Długo wyczekiwane szczescie..
#1
witam drogie forumowiczki..

Trafiłam tu przypadkiem, szukając informacji jak sobie poradzić ze stratą..  choruję na pcos, hashimoto i niedoczynność tarczycy, przez "to" zestawienie nie moglam zajść w ciążę pre ponad trzy lata... tysiące badań, wizyt u lekarzy, stymulacji clostilbegytem bo owulacja nie występowała. Zdrowy tryb życia w każdym znaczeniu tego słowa. Aż w końcu się udało.  Upragnione dwie kreski i nasza radość. Niestety dzień przed sylwestrem nie czułam się dobrze, bolał mnie żołądek, ale później przeszło. Mimo wszystko chciałam sprawdzić czy wszystko jest okej, więc umówiłam się na wizytę 4dni później.  Niestety... pani doktor nie miała dla mnie dobrych informacji.
Płód obumarł, 10tydz i 4dni. Mój świat legł w gruzach, nie mogłam wyjść z gabinetu, łzy lały się strumieniem. Na drugi dzień pojechałam do lekarza sprawdzić jeszcze raz czy aby na pewno. Potwierdziło się- ciąża obumarła, kosmówka mogąca być zaśniadem (?)..  musiałam umówić się na zabieg, udało mi się dwa dni później być w szpitalu. Farmakologicznie wywoływali poronienie. Najgorsze pytanie.. czy pochówek chcę sama dokonać czy skorzystać z usług MOPSu ..  około 22:15 miałam zabieg.
Pamiętam jak weszłam na salę i łzy polały się w trybie natychmiastowym. Po wybudzeniu z narkozy jeszcze płakałam. Dostałam zwolnienie na dwa tyg, za kilka dni idę do pracy, a ja nie mam na to siły. Nie mogę przestać o tym myśleć, serce mnie boli Sad.
Mam niesamowite wsparcie w rodzinie, na kilka dni zmieniłam otoczenie, ale to nic nie pomogło..
Myślałam o wizycie u psychologa. Ja wiem, ze bardzo wiele kobiet roni, ale takie "wytłumaczenia" od bliskich wcale mnie nie pocieszają i nie są pomocne Sad

Jak sobie pomóc? Zazwyczaj ból,smutek,cierpienie wyładowywałam na siłowni lub biegając, a teraz? Teraz nie mogę ćwiczyć. Ponoć trzy miesiące trzeba prowadzić tryb oszczędzający.
Odpowiedz
#2
Przykro mi. Niestety dzielę Twój ból.
Jeśli myślisz o wizycie, to spróbuj. Nikt Ci nie zagwarantuje, że to Ci pomoże, ale nie przekonasz się jeśli nie spróbujesz. Mi bardzo pomogła psychoterapia. Śmiało mogę powiedzieć, że uratowała mi życie.
Co do oszczędzania się - ja w szpitalu dostałam takie zalecenie na 2 tygodnie. A mój lekarz zdecydował, że po trzech tygodniach mogę wrócić do fizycznej pracy, w której dużo dźwigam.
Odpowiedz
#3
Dziękuję za odpowiedź. Również współczuję Sad. W środę dowiem się (mam nadzieję) czy zabieg został prawidłowo wykonany, i co dalej.. wiem tylko, że nie jestem gotowa na zderzenie się z rzeczywistością- czyli pracą Sad.
Odpowiedz
#4
Możesz przedłużyć zwolnienie u gin. Jeśli zdecydowałaś się sama pochować należy Ci się cała procedura związana z urodzeniem martwego dziecka - macierzyński 8 tyg.
Trochę czasu na odzyskanie równowagi... Jak kolwiek by ona miała wyglądać ale taka by pozwoliła do normalnego funkcjonowania.

Bardzo mi jest przykro z powodu Twojej straty. Ja jestem tydzień po zabiegu. Moje dzieciątko z zespołem Edwardsa w 12 tc odeszło. W 13 miałam zabieg. Ból jest ogromny... Zdecydowaliśmy się na pochówek ... Większość powie a dostaniecie kasę ... Gdzieś ja mam. Oddała bym wszytsko by moje dziecko nadal żyło i urodziło się zdrowe. Czas jaki dostanę w skróconym macierzyńskim jest mi bardzo potrzebny. Fizycznie w sumie nawet nie jestem wstanie wrócić do pracy. A psychicznie wgl nie.
To co teraz robię jaka jestem to czyste udawanie. Udaje by nie martwić rodizny. Znajomych unikam bo nie chce pytań i rozmów o tym. Teraz gdy mąż ma popołudniowki , starszy syn śpi.. jestem sama poprostu potok łez że mnie leci.
Psycholog to bardzo dobre rozwiązanie ...
Trzymam kciuki bardzo za Ciebie. Ból nie zniknie... Ale trochę ustąpi.
Odpowiedz
#5
Ja też na początku nie pokazywałam rodzinie bólu i cierpienia...każdy się dziwił, że ja twarda jestem....aż w końcu wywalił stres i nie dało się już ukrywać....za długo w sobie tłumiłam i to był mój błąd. Błędem było bronienie się od psychologa...ale teraz już zmądrzałam i chodzę na terapię.
Odpowiedz
#6
(Mon, 22 Stycznia 2018, 20:44:30)Mariianna napisał(a): Jeśli zdecydowałaś się sama pochować należy Ci się cała procedura związana z urodzeniem martwego dziecka - macierzyński 8 tyg.

To nie jest prawda. Rejestracja urodzenia i prawo do macierzyńskiego NIE zależą od tego, czy kobieta zdecydowała się na pochówek. Prawo do rejestracji dziecka w USC i urlopu/zasiłku macierzyńskiego oraz prawo do pochówku są obecnie niezależne. Można zarówno zarejestrować urodzenie jak i pochować, można tylko zarejestrować, można tylko pochować.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości