*)
Odpowiedz
#3
Przykro mi... Sad
Rozumiem Cię i też jestem na takim etapie, że najchętniej zalałabym się w trupa...
Odpowiedz
#4
Przykro mi, że umarł Oskarek i że nie znajdujesz zrozumienia u najbliższych.

Też usłyszałam, że nie będę miała co chować. I moje łzy też wywoływały złość, a ta złość tylko pogłębiała mój smutek.

Sama później miałam okazję się przekonać, jak to jest być po drugiej stronie i być przy kimś, kto cierpi. Czułam duży dyskomfort, próbowałam "naprawić", a tego się nie dało naprawić. Bezsilność bardzo złości. Mi się powód tego cierpienia mógł wydawać błahy, ale co to zmieniało. Dla tej osoby cierpienie było prawdziwe. I na tym cierpieniu i czułej obecności przy tej osobie należy się skupić, nie na ocenie, czy powód jest wystarczająco dobry. Dla mnie może nic takiego się nie stało, ale widzę, że osoba, którą kocham cierpi. Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo, ale dlatego, że ją kocham, chcę być przy niej.
Zgaduję, że mąż też chciałby Cię naprawić, a Ty potrzebujesz zrozumienia, wysłuchania, cierpliwości, bycia z Tobą, tak? Nie musi płakać jak Ty, wystarczy, że będzie i nie będzie umniejszał Twojego cierpienia? Podpowiedz mu, jak może pomóc i że Cię to nie "naprawi", nie przestaniesz nagle "odczuwać", ale pomoże Ci to przejść żałobę, która jeszcze potrwa. Niech Cię utuli jak Waszą córeczkę, kiedy płacze. Łatwiej znosić ból w kochających objęciach.
O mężczyznach i poronieniu jest wątek tutaj: http://poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=68
Odpowiedz
#5
Dziękuje Wam za słowa wsparcia bardzo dużo dla mnie znaczą. Czasami odnoszę wrażenie ze mój mąż wręcz nie chciał Oskarka. Tłumaczył ze to za wcześnie ze jeszcze nie czas bo przecież musimy zrobić remont i pospłacać kredyty. Ale do cholery to było moje nasze dziecko i nie rozumiem dlaczego on jest taki nieczuły a wręcz okrutny. On zachowuje się jakby to go nie dotyczyło jakby tej ciąży w ogóle nie było. Jakby Oskara nigdy nie było a przecież on był żył we mnie czułam go. Rodziny mojej też to nie interesuje. Owszem na początku pocieszali mnie ze jestem młoda i będę jeszcze w niejednej ciąży. Mówili ze takie rzeczy si zdarzają że 80% poronień dzieje się w 1 trymestrze i ze to nie jest nic nadzwyczajnego. No i mam przestać wyolbrzymiać bo przecież mam już córkę więc o co mi chodzi. A ja tylko chciałam mieć drugie dziecko i by moja Julcia miała braciszka. Teraz już nie będzie miała nic.... Cry
Odpowiedz
#6
Sylwio, Julcia wciąż ma mamę, którą kocha i której bardzo potrzebuje. Wiem, że bardzo cierpisz teraz i masz pełne prawo do tego cierpienia. Tutaj wszystkie rozumiemy ból po stracie. Aż zbyt dobrze rozumiem chęć ucieczki w alkohol i samobojstwo.... Ale przetrwaj. Pozwól sobie na te wszystkie uczucia i na ile jesteś w stanie dbaj o siebie proszę.
Odpowiedz
#7
Jak mam dalej żyć po śmierci własnego dziecka? To najgorsze doświadczenie dla kobiety, strata dziecka. Czuję głęboka nienawiść i zazdrość do kobiet w ciąży. Dlaczego im się udało a mi nie? Już zaczęłam kupować ubranka Oskarkowi, kupiłam już kocyk. Miałam upatrzony wózek, łóżeczko również. Mieliśmy szykować pokoik dla dzieci. a teraz to wszystko na nic. Teraz pozostały mi rozpacz i łzy. Dlaczego do cholery to mnie spotkało? Przecież o siebie dbałam, nie piłam nie paliłam. Na wypisie napisano że jajeczko było nieprawidłowe. To pewnie dlatego Oskarka już z nami nie ma. Tak bardzo Cię kocham synku. Wybacz mi ze Cię nie pochowałam. Wybacz ze nie uratowałam przed śmiercią. Jestem złym człowiekiem złą matką. Mój syn nie ma nawet grobu gdzie mogłabym zapalić mu znicz i przynieść misia aby nie był sam...
Odpowiedz
#8
Sylwio, ja pochowałam dopiero swoje 4 dziecko. A doprowadzenie do tego wydarzenia było dla mnie heroicznym wyczynem do którego... przygotowywałam się jeszcze nie będąc w tej 4 ciąży. Pierwsze dzieciątko w wieku 8 tygodni spłynęło w toalecie, to odcisnęło na mnie ogromne piętno, bardzo długo wracałam po tym do równowagi. Dlatego wtedy obiecałam sobie że jeśli tylko będę mogła a znowu zdarzy mi się poronienie to pochowam. Druga była ciąża biochemiczna, nawet do lekarza nie zdążyłam wiec nie było co chować i czego szukać w skrzepach. Trzecie było puste jajo, które roniłam w domu a miałam w planie pochować, nawet nielegalnie. Rozłożył mnie ból, jedyna pozycja w jakiej byłam w stanie wytrzymać to siedząc na toalecie z głową między nogami i walcząc o oddech. Udało mi się pochować Ignasia, ale to była już 4 ciąża, wiedziałam dokładnie co i jak dzięki temu forum. Byłam PRZYGOTOWANA, jak absurdalnie by to nie brzmiało.
Chce Ci tylko powiedzieć że ja siebie tez nienawidziłam i obwiniałam ale z czasem przyszło wybaczenie dla siebie samej bo to NIE JEST NASZA WINA bo w tym co się stało nie było naszej woli ani chęci. W tej przepaści rozpaczy możesz być jeszcze bardzo długo, ale uwierz zawsze jest szansa na wyjście z niej. Czasem jak czytam swoją historię od początku widzę jak bardzo ewoluowały moje wpisy. I tobie życzę aby z czasem było w nich mniej rozpaczy a więcej zrozumienia dla samej siebie.
Odpowiedz
#9
Sylwio, proszę, byś powstrzymywała się przed odruchem powielania wyrażeń typu "do cholery". W tym wypadku ekspresja emocji nie jest konieczna akurat w tej formie.

To nie jest wulgaryzm w ostrej postaci, niemniej i Tobie powiem to samo:

(Fri, 09 Lutego 2018, 11:21:45)DzikaMysz napisał(a): (...)
na Forum obowiązuje regulaminowy zakaz używania wulgaryzmów. Nawet w formie zeufemizowanej czy przekształconej np. kropkami.

Moje zrozumienie dla emocji, jakie szarpią człowiekiem w mieszaninie bólu i gniewu, nie spowoduje, że zakaz ten byłby traktowany jako pomijalny.
Chcę, byś mnie dobrze zinterpretowała - ja pojmuję, jak trudno nieraz jest to wyrażać inaczej, nie od dzisiaj stykam się z brakiem odpowiednich słów oraz wewnętrznym krzykiem rozpaczy, ale mimo tego pojmowania, a czasem też właśnie dlatego, że pojmuję, nie mogę dopuścić do swobodnego werbalizowania emocji w formie wulgaryzowania w treści postów.
Staraj się znaleźć inny sposób na nazwanie tego, co czujesz. Opisuj gniew, opisuj jego skalę, nazywaj emocje, chęć przeklinania także można opisać - wciąż bez bezpośredniego użycia wulgaryzmów.
Odpowiedz
#10
Nie znam niestety odpowiedzi na żadne z Twoich pytań. Przykro mi, że cierpisz tak bardzo. Te uczucia nie zawsze będą tak rozdzierające, ale tak, teraz są i to niestety potrwa ... Strata dziecka dotyka wszystkich równo, tych bogatych i biednych, kobiety, które dbają o siebie i te, ktore nie dbają wcale.
Odpowiedz
#11
(Fri, 09 Lutego 2018, 12:18:32)sylwia25 napisał(a): Czuję głęboka nienawiść i zazdrość do kobiet w ciąży. Dlaczego im się udało a mi nie?

Te uczucia są zmorą niejednej kobiety po stracie. Bywają elementem żałoby i jeśli stały się i Twoim udziałem, to trzeba je przejść, jakoś przetrawić i przetrwać, bo łatwo nie znikają.
Nie istnieje sposób, który by je z głowy wyrzucił na życzenie, ale może uda Ci się spojrzeć na nie z innej perspektywy - dopuść do siebie myśl, że niejedna z nich ma za sobą stratę, czasem kilka strat, a niejedna jest właśnie przed stratą i jeszcze o tym nie wie.
Takie spojrzenie nie sprawi cudownie, że odczujesz spokój, ale może złagodzić Twój żal i gniew świadomość, że tak naprawdę nie wiesz, na co patrzysz i co to prawdziwie w życiu innych kobiet znaczy.
Że być może to wcale nie jest kwestia "im się udało, a mi nie"...
I nie chodzi mi o to, że nie wolno Ci tak czuć, tylko o to, byś nie widziała w tym kary od losu dla siebie.

(Fri, 09 Lutego 2018, 12:18:32)sylwia25 napisał(a): Jestem złym człowiekiem złą matką.

Nie. To, że straciłaś dziecko, nie czyni z Ciebie złego człowieka ani złej matki.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości