Strata i cierpienie
#1
Witam,
moja historia będzie jedną z wielu. Życie biegnie do przodu a mi wciąż jest ciężko. Oto moja historia:

Równo rok temu dowiedziałam się, że jestem w 3 ciąży. Była radość i szczęście, do pewnego momentu,
To był 25/26 tydzień ciąży. Święta Wielkanocne - wtedy zaniepokoiło mnie, że maleńka się nie rusza, kiedy pojechaliśmy do szpitala usłyszeliśmy najgorsze, co można było usłyszeć-naszej maleńkiej już z nami nie ma… szok… myśli: jak to, co się stało, wszystko było dobrze. Niestety nic już nie mogliśmy zrobić. Czekało mnie najgorsze…. Poród martwego dziecka…. bardzo się bałam. I stało się, poród był szybki, płakałam, nie mogłam spojrzeć na swoją maleńką, nie byłam w stanie. Wtedy nie wiedziałam co się ze mną dzieje, nie dochodziło nic do mnie, zawsze byłam pozytywnie nastawiona do wszystkiego…teraz szok.
Mój mąż sprostał wszelkim zadaniom pochówku, na które też nie byłam w stanie się udać. Dzień po pochówku zapragnęłam udać się na cmentarz, gdzie wylałam morze łez. Nie obwiniałam się, gdyż wszystko robiłam jak należy. Szkoda mi było również dzieci, którym trzeba było wyjaśnić co się stało.
Minęło 7 miesięcy, od tego czasu chodzę skołowana, popadłam w pewien niepokój, lęk, panikę. Brak koncentracji i skupienia, które trwa nadal jest bardzo uciążliwe. Powrót do pracy niestety nie pomógł, wręcz spowodował większe niepokoje i dodatkowy stres. Jednym praca pomaga, mi niestety nie, ale odkryłam to dopiero nie dawno. Nie wiem dlaczego tak długo, ale może myślałam, że tak będzie lepiej.  Od miesiąca chodzę na terapię systematycznie i pomału widzę różnice. Miesiąc po stracie córki  też próbowałam sobie w jakiś sposób pomóc, udając się do psychologa, wyjeżdżając na wczasy, ale gdzieś w głębi stwierdziłam, że się z tym sama uporam. Myliłam się… jednak samej jest ciężko. Nie wiem czemu mnie tak długo trzyma stan stresu i niepokoju. Mam problem z pamięcią, koncentracją. Nawet stresuję się kiedy gdzieś wychodzę, czy do sklepu, czy do znajomych. Denerwuję się i robi mi się słabo. Walczę z tym, bo tak się nie da funkcjonować na co dzień. Mam nadzieję, że w głowie mi się wszystko poukłada i znów będę silną osobą.
Czy któraś z Was miała podobnie? I jak sobie z tym poradziłyście?
Odpowiedz
#2
Bardzo mi przykro z powodu Waszej straty. Niestety pierwsze miesiące, w zasadzie pierwszy rok jest bardzo trudny. Przynajmniej dla mnie był. Musisz dać sobie czas na przeżycie tego... przeżycie żałoby. Jeśli tego nie "przepracujesz sama ze sobą" (tak wyraził sie moj psycholog gdy do niego chodzilam) to te najcięższe uczucia te rozdzierające będą ciągle powracać... 

Straciłam synka w 24 tc. w 2013r...  Moja historia jest w watku Okruszek nadziei. To było moje pierwsze dziecko. I na prawdę jedyne co mi pomogło to po prostu czas. Po roku nadal było ciężko. Bywały wieczory źe siadalam i nie potrafilam przestac plakac. Do teraz raz na dwa trzy mce wszystko wraca i placze... Ale pogodzilam sie z tym uczuciem zalu i straty. Po prostu z uplywem lat łatwiej się z tym żyje. Chodzilam pol roku do psychologa... 

Zycze Ci duzo duzo sily i cierpliwosci. 
(*) dla dzieciątka :*
Odpowiedz
#3
Witaj,
dwa tygodnie temu w 18 t.c. przestało bić serduszko mojego synka.. To była również moja trzecia ciąża. Dwójka dzieci urodziła się cała i zdrowa i nigdy nie przypuszczałabym, że dotknie nas taka tragedia. Bałam się bardzo do 12 tygodnia abym nie poroniła i aby badania prenatalne wyszły dobrze, robiłam je bo mam już 39 lat. Wszystko wyszło idealnie, ciąża książkowa, synek dobrze się rozwijał, w 15 tyg czułam już jego ruchy. Byłam taka szczęśliwa.... Teraz zostały mi wizyty na cmentarzu i wybieranie kwiatków i zniczy. Tak bardzo chciałabym cofnąć czas i zatrzymać go przed wizytą u lekarza. Minęło mało czasu ale ja mam wszystkie objawy co Ty. Strach o najbliższych, niepokój, lęk. Nie mogę się na niczym skupić, nie słyszę co się do mnie mówi, czasem mam wrażenie że tracę zmysły. Bardzo się boję ale Też mam nadzieję, że sama sobie poradzę z tym cierpieniem, nie wiem jak będzie ostatecznie. Tyle co mogę to dodać Ci wirtualnie otuchy, nie jesteś sama. Wspieram Cię bardzo.
Odpowiedz
#4
Bardzo Wam dziękuję. Do psychologa zaczęłam chodzić od nie dawna. Dotąd starałam się być silna, ale nie wychodziło mi to. Teraz wypoczywam w domu i dbam o siebie. Ale mam dziwne uczucie braku skupienia się i uczucie, jakby wszystko co wydarzyło się wczoraj było snem. Nie potrafię odnaleźć się w życiu. Teraz okres świąteczny i zaczęłam o nich myśleć, dzięki czemu przestałam poniekąd się zadręczać i rozmyślać. Ale chodzę skołowana. Dostałam od lekarza lek na lęki i dopiero po 2 tygodniach widzę różnice. Ale i tak doktor stwierdziła, że psychoterapia jest w tym momencie najważniejsza. Jest ciężko i pewnie zawsze tak będzie, jestem ogólnie słaba psychicznie. Mam jedynie nadzieje, że odrodzę się silniejsza. Bo jak na razie też mam wrażenie, że wariuje, a wtedy myśli się, że z tego się nie wyjdzie i będzie gorzej.
Na cmentarz boję się chodzić, bo już boję się płakać, bo już przez te 7 miesięcy tyle płakałam, że aż w sercu zatyka. 2 miesiące po stracie odczułam najbardziej psychicznie, wtedy nie wiedziałam co się ze mną dzieje: ataki lęków, paniki. Bałam się nawet gdziekolwiek wyjść (czy na zakupy czy do znajomych-co zawsze uwielbiałam-nadal to odczuwam ale w mniejszym stopniu. Myślałam nawet że dostanę jakiegoś zawału. Przepadałam się i jestem zdrowa. Chciałabym być już silna dla dzieci, ale wiem, że nic na siłę.
Odpowiedz
#5
Mija już rok 2017, zacznie się Nowy 2018. To już ponad 8 miesięcy kiedy straciłam moją upragnioną córeczkę.... ból, tęsknota, szok, niepokój, niedowierzanie - ten sam co wtedy. Wszyscy wokół żyją a ja nie potrafię wejść na właściwy tor, aby w pełni funkcjonować. Nie umiem. Życzę sobie jak i wszystkim Mamom Aniołków wytrwałości w Nowym Roku, niech Nasze Aniołki nas umacniają, abyśmy stały się silniejsze!!!!
Odpowiedz
#6
Dziś mija 9 miesięcy kiedy straciłam córeczkę Angel , kiedy moje życie się zmieniło....tęsknota i ból wciąż są we mnie, w moim niepokoju, lęku, strachu. Nie wiem jak sobie pomóc, aby się nie bać o wszystko...nie wiem skąd to się wzięło...może tak reaguje na utratę dziecka... Może w ten sposób organizm przeżywa żałobę....nie wiem....chcę być, chcę żyć, a coś mnie trzyma. Chodzę do psychologa, biorę leki na uspokojenie, a czuję jakbym nie istniała, jakbym nie mogła wrócić na swój tor, a czasem mam wrażenie że wariuje. Jak długo to będzie trwać.
Usłyszałam ostatnio piękne słowa kierowane do rodziców dzieci utraconych, że: Heart naszymi dziećmi opiekuje się teraz najlepszy rodzic - Pan Bóg Heart .
Z mężem myślimy o kolejnej ciąży Idea - chcę tego, mąż też...ale jest strach i ten lęk który mi towarzyszy. Psycholog twierdzi, ze ciąża może spowodować, że lęk i niepokój może wtedy zniknąć. JAK MYŚLICIE? MOŻE TEŻ TAK MIAŁYŚCIE?
Heart Alicjo - zawsze będziesz w Naszej Pamięci [*] Angel
Odpowiedz
#7
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=3677

Warto przeczytać cały wątek- niekoniecznie jest tak, jak twierdzi ten psycholog. Póki czegos nie przeżyjemy możemy wszak tylko teoretyzować...
Odpowiedz
#8
(Wed, 17 Stycznia 2018, 17:37:50)Perla84 napisał(a): Z mężem myślimy o kolejnej ciąży Idea - chcę tego, mąż też...ale jest strach i ten lęk który mi towarzyszy. Psycholog twierdzi, ze ciąża może spowodować, że lęk i niepokój może wtedy zniknąć. JAK MYŚLICIE? MOŻE TEŻ TAK MIAŁYŚCIE?

Rozumiem, że mowa o braku strachu podczas ciąży? To na tym Forum byłabyś chyba pierwsza z takim cudownym "zniknięciem" lęków jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pod wpływem zajścia w następną ciążę. Przeciwnie, przeżycia wielu kobiet wskazują, że w kolejnej ciąży strach jest większy, towarzyszy kobiecie zwykle wyraźnie, nieraz graniczy z paniką. Okresowo mniejszy lub większy, okresowo się może wyciszać, ale rzadko dosłownie znika raz na dobre. To reguła. Zdarzać się mogą wyjątki, ale to one są wyjątkami. Osobiście nie znam ani jednego przypadku takiej magii, by nie było lęku wcale.

Skąd podobny pomysł wytrzasnęła pani psycholog, pojęcia nie mam. Może na podstawie znajomości Ciebie konkretnej, Twojej osobowości, ale śmiem wątpić, żeby to tak cudownie automatem działało: cyk, ciąża, cyk, zero obaw. Generalnie tak nie działa. Ewentualnie zbyt uprościłaś teraz przekazując jej myśl, a ona to jednak inaczej ujmowała.

Dział Rozmowy o ciąży szybko rozwiewa takie złudzenia. Poproś o dostęp do niego, przejrzyj go, poczytaj parę ciążowych tematów miesięcznych od początku, zobaczysz jak to naprawdę działa w praktyce u różnych kobiet. Znajdują odwagę i siły radząc sobie bez takich bajek...
W dziale Poronienie tak naprawdę nie omawiamy bliżej stanów ciążowych co do zasady, więc to będzie dobry pomysł, byś zajrzała do Rozmów, aby się o nich przekonać.
Odpowiedz
#9
Dziękuję Wam za info. Zerknę.
U mnie strata dziecka spowodowała bardzo silny u mnie stan - BRAKU POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA- stąd lęki. Utrata dziecka to bardzo traumatyczne przeżycie, wiem, każda z nas tu wie....i niestety działa to niekorzystnie na naszą psychikę, gdzieś to uczucie straty ucieka w różne objawy.
Odpowiedz
#10
Jakby co, to zasady uzyskiwania dostępu do działów Rozmowy o staraniach oraz Rozmowy o ciąży znajdują się na górze działów. To nie jest to samo, co działy merytoryczne Starania oraz Ciąża, które widzi każdy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości