Poronienie 22 tc
#1
Czesc dziewczyny, w grudniu stracilam dziecko. Nie mogę spać, nie moge jeść. Nie chcę mi sie zyc. 

Na poczatku grudnia mialam USG połówkowe, wtedy moje zycie zamieniło się w koszmar. Mialam bezwodzie, moje dziecko nie miało nerek ani pecherza. Zostalam skierowana do kliniki, tam potwierdzono diagnoze kolejnymi usg i rezonansem. Zdecydowałam z mężem że chcemy zakończyć ciążę teraz, nie przeżyłabym tego cierpienia czekajac do terminu porodu ze swiadomoscia ze moje dziecko umrze. 20 grudnia po 5 dniach, wywolywania porodu, urodzilam syna. Byl śliczny, taki malutki. Moj Wojtuś. Zostal ochrzczony od razu po porodzie. Żył 25 minut. 

Nie potrafie sie pozbierac. Codziennie chodze na jego grob, rozmawiam z nim. Z jednej strony Bardzo bym chciala byc w kolejnej ciazy, a z drugiej bardzo sie boje że znowu strace moje dziecko. Czekamy z mezem na wyniki sekcji zwłok naszego synka. Potem chcemy zaczac znowu sie starać.

Ta ciaza nie byla planowana, zupełnie nas zaskoczyla. Zupełnie zmienila nasze życie. Wojtus pokazal mi miłość o jakiej wcześniej nie miałam pojęcia. 

Kocham Cie skarbie, zawsze bedziesz moim synem.
Odpowiedz
#2
Przykro mi witać Ciebie tutaj. Nie dlatego, że nie chcę Cię witać, ale dlatego, że to nie jest miejsce, w którym chciałabym witać kogokolwiek. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty i bólu. Upłynie wiele czasu nim Twe uczucia osłabną na sile. Mogę tylko prosić byś dała sobie czas na przeżycie żałoby. Tutaj nie jesteś sama. Przetrwaj, oddychaj.
Odpowiedz
#3
Kochana bardzo ci dziękuję za te słowa, które są dla mnie bardzo ważne. Wiem że muszę przetrwać ten czas, ale to tak boli. Zwłaszcza, że moja sasiadka jest w ciazy, mialysmy nawet podobny termin porodu. Ona niedlugo przywita swoje maleństwo, przytuli, pocaluje. Tak bardzo jej zazdroszcze. A ja... Nie chcę mi się żyć.
Odpowiedz
#4
To jest w porządku to normalne, że zazdrościsz, że boli nie do zniesienia. Tak jest i tak ma prawo być. Masz prawo czuć teraz wszystko i to jest na miejscu. Jesteś teraz żywą raną. I to potrwa niestety. Przejdziesz przez to, choć opłacisz to ogromnym cierpieniem. Przepraszam, ale nie będę Cię okłamywać, że to zaraz minie. Nie minie. Ale jesteś w stanie to wytrzymać. I to jest dobre miejsce. Tu możesz mówić i czuć. I nikt się nie zdziwi. Tu nie jesteś sama. Jestem tu jeśli potrzebujesz kogokolwiek.
Odpowiedz
#5
Dziękuje jeszcze raz. Obecnie przeżywam dwie żałoby. We wrześniu straciłam tate, w grudniu synka. A w pazdzierniku wyszlam za maz. Tyle emicji przezyc w tak krotkim czasie. Zastanawiam sie co takiego w życiu zarobiłam, ze Bóg mnie tak doświadcza.
Odpowiedz
#6
Przykro mi wobec tego podwójnie... Nic nie zrobiłaś. Życie nie jest sprawiedliwe, nie ma limitu cierpienia. I to nie ma nic z Tobą wspólnego, nieszczęścia po prostu się zdarzają .Przykro mi naprawdę. Wiem, że nie chcesz teraz żyć. Ale możesz to przeżyć.
Odpowiedz
#7
Czuję się winna tego co sie stało. Na poczatku ciazy, dopadlo mnie zapalenie pluc, przyjmowalam antybiotyki. Może gdyby nie to, niedlugo dane by mi bylo zostac matka. Moze mogłam jeszcze bardziej o siebie dbac. Do tego czasu bylam praktykujaca katoliczka, myslalam ze nic nie jest w stanie zlamac mojej wiary. A teraz nawet nie potrafię sie modlić. Decyzja o wywolywaniu porodu byla najgorszym doświadczeniem. Dlaczego to ja mialam decydowac o życiu mojego dziecka. Nie wiem czy zrobilam slusznie, obwiniam sie. Tak bardzo nie chcialam zeby mój syn cierpial.
Odpowiedz
#8
Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. 
Nie będę pisać, że bedzie dobrze, że wiem co czujesz... Podjełaś bardzo trudną decyzję, potrzebujesz czasu na przeżycie załoby, na pogodzenie sie z nieodwracalnością tej decyzji, tego co sie stało. Nie powinnaś sie obwiniać za nic... ani za chorobę Wojtusia, ani za jago śmierć. Postąpiłaś zgodnie z własnym sercem. 
To Forum jest miejscem naszego wspólnego płaczu... wysłuchamy, pomilczymy. 
Daj sobie czas, przeżyj żałobę, odetchnij - kiedyś dasz rade odetchnąć nie czując już tego okropnego bólu...nauczysz sie z nim żyć. Szkoda tylko że to taka trudna nauka...
Odpowiedz
#9
Oj tak to bardzo bolesna nauka... Czekam na czas kiedy bede mogla o tym wszystkim mówić bez takich emocji. Bardzo się ciesze ze tu trafiłam. Dzieki wam wiem że nie jestem sama.
Odpowiedz
#10
Klaro, bardzo współczuję i przytulam Cię w tym trudnym czasie.
Odpowiedz
#11
Klaro dreszcze przszly przez moje cialo. Tak bardzo, bardzo mi przykro. Za Ciebie, za Wojtusia. Wspolczuje i mocno przytulam.
Odpowiedz
#12
Dziewczyny lekarz zaproponował abyśmy z mężem wykonali badania genetyczne (badanie kariotypu). Niestety nie spełniamy ,, warunków" aby zostały one zrefundowane. Idziemy na nie w poniedziałek.strasznie sie boje co pokażą. Boje sie ze nie jest nam dane miec dzieci...
Odpowiedz
#13
Klaro złe kariotypy wychodzą złe naprawdę niewielkiemu procentowi osób, a i wśród takich podobno zdarzają się zdrowe i żywe porody. Smutne jest to że prawidłowe kariotypy nie są 100% gwarancją prawidłowej genetyki ale na to już nic nie poradzimy.
Odpowiedz
#14
(Thu, 22 Lutego 2018, 12:00:49)Frania napisał(a): Klaro złe kariotypy wychodzą złe naprawdę niewielkiemu procentowi osób, a i wśród takich podobno zdarzają się zdrowe i żywe porody. Smutne jest to że prawidłowe kariotypy nie są 100% gwarancją prawidłowej genetyki ale na to już nic nie poradzimy.

Franiu bardzo dziekuje za slowa otuchy. Po prostu mam wrażenie, ze wszystko co zle przytrafia sie wlasmie mi. Tak bardzo pragne zostac mama, ze chyba powoli wpadam w paranoje.
Odpowiedz
#15
mój pierwszy synek był chory, ale nie była to wada genetyczna, nie robilismy badań. Drugi i trzeci są zdrowi.
Odpowiedz
#16
(Sat, 24 Lutego 2018, 16:20:27)Inka123 napisał(a): mój pierwszy synek był chory, ale nie była to wada genetyczna, nie robilismy badań.  Drugi i trzeci są zdrowi.

Dziękuje Inka za komentarz. Mam nadzieje ze również niedługo zostane szczesliwa mama.
Odpowiedz
#17
To straszne co przeżyłaś.
Ja swojego dzidziusia nie widziałam, nie raz myślę że to lepiej..

Teraz zaczynamy starać się znowu... choć się boje że historia może się powtórzyć.
Każda z nas się boi..
Ale jak nie zaryzykować?
Ile jesteśmy w stanie przejść , wytrzymać dla maleńkiej istoty?

Jestem z Tobą, dla Ciebie również zaświeci słońce.
Odpowiedz
#18
(Tue, 27 Lutego 2018, 11:20:15)ani1234 napisał(a): To straszne co przeżyłaś.
Ja swojego dzidziusia nie widziałam, nie raz myślę że to lepiej..

Teraz zaczynamy starać się znowu... choć się boje że historia może się powtórzyć.
Każda z nas się boi..
Ale jak nie zaryzykować?
Ile jesteśmy w stanie przejść , wytrzymać dla maleńkiej istoty?

Jestem z Tobą, dla Ciebie również zaświeci słońce.

Dziekuje kochana za komentarz, za wsparcie. Wiem, że ten strach może paraliżować, ale tak jak powiedziałaś dla malenkiej istoty jesteśmy w stanie znieść więcej niż nam sie wydaje. Życzę ci wszystkiego dobrego, obys już niedługo mogła trzymać w ramionach swoje upragnione maleństwo. Wszystkim nam tego życzę.
Odpowiedz
#19
Klaro ja tutaj już rzadko zaglądam... na początku chcę Ci napisać że bardzo mi przykro, że przez to przechodzicie... doskonale Was rozumiem, bo przeszłam niemal to samo.

Mojego pierwszego syna Kacpra postanowiłam urodzić w 24 tc. Bezwodzie, agenezja jednej nerki, hypoplazja drugiej i kilka innych wad. Nie miałam niestety siły by go obejrzeć, tak bardzi się bałam... W 12 albo 13 tyg mialam ostrą grypę. Wzięłam antybiotyk. Ale pracowałam tez wtedy w drukarni solwentowej gdzie srednio dbalo sie o bhp. Przebadalismy tez nasze kariotypy... moj watek to Okruszek nadziei.

Dzis myślę ze tak po prostu mialo byc. Przestalam pytac dlaczego.

U mnie za chwilę minie 5 lat. Wiele się wydarzyło w tym czasie. Urodziłam jeszcze dwoje dzieci, są ze mną w domu. Decyzje o kolejnych ciazach byly trudne a i same ciaze rowniez ale chec posiadania dziecka byla silniejsza.

Przed Toba trudne miesiace. Placz, badz dla siebie dobra i cierpliwa. Nie patrz na innych. Przezyj zalobe w zgodzie ze soba. Duzo sily, tule mocno :* mam nadzieje ze masz wsparcie w mezu.

(*) dla malenstwa :*
Odpowiedz
#20
(Thu, 15 Marca 2018, 00:00:53)Aneta10 napisał(a): Klaro ja tutaj już rzadko zaglądam... na początku chcę Ci napisać że bardzo mi przykro, że przez to przechodzicie... doskonale Was rozumiem, bo przeszłam niemal to samo.

Mojego pierwszego syna Kacpra postanowiłam urodzić w 24 tc. Bezwodzie, agenezja jednej nerki, hypoplazja drugiej i kilka innych wad. Nie miałam niestety siły by go obejrzeć, tak bardzi się bałam... W 12 albo 13 tyg mialam ostrą grypę. Wzięłam antybiotyk. Ale pracowałam tez wtedy w drukarni solwentowej gdzie srednio dbalo sie o bhp. Przebadalismy tez nasze kariotypy... moj watek to Okruszek nadziei.

Dzis myślę ze tak po prostu mialo byc. Przestalam pytac dlaczego.

U mnie za chwilę minie 5 lat. Wiele się wydarzyło w tym czasie. Urodziłam jeszcze dwoje dzieci, są ze mną w domu. Decyzje o kolejnych ciazach byly trudne a i same ciaze rowniez ale chec posiadania dziecka byla silniejsza.

Przed Toba trudne miesiace. Placz, badz dla siebie dobra i cierpliwa. Nie patrz na innych. Przezyj zalobe w zgodzie ze soba. Duzo sily, tule mocno :* mam nadzieje ze masz wsparcie w mezu.

(*) dla malenstwa :*

Anetko dziekuje za Twoj komentarz. Takie wpisy daja mi nadzieję na lepszą przyszłość, na lepsze jutro. Wierzę, że nadejda jeszcze sloneczne dni w moim życiu. Z dnia na dzień jest lepiej, powoli wracam do zycia choc nigdy już nie będzie ono takie jak kiedys. Moje serce pękło ale ufam i wiem, że mój Wojtus jest szczęśliwy i jest obok nas. Goraco cię pozdrawiam. (*) Dla twojego Kacperka
Odpowiedz
#21
Cześć dziewczyny. Dawno mnie tutaj nie było. Otrzymaliśmy z mężem wyniki kariotypu, na szczęście wszystko jest w porządku.wiec zaczęliśmy się znowu starać. Ostatni okres miałam 20.03, moje cykle byly juz regularne-28 dni. Robiłam 3 testy, wszystkie negatywne a miesiączki dalej nie ma. Nie wiem co o tym myśleć, bardzo bym chciała żeby testy jednak kłamały...
Odpowiedz
#22
Klaro, bardzo się cieszę, że wyniki wyszły prawidłowe. Pamiętam, jakie to było dla mnie ważne i jak mi ulżyło.
Odnośnie reszty, odpisałam Ci tutaj:

https://www.poronienie.pl/forum/showthre...71&page=82
Odpowiedz
#23
(Mon, 23 Kwietnia 2018, 08:19:14)asza napisał(a): Klaro, bardzo się cieszę, że wyniki wyszły prawidłowe. Pamiętam, jakie to było dla mnie ważne i jak mi ulżyło.
Odnośnie reszty, odpisałam Ci tutaj:

https://www.poronienie.pl/forum/showthre...71&page=82

Dziekuje za slowa otuchy, to miłe :* niestety link ktory mi podałaś nie działa Sad
Odpowiedz
#24
Link działa. Nie masz jednak dostępu do niepublicznego działu Rozmowy o staraniach, w którym został zamieszczony post, bo w dziale Poronienie nie omawiamy starań i ciąż.
Dostęp do Rozmów jest uzyskiwany indywidualnie na wniosek - sposób jest opisany w komunikacie zamieszczonym na górze działów:
https://www.poronienie.pl/forum/announcements.php?aid=8.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości